Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Kosmiczne jaja

Esensja.pl
Esensja.pl
„Strażnicy Galaktyki” z 2014 roku byli humorystyczną space-operą. „Vol. 2” to oczywiście nadal space-opera, ale już nie humorystyczna, tylko wręcz komediowa. Co mogło się nieco udzielić językowi niniejszej recenzji.

James Gunn
‹Strażnicy Galaktyki vol. 2›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażnicy Galaktyki vol. 2
Tytuł oryginalnyGuardians of the Galaxy Vol. 2
Dystrybutor Disney
Data premiery5 maja 2017
ReżyseriaJames Gunn
ZdjęciaHenry Braham
Scenariusz
ObsadaChris Pratt, Vin Diesel, Chris Sullivan, Karen Gillan, Dave Bautista, Zoe Saldana, Sylvester Stallone, Bradley Cooper
MuzykaTyler Bates
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
CyklStrażnicy Galaktyki, Marvel Cinematic Universe
Gatunekakcja, SF
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Ponieważ nie wszyscy muszą znać poprzednią część sagi, oto krótkie przedstawienie głównych bohaterów (czy może antybohaterów, zważywszy ich skłonności do złodziejstwa, zabójstw oraz robienia naprawdę wrednych kawałów):
– Peter Quill – chłopak z Ziemi, uzależniony od adrenaliny i muzyki pop z lat 80.;
– Gamora – zielonoskóra zabójczyni z poważnymi problemami rodzinnymi (zapewniam: Vader jako ojciec to przy tym pestka);
– Rocket – pyskaty szop, którego zdolnościom technicznym dorównuje tylko niezwykła zdolność wkurzania wszystkich naokoło;
– Groot – drzewopodobny przyjaciel (aktualnie również podopieczny) Rocketa, porozumiewający się jednym zdaniem, które jednak – niczym „Uuk” pratchettowskiego Bibliotekarza – jest w stanie przekazać wszystko;
– Drax – umięśniony dziwak. Trudno go opisać w jednym zdaniu. Jest dziwny.
W filmie z 2014 roku zapoznaliśmy się z tą zwariowaną gromadką, a także z dybiącymi na nich gangsterami i stróżami prawa (z nimi mniej). Działo się tyle, że w latach dzieciństwa Petera starczyłoby treści na dwa albo i trzy filmy przygodowe. Było szybko, kolorowo i dużo, a nawet wręcz DUŻO; w każdym razie przyjaźnie zostały zawarte, grzechy darowane, galaktyka uratowana. Oczywiście komiksowe galaktyki wymagają ratowania w dość regularnych odstępach czasu; tutaj mamy przypadek dość szczególny, ponieważ przeciwnik nie dąży do zniszczenia wszystkiego… hm, w każdym razie nie z własnego punktu widzenia. Zdradzenie czegokolwiek więcej byłoby karygodne. Nie znaczy to, że fabuła nie jest przewidywalna – no, ale jakieś standardy recenzji wypada zachować.
Każdy z cykli Marvela ma nieco inny nastrój, inaczej rozłożone akcenty, humor, nawet kolorystykę. Przykładowo Kapitan Ameryka, Iron Man i Thor spotykają się w „Avengersach”, ale ich „własne” filmy są zawsze odrobinę odmienne. Seria o Kapitanie uderza w coraz bardziej posępne tony, „Thor” to właściwie fantasy, i tak dalej. Na tym tle „Strażnicy Galaktyki” wybijają się jako dzieło najlżejsze w tonie, najbardziej zwariowane wizualnie oraz skierowane chyba do ciut młodszej widowni. Nie chodzi oczywiście o poziom przemocy, raczej o mocno umowną – nawet jak na tę konwencję – psychikę postaci. „Wojna bohaterów” to przy tym dramat egzystencjalny. I choć wszystkie fabuły wyrosły ze wspólnego, komiksowego pnia, to „Strażnicy” są w jakiś sposób bardziej komiksowi, wręcz kreskówkowi1). Niewątpliwie główny powód do odrealniona to zwariowana wręcz scenografia i obsada, ale swoje dokładają też superwyluzowane dialogi i tacyż bohaterowie. Już w poprzednim filmie było widać, że niektórzy z nich nie biorą niczego poważnie – tu zostało to spotęgowane aż do przesady. W dodatku dążenie do rozbawienia widza sprawia, że spora liczba scen jest przydługa (ataki latającą strzałą, seria skoków nadprzestrzennych, poszukiwanie taśmy klejącej w samym środku zażartej bitwy), lub wstawiona na siłę bez szczególnego związku z akcją – szczególnie parapsychologiczne zdolności Mantis, z których przydatna okazuje się tylko umiejętność usypiania ludzi. Niekiedy twórcy naprawdę przesadzili, pokazując na przykład groźnych piratów śpiących z maskotkami albo z kciukiem w ustach. Przecież to zupełnie niepotrzebne, kiedy ma się tak pełen wdzięku element humorystyczny, jak malutki Groot!
Scenarzyści starali się dorzucić kilka poważnych problemów (poważnych w sensie realnym, bo oczywiście ratowanie galaktyki jako takie też można nazwać poważnym problemem), jednak z powodu nagromadzenia gagów wypadło to jeszcze bardziej sztucznie, niż zazwyczaj w tego typu produkcjach. Te najbardziej dramatyczne relacje między postaciami są mało wiarygodne, a czasem ktoś nagle zmienia motywację bez przekonująco uzasadnionego powodu. Chociaż muszę przyznać, że wskazanie różnicy między ojcem a tatą dosyć mnie wzruszyło. Podoba mi się też odjechana kosmiczna scenografia (te pączkujące planety z początku filmu to rekord!), muzyka z lat 80. i sympatyczne nawiązania popkulturowe – na przykład Peter lekceważąco wyraża się o błękitnoskórej wrogini per „Smerfetka”. No i świetnie wykreowane są postaci, zarówno pierwszo- jak i drugoplanowe. A w produkcjach przygodowych sympatyczni bohaterowie to przecież klucz do sukcesu. To znaczy, bohaterowie płci męskiej, bo kobiety służą głównie do tego, żeby dobrze wyglądać w obcisłych kostiumach z lateksu. Sceny w trakcie napisów są jak zawsze warte obejrzenia, a same napisy w losowych miejscach zmieniają się na chwilę w „I am Groot”. Urocze!
koniec
6 maja 2017
1) Mam na myśli kreskówki pokroju „He-Mana”, nie „Ghost in the Shell”.
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (3)
Kamil Witek

19 VI 2017

W trzecim czerwcowym zbiorze krótkich recenzji filmowych oceniamy gorące wakacyjne blockbustery: "Król Ritchie Artur. Legenda miecza", "Mumia" z Tomem Cruisem i "Baywatch. Słoneczny patrol".

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Kwiecień 2015 (1)
— Piotr Dobry, Alicja Kuciel, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski

Esensja ogląda: Sierpień 2014 (1)
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Jarosław Robak

Żaden szop nie został skrzywdzony
— Agnieszka Szady

Superbohaterowie na Transatlantyku: Super
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Plaża Omaha, czyli żegnaj, baśni
— Adam Kordaś, Magdalena Kubasiewicz, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Chińscy elfowie i komputerowe orki
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Przygody Czarnego Kapturka w krainie sepii
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Gaijin z rapierem i zwinnopalca lisica
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Na bezludnym statku
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zbroja nie jest najważniejsza
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

O półbogu, który chciał mieć szacun na dzielni
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dogadajcie się najpierw sami
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Popkultura, nauka… i fantastyka też
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zoolog w opałach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.