Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Filmy

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

East Side Story: „Nowa Moskwa” mówi po tadżycku

Esensja.pl
Esensja.pl
Podczas ubiegłorocznego festiwalu filmów rosyjskich „Sputnik nad Polską” wyjątkowo ciekawie prezentowała się sekcja dokumentalna. Przed tygodniem pisaliśmy o poświęconych Jakutom „24 śniegach”, dzisiaj przyjrzymy się bliżej „Cudzej robocie” Denisa Szabajewa, której bohaterami są imigranci zarobkowi z Tadżykistanu.

Denis Szabajew
‹Cudza robota›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCudza robota
Tytuł oryginalnyЧужая работа
ReżyseriaDenis Szabajew
ZdjęciaDenis Szabajew
Scenariusz
ObsadaFarruch Gafurow, Darawon Gafurow, Abdurachmon Gafurow, Faridun Gafurow, Szachło Chodżybobojewa, Wiaczesław Ponomariow, Dmitrij Blinow, Zachit Jusupow, Batyr Nurbekow
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiRosja, Tadżykistan
Czas trwania67 min
Gatunekdokument
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Rosyjska dokumentalistyka ma ogromne tradycje; młodzi twórcy mają więc od kogo się uczyć – i wcale nie chodzi o nawiązywanie do dokonań takich autorów sprzed lat, jak Dżiga Wiertow („Człowiek z kamerą”, 1929) czy Roman Karmen. Cenionymi dokumentalistami byli i wciąż są jeszcze przecież Aleksandr Sokurow czy pochodzący z Ukrainy Siergiej Łoźnica. Nie brakuje też młodych reżyserów, którzy nierzadko zdobywają nagrody na międzynarodowych przeglądach, jak chociażby Siergiej Miroszniczenko, Julia Kisieliowa, Aleksiej Wachruszew, Siergiej Kaczkin bądź – ostatnio oddający się już jednak głównie kręceniu filmów fabularnych – Iwan I. Twierdowski („Klasa specjalna”, 2014; „Zoologia”, 2016). Na ich tle Denis Szabajew to dopiero żółtodziób stawiający pierwsze kroki na drodze do, miejmy nadzieję, wielkiej kariery.
„Cudza robota”, która powstała przed dwoma laty pod skrzydłami firmy producenckiej reżyserki Mariny Rabieżkinej („Jar”), to dopiero jego drugi film. Pierwszy – średniometrażowe „Razem” – nakręcił rok wcześniej. Do szerszej świadomości widzów przedarł się jednak dopiero swoim drugim obrazem. Wszak nie bez powodu na ubiegłorocznym Kinotawrze w Soczi „Cudza robota” otrzymała nominację do Grand Prix i laur za najlepszy debiut; znalazła też uznanie krytyków i historyków kina, którzy przyznali jej własne wyróżnienie. Szabajew przez kilka studiował na wydziale kina dokumentalnego we Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK), ale dyplomu nie zdobył. Jak sam przyznaje, rzucił naukę, kiedy urodziła mu się córka, musiał bowiem wtedy zacząć zarabiać na życie. Do swej fascynacji kinem powrócił po trzydziestce, mając już ustabilizowaną sytuację rodzinną.
Pomysł na „Cudzą robotę” zrodził się, kiedy Szabajew podróżował po będących byłymi republikami radzieckimi krajach Azji Środkowej. W Duszanbe, stolicy Tadżykistanu, odwiedził między innymi przedstawicielstwo Rosyjskich Służb Migracyjnych, gdzie spotkał marzącego o wyjeździe do Rosji początkującego aktora teatralnego Farrucha Gafurowa. Od słowa do słowa panowie ustalili, że Farruch – wraz z całą jego rodziną – stanie się bohaterem najnowszego filmu Szabajewa. I tu docieramy do kwestii zasadniczej. Reżyser – po wielu rozmowach z Gafurowem – opracował scenariusz; kolejne sceny są w dużej mierze inscenizowane, mają swój ciąg przyczynowo-skutkowy. W efekcie można mieć pewne wątpliwości co do tego, czy „Cudza robota” to na pewno kino dokumentalne. Granica między dokumentem a fabułą jest tu bardzo płynna, tym bardziej że „odtwórca” głównej roli jest… aktorem, a przynajmniej o takiej karierze marzy i pewne predyspozycje ku temu bez najmniejszych wątpliwości posiada.
Tak naprawdę nie możemy być do końca pewni, na ile Denis Szabajew podgląda Farrucha i jego najbliższych, braci i rodziców, a na ile kreuje rzeczywistość. W każdym razie „Cudza robota” to obraz, który można uznać za uniwersalny portret imigranckiej rodziny, która stara się dostosować do funkcjonowania w rosyjskiej stolicy. Gafurowowie żyją na obrzeżach miasta, mieszkają w starym kontenerze. Są biedni, ale nie tracą nadziei na poprawę swego losu. Farruch ima się każdego zajęcia, jakie może przynieść dochód (na przykład handluje złomem); w czasie wolnym próbuje dostać się, jako epizodysta, na plan filmowy. Jego młodszy brat, Farawon, kibic petersburskiego Zenitu, marzy natomiast o karierze piłkarskiej. Żyjąc na obczyźnie, rodzina nie chce tracić kontaktu z tradycjami. Są muzułmanami, modlą się więc w meczecie, wraz z innymi współwyznawcami obchodzą wieńczące ramadan Święto Ofiarowania (Kurban Bajram).
Mimo wielu starań, z czasem wiedzie im się coraz gorzej, a sytuację rodziny pogarsza jeszcze konflikt z prawem Farrucha. Ostatecznie staje on przed dylematem, gdzie chce budować swą przyszłość – na obczyźnie (gdzie perspektywy zdają się lepsze), czy w ojczyźnie. Problem w tym, że jeżeli opuści Rosję, prawdopodobnie już nigdy nie uzyska zgody na wjazd do tego kraju, znalazł się już bowiem w rejestrze karnym. Trochę można żałować, że Szabajew nie zdecydował jednoznacznie, jaki film chce zrobić. Stawiając w stu procentach na dokument, mógłby stworzyć obraz znacznie wyrazistszy, bliższy prawdy i zapewne bardziej przejmujący. Decydując się na fabułę, miałby natomiast szansę na pogłębienie portretu psychologicznego głównego bohatera, jak na przykład zrobiła to Daria Połtoracka w pokrewnej tematycznie „Ucieczce z Moskwabadu” (2015), a jeszcze wcześniej Dmitrij Mamulija w znakomitym „Innym niebie” (2010). „Cudzą robotą” Szabajew zrobił krok w stronę kina fabularnego, nie powinniśmy się więc zdziwić, jeśli za parę lat reżyser zadebiutuje także w tej formie.
koniec
22 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielkopostne podpłomyki
Wojciech Lewandowski

25 IV 2017

Po latach strzelanin, pościgów, biografii większych niż życie i formalnego uniesienia i energii, Scorsese ponownie wraca do swojej samotni, gdzie przyklęka i rozpoczyna modlitwę z Bogiem. Nie krzyczy jednak, nie unosi się pychą ani nie drwi. W skupieniu kontempluje i milczy.

więcej »

East Side Story: A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
Sebastian Chosiński

23 IV 2017

Władimir Bortko nie powinien już kręcić melodramatów. Ani ubranych w kostium historyczny, ani w sensacyjno-szpiegowski. Ba! nawet od jak najbardziej współczesnych, obyczajowych historii miłosnych powinien trzymać się z daleka. Ma zwyczajnie zbyt ciężką, toporną rękę, aby z finezją oddać zawiłości relacji międzyludzkich. Czego dobitnym dowodem najnowsze dzieło cenionego przed laty reżysera – „O miłości”.

więcej »

Zordon, który puka się w czoło
Przemysław Ciura

22 IV 2017

„Power Rangers” to lekka rozrywka wypieczona jakby według sprawdzonej recepty na domowy torcik. Pulchne ciasto popularnej franczyzy, chrupki wafel efekciarstwa i bita śmietana beztroskiej łupanki po gębach kitowców. Te wszystkie słodkości podlano musztardą terapii grupowej, po czym zamarynowano w dylematach rodem z brukowej fotostory.

więcej »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
— Sebastian Chosiński

„Woschod 2” jak „Apollo 13”
— Sebastian Chosiński

Pierścionek bez orła w brzuchu
— Sebastian Chosiński

Wampir po rosyjsku
— Sebastian Chosiński

Urok mocno wyblakły
— Sebastian Chosiński

Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie
— Sebastian Chosiński

Romeo z przestrzeni kosmicznej
— Sebastian Chosiński

Nudne jest życie chirurga
— Sebastian Chosiński

Droga bez powrotu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: W poszukiwaniu życia w Kosmosie
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Berlin Wschodni to dobre miejsce na schadzkę
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Za dużo kalkulacji
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.