Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Miasto w obliczu zarazy

Esensja.pl
Esensja.pl
Okolice 9 maja, czyli hucznie obchodzonego Dnia Zwycięstwa, to czas kiedy w Rosji następuje prawdziwy wysyp filmów – kinowych i telewizyjnych – o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. A przynajmniej jeszcze do niedawna następował; w tym roku bowiem brak jest premier spektakularnych produkcji. Najgłośniejszą wydają się „Trzy dni do wiosny” Aleksandra Kasatkina – kryminał, którego akcja rozgrywa się w oblężonym przez Niemców Leningradzie.

Aleksandr Kasatkin
‹Trzy dni do wiosny›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTrzy dni do wiosny
Tytuł oryginalnyТри дня до весны
Data premiery4 maja 2017
ReżyseriaAleksandr Kasatkin
ZdjęciaRusłan Gierasimienkow
Scenariusz
ObsadaKirył Plietniow, Jelena Łotowa, Jewgienij Sidichin, Jurij Ickow, Jakow Szamszyn, Igor Grabuzow, Kirył Nazarow, Grigorij Czaban, Natalia Wołkowa, Walerij Fiłonow, Roman Sinicyn
MuzykaAnton Łubczenko
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania103 minuty
Gatunekkryminał, wojenny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Aż nie chce się wierzyć! Jeszcze do niedawna co najmniej od początku kwietnia do końca maja w rosyjskich kinach i stacjach telewizyjnych trwał festiwal filmów (drugo)wojennych. Rodzimi dystrybutorzy wstrzymywali się z premierami obrazów opowiadających o Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej właśnie do tego momentu, wiedząc, że w ciągu tych dwóch wiosennych miesięcy zainteresowanie tematyką patriotyczną będzie znacznie większe niż w styczniu czy listopadzie (o wakacjach nie mówiąc). Dlaczego więc w tym roku miałoby być inaczej? A jednak coś się stało. Na początku maja premierę miało bowiem tylko jedno dzieło tematycznie nawiązujące – i to nie wprost – do zwycięstwa Armii Czerwonej nad faszyzmem. To rozgrywający się w scenerii oblężonego Leningradu kryminał Aleksandra Kasatkina „Trzy dni do wiosny”, którego zresztą wcześniejsze tytuły – „Blok A” i „BlokAda” (to gra słów, w języku rosyjskim słowo „ад” oznacza… „piekło”) – wydawały się dużo ciekawsze i bardziej odpowiadające treści.
Aleksandr Kasatkin (rocznik 1968) – absolwent wydziału reżyserskiego Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK) i moskiewskich Wyższych Kursów Scenariopisarstwa i Reżyserii (WKSR) – to przede wszystkim twórca telewizyjny, choć ma też na koncie obrazy kinowe, jak debiutancki melodramat „Słuchając ciszy” (2006) i nakręcony do spółki z Natalią Nazarową – znakomity zresztą – thriller psychologiczny „Córka”. Poprzednio pisaliśmy w „Esensji” o Kasatkinie właśnie przy okazji tego filmu. Po nim zajął się przede wszystkim realizacją melodramatycznych (choć z wątkami kryminalnymi bądź historycznymi) miniseriali: „Nieoczekiwana radość” (2012), „Dziedzictwo” (2014), „Nie da się uciec przed śmiercią” (2014) oraz „Barista” (2015). Po zakończeniu pracy nad tym ostatnim rozpoczął zdjęcia do kolejnej produkcji z przeznaczeniem na duży ekran. Ale chyba nie tylko – sposób, w jaki opowiedziana została ta historia, wiele skrótów fabularnych, każe domyślać się, że przy okazji prawdopodobnie skręcono materiał, który za jakiś czas zostanie wykorzystany w rozszerzonej, telewizyjnej wersji „Trzech dni…”.
Zdjęcia do filmu trwały trzy miesiące – od stycznia do marca 2016 roku – a kręcono je w Petersburgu (na ulicach miasta i w dawnej fabryce „Czerwony Trójkąt”), Kronsztadzie oraz Gatczynie. Scenariusz, którego autorami byli Arkadij Wysocki (starszy syn Włodzimierza Wysockiego i aktorki Ludmiły Abramowej) oraz niezwykle doświadczony w tym fachu Aleksandr Borodianski („Jeździec o imieniu Śmierć”, „Sala numer 6”, „Biały Tygrys”), oparty został na jednej z historii zawartych w wydanych w 1979 roku „Księgach blokady”. Pisarze Daniił Granin i Ałeś Adamowicz spisali w nich wspomnienia mieszkańców Leningradu z okresu trwającej blisko dziewięćset dni blokady miasta przez wojska niemieckie. Nie mieli oni jednak aspiracji opowiedzenia o oblężeniu jako takim; posłużyło im ono jedynie jako tło do uwypuklenia wątku kryminalnego, którego głównymi bohaterami stali się młody oficer NKWD Władimir Andriejew i lekarz-epidemiolog Olga Maricka.
Akcja „Trzech dni…” rozgrywa się w pierwszych miesiącach oblężenia. Jest zima 1942 roku; nastroje w mieście nie są jeszcze najgorsze, ludzie nie umierają na ulicach z głodu czy wyziębienia, wciąż żyje w nich nadzieja na odsiecz. Największym utrapieniem są niemieckie bombardowania i ostrzał artyleryjski. Nieco mniejszym spekulanci i dywersanci, za walkę z którymi odpowiedzialni są funkcjonariusze stalinowskiej bezpieki. Jednym z nich jest starszy Lejtnant Andriejew, który dostaje właśnie rozkaz złapania nazistowskiego sabotażysty, który w ostatnich dniach przedostał się do miasta i któremu jako jedynemu udało się uciec z zastawionej na nich pułapki. Polowanie na szpiega zbiega się z inną alarmującą informacją – o zdrajcy w leningradzkim Instytucie Medycyny Eksperymentalnej i Mikrobiologii. Zdrajcy, który może pomóc Niemcom w wywołaniu w mieście epidemii dżumy, co niechybnie doprowadziłoby do upadku morale obrońców i wymusiło na dowództwie Armii Czerwonej poddanie byłej stolicy.
Andriejewowi w dotarciu do źródła zagrożenia pomaga młoda lekarka, na co dzień pracownica Instytutu, która służy mu pomocą naukową. I to właściwie wszystko, co można powiedzieć o fabule filmu Kasatkina. Nie dlatego, że każde kolejne zdanie mogłoby zawierać istotny spojler, ale… niewiele więcej w nim się dzieje. Wołodia i Olga krążą po mieście, starając się odkryć prawdę i nie dopuścić do uruchomienia lawiny, która może spowodować, że miasto opanuje epidemia. O dziwo, w czasie tych poszukiwań, względnie polowania na zbrodniarza plenerów samego Leningradu (Petersburga) pokazano tyle, co kot napłakał. Z przyczyn oczywistych (zmiany w wyglądzie ulic, brak budżetu na budowę makiet w skali jeden do jednego). Większość zdjęć nakręcono więc w atelier albo na dziedzińcach zabytkowych kamienic, które chyba jako jedyne nie zmieniły się aż tak bardzo w ciągu minionych ponad siedemdziesięciu lat. Efekt jest taki, że w „Trzech dniach…” kompletnie nie czuć nastroju zagrożenia i osaczenia, jakie musiały towarzyszyć w tych dniach mieszkańcom grodu nad Newą.
Kasatkin jako reżyser nie popisał się tym razem, ale też scenariusz nie dał mu zbyt wiele możliwości. Pozostaje nadzieja, że w wersji telewizyjnej będzie na ekranie dziać się więcej. W sympatycznego enkawudzistę Andriejewa wcielił się przystojny Kirył Plietniow („Pani przystanek, madame!”, „Pop”, „Wiking”), a w Maricką – dwudziestodziewięcioletnia Jelena Łotowa, absolwentka stołecznej Wyższej Szkoły Teatralnej imienia Michaiła Szczepkina (2009), jak dotąd bez szczególnych sukcesów artystycznych na koncie. Przełożonego Władimira, majora NKWD Zimina, zagrał Jewgienij Sidichin („Przenicowany świat”), natomiast doktora Sawinkowa, dyrektora Instytutu – Jurij Ickow („Śpiączka”, „Batalion”, „Czas pionierów”). Za zdjęcia odpowiadał Rusłan Gierasimienkow („Jedna wojna”, „Gromozeka”, „Pionierzy marzyciele”), z kolei autorem ścieżki dźwiękowej był pracujący od dwóch lat w petersburskim Teatrze Maryjskim jako dyrygent Anton Łubczenko, znany między innymi jako twórca oper (na przykład na podstawie „Doktora Żywago” Borisa Pasternaka).
koniec
14 maja 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (3)
Kamil Witek

19 VI 2017

W trzecim czerwcowym zbiorze krótkich recenzji filmowych oceniamy gorące wakacyjne blockbustery: "Król Ritchie Artur. Legenda miecza", "Mumia" z Tomem Cruisem i "Baywatch. Słoneczny patrol".

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.