Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Daleka, przepiękna i groźna

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedyś w końcu musi być ten pierwszy raz. Dlaczego więc nie właśnie w „East Side Story” numer – uwaga! uwaga! – czterysta siedemdziesiąt? Co się jednak kryje za tym „pierwszym razem”? Dotąd w rubryce tej recenzowane były tylko filmy fabularne, dzisiaj natomiast przyjrzymy się dokładniej obrazowi dokumentalnemu. A będą to „24 śniegi” Michaiła Barynina – surowa opowieść o jakuckim hodowcy koni.

Michaił Barynin
‹24 śniegi›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytuł24 śniegi
Tytuł oryginalny24 снега
ReżyseriaMichaił Barynin
ZdjęciaSiemion Amanatow, Jurij Bierieżniow, Michaił Kardaszewski
Scenariusz
ObsadaSiergiej Łuzin, Sardana Jermołowa, Aleksandra Łuzina, Darina Łuzina, Roman Posielski, Afanasij Nikitin, Ujgułan Nikitin
MuzykaMoisiej Kobiakow
Rok produkcji2015
Czas trwania93 miny
Gatunekdokument, dramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jest rzeczą oczywistą, że kinu dokumentalnemu znacznie trudniej jest przebić się na duże ekrany niż filmom fabularnym. Najczęściej tego typu obrazy obejrzeć można na specjalnych przeglądach i festiwalach. Nie inaczej rzecz ma się z „24 śniegami”, które do naszego kraju trafiły przy okazji warszawskiego „Sputnika nad Polską” w listopadzie ubiegłego roku. Pięć miesięcy wcześniej dzieło to poznali widzowie rosyjscy, jednak od warunkiem, że wzięli udział w seansach zorganizowanych z okazji Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Moskwie, gdzie zresztą pracę Michaiła Barynina uhonorowano Nagrodą Publiczności (do dystrybucji kinowej w ojczyźnie autora dokument ten trafi dopiero na początku lutego). Barynin (rocznik 1985) pochodzi z rosyjskiej stolicy; najpierw ukończył Moskiewską Międzynarodową Szkołę Filmową, a następnie wydział – dosłownie – „kina niefabularnego” Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK). Zadebiutował w 2009 roku „Drugą ziemią”, którą z miejsca nakreślił krąg swoich zainteresowań – obrzeża dawnego imperium (choć oczywiście bez imperialnych ciągot).
Realizując kolejne obrazy, podróżował po azjatyckiej części Rosji, zaglądał również na północny Kaukaz. Tam powstały między innymi: „Majmany” (2011), „Tuwa. Szczęśliwi ludzie” (2012), „Gandża – miasto-bajka” (2013), „Dagestan. Rękodzieło” (2013), „Uraza bajram” (2014), wreszcie „24 śniegi” (2015). By nakręcić ten ostatni, Barynin na wiele miesięcy przeniósł się na północny-wschód Rosji, do Jakucji, oficjalnie zwanej Republiką Sacha. Mieszkańcy europejskiej części kraju nie zdają sobie nawet sprawy, jak w ostatnich latach bujnie rozwija się kinematografia w tym regionie. Powstaje całkiem sporo filmów fabularnych tworzonych przez Jakutów i dla Jakutów (nierzadko też w języku jakuckim), które dystrybucję mają jedynie na terenie republiki (ewentualnie w sąsiednich republikach azjatyckich). Popularność zdobyli tacy reżyserzy, jak Siergiej Potapow (melodramat „Dopóki będzie wiatr…”, 2010), Aleksandr Łukin (dramat wojenny „Państwowe dzieci”, 2015; fantastyczno-młodzieżowa „Magiczna melodia”, 2016) czy Aleksiej Ambrosjew młodszy (thriller „Zbłądzić”, 2015).
Udając się do Republiki Sacha, Barynin nie musiał się więc obawiać – poza pogodą – o warunki pracy; mógł skorzystać ze wsparcia lokalnych twórców i po nich też sięgnął. Zdjęcia do „24 śniegów” kręciło aż trzech operatorów: Siemion Amanatow, Michaił Kardaszewski oraz Jurij Bierieżniow (tylko ostatni z nich był debiutantem), ścieżkę dźwiękową skomponował natomiast – urodzony w 1992 roku w Jakucku – Moisiej Kobiakow. Na bohatera swego filmu moskiewski reżyser wybrał Siergieja Łuzina, Jakuta rodem z Sakkyryru, od najmłodszych lat zajmującego się hodowlą koni. Jego rodzina mieszka w tajdze od pokoleń, choć on sam wcale nie ma pewności, czy będzie miał komu przekazać w spadku swoje stado. Najstarszy syn Michaił służy w wojsku i niekoniecznie chce wracać w rodzinne strony. Pozostają Siergiejowi przyjaciele, ale oni przecież, choć bliscy mu, nie są z jego krwi, nie są z jego kości.
Północ Jakucji położona jest w strefie arktycznej, gdzie panuje wieczna zmarzlina. Choć tereny urzekają urodą, w tym nadzwyczaj surowym klimacie niełatwo jest żyć. Zwłaszcza gdy większą część roku spędza się poza domem, w tajdze, doglądając wielkiego stada koni, przepędzając je z bazy do bazy, nie bacząc na fakt, że temperatura spadła właśnie do… minus siedemdziesięciu stopni Celsjusza. Kamera towarzyszy Siergiejowi przez cały rok kalendarzowy, od zimy do zimy; pokazuje jego codzienny trud, relacje rodzinne (z żoną Sandarą i najmłodszymi córkami, które pozostają pod opieką matki), troskę o zapewnienie najbliższym żywności. Wraz z Łuzinem ekipa filmowa udaje się do tajgi. Ale przemierza też setki kilometrów zaśnieżonych, lodowych pustkowi, gdy Siergiej wybiera się do miasteczka Tiksi, aby w ujściu rzeki Leny do Morza Łaptiewów łowić ryby.
Film Barynina spełnia dwa podstawowe zadania: pokazuje trud człowieka w ekstremalnie trudnych warunkach, lecz nade wszystko – jest pochwałą wolności. Wolności zrodzonej w znoju i wyrzeczeniach. Siergiejowi nie pozostawiono wyboru życiowej drogi; wspomina, że gdy jego starsi bracia opuścili rodzinny dom, ojciec zabrał go ze sobą i wywiózł do tajgi, gdzie musiał radzić sobie sam, przechodząc przyspieszony kurs przetrwania. Było to konieczne, aby mógł kiedyś przejąć po nim stado. Od chwili, gdy stał się jego właścicielem mijają właśnie dwadzieścia cztery lata (tytułowe „śniegi”). Świat dokoła niego zmienia się w ekspresowym tempie, czego i on sam doświadcza, a mimo to, kiedy nadchodzi odpowiedni czas, porzuca cywilizację i uda się w leśne ostępy. „W tajdze lepiej się żyje z końmi niż z ludźmi” – mówi do kamery. Choć ludzi także ma wokół siebie, najemnych pomocników, o których jednak coraz trudniej, bo praca przecież niełatwa i kiepsko płatna.
Taki styl życia sprawia, że Siergiej czuje się człowiekiem wolnym. Choć ceną za tę wolność jest nieustanne narażenie życia i praca od świtu do zmierzchu. „24 śniegi” zachwycają zdjęciami, surowością krajobrazu, hipnotyczną bielą śniegu, bezkresnymi połaciami lasów wijących się na wzgórzach. To inny świat, w którym czas zatrzymał się. Kiedy Łuzin opuszcza rodzinny dom w Sakkyryrze, gdy pozostawia za sobą wszelkie zdobycze cywilizacji, cofa się w czasie o stulecia – jest tylko on (ewentualnie pomocnicy), stado koni i drewniane chaty w zagubionych bazach gdzieś w tajdze. Nic więc dziwnego, że swoje zwierzęta traktuje jak przyjaciół; konieczność zabicia czy sprzedaży któregoś z nich jest dla Siergieja wyższą koniecznością, ale i traumą. Tym bardziej że znacznie mądrzejsze od reniferów konie dużo wcześniej wyczuwają zagrożenie i nadciągającą śmierć. Wyczuwa je także Siergiej, gdy siedząc na skale spogląda w bezbrzeżną dal, zastanawiając się pewnie po raz kolejny, co stanie się ze stadem, gdy on już nie będzie miał siły ruszyć do tajgi.
koniec
15 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

16 I 2017   13:23:49

Jedną z wielkich zagadek "Esensji" jest skąd bierzesz zapał i czas na pisanie tych niekrótkich przecież recenzji rosyjskich filmów... Nikt się chyba by nie obraził, gdybyś z okazji pięćsetnego odcinka ESS ułożył osobisty przegląd najlepszych filmów zza Buga ostatnich 10-20 lat.

16 I 2017   13:46:01

Sebastian jest tak naprawdę sztuczną inteligencją, która generuje recenzje w chwilach wolnych od rządzenia światem. Zostało to już dawno opisane w cyklu "Wszystko, czego nie chcielibyście wiedzieć o Esensji". :-)

16 I 2017   14:14:31

@Borys

Achika ma rację. ;)
Poza tym czas jest... pojęciem względnym. Można nim dowolnie manipulować i wtedy go na wszystko wystarczy.

17 I 2017   07:03:46

Sztuczną inteligencją z naklejką "Государственный знак качества СССР"... :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Nadzieja powraca ostatnia
Sebastian Chosiński

21 V 2017

Pochodząca z Syberii reżyserka i scenarzystka Aliona Dawydowa bardzo długo czekała na swój pełnometrażowy debiut. Jej pierwszy kinowy film trafił na ekrany dopiero w trzydziestą dziewiątą rocznicę urodzin Rosjanki. Lepiej jednak późno niż wcale, tym bardziej że „Iwan” to bardzo udany dramat psychologiczny, którego bohaterem jest nie radzący sobie z życiem mężczyzna w średnim wieku.

więcej »

Siedem „ale” przeciw „Trzynastu powodom”
Gabriel Krawczyk

17 V 2017

Trudno mówić o samobójstwie, jeszcze trudniej snuć wokół niego fabułę. Gdzie kończy się empatia, a zaczyna instrumentalne traktowanie ofiar"? Krytycznie o serialu Netflixa.

więcej »

Straszna pasta z kozła
Przemysław Ciura

15 V 2017

Jednym z zadań horroru, książkowego to czy filmowego, jest wzbudzić egzystencjalny niepokój. Co bardziej soczyste dzieła zamienią go na ból estetyczny. Okazjonalnie pojawi się w tym moralitet, gdy działania Złego staną się ekstrapolacją sprawiedliwości kata, słuszności zemsty, zrównującej potęgi śmierci. W „Ostatniej klątwie” Simona Rumleya będziemy mieli tego wszystkiego po trochu, choć w gruncie rzeczy nie wzleci ona ponad pułap miejskiej legendy.

więcej »

Polecamy

Ksenomorfy pod prysznicem

Dobry i Niebrzydki:

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.