Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Pogańska chuć, chrześcijańskie opanowanie

Esensja.pl
Esensja.pl
Szczególny wysyp filmów o początkach Rusi nastąpił w latach 80. XX wieku, w okresie pierestrojki. Dlaczego dopiero wtedy? Odpowiedź wcale nie jest trudna. Temat ten wiązał się bowiem z przyjęciem przez Kijów chrześcijaństwa. Tego właśnie wątku dotyka także superprodukcja Andrieja Krawczuka „Wiking”, którego głównym bohaterem jest książę Włodzimierz I Wielki.

Andriej Krawczuk
‹Wiking›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWiking
Tytuł oryginalnyВикинг
ReżyseriaAndriej Krawczuk
ZdjęciaIgor Griniakin
Scenariusz
ObsadaDaniła Kozłowski, Maksim Suchanow, Swietłana Chodczenkowa, Aleksandra Borticz, Igor Pietrenko, Władimir Jepifancew, Paweł Deląg, Joakim Nätterqvist, Aleksandr Ustiugow, Andriej Smoliakow, Kirył Plietniow, Anton Adasinski, Rostisław Berszauer, Nikołaj Reutow, Aleksandr Łobanow, John DeSantis
MuzykaIgor Matwijenko, Dean Valentine
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania149 min
Gatunekhistoryczny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Dzisiaj już żaden ceniony historyk nie podważa teorii o wydatnym wpływie ludów normańskich (a konkretnie szwedzkich Waregów) na początki państwa ruskiego. Dynastia zapoczątkowana w IX wieku przez Ruryka rządziła Rusią przez następnych siedem stuleci, ostatnim jej władcą był Fiodor Iwanowicz, chory psychicznie syn Iwana IV Groźnego. Kinematografia radziecka długo pomijała ten temat, albowiem zahaczał on o bardzo niebezpieczny dla komunistów wątek instalowania chrześcijaństwa (w obrządku wschodnim) na terenach późniejszej Ukrainy, Białorusi i zachodniej Rosji. Dopiero w latach 80. XX wieku, krótko przed i po zadekretowaniu przez Michaiła Gorbaczowa pierestrojki, nastąpił wysyp filmów o pierwszych wiekach istnienia państwa. Wymienić można chociażby „Jarosława Mądrego” (1981) Grigorija Kochana, „Legenda o księżniczce Oldze” (1983) Jurija Iljenko, „Początki Rusi” (1985) Giennadija Wasiljewa czy „I na kamieniach rosną drzewa” (1985) Stanisława Rostockiego i Norwega Knuta Andersena. Co ciekawe, władca, który uczynił Ruś chrześcijańską, czyli Włodzimierz I Wielki, musiał jednak poczekać na swoją biografię aż do momentu upadku Związku Radzieckiego. W 1993 roku Jurij Tomoszewski nakręcił „Włodzimierza Świętego” (1993), a trzynaście lat później powstał animowany, przeznaczony dla młodszej widowni, „Książę Włodzimierz” Jurija Kułakowa.
A potem na kilka lat okres ten okazał się dla filmowców nieco mniej atrakcyjny. Dopiero w 2010 roku wszedł na ekrany kinowe bardzo nieudany obraz Dmitrija Korobkina „Jarosław. Tysiąc lat temu”, którego tytułowym bohaterem był książę Jarosław Mądry, jeden z synów wielkiego księcia Włodzimierza. Interesujące, że już w tym czasie Andriej Krawczuk przymierzał się do realizacji „Wikinga”, choć zdjęcia zaczęły się dopiero pięć lat później. Krawczuk (rocznik 1962) na początku swej kariery kręcił głównie seriale. Jego pełnometrażowym debiutem był dramat psychologiczno-obyczajowy „Italianiec” (2005); trzy lata później pod osąd kytyków i widzów oddał natomiast „Admirała”, swoje pierwsze wysokobudżetowe dzieło historyczne, opowiadające o dramatycznych losach walczącego po pierwszej wojnie światowej i rewolucji październikowej z bolszewikami admirała Aleksandra Kołczaka. A dosłownie chwilę później zaczął przygotowywać materiały do wielkiej produkcji poświęconej wielkiemu księciu Włodzimierzowi.
Pierwsze prace nad „Wikingiem” ruszyły ponoć już jesienią 2008 roku, ale okres zdjęciowy zaczął się dopiero w marcu dwa lata temu. Wszystkie plenery realizowano na Krymie, między innymi w weneckiej twierdzy Sudak i w Bachczysaraju, potem nad rzeką Kyzył-Koba wybudowano imitacje dziesięciowiecznych grodów. W tym samym czasie trwały także prace nad ścieżką dźwiękową. Kompozytor Igor Matwijenko najpierw dokładnie zbadał muzykę z epoki; następnie na zlecenie producentów wykonano średniowieczne instrumenty, na których – w specjalnie wybudowanym do tego celu studiu – zarejestrowano wszystkie utwory (gwoli ścisłości należy dodać jeszcze, że ścieżki syntezatorów dołożył amerykański kompozytor Dean Valentine, który odpowiadał również za muzykę wykorzystaną w kolejnych trailerach). Nic zatem dziwnego, że tylko te działania zajęły… dwa lata. Wszystko pochłonęło też ogromne środki finansowe. Szacuje się, że „Wiking” kosztował około 1,25 miliarda rubli (sic!). Ale opłacił się. Po kilku tygodniach wyświetlania przyniósł dochód w wysokości ponad 1,5 miliarda. A do tego dojdą jeszcze wpływy z płyt DVD i ewentualnej sprzedaży praw do dystrybucji poza Rosją.
„Wiking” doczekał się trzech wersji. Najkrótsza (trwająca 128 minut) przeznaczona była dla widzów od dwunastego roku życia; dłuższą o pięć minut, wzbogaconą głównie o sceny z aktami seksualnymi, obejrzeć mogli tylko dorośli powyżej 18 lat; z kolei w wydaniu DVD pojawiło się kilkanaście kolejnych minut zaprezentowanych jako dodatki już po zakończeniu właściwej części, ale jeszcze przed ostatecznymi napisami końcowymi. Kinowa premiera dzieła Andrieja Krawczuka miała miejsce 29 grudnia 2016 roku; tydzień później weszło ono do kin w Estonii i Litwie. Czy skuszą się na nie kolejne kraje (w tym Polska) – na razie nie wiadomo. Kim był główny bohater obrazu? Na świat przyszedł około 960 roku, jego ojcem był książę Światosław, syn Igora i wnuk Ruryka; matką natomiast była książęca konkubina Małusza, co oznacza, że Włodzimierz był bękartem. Miał dwóch starszych braci, Jaropełka i Olega. Ich ojciec często prowadził wojny; wyprawiał się na Bałkany przeciwko Bułgarom i Bizancjum, ale walczył również z Chazarami i Pieczyngami. Ci ostatni zresztą przyczynili się do jego śmierci w 972 roku, wciągając go w pułapkę i zabijając. Państwo zostało wówczas podzielone między synów (choć formalnie ojciec zrobił to już – na wszelki wypadek – wcześniej): Jaropełkowi przypadł Kijów, Olegowi – ziemia Drewlan, a Włodzimierzowi – Nowogród Wielki.
Akcja filmu rozpoczyna się w 977 roku, gdy wojska Jaropełka ruszają na północ przeciwko Olegowi. Między braćmi dochodzi do otwartej wojny, w efekcie której Oleg ginie podczas szturmu na jego główny gród Owrucz. Nie wiedzieć jednak dlaczego, Krawczuk przenosi te wydarzenia do… Połocka, rządzonego wtedy przez wareskiego księcia Rogwołoda (w pewnym sensie tłumaczą to dalsze wydarzenia), który staje po stronie Jaropełka. Sam książę pragnie zrzucić z siebie odpowiedzialność za śmierć brata i obarcza nią wojewodę Swenelda (który jest zresztą narratorem filmu), prawą rękę Olega. Ten nie ma zamiaru brać na siebie niesprawiedliwie przypisanej mu winy, zaatakowany broni się, w końcu – wsparty przez Rogwołoda – zostaje puszczony wolno. Udaje się wtedy do Nowogrodu i namawia Włodzimierza na pomstę za brata. Zgodnie z kroniką mnicha Nestora, znaną jako „Powieść minionych lat”, w tym momencie Jaropełk miał ruszyć na Nowogród, a Włodzimierz zbiec do Skandynawii, skąd wrócił rok później z najemnikami wikińskimi. Scenarzyści skrzętnie jednak wątek ten pomijają, każąc najmłodszemu z synów Światosława ruszyć na Połock. Rogwołod nie ma jednak zamiaru poddać grodu ani oddać księciu swej córki, co prowadzi do szturmu i krwawej rozprawy z krnąbrnym Normanem.
Wbrew swej woli, a zgodnie z tradycją, po zdobyciu Połocka Włodzimierz musi dokonać czynów okrutnych – przede wszystkim zniewolić młodą i piękną księżniczkę Rognedę na oczach jej rodziców, którzy następnie zostają zamordowani. Ma z tego powodu ogromne wyrzuty sumienia, próbuje ukoić je, zbliżając się do zgwałconej przez siebie kobiety, a nawet czyniąc ją z czasem swoją żoną. Relacje między nimi do samego końca pozostaną jednak bardzo napięte. Zdobywszy Połock, Włodzimierz rusza na Kijów. Kiedy zdobywa gród, okazuje się, że Jaropełk wycofał się, ale pozostawił w mieście swą żonę, Greczynkę – chrześcijankę z Bizancujm – Irenę, która od pierwszego wejrzenia wpada mu w oko. To spotkanie odmienia młodego księcia; Irena zaczyna stopniowo wpływać na jego barbarzyńską naturę. Pytanie tylko jak zachowa się, gdy jej mąż, sprzymierzony z Pieczyngami, uderzy na swego młodszego brata?
Trudno opowiadać o filmie, którego fabuła dla nikogo, kto choć trochę zna historię, nie jest tajemnicą. Wiadomo, Włodzimierz I Wielki ostatecznie zostanie władcą całej Rusi, w 988 roku poślubi siostrę cesarza bizantyjskiego Bazylego II, Annę, i ochrzci państwo. Interesujące jest jednak to, w jaki sposób zaprezentowali drogę do tego wydarzenia rosyjscy filmowcy. A trzeba przyznać, że zrobili to całkiem interesująco. O ile bowiem wątek wojny Włodzimierza z Jaropełkiem wypada blado (cóż, nie doszło do żadnej wielkiej bitwy), o tyle przejście księcia na „jasną stronę mocy”, wiążące się z porzuceniem pogaństwa wypadło nieźle. Raz, że nie zostało przedstawione w sposób nachalny, dwa, że aktorzy udźwignęli to niełatwe zadanie na swoich barkach (w czym sporą zasługę miał trudny do rozpoznania po ucharakteryzowaniu… Paweł Deląg). Na plus zaliczyć trzeba także przedstawione w „Wikingu” mocno skontrastowane relacje damsko-męskie: Włodzimierza z Rognedą łączy przede wszystkim pogańska chuć, z Ireną natomiast chrześcijańskie opanowanie. Filmowcy dołożyli też olbrzymich starań, aby odpowiednio oddać realia epoki, co – jak można się domyślać – pochłonęło sporą część budżetu.
Za fabułę dzieła – opartą na przekazach „Powieści minionych lat” – odpowiadał przede wszystkim sam reżyser, choć miał dwóch pomocników: debiutującego w tym fachu Andrieja Rubanowa oraz – będącego już raczej u kresu swej kariery – ponad osiemdziesięcioletniego prozaika Wiktora Smirnowa (który w czasach komunistycznych pisał między innymi scenariusze do filmów wojennych). Na autora zdjęć producenci wybrali doświadczonego Igora Griniakina („Olympus inferno”, „Wysocki”, „Dyrygent”, „Terytorium”), który z Krawczukiem współpracował już przy „Admirale”. Nie wszystkie jednak jego patenty można uznać za udane. Tym bardziej że, idąc w ślad za modą hollywoodzką, nie uniknął pokusy spowalniania kadru czy zniekształcania obrazu. O ile tego typu zagrywki sprawdzają się w kinie science fiction (wszak moda ta zaczęła się na dobre od pierwszego „Matriksa”), o tyle w kinie historycznym – i to takim, które opowiada o wydarzeniach sprzed ponad tysiąca lat – już niekoniecznie. Ale poza tym trudno mieć zastrzeżenia do jego pracy. Choć na pewno jej efekt byłby jeszcze lepszy wizualnie, gdyby w niektórych momentach bardziej postarali się specjaliści od efektów specjalnych. Na szczęście wszelkie niedostatki przykrywa fantastyczna obsada aktorska, która tym większe robi wrażenie, że tudno dopatrzyć się w niej nietrafionych decyzji.
W księcia Włodzimierza wcielił się Daniła Kozłowski („Dubrowski”, „Załoga”, „Hardcore”), w Jaropełka – Aleksandr Ustiugow („Udar słoneczny”, „Ślad tygrysa”, „Dwudziestu ośmiu panfiłowców”), a w Olega – Kirył Plietniow („Pani przystanek, madame!”, „Pop”, „Metro”). W Irenę wcieliła się Swietłana Chodczenkowa („Krwawa hrabina Batory”, „Koniec pięknej epoki”, „Wojownik”), w Rognedę – Białorusinka Aleksandra Borticz („Jak mam na imię”, „O miłości”), natomiast w jej ojca Rogwołoda – Andriej Smoliakow („Wij”, „Nauczyciel”). Grecki zakonnik w Chersonie, Anastas, ma twarz wspomnianego już Pawła Deląga („Żona Stirlitza”, „Powiatowy dramat”), Wareg Sweneld – Maksima Suchanowa („Boris Godunow”, „Orda”, „Rola”), mszczący się na Włodzimierzu za śmierć Jaropełka drużynnik Wariażko – Igora Pietrenko („Kryptonim Gwiazda”, „Kierowca dla Wiery”, „Taras Bulba”), z kolei jego dawny towarzysz, który przeszedł na stronę nowego władcy, chrześcijanin Fiodor – Władimira Jepifancewa („Generation Π”, „Szpieg”, „Dla Marksa…”).
koniec
12 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bez dobrej nowiny
Adrian Jankowski

29 III 2017

„Pokot” Agnieszki Holland został uhonorowany na tegorocznym Berlinale nagrodą im. Alfreda Bauera, która przyznawana jest za „otwieranie nowych horyzontów w sztuce filmowej”. Prawdopodobnie na zawsze pozostanie tajemnicą, jakie to horyzonty reżyserka owym filmem otworzyła? Z ekranu zieje bowiem nudą i pustką, tym boleśniejszą, że opartą na wyjątkowo solidnej i wartej ekranizacji prozie.

więcej »

Esensja ogląda: Marzec 2017 (4)
Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

28 III 2017

Marzec zbliża się do końca, ale udało nam się przygotować w tym miesiącu jeszcze jedną edycję zbioru krótkich recenzji filmowych. Edycję zacną, bo zawierającą teksty o zbiorze niedawnych bądź przyszłych premier kinowych – „Loganie”, „Johnie Wicku 2”, „Ciemniejszej stronie Greya” (na tę recenzję z pewnością czekaliście z niecierpliwością), „Gold” i wchodzącym w piątek do naszych kin „American Honey”.

więcej »

East Side Story: Urok mocno wyblakły
Sebastian Chosiński

26 III 2017

Najlepszy okres w karierze Siergiej Sołowjow przeżywał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To wtedy powstały jego najwybitniejsze filmy, dzięki którym na trwałe zapisał się w historii kinematografii swojej ojczyzny. Po politycznym przełomie i upadku Związku Radzieckiego wiodło mu się różnie; w każdym razie w ciągu minionego ćwierćwiecza nie nakręcił żadnego obrazu, który na dłużej pozostaje w pamięci. Nie inaczej rzecz ma się z „Tram-pkami” (sic!).

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.