Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

East Side Story: Romeo z przestrzeni kosmicznej

Esensja.pl
Esensja.pl
To jeden z najdroższych rosyjskich filmów ostatnich lat. Gros rubli przeznaczono na efekty specjalne, które rzeczywiście prezentują się świetnie. Nie najgorzej jest też z fabułą, choć gdyby twórcy przyjęli już na początku założenie, że kręcą film dla dorosłego widza, zamiast nastolatka, efekt mógłby być jeszcze ciekawszy. W każdym razie najważniejsze, że „Przyciąganie” Fiodora Bondarczuka to mimo wszystko science fiction przyzwoitych lotów.

Fiodor Bondarczuk
‹Przyciąganie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrzyciąganie
Tytuł oryginalnyПритяжение
ReżyseriaFiodor Bondarczuk
ZdjęciaMichaił Chasaja
Scenariusz
ObsadaIrina Starszenbaum, Aleksandr Pietrow, Rinal Muchamietow, Oleg Mienszykow, Siergiej Garmasz, Ludmiła Maksakowa, Jewgienij Michiejew, Nikita Kukuszkin, Jewgienij Sangadżijew, Aleksiej Masłodudow, Daria Rudienok, Anton Szpinkow, Jewgienij Koriakowski, Nikita Tarasow
MuzykaIwan Burliajew
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania132 miny
GatunekSF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Fiodor Bondarczuk (rocznik 1967) skłonności do kina wysokobudżetowego, realizowanego z ogromnym rozmachem, odziedziczył w genach. Jego ojcem był przecież legendarny radziecki reżyser i aktor Siergiej Bondarczuk, twórca między innymi takich dzieł, jak „Wojna i pokój” (1965-1967), „Waterloo” (1970), „Oni walczyli za Ojczyznę” (1975) czy „Borys Godunow” (1986), w którym zresztą przed kamerą filmową zadebiutował nastoletni Fiedia. Bondarczuk junior nieczęsto decyduje się na reżyserowanie, ale kiedy już podejmuje taką decyzję, możemy być pewni, że spod jego ręki nie wyjdzie żaden kameralny dramat, ale film, którego budżet nakryłby czapką możliwości całej polskiej kinematografii. Kariera reżyserska Fiodora Siergiejewicza zaczęła się od wojennej „9 kompanii” (2005), później była dwuczęściowa ekranizacja fantastycznonaukowej powieści Braci Strugackich „Przenicowany świat” (2008-2009), wreszcie „Stalingrad” (2013), który oznaczał powrót do kina wojennego, tym razem jednak z czasów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Jak więc widać, „Przyciąganie” jest dopiero jego piątym (a jeśli opowieść o Maksymie Kammererze potraktujemy jako jedno, to czwartym) pełnometrażowym obrazem.
Na dodatek pierwotnie Bondarczuk wcale nie myślał o reżyserowaniu „Przyciągania”, miał być jedynie producentem, ale w trakcie prac tak bardzo wciągnął się w temat, że przejął pełną kontrolę nad dziełem. Zdjęcia powstawały w Moskwie – głównie w Północnym Czertanowie – do połowy grudnia 2015 roku. Z kolei nad efektami specjalnymi pracowano przez osiemnaście miesięcy; zatrudniono do tego celu ponad dwieście pięćdziesiąt osób, które reprezentowały firmy rosyjskie, litewskie, indyjskie i… polskie. Na potrzeby filmu swoje tereny oddało do dyspozycji ekipie realizatorskiej nawet Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej. Ba! minister Siergiej Szojgu zgodził się na wykorzystanie na planie supernowoczesnego uzbrojenia. W trakcie kręcenia zdjęć wszyscy aktorzy zobowiązani byli do zachowania absolutnej tajemnicy, podpisywali nawet specjalną klauzulę, która zabraniała im rejestrowania czegokolwiek za pomocą telefonów komórkowych. Budżet „Przyciągania” wyniósł podobno 380 milionów rubli; do tego kolejnych 140 milionów przeznaczono na promocję dzieła, które już ponoć zwróciło się z samych tylko biletów. Ale też dystrybutor zadbał o to, aby weszło ono do kin tego samego dnia – 26 stycznia 2017 roku – w aż pięciu krajach: Rosji, Armenii, Białorusi, Kazachstanie i Chinach. Potem doszły jeszcze Estonia, Łotwa i Tajwan.
Ciekawa jest geneza scenariusza „Przyciągania”. Jego autorzy – Oleg Małowiczko („Dzieciom do lat 16…”, „Dom na uboczu”, „Wasilisa”) oraz Andriej Zołotariow („Lodołamacz”) – inspirowali się ponoć pogromami na imigrantach z Kaukazu, do jakich doszło w Moskwie (a konkretnie w dzielnicy Biriulowo Zachodnie) w październiku 2013 roku. Jak to przełożyli na język science fiction? Cóż, więcej tu mimo wszystko odniesień do powstających za Oceanem dzieł fantastycznonaukowych, które podejmują temat pierwszego kontaktu z obcą cywilizacją – jak na przykład „Dzień Niepodległości” (1996) Rolanda Emmericha, „Dzień, w którym zatrzymał się Ziemia” (2008) Scotta Derricksona, „Dystrykt 9” (2009) Neilla Blomkapma, „Atak na dzielnicę” (2011) Joego Cornisha czy „Nowy początek” Dennisa Villeneuve’a – aniżeli do problemów społecznych trawiących współczesną Rosję. Choć oczywiście, przy odrobinie dobrej woli, możemy doszukać się pewnych podobieństw do rzeczywistych zdarzeń w relacjach pomiędzy motłochem z dzielnicy a przybyszami z kosmosu. Skoro Małowiczko i Zołotariow tak bardzo tego chcą…
Julia Lebiediewa jest zwyczajną rosyjską nastolatką; mieszka na obrzeżach Moskwy i wciąż jeszcze chodzi do szkoły. Jej najbliższą przyjaciółką jest Swieta. W dziewczynie podkochuje się kolega z klasy, zwany… Google, ale ona nie zwraca uwagi na nieco zakompleksiałego, zamkniętego w sobie i uchodzącego za prymusa chłopaka. Popołudniami spotyka się bowiem ze starszym od siebie o kilka lat Artiomem. Ten imponuje jej sportowym samochodem, pewnością siebie i faktem, że wraz ze swoimi kumplami – Rusłanem, Żenią i Pitonem – rządzą w dzielnicy. Znajomość ta nie podoba się ojcu Julii, zawodowemu żołnierzowi, pułkownikowi Walentinowi Lebiediewowi, który jednak większość czasu spędza w pracy. A że jest wdowcem, córka tak naprawdę wychowuje się sama. Matkę zastępuje jej, pomagająca w prowadzeniu domu, „ciocia” Luba. Ale i ona nie jest wtajemniczana przez Julię w sercowe rozterki dziewczyny. W każdym razie nastolatka, mimo nalegań ze strony ojca, nie zrywa znajomości z Artiomem; gdy Lebiediewa nie ma w domu, spotyka się z nim, korzystając od czasu do czasu z mieszkania Swiety, jeśli akurat chce się obściskiwać z chłopakiem.
Tak samo jest w dniu, w którym mieszkańcy Moskwy gremialnie wychodzą na ulice bądź gromadzą się na dachach domów i bloków, aby obserwować zapowiadany przez naukowców deszcz meteorytów. To samo robią Swieta, Julia i Artiom, choć po jakimś czasie parka zakochanych dochodzi do wniosku, że piękniejsze widoki trafią im się, jeśli zamkną się sami w pokoju szkolnej przyjaciółki Lebiediewej. Tym sposobem, w przeciwieństwie do Swiety, udaje im się przeżyć kataklizm. Deszcz meteorytów sprawia bowiem, że lecący w pobliżu Ziemi statek kosmiczny zostaje wytrącony ze stabilnego lotu i wpada w atmosferę ziemską. Tam atakują go supernowoczesne rosyjskie myśliwce. Trafiony przez nie, obiekt rozbija się właśnie w Moskwie. Ścinając najwyższe piętra wysokościowców, zrywa dach z bloku Swiety. Odpada też ściana, pociągając za sobą Julię, którą w ostatniej chwili chwyta za rękę Artiom. Lebiediewa trafia do szpitala. W tym samym czasie jej ojciec na rozkaz najwyższych władz kraju ma zająć się wyjaśnieniem sytuacji. Wojsko otacza więc rejon, w którym rozbili się goście z kosmosu. Na spotkanie z przybyszami zostaje też wysłany, w asyście żołnierzy (i samego pułkownika Lebiediewa), przedstawiciel Dumy Państwowej Michaił Polieskin.
Sytuacja jest napięta, wszyscy podenerwowani, wygląd Obcego, który wychodzi na spotkanie, jedynie podgrzewa atmosferę. Mimo to przybysze, dysponujący, jak widać, dużo wyżej rozwiniętą techniką, nie są nastawieni złowrogo. Telepatycznie przekazują tę informację Lebiediewowi, ale gdy z kolei on składa raport Radzie Obrony, politycy wcale nie przyjmują tego zapewnienia za dobrą monetę. Wielu z nich chętnie wysłałoby przeciwko kosmitom wojsko. W tym samym czasie Julia dochodzi do siebie w szpitalu, skąd następnie zabiera ją ojciec. Dziewczyna dowiaduje się także o śmierci Swiety, jest tym tak wstrząśnięta, że postanawia zemścić się na Obcych. W tym celu z domowego sejfu kradnie pistolet ojca, a następnie prosi Artioma, by pomógł jej przedostać się do zakazanej strefy. W czasie przeglądania zniszczonego mieszkania przyjaciółki pojawia się kosmita; Julia jest tak przerażona, że niewiele brakuje, by spadła z wysokości – ratuje ją przybysz, który jednak chwilę później zostaje zaatakowany przez Artioma i jego koleżków.
Walkę z krewkimi Ziemianami Obcy przypłaca upadkiem z kilkunastu pięter. Gdy odnajdują jego ślady w gruzowisku, widzą jedynie egzoszkielet, który zresztą zabierają ze sobą. Nie zauważają natomiast zakurzonego ciała. To znaczy nie zauważają go mężczyźni, bo Julia dostrzega kosmitę, tyle że nikomu o tym nie mówi. Dlaczego? Bo wie, że przybysz tak naprawdę uratował jej życie, że nie ma złych zamiarów, że najchętniej opuściłby Ziemię jak najszybciej, ale nie jest w stanie, ponieważ w czasie katastrofy statek uległ awarii, a istotny element napędu znalazł się w rękach wojska rosyjskiego (czytaj: ludzi pułkownika Lebiediewa). Z drugiej strony dziewczyna zdaje sobie sprawę, że nie wytłumaczy tego zacietrzewionemu Artiomowi, który pała nienawiścią do Obcego. Dlatego postanawia wrócić po niego sama – i ta decyzja zmienia jej życie. Przybysz z innego świata – jak się później okazuje, na imię ma Hekon – zaskarbia sobie coraz większą sympatię młodej moskwianki, a z czasem nawet rodzi się między nimi głębsze uczucie. Nawiązując do inspiracji scenarzystów, o jakich była mowa wcześniej, można stwierdzić, że to symbol przełamywania uprzedzeń wobec ludzi pochodzących z odległych od nas kręgów kulturowych, wyznających inną wiarę, mówiących innym językiem.
„Przyciąganie” od strony technicznej zrobione jest świetnie. Katastrofa statku kosmicznego zapiera dech w piersiach. Ale też praca nad tą sceną trwała najdłużej i pociągnęła za sobą największe koszty. Dalej jednak wcale jednak nie jest gorzej. Zamknięty przez wojsko, niedostępny dla zwykłych moskwian teren wokół statku przypomina trochę postapokaliptyczne obrazy z „Listów martwego człowieka” (1986) Konstantina Łopuszanskiego, choć sama idea kojarzy się bardziej ze Strefą ze „Stalkera” (1979) Andrieja Tarkowskiego. Z tą różnicą, że u Bondarczuka jest to centrum wielomilionowego miasta. Głęboko humanistyczne, podobnie jak w przypadku wymienionych powyżej twórców, jest również przesłanie filmu Fiodora Siergiejewicza, choć zamiast – jak oni – nasycać swoje dzieło wątkami religijnymi i psychologicznymi, posłużył się on kostiumem młodzieżowego melodramatu, nie stroniąc od nawiązań do… „Romea i Julii”. Być może właśnie z tego powodu takie właśnie imię otrzymała główna bohaterka „Przyciągania”. Fakt, że bohaterami są ludzie młodzi rzutuje także na sposób narracji, która dostosowana jest do widzów w wieku do – przyjmijmy – dwudziestu, dwudziestu pięciu lat. Nic w tym złego, choć trzeba liczyć się z tym, że starszych pewne rozwiązania fabularne mogą drażnić, wydawać im się zbyt uproszczone i nierealistyczne.
W nastoletnią Julię wcieliła się dwudziestotrzyletnia w trakcie realizacji zdjęć Irina Starszenbaum – aktorka po kursach uniwersyteckich, która do tego momentu grała jedynie w serialach. W jej ukochanego, Artioma, wcielił się Aleksandr Pietrow („Sierpień. Ósmego”), w jego kumpla z dzielnicy Rusłana – Nikita Kukuszkin („Wokół futbolu”, „Klasa specjalna”, „Ochrona”, „Pojedynek”), a w Hekona, przybysza z innej galaktyki – Rinat Muchamietow („Przebaczenie”, „Trzej muszkieterowie”). Największymi gwiazdami na planie filmowym byli natomiast Oleg Mienszykow („Spaleni słońcem 2”, „Legenda z numerem 17”), który zagrał ojca Julii, pułkownika Walentina Lebiediewa, oraz Siergiej Garmasz („Bikiniarze”, „Dom”, „Koniec pięknej epoki”), który użyczył swej twarzy… wicepremierowi Rosji. Za zdjęcia odpowiadał wciąż jeszcze będący na dorobku, ale zdecydowanie wyróżniający się na plus wśród kolegów z branży, operator Michaił Chasaja („Chłodny front”), natomiast ścieżka dźwiękowa, nie licząc piosenek, wyszła spod rąk doświadczonego kompozytora Iwana Burliajewa („Jesteśmy z przyszłości”, „W grze”, „Mecz”). Sukces „Przyciągania” sprawił, że zaczęto myśleć o jego ewentualnej kontynuacji. Scenariusz podobno jest już gotowy. Kto wie, może już w tym roku ruszą zdjęcia do części drugiej.
koniec
5 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

4 XII 2017

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” trzy tytuły – wydania DVD „Baby Drivera” i nowej „Mumii” oraz „Małi mężczyźni”.

więcej »

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
Sebastian Chosiński

3 XII 2017

W ostatnich latach nastąpił w Rosji prawdziwy wysyp filmów o podboju kosmosu. Co ciekawe, wszystkie dotyczą epoki… Związku Radzieckiego, co w pewnym sensie potwierdza teorię, że po upadku Kraju Rad w tej dziedzinie ojczyzna Władimira Putina niczego szczególnego już nie dokonała. „Salut 7” Klima Szypienki opowiada o rzeczywistych, bardzo dramatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w 1985 roku, i jest swoistą odpowiedzią na „Apollo 13” Rona Howarda.

więcej »

Polecamy

Podręczne z Kairu

Dobry i Niebrzydki:

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Gogol kontra Czarny Jeździec
— Sebastian Chosiński

Film jednorazowego użytku
— Sebastian Chosiński

Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
— Sebastian Chosiński

Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
— Sebastian Chosiński

Ciężkie jest życie rockmana
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Co nam w kinie gra: Stalingrad
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Podróż do rajskiego zakątka
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Welocyped międzykontynentalny
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Świadectwo dojrzałości
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Wiosna w Helsinkach
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.