Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!

Esensja.pl
Esensja.pl
Rosjanie – bez najmniejszych wątpliwości – zazdroszczą Amerykanom. Widać to w ostatnim czasie po trafiających do kin filmach. Odpowiedzią na hollywoodzkie obrazy o pierwszym kontakcie z obcymi stało się „Przyciąganie” Fiodora Bondarczuka; z kolei „Obrońcy” Sarika Andreasiana to wariacja na tematy superbohaterskie, mieszanka „X-Menów” z „Avengersami”. Niestety mało udana.

Sarik Andreasian
‹Obrońcy›

EKSTRAKT:40%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObrońcy
Tytuł oryginalnyЗащитники
Data premiery22 lutego 2017
ReżyseriaSarik Andreasian
ZdjęciaMaksim Osadczy
Scenariusz
ObsadaAnton Pampusznyj, Sanżar Madijew, Sebastien Sisak, Alina Łanina, Stanisław Szyrin, Waleria Szkirando, Wiaczesław Razbiegajew, Nikołaj Szestak
MuzykaGieorgij Żeriakow
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania100 min
Gatunekakcja, przygodowy, SF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W ostatnich miesiącach miał miejsce w rosyjskich kinach prawdziwy wysyp blockbusterów, które – przynajmniej pod względem technicznym – w niczym nie ustępują produkcjom amerykańskim. Często też, podobnie jak one, pozbawione są wewnętrznej logiki i wartości artystycznych. Tak było chociażby z przeznaczonym dla młodzieży filmem fantasy „Dziadek Mróz. Bitwa magów” (2016) Aleksandra Wojtinskiego. Na szczęście dużo lepiej prezentowały się historyczny „Wiking” (2016) Andrieja Krawczuka oraz fantastycznonaukowe „Przyciąganie” (2017) Fiodora Bondarczuka. Jak na tym tle wypadli superbohaterscy „Obrońcy”? Najkrótsza odpowiedź mogłaby brzmieć: bardzo, bardzo nijako. Ale czy można dziwić się temu, skoro dzieło to wyszło spod ręki ormiańskiego reżysera Sarika Andreasiana, który do tej pory zaliczył takie wpadki, jak „Romans biurowy. Nasze czasy” (2011) czy „Mafia: Gra o przeżycie” (2015)? Choć z drugiej strony przed rokiem miał swoją premierę całkiem przyzwoity, opowiadający o prawdziwych wydarzeniach, jakie miały miejsce w Armenii w 1988 roku, dramat katastroficzny „Trzęsienie ziemi”…
Film ten okazał się jednak tylko ziarnem, które trafiło się ślepej kurze. Mając bowiem szansę udowodnić swą wartość kolejnym obrazem, Andreasian zaprzepaścił ją w sposób bardziej niż klasyczny. Co wcale nie oznacza, że ta artystyczna katastrofa ostatecznie mu się nie opłaci. „Obrońcy”, czyli rosyjska odpowiedź na takie hollywoodzkie dzieła, jak „X-Men”, „Fantastyczna Czwórka” czy „Avengers”, mieli olbrzymi budżet – 380 milionów rubli, co w przeliczeniu daje mniej więcej 6,5 miliona dolarów. W ciągu zaledwie trzech tygodni od premiery, która miała miejsce 23 lutego, produkcja ta zarobiła 4,6 milionów „zielonych”. Mało? Wcale nie. Trzeba bowiem pamiętać, że są to dane jedynie z Rosji, tymczasem dystrybutor zadbał o to, aby w ciągu kilkunastu dni lutego i marca film trafił również do kin w – uwaga! – Białorusi, Kazachstanie, Kambodży, Kirgizji, Mołdawii, Tadżykistanie, Tajlandii, Uzbekistanie, Bułgarii, Wietnamie, Indiach, Tajwanie, Estonii, Łotwie, Singapurze, Pakistanie, a nawet Niemczech. To oczywiste, że w tych krajach dochody będą dużo mniejsze, ale zebrawszy rubel do rubla zapewne uda się całkiem nieźle zarobić. A to z kolei może zaowocować kontynuacją.
Na pomysł nakręcenia „Obrońców” Sarik Andreasian wpadł już ponoć w 2013 roku. Zdjęcia ruszyły jednak dopiero dwa lata później (w kwietniu). Uporano się z nimi zaskakująco szybko, ale – jak to bywa w przypadku podobnych obrazów – długo trwała postprodukcja, polegająca głównie na pracy nad efektami specjalnymi. A tych przecież w filmie nie brakuje. Preludium na pewno może się podobać. Na tajnym poligonie Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej trwa test supernowoczesnej broni. W pewnym momencie ćwiczenia przybierają niepożądany przebieg, ktoś z zewnątrz przejmuje bowiem kontrolę nad robotami bojowymi, a ich ogień skierowany zostaje na bunkier dowodzenia. Natychmiast zbierają się odpowiednie gremia. Naradzie w moskiewskim Centrum Dowodzenia Operacyjnego przewodzi generał Nikołaj Dołgow. Informuje on zebranych o przeprowadzonym jeszcze w czasach radzieckich programie „Patriota”, który nadzorował profesor Awgust Kuratow. W jego ramach otwarto laboratoria w każdej z sowieckich republik; ich celem było wyszukiwanie dzieci, które następnie poddawane były mutacjom genetycznym. W epoce tak zwanej „zimnej wojny” miały stać się one najważniejszymi Obrońcami komunistycznej ojczyzny.
Ale „zimna wojna” dobiegła końca. Pożerający olbrzymie środki finansowe projekt zamknięto; podczas próby likwidacji głównego laboratorium, na co Kuratow nie chciał wyrazić zgody, doszło do tragedii – profesor został napromieniowany (dzięki czemu oczywiście zyskał nadzwyczajne moce). A potem… zniknął. By wrócić po latach. W tym czasie „wyhodowani” przez niego mutanci starali się prowadzić w miarę normalne życie, dostosowując do społeczeństwa. Nie zawsze im to wychodziło. Ormianin Lernik Oganesian – człowiek-ziemia, posiadający zdolność telekinezy, przyciągający wszystko, co jest elementem skorupy ziemskiej – zaszył się w górskim monastyrze. Arsus – człowiek-zwierzę, potrafiący zmienić się (częściowo lub w całości) w niedźwiedzia – zamieszkał w drewnianej chacie w syberyjskiej tajdze. Kazach Chan – człowiek-wiatr, poruszający się z olbrzymią szybkością, jednocześnie mistrz wschodnich sztuk walki i broni białej – żyje w stepie, a czas spędza głównie na walce z lokalną mafią. Jedyna w tym gronie kobieta, Ksenia – człowiek-woda, pod wpływem kontaktu z wodą stająca się niewidzialną – zarabia na życie, pracując w… cyrku.
Nikt z nich nie znalazł szczęścia; wszyscy są na swój sposób ofiarami eksperymentów Kuratowa. Kiedy więc dowiadują się, że szalony profesor powrócił – tak, to on stoi za akcją na poligonie – choć bez szczególnego entuzjazmu, przystępują do walki z nim. W dalszym ciągu widzowie są już tylko świadkami efektownej rozpierduchy, która – tak przynajmniej każe nam się wierzyć – rozgrywa się w centrum Moskwy. W rzeczywistości dzieje się to głównie na terenie starej, zrujnowanej fabryki (całkiem możliwe, że tej samej, którą Andreasian wykorzystał, kręcąc „Trzęsienie ziemi”). I to jest spory mankament filmu. W przeciwieństwie do amerykańskich produkcji superbohaterskich w jej rosyjskim odpowiedniku nie ma nawet cienia teraźniejszości. Główne postaci żyją i działają w zupełnym oderwaniu od świata zewnętrznego. Wszystko, co nie jest akcją (czytaj: prostą, aczkolwiek w paru momentach dość efektowną, nawalanką), zostało zredukowane do minimum. W efekcie „Obrońców” ogląda się jak półtoragodzinny trailer, który z jakiegoś powodu nie chce się skończyć. A szkoda, bo gdy w paru momentach reżyser na chwilę zwalnia tempo, by „mutanci” mogli dojść do głosu i zwierzyć się ze swej nieszczęśliwej egzystencji, od razu robi się ciekawiej, bardziej wzruszająco i po prostu „głębiej”.
Kompletując obsadę, Andreasian sięgnął w większości po aktorów doświadczonych, ale jeszcze nieopatrzonych. Arsusa zagrał Anton Pampusznyj („Aleksander. Bitwa nad Newą”, „Pułapka na zabójcę”), Chana – Kazach Sanżar Madijew („Druga strona”, „Ruch skoczkiem”, „Polowanie na Ducha”), Ler(nik)a – Francuz o korzeniach ormiańskich Sebastien Sisak („Trzęsienie ziemi”), Ksenię – znana głównie z ról telewizyjnych Alina Łanina (rocznik 1989), absolwentka Państwowego Instytutu Teatralnego w Jekaterynburgu sprzed siedmiu lat, natomiast Kuratowa – przede wszystkim pojawiający się na deskach teatralnych Stanisław Szyrin. W rolach drugoplanowych zobaczyć możemy zaś Walerię Szkirando („Batalion”) jako sprawującą nadzór nad Obrońcami Jelenę Łatinę oraz Wiaczesława Razbiegajewa („Huśtawka”, „Przenicowany świat”, „Załoga”) w roli generała Dołgowa. Scenariusz wyszedł spod pióra Andrieja Gawriłowa, który pracował z Andreasianem już przy „Mafii”; z kolei ścieżkę dźwiękową – wyjątkowo nieudaną i pozbawioną oryginalności – skomponował Gieorgij Żeriakow („Rusini”). Jedynie do operatora trudno mieć zastrzeżenia, choć i on – Maksim Osadczy („Stalingrad”, „Start-up”, „Pojedynek”) – mógłby dostać ambitniejsze zadanie. Jednak nie w takim filmie i nie „pod” takim reżyserem.
koniec
19 marca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.