Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Filmy

Magazyn CLXV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

East Side Story: Puszkin, Czajkowski, szaleństwo i zbrodnia

Esensja.pl
Esensja.pl
Paweł Łungin to jeden z najważniejszych rosyjskich reżyserów ostatnich trzech dekad. To twórca, na którego filmy się czeka. Który nie podejmuje tematów nieważnych. Tym większym zaskoczeniem może być jego wariacja na temat „Damy pikowej” Aleksandra Puszkina (opowiadanie) i Piotra Czajkowskiego (opera). Przede wszystkim dlatego, że wyszedł mu bardzo zgrabny thriller psychologiczny.

Paweł Łungin
‹Dama pikowa›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDama pikowa
Tytuł oryginalnyДама пик
ReżyseriaPaweł Łungin
ZdjęciaLewan Kapanadze
Scenariusz
ObsadaKsenia Rappoport, Iwan Jankowski, Maria Kurdieniewicz, Igor Mirkurbanow, Władimir Simonow
MuzykaPiotr Czajkowski, Kuźma Bodrow
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja, Włochy
Czas trwania120 min
Gatunekmuzyczny, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Paweł Siemionowicz Łungin (rocznik 1949) karierę scenarzysty i reżysera (w takiej właśnie kolejności) zaczynał jeszcze w czasach radzieckich. Jego pierwszy tekst został zrealizowany w połowie lat 70. XX wieku, ale swoje pierwsze filmy nakręcił dopiero w ostatnim okresie istnienia Związku Radzieckiego („Taxi blues”, 1990; „Lunapark”, 1992). Rozgłos poza ojczyzną przyniosły mu jednak obrazy powstałe w następnej dekadzie: polityczny „Oligarcha” (2002), religijna „Wyspa” (2006), biograficzny „Bukiet bzu” (2007) oraz historyczny „Car” (2009). Później podpisał jeszcze swoim nazwiskiem powstały w koprodukcji z kinematografią izraelską dramat psychologiczny „Dyrygent” (2012) oraz serial „Ojczyzna” (2015), będący rosyjską wersją amerykańskiej produkcji – znanej także w Polsce – „Homeland”. Gdy zakończył nad nią pracę, zabrał się za „Damę pikową”.
Podstawą scenariusza stało się słynne opowiadanie klasyka rosyjskiej literatury romantycznej Aleksandra Puszkina (z 1834 roku). Pod koniec XIX wieku doczekało się ono swej wersji operowej. Autorem muzyki był po dziś dzień niezwykle ceniony kompozytor Piotr Czajkowski; prapremiera miała natomiast miejsce w 1890 roku, czyli na dwa lata przed śmiercią twórcy, w Petersburgu. I to właśnie przede wszystkim do operowego libretta, które wyszło spod ręki Modesta Czajkowskiego, młodszego brata Piotra, nawiązuje w swym dziele Paweł Siemionowicz. W pewnym sensie rosyjski reżyser poszedł w tym samym kierunku, co Darren Aronofsky w „Czarnym łabędziu” (2010). I nie chodzi jedynie o to, że – podobnie jak Amerykanin – odwołał się do muzyki Czajkowskiego. Istotniejszym wspólnym mianownikiem jest to, że sensacyjną fabułę wpisał w akt powstawania dzieła scenicznego. Inna sprawa, że na tle obsypanego nagrodami filmu hollywoodzkiego wypadł… nieco lepiej. Nie zapominajmy jednak, że „pomocą” służył Łunginowi sam Puszkin!
Budżet „Damy pikowej” wyniósł 3,5 miliona dolarów (bardzo skromnie przy co najmniej 17 milionach, jakie wydano na „Czarnego łabędzia”), a premiera filmu odbyła się w połowie listopada ubiegłego roku. Dwa miesiące później dzieło Pawła Siemionowicza otrzymało trzy nagrody Złotego Orła (za najlepszą rolę męską, najlepsze dźwięk i efekty specjalne); było też nominowane w dwóch innych kategoriach (najlepsza rola żeńska i montaż). A wcale nie jest powiedziane, że to koniec laurów. Trochę nagród z branży filmowej zostało bowiem jeszcze w Rosji do rozdania. Przejdźmy jednak do fabuły. Jej motorem napędowym staje się powrót do ojczyzny – po dwudziestu siedmiu latach spędzonych na emigracji – słynnej rosyjskiej śpiewaczki operowej Sofii Mayer. Przylatuje ona przede wszystkim po to, aby w teatrze, w którym kiedyś, przed wielu laty, debiutowała, wyreżyserować „Damę pikową” Czajkowskiego. W roli Lizy, od której zaczęła się wielka kariera Sofii, ma tym razem wystąpić jej siostrzenica, także Liza.
Nic więc dziwnego, że dziewczyna wita ciotkę na lotnisku, a następnie jedzie z nią do teatru, gdzie odbywa się pierwsze spotkanie Mayer z artystami, którzy mają wystąpić w jej przedstawieniu. Niektórych jeszcze pamięta, jak chociażby śpiewaka Gołowina, który obecnie sprawuje funkcję dyrektora artystycznego placówki. Jemu Sofii chce powierzyć główną rolę męską, nałogowego hazardzisty Hermana. Co nie podoba się młodemu i niezwykle ambitnemu tenorowi Andriejowi, prywatnie kochankowi młodej Lizy. Andriej naciska na swoją dziewczynę, aby ta umożliwiła mu spotkanie z ciotką, chce zaprezentować jej swoje umiejętności; jest pewien, że kiedy słynna śpiewaczka usłyszy go, z miejsca zmieni zdanie na temat obsady roli Hermana. Do spotkania dochodzi we wspaniałej posiadłości milionera Olega, który okazuje się nie tylko przyjacielem Mayer, ale również jej mecenasem – to on wykłada pieniądze na spektakl. Chłopak jest zdeterminowany. I to do tego stopnia, że – dosłownie – jest w stanie zrobić wszystko. Jego zachowanie, zmieniające się pod wpływem coraz częstszych kontaktów z Sofią, irytuje, a w końcu nawet przeraża Lizę. Niewinna dziewczyna, chcąc nie chcąc, zostaje tym sposobem wciągnięta w niebezpieczną rozgrywkę psychologiczną.
Kto jest w niej rozgrywającym? Do końca nie wiadomo. Każdy bowiem zdaje się coś ukrywać. Oleg na przykład okazuje się królem moskiewskiego podziemia, właścicielem nielegalnego, luksusowego kasyna, w którym nadzwyczaj chętnie traci swoje pieniądze Sofia. Kobieta, przeżywająca ogromne kłopoty finansowe, które stara się ukrywać przed całym światem, również swoją krewną, kombinuje, jak odbić się od dna. Z czasem elementem jej wyrafinowanego planu staje się Andriej, który chcąc stać się Hermanem, postanawia pójść na całość i przeistoczyć się w postać wymyśloną przez Puszkina nie tylko na scenie, ale i w życiu. To zaś prostą drogą prowadzi do tragedii. „Dama pikowa” w wersji Łungina staje się więc thrillerem psychologicznym, w którym mamy i miłosny czworokąt, i walkę o wpływy w mafijnym podziemiu, i szaleństwo młodego człowieka, który nie cofnie się przed niczym, aby wspiąć się na szczyt. Na tle trzech bijących wszystkie inne kart – vide Oleg, Sofia i Andriej – najjaśniej błyszczy ta, która jeszcze nie została zgrana – niewinna i utalentowana Liza.
Dziewczyna przeżywa osobistą tragedię, kiedy okazuje się, że wszelkie jej wyobrażenia o wspaniałej Sofii Mayer, porównywanej do samej Marii Callas, są jedynie iluzją. Że za wielką artystką kryje się człowiek naznaczony piętnem, z którego nie potrafi się wyzwolić. Ba! który ciągnie za sobą na dno innych. Ta – wcale przecież nie taka oryginalna historia – wiele zyskuje dzięki przeniesieniu jej na operową scenę. Światy Puszkina, Czajkowskiego i Łungina zaczynają się przenikać; stopniowo zaciera się granica pomiędzy tym, co inscenizowane (z prawdziwym rozmachem) a rzeczywiste. Trudno stwierdzić, czy taki był pierwotny zamysł reżysera, ale rzeczywistość okazuje się w wielu momentach mniej realna od kreacji teatralnej; w efekcie gdy akcja przenosi się na scenę, widz wcale nie musi odbierać tego jako otwarcie wątku pobocznego. Wręcz przeciwnie, fabuła wprost zapożyczona z opowiadania (i operowego libretta) napędza wir wydarzeń i tym samym podbija temperaturę napięcia. Aż do dramatycznego finału, po którym następuje jeszcze nie mniej przejmujący epilog (z cytatem z „Łowcy jeleni” Michaela Cimino).
W roli Sofii Mayer, słynnej śpiewaczki, reżyser obsadził robiącą wielką karierę nie tylko w Rosji, ale także we Włoszech czterdziestodwuletnią Ksenię Rappoport („Jeździec o imieniu Śmierć”, „Dzień w Juriewie”, „Norweg”); jej siostrzenicę Lizę zagrała Maria Kurdieniewicz („Masakra”, „Dla ciebie”), a kochanka Lizy, Andrieja – syn reżysera Filipa Jankowskiego i aktorki Oksany Fandery, Iwan Jankowski („Indygo”). W Olega, przyjaciela Sofii i jednocześnie właściciela kasyna, wcielił się natomiast aktor Moskiewskiego Akademickiego Teatru Artystycznego (MChAT) imienia Antona Czechowa, Igor Mirkurbanow („Generation Π”), z kolei w Gołowina, dyrektora artystycznego opery i śpiewaka przewidywanego do roli Hermana – Władimir Simonow („KostiaNika”, „DuchLess 2”, „Kraina Oz”). W filmie rozbrzmiewa przede wszystkim muzyka z opery Czajkowskiego, ale wykorzystano w nim również klasyczne kompozycje Kuźmy Bodrowa, dla którego był to debiut kinowy (wcześniej dał się poznać jako twórca między innymi oper, symfonii i koncertów fortepianowych). Za zdjęcia odpowiada doświadczony operator, Gruzin Lewan Kapanadze („Pokażę ci Moskwę”, „Czarna Błyskawica”, „Mnich i demon”). Scenariusz wyszedł spod ręki Pawła Łungina, ale w jego tworzeniu pomagali mu też inni, w tym syn Aleksandr („Akt natury”) oraz Walerij Pieczejkin („Dyrygent”).
koniec
5 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wielkopostne podpłomyki
Wojciech Lewandowski

25 IV 2017

Po latach strzelanin, pościgów, biografii większych niż życie i formalnego uniesienia i energii, Scorsese ponownie wraca do swojej samotni, gdzie przyklęka i rozpoczyna modlitwę z Bogiem. Nie krzyczy jednak, nie unosi się pychą ani nie drwi. W skupieniu kontempluje i milczy.

więcej »

East Side Story: A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
Sebastian Chosiński

23 IV 2017

Władimir Bortko nie powinien już kręcić melodramatów. Ani ubranych w kostium historyczny, ani w sensacyjno-szpiegowski. Ba! nawet od jak najbardziej współczesnych, obyczajowych historii miłosnych powinien trzymać się z daleka. Ma zwyczajnie zbyt ciężką, toporną rękę, aby z finezją oddać zawiłości relacji międzyludzkich. Czego dobitnym dowodem najnowsze dzieło cenionego przed laty reżysera – „O miłości”.

więcej »

Zordon, który puka się w czoło
Przemysław Ciura

22 IV 2017

„Power Rangers” to lekka rozrywka wypieczona jakby według sprawdzonej recepty na domowy torcik. Pulchne ciasto popularnej franczyzy, chrupki wafel efekciarstwa i bita śmietana beztroskiej łupanki po gębach kitowców. Te wszystkie słodkości podlano musztardą terapii grupowej, po czym zamarynowano w dylematach rodem z brukowej fotostory.

więcej »

Polecamy

Co ludzie powiedzą?

Dobry i Niebrzydki:

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

A Anna Karenina żyła długo i szczęśliwie…
— Sebastian Chosiński

„Woschod 2” jak „Apollo 13”
— Sebastian Chosiński

Pierścionek bez orła w brzuchu
— Sebastian Chosiński

Wampir po rosyjsku
— Sebastian Chosiński

Urok mocno wyblakły
— Sebastian Chosiński

Mutant – to brzmi dumnie!
— Sebastian Chosiński

Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie
— Sebastian Chosiński

Romeo z przestrzeni kosmicznej
— Sebastian Chosiński

Nudne jest życie chirurga
— Sebastian Chosiński

Droga bez powrotu
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Tu miejsce na labirynt…: W poszukiwaniu życia w Kosmosie
— Sebastian Chosiński

Okrutny seks komisarza Warskiego
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Więcej takich płyt, panie Schmidt!
— Sebastian Chosiński

Zemsta za „potop”?
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Na dworcach w Poznaniu i Bydgoszczy
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Berlin Wschodni to dobre miejsce na schadzkę
— Sebastian Chosiński

Łotrzykowska ballada bez happy endu
— Sebastian Chosiński

Wizja lokalna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Hammondziści wszystkich krajów, łączcie się!
— Sebastian Chosiński

Za dużo kalkulacji
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.