Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Wszystko zdarza się dwa razy

Esensja.pl
Esensja.pl
Wychodzi na to, że łatwiej jest mimo wszystko zrobić karierę reżyserską w Rosji niż we Francji. W przeciwnym wypadku zapewne Guillaume Procenko nie opuszczałby bezpiecznej przystani nad Sekwaną i Loarą i przenosił się do kraju swoich przodków. Pracuje w nim już od lat, ale dopiero w ubiegłym roku zrealizował swą debiutancką pełnometrażową fabułę – thriller psychologiczny „Obudź mnie”.

Guillaume Procenko
‹Obudź mnie›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułObudź mnie
Tytuł oryginalnyРазбуди меня
ReżyseriaGuillaume Procenko
ZdjęciaJohn Craine
Scenariusz
ObsadaIrina Wierbicka, Kirył Pirogow, Daniił Worobjow, Konstantin Ławronienko, Jewgienij Griszkowiec, Ilja Driewnow, Aleksandra Riebienok, Walerij Griszko, Jelena Morozowa, Żanił Asanbekowa, Jekatierina Wołkowa, Aleksandr Łymariew, Timofiej Rakow
MuzykaGiorgio Giampà
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania95 min
Gatunekdramat, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
To był trafiony pomysł. Skoro we Francji nie miał większych szans na przebicie się, dobrze zrobił przenosząc się do Moskwy. Guillaume Procenko pojawił się w ojczyźnie swoich przodków mniej więcej dekadę temu, aby podjąć studia reżyserskie we Wszechrosyjskim Państwowym Instytucie Kinematografii (WGIK). Ukończył je w 2010 roku, przedstawiając jako swój dyplom komediowo-historyczną krótkometrażówkę „Przemiany ’89”, do której zresztą finansowo dorzucili się producenci francuscy. Filmik został dobrze przyjęty, tym bardziej dziwić może fakt, że jego autor zamiast z rozpędu wziąć się za realizację długich fabuł, został… producentem serii filmów dokumentalnych, których twórcy starali się pokazać mniej znane oblicze współczesnej Rosji. Dzięki temu zajęciu poznał jednak wielu ludzi, także spoza Rosji, którzy parę lat później wspomogli go podczas pracy nad „Obudź mnie”.
Pomysł na ten obraz zrodził się w głowie Procenki już przed siedmioma laty, kiedy kończył szkołę filmową. Brakowało jednak profesjonalnie skleconego scenariusza. Pierwszą wersję fabuły napisał, pochodzący z Wilna i mający polskie korzenie, Andriej Stempkowski („Wsteczny bieg”), następnie dopracował ją, zwracając szczególną uwagę na dialogi, ceniony dramatopisarz Wiaczesław Durnienkow („Po omacku”). Gotowe dzieło zostało po raz pierwszy zaprezentowane w czerwcu ubiegłego roku podczas Otwartego Rosyjskiego Festiwalu Filmowego „Kinotawr” w Soczi, gdzie zgarnęło nagrodę za najlepszą ścieżkę dźwiękową, której autorami byli Włoch Giorgio Giampà oraz Rosjanin Igor Wdowin („Igła. Remix”, „Gwiazda”, „Pojedynek”), oraz nominowane było do Grand Prix. Dlaczego więc, mimo docenienia przez jury, na oficjalną dystrybucję kinową musiało czekać aż do 30 marca tego roku – wiedzą zapewne jedynie producenci.
My możemy jedynie domyślać się tego stanu rzeczy. Cóż, „Obudź mnie” to mimo wszystko nie jest blockbuster, który ma szanse zgarnąć pokaźną kwotę ze sprzedaży biletów. Nie jest naszpikowany gwiazdami rosyjskiego kina (choć pojawiają się w nim naprawdę znakomici aktorzy). Trudno byłoby mu też rywalizować z superprodukcjami, które w poprzednich miesiącach dość regularnie trafiały na ekrany kin Moskwy, Petersburga i tysięcy innych miast i miasteczek Rosji (jak chociażby „Czas pionierów”, „Obrońcy”, „Wiking”, „Przyciąganie”, „Trzęsienie ziemi” czy „Dwudziestu ośmiu panfiłowców”, a dałoby się ich wymienić jeszcze drugie tyle). W efekcie musiał długo czekać na swoją kolej. Najważniejsze jednak, że w końcu się doczekał.
Bohaterką „Obudź mnie” jest Żenia (Jewgienija), mniej więcej dwudziestopięcio-, może trzydziestoletnia kobieta, która pracuje w porcie lotniczym Szeremietiewo w Moskwie. Wykonuje tam różne funkcje – sprawdza paszporty, opiekuje się archiwum, bierze udział także w kontrolach osobistych. Od półtora roku jest samotna; jej chłopak Andriej zniknął w tajemniczych okolicznościach i nie ma od niego żadnych informacji. Zgodnie z danymi, do jakich ma dostęp, nie opuścił on kraju. Musi więc – a przynajmniej powinien – przebywać na terenie Rosji; chyba że wyjechał nielegalnie. Ale i w takim wypadku mógłby skontaktować się z Żenią – zadzwonić, wysłać maila, napisać tradycyjny list. Jest jeszcze taka ewentualność, że Andriej… nie żyje. Żenia ma bowiem podejrzenia, że wplątał się w jakąś aferę kryminalną. Na to wskazują pewne przesłanki, których wtedy, wiele miesięcy temu, gdy przeżywała zauroczenie mężczyzną, nie dostrzegała, a które dopiero teraz widzi ze szczególną ostrością.
Żyjąca w nieustannym stresie kobieta ma problemy ze snem. Nawiedzają ją koszmary. Widzi w nich konkretne sytuacje, które – co gorsza – przeżywa później ponownie, tym razem już na jawie. Jak chociażby incydent z kobietą, która przyleciała do Moskwy z Azji Środkowej – zachowywała się podejrzanie, a potem, już po przejściu kontroli paszportowej, straciła przytomność przed terminalem. Wkrótce po tym wydarzeniu w biurze Żeni pojawiają się pracownicy służb specjalnych, aby wszcząć śledztwo. Mają podejrzenia, że ktoś z ich zmiany współpracuje z przemytnikami narkotyków. Ale kto? Jewgienija? Jej kolega z pracy i przyjaciel Siergiej? A może przełożony? Dochodzenie prowadzą dwaj oficerowie-tajniacy, Alek i Stas, któremu kobieta wpada w oko. Ona zresztą także odwzajemnia mu sympatię, choć niechętnie patrzą na to jej szef i kolega. Z czasem atmosfera w pracy zagęszcza się jeszcze bardziej, a i w życiu osobistym Żeni pojawiają się komplikacje, zwłaszcza gdy zupełnie niespodziewanie pojawia się… Andriej.
Guillaume Procenko wychowany został w kulturze frankofońskiej i jest przede wszystkim spadkobiercą francuskich tradycji kinematograficznych. Sposób, w jaki opowiada swą niecodzienną historię, bardziej niż rosyjskich klasyków „dużego ekranu” przypomina twórców znad Loary i Sekwany – Claude’a Leloucha, François Ozona, a nawet Krzysztofa Kieślowskiego (vide „Podwójne życie Weroniki”). Procenko nie epatuje emocjami, wręcz przeciwnie – stara się trzymać je na wodzy, nie podkręca sztucznie tempa; jeśli napięcie rośnie, dzieje się to głównie za sprawą wewnętrznych przeżyć bohaterki. Z drugiej strony Francuz (choć o rosyjskich korzeniach) doskonale wie, jak podnosić temperaturę narracji, nawet gdy za oknem śnieg i minus dwadzieścia stopni Celsjusza na termometrze. Pomagają mu w tym nastrojowe zdjęcia brytyjskiego operatora Johna Craine’a, który dotąd pracował głównie przy produkcjach niezależnych – i taki też sznyt nadał „Obudź mnie”.
Bohaterów obserwujemy więc z bezpiecznego dystansu; wydają nam się chłodni, wręcz niedostępni, trudno nam się z nimi utożsamiać. Ale to przy takiej formie narracji sprawdza się doskonale. Główną rolę żeńską reżyser powierzył debiutującej w filmie kinowym aktorce moskiewskiego Teatru imienia Nikołaja Gogola Irinie Wierbickiej. Stasa zagrał Kirył Pirogow („Córki mafii”, „Przenicowany świat”), Alka – Konstantin Ławronieko („Jak mam na imię”, „Terytorium”, „Trzęsienie ziemi”), a Andrieja – Daniił Worobjow („DuchLess”, „Gagarin. Pierwszy w kosmosie”). W epizodach pojawili się natomiast między innymi ceniony aktor teatralny Jewgienij Griszkowiec („Trzynaście miesięcy”) jako mafijny boss i Aleksandra Riebienok („Bracia Cz.”) w roli Daszy, najbliższej przyjaciółki Żeni.
koniec
30 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (3)
Kamil Witek

19 VI 2017

W trzecim czerwcowym zbiorze krótkich recenzji filmowych oceniamy gorące wakacyjne blockbustery: "Król Ritchie Artur. Legenda miecza", "Mumia" z Tomem Cruisem i "Baywatch. Słoneczny patrol".

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.