Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: „Nordic noir” rodem z Jakucji

Esensja.pl
Esensja.pl
„Mój zabójca” to film nakręcony w Jakucji przez i dla Jakutów. Chociaż doczekał się ograniczonej dystrybucji również w innych regionach Rosji, a nawet w Kazachstanie. Jego reżyser, Kostas Marsan, oparł się na powieści opisującej rzeczywiste wydarzenia, jakie miały miejsce w Jakucku w latach 70. ubiegłego wieku. W efekcie powstał mroczny thriller policyjny, który idealnie wpisuje się w stylistykę „nordic noir”.

Kostas Marsan [Konstantin Daniłow]
‹Mój zabójca›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMój zabójca
Tytuł oryginalnyСайсары Күөлгэ [Мой убийца]
ReżyseriaKostas Marsan [Konstantin Daniłow]
ZdjęciaIskander Iwanow
Scenariusz
ObsadaWiaczesław Ławiernow, Galina Tichonowa, Stiepan Fiedorienko, Dułustan Siemionow, Dmitrij Trofimow, Fiedot Lwow, Ilja Jakowlew, Prokopij Daniłow, Dmitrij Aleksiejew
MuzykaNikołaj Michiejew
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania105 min
Gatunekdramat, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W czasach Związku Radzieckiego, chcąc zrobić ogólnokrajową karierę, twórcy z republik nierosyjskojęzycznych (zwłaszcza zaś z Kaukazu i Azji Środkowej) często zmieniali nazwiska na brzmiące z rosyjska. Dzisiaj można zauważyć tendencję odwrotną, a jaskrawym tego dowodem jest przypadek autora „Mojego zabójcy”. Choć z pochodzenia jest Jakutem, nazywa się Konstantin Daniłow. By jednak, zwłaszcza przez swoich rodaków, nie być branym za Rosjanina, przyjął artystyczny pseudonim Kostas Marsan. Po co ten zabieg? Związane jest to z prawdziwym fenomenem – wielkim boomem w Republice Sacha (bo tak oficjalnie nazywa się ten dalekowschodni region Rosji) na kino „narodowe”. Od jakiegoś czasu co roku kręci się tam kilkadziesiąt filmów, które (oczywiście nie wszystkie) popularnością biją na głowę wszystkie hollywoodzkie i rosyjskie blockbustery. Do tego stopnia, że Jakuck zaczęto nazywać nawet – wprawdzie dużo na wyrost – „Sachawood”. Pamiętajmy jednak w jak trudnych warunkach trzeba tam pracować i dla jak nielicznej widowni (szacuje się, że ludność całej republiki wynosi mniej niż milion ludzi).
Marsan (Daniłow), szukając tematu do swego reżyserskiego debiutu, sięgnął po powieść jednego z najpopularniejszych jakuckich prozaików, zmarłego przed sześcioma laty Jegora Nejmochowa. Pierwsze opowiadanie opublikował w regionalnej gazecie – jako dwudziestopięciolatek – w 1975 roku; do śmierci wydał kilkanaście powieści i zbiorów opowiadań; był również autorem scenariuszy filmowym. Książką, która tak bardzo zafascynowała Marsana, była oparta na faktach powieść „Zdarzenie nad jeziorem Sajsary”. Nejmochow opisał w niej głośną w latach 70. w całym Związku Radzieckim mroczną historię kryminalną. Scenarzyści, a było ich w sumie (co najmniej) pięcioro, zdecydowali się jednak przenieść akcję filmu – zapewne z przyczyn finansowych – w czasy współczesne. A i tak „Mój zabójca” okazał się ponoć najdroższym, jak dotąd, obrazem w dziejach kinematografii jakuckiej. Ale też przyniósł ogromny dochód. W ciągu pierwszych pięciu tygodni projekcji – premiera w Jakucji miała miejsce na początku listopada ubiegłego roku – zarobił 5 milionów rubli. Zdobył też sporo laurów na festiwalach azjatyckich.
Czy naprawdę na to zasłużył?
Akcja rozgrywa się – a przynajmniej ma swoje korzenie – w Jakucku. W swoim mieszkaniu w centrum miasta zostaje zamordowana młoda kobieta, Lubow Sofronowa. Śledztwo zostaje powierzone inspektorowi Dułusowi Dmitrijewowi. Przesłuchując mieszkańców bloku, policjant trafia na ślad potencjalnego zabójcy. Sąsiadka ofiary, wracając nad ranem do domu, minęła bowiem na korytarzu wybiegającego z kwatery Luby mężczyznę; kiedy zauważyła, że drzwi są otwarte, zajrzała do środka, w jednym z pokojów znalazła ciało. Kim był ten mężczyzna? Dułus ma nadzieję, że pomocy w poszukiwaniu odpowiedzi na to pytanie udzieli mu Wiera Sofronowa, siostra zamordowanej, mieszkająca w starym drewnianym domu na przedmieściach Jakucka. Wiera, dowiedziawszy się o śmierci najbliższej sobie osoby, wpada w rozpacz. Mimo że kobiety nie przepadały za sobą i nie utrzymywały bliskich stosunków. Ale w końcu siostra to siostra, tym bardziej bliźniaczka.
Żyjąca dotąd w spokoju Wiera z powodu dochodzenia w sprawie śmierci siostry, zostaje wciągnięta w wir niepokojących wydarzeń. Ktoś ją śledzi, gdy wraca z pracy do domu. W nocy nieznani sprawcy napadają na jej dom i wybijają szyby w oknach. Jedyną osobą, która może ją ochronić jest Dmitrijew, przekonany, że wszystko, co spotyka Wierę, ma jakiś związek ze śmiercią jej siostry. Trzeba więc jak najszybciej złapać mężczyznę, którego widziała na klatce schodowej sąsiadka. W końcu, dzięki Sofronowej, udaje się go namierzyć – to dawny znajomy obu sióstr, teraz kryminalista Innokientij Dawydow, który nie tak dawno opuścił więzienie. Zatrzymany przez policjantów, plącze się w zeznaniach, chociaż przyznaje, że w dniu śmierci Luby był u niej w mieszkaniu; przekonuje jednak, że nie wszystko pamięta, ale dopuszcza taką ewentualność, że mógł zabić w zamroczeniu alkoholowym. Z jakiegoś powodu opowieści Dawydowa nie przekonują Dułusa. Jego policyjny nos podpowiada mu, że coś nie gra.
I chociaż przełożony Dmitrijewa, Ajtan, każe mu zająć się inną sprawą, zabójstwem syna deputowanego, inspektor nie odpuszcza i zaczyna badać przeszłość zamordowanej. Wkrótce odkrywa też coś bardzo ciekawego i nietypowego, co rzuca zupełnie nowe światło na całą sprawę. Sposób narracji czyni z „Mojego zabójcy” rasowy kryminał z gatunku „nordic noir”; mrok i tajemnice czają się za każdym drzwiami i każdym zaułkiem. Każdy z bohaterów skrywa coś przed światem. Ich dusze są posępne, a serca lodowate. Dzieło Daniłowa (przepraszam, Marsana) wykazuje pewne cechy wspólne ze znakomitym chińskim thrillerem „Czarny węgiel, cienki lód” (2014), choć na pewno nie dorównuje mu poziomem. Ale pamiętajmy, że Jakut jest debiutantem. I jak na początkującego twórcę poradził sobie naprawdę znakomicie. W tym filmie ponure jest niemal wszystko – i zdjęcia Iskandera Trofimowa (zwłaszcza te przedstawiające Jakuck nocą), i muzyka Nikołaja Michiejewa. Wrażenie to podbija jeszcze oszczędna gra aktorska i pozamiejskie plenery – wspaniała, ale i budząca grozę dalekowschodnia przyroda (góry, lasy, rzeki).
Główną rolę, inspektora Dmitrijewa, reżyser powierzył Wiaczesławowi Ławiernowowi (rocznik 1990), absolwentowi Państwowego Arktycznego Instytutu Kultury i Sztuki (AGIIK) w Jakucku (sprzed czterech lat), a obecnie niezwykle popularnemu aktorowi Teatru Akademickiego Republiki Sacha. W Wierę Sofronową (i zarazem w jej zamordowaną siostrę) wcieliła się, starsza o trzy lata od Ławiernowa, Galina Tichonowa, absolwentka tej samej uczelni artystycznej, znana dotąd przed wszystkim z dramatu psychologicznego Władimira Tumajewa „Biały renifer” (2014). Innokientija Dawydowa zagrał z kolei mający za sobą studia w Moskwie (w Wyższej Szkole Teatralnej imienia Michaiła Szczepkina) Dułustan Siemionow („Snajper z Jakucji”), natomiast w znajomego sióstr Sofronowych, niejakiego Pankrata Zasypina – nierzadko pojawiający się w produkcjach rosyjskich Fiedot Lwow („Orda”). Nie ma się co łudzić, ten film prawdopodobnie nigdy nie dotrze na polskie ekrany. Ale może właśnie takie prowokacyjne stwierdzenia coś w tej materii zmienią. W każdym razie na pewno warto, aby polscy dystrybutorzy i specjaliści od kina wybrali się od czasu do czasu na Międzynarodowy Festiwal Filmowy do Jakucka. Tam pojawiają się takie perełki.
koniec
7 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Nie chciałbyś tam się znaleźć
Sebastian Chosiński

20 VIII 2017

Z jakiegoś powodu „Czarna woda” Romana Karimowa – mieszanka psychologicznego dramatu z filmem grozy – czekała na premierę kinową dwa lata. Na tyle długo, że wyprzedził ją w drodze na duże ekrany inny film tego reżysera, komedia romantyczna „Wasia, na spacer!”. Dobrze jednak, że w końcu została udostępniona widzom, bo choć to bardzo kameralne, niskobudżetowe dzieło, to mimo wszystko trzyma w napięciu.

więcej »

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.