Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 31 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Duchowa biografia erotyczna

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwsza w polskim kinie duchowa biografia erotyczna za pomocą seksu bawi i cieszy. Sztywniacy, trzymajcie się od tego filmu z daleka!

Maria Sadowska
‹Sztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSztuka Kochania. Historia Michaliny Wisłockiej
Dystrybutor Next Film
Data premiery27 stycznia 2017
ReżyseriaMaria Sadowska
ZdjęciaMichał Sobociński
Scenariusz
ObsadaMagdalena Boczarska, Piotr Adamczyk, Justyna Wasilewska, Eryk Lubos, Jaśmina Polak, Karolina Gruszka, Danuta Stenka, Arkadiusz Jakubik
MuzykaRadzimir Dębski
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiPolska
Gatunekbiograficzny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Śmiejcie się śmiejcie, ale „Sztukę kochania. Historię Michaliny Wisłockiej” (dziś oficjalna premiera) gatunkowo opisałbym jako duchową biografię erotyczną. Nie, nie mamy do czynienia z kolejną reprezentacją nunsploitation, gdzie Szatan erotycznie rozbudza odziane w habity białogłowy. Reżyserującej film Marii Sadowskiej przyświecają przykazania samej bohaterki – rewolucjonistki życia seksualnego Polaków, łamiącej obyczajowe konwenanse autorki sprzedanego w siedmiu milionach egzemplarzy poradnika sztuki miłości. Erotyzm jest tu zatem środkiem do zrozumienia filmowych bohaterów i narzędziem dialogu; sposobem dzierżenia władzy przez łóżkowych troglodytów lub źródłem szczęścia i duchowego uwznioślenia w wydaniu artystów zmysłowości. Miłość cielesna oparta na empatii i wzajemnym zrozumieniu to także sposób poznania i zrozumienia siebie przez tytułową bohaterkę.
Banały? Dla wielu współczesnych – zapewne. Lecz jak to zostaje opowiedziane! Za „Sztukę kochania” odpowiada scenarzysta i producenci poświęconych Zbigniewowi Relidze „Bogów”. Widać to na ekranie, słychać w głośnikach i czuć w rytmicznym biciu gatunkowego serducha. Otrzymujemy to samo żwawe tempo opowiadania, pazur rodem z kolorowo przedstawiających minione dekady biografii amerykańskich. Dostajemy także zgryźliwie inteligentny humor. Z jednej strony bohaterka przypomina iście popkulturową superheroinę, która siłą charakteru, pasją, trzeźwym myśleniem i mocarną ripostą rozpłaszcza w naszych oczach pruderyjny kler i niemniej dwulicowych ignorantów stojących u władzy. To oni stanowią przeszkodę w drodze do lepszego jutra zakochanych, lecz nie zawsze mogących dojść do porozumienia, zamulonych PRL-em Polek i Polaków.
Z drugiej strony twórcy pamiętają, że każdy charakterologiczny rewers ma swój życiowy awers. Niepozbawioną przypadłości Wisłocką przez dekady do końca życia obijał pech, a świadomość popełnianych błędów nie pozwalała jej wyleczyć wielu ran. Choć jako wsłuchana w pacjentów lekarka uzdrawiała chore ciała i złamane serca, sama sobie pomóc nie mogła. Nieszczęśliwa w nieoczywistym związku, z wzajemnością zakochana w cudzym mężu, erotyczne spełnienie odnalazła zbyt późno i na krótko. Kreująca tę postać Magdalena Boczarska, aktorka o zupełnie innej od Wisłockiej urodzie, dowodzi magii kina: wewnętrzne uroki pierwowzoru potrafią znaleźć na ekranie swoją fizyczną realizację.
„Sztuka kochania” obfituje w ironię na wielu poziomach. Czasem w ironię gorzką: gdy solidarność walczących o możliwość zdrowej prokreacji i o poszanowanie postawowych praw kobiet zyskuje w naszych oczach nową aktualność. Strach pomyśleć, że coś, co w fabule bawi przez swoją ignorancję, we współczesnym dyskursie publicznym wciąż domaga się uwagi.
„Sztuka kochania” to również zabawna ironia losu. Wisłocka, kobieta, która do kina podchodziła, mówiąc delikatnie, z rezerwą, która w X muzie widziała morderczynię wyobraźni, a w filmowych przedstawieniach miłości dostrzegała przede wszystkim prostactwo, uczuciową bezpłodność, fizyczne nieokrzesanie lub przemoc, stała się bohaterką biografii w tym kontekście przewrotnej. Film Marii Sadowskiej bawi i rozczula, pozbawiony jest polskiego genu pruderii, obyczajowo prowokuje, a zdaniem niektórych widzów pewnie narusza tabu. Kompilacja scen ekstatycznej miłości w rozmaitych miejscach i pozycjach to wisienka na torcie: frywolność jest tu naczelnym przykazaniem, o dwulicowości nie ma mowy. Seks dwóch kochających się osób bawi i cieszy. Gdy filmujący scenę dron gwałtownie ulatuje w przestworza, a krzyk bohaterki wcale nie słabnie, nietrudno uwierzyć w sens całej tej sztuki kochania.
koniec
27 stycznia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bez dobrej nowiny
Adrian Jankowski

29 III 2017

„Pokot” Agnieszki Holland został uhonorowany na tegorocznym Berlinale nagrodą im. Alfreda Bauera, która przyznawana jest za „otwieranie nowych horyzontów w sztuce filmowej”. Prawdopodobnie na zawsze pozostanie tajemnicą, jakie to horyzonty reżyserka owym filmem otworzyła? Z ekranu zieje bowiem nudą i pustką, tym boleśniejszą, że opartą na wyjątkowo solidnej i wartej ekranizacji prozie.

więcej »

Esensja ogląda: Marzec 2017 (4)
Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

28 III 2017

Marzec zbliża się do końca, ale udało nam się przygotować w tym miesiącu jeszcze jedną edycję zbioru krótkich recenzji filmowych. Edycję zacną, bo zawierającą teksty o zbiorze niedawnych bądź przyszłych premier kinowych – „Loganie”, „Johnie Wicku 2”, „Ciemniejszej stronie Greya” (na tę recenzję z pewnością czekaliście z niecierpliwością), „Gold” i wchodzącym w piątek do naszych kin „American Honey”.

więcej »

East Side Story: Urok mocno wyblakły
Sebastian Chosiński

26 III 2017

Najlepszy okres w karierze Siergiej Sołowjow przeżywał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To wtedy powstały jego najwybitniejsze filmy, dzięki którym na trwałe zapisał się w historii kinematografii swojej ojczyzny. Po politycznym przełomie i upadku Związku Radzieckiego wiodło mu się różnie; w każdym razie w ciągu minionego ćwierćwiecza nie nakręcił żadnego obrazu, który na dłużej pozostaje w pamięci. Nie inaczej rzecz ma się z „Tram-pkami” (sic!).

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Październik 2013 (3)
— Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Paterson lubi to!
— Gabriel Krawczyk

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Kryminał milicyjny à rebours
— Gabriel Krawczyk

Biograficzne rzemiosło
— Gabriel Krawczyk

Nieszkodliwe kłamstwa i miarkowane sentymenty
— Gabriel Krawczyk

Bridget Jones i Tarantino
— Gabriel Krawczyk

Sztuka dla sztuki, gadanie dla gadania
— Gabriel Krawczyk

Kiedyś już tu byliśmy
— Gabriel Krawczyk

Bond rytualny
— Gabriel Krawczyk

Verne XXI wieku
— Gabriel Krawczyk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.