Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
Zapraszamy do drugiej czerwcowej edycji zbioru krótkich recenzji filmowych.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Kamil Witek [60%]
Kobiety na mainstreamowym ekranie radzą sobie jak nigdy. Spektrum gatunków, w których powierza się im pierwsze skrzypce od jakiegoś czasu wyszło poza sztampowe rodzinne dramaty czy komedie o romantycznym zacięciu. Panie do głosu dochodzą także tam, gdzie od zawsze huczało od męskiej dominacji: nie ważne czy jest to pędzący na złamanie karku akcyjniak s-f („Mad Max”), wielka filmowa franczyzna(„Gwiezdne wojny”) czy remake klasyki kina („Ghostbusters”). Tylko kwestią czasu było wtargnięcie płci pięknej mocnym krokiem do kina superbohaterskiego, do tej pory zaznaczonego w takiej kombinacji pasmem bardziej lub mniej spektakularnych porażek. Nie bez przyczyny studio Marvela, pomne fatalnego odzewu przygód heroin, solowy film z Captain Marvel zaplanowało dopiero w czasach, kiedy pozycja MCU wydaje się być niezagrożona. DC Comics, próbujące nadgonić stracony dystans do konkurenta, do tej pory skracało go potężnymi susami mocno na oślep. W owej gonitwie poległy filary stajni w osobie Supermana i Batmana. Antybohaterski „Legion samobójców” także spotkał się z odbiorem, który w najlepszym wypadku można uznać za co najwyżej letni. W „Wonder Woman” złożono zatem jedną z ostatnich nadziei na podreperowanie mocno wątpliwej jakości kreowanego uniwersum. Nie dziwi więc, że przygody Amazonki to pierwszy rasowy „Marvel” w uniwersum DC, sklecony według tych samych sprawdzonych prawideł, jakimi biało-czerwony komiksowy gigant raczy nas w filmach z serii „origins” od prawie dekady. Fabularnie otrzymujemy tu historię heroicznej Diany budowanej od podstaw: począwszy od dorastania na Paradise Island, morderczy trening pod okiem amazonek aż do przełomowego momentu, każącemu bohaterce ruszyć z misją ratowania świata. Podróż Wonder Woman do świata ludzi jest zresztą okazją do zastosowania ogranych komediowych chwytów, zmiękczających zbyt mocno naciągniętą strunę całej opowieści. Wrzucona w rzeczywistość początku XX wieku idealistyczna (i idealna!) Amazonka chce łamać schematy i ówczesne stereotypy świata rządzonego przez mężczyzn. Jednak nie tylko w kategorii „comic reliefów” DC ma jeszcze wiele do nadrobienia. „Wonder Woman” nie wyzbyła się także pomniejszych grzeszków, które położyły większość kinowego uniwersum DC. Zamiłowanie do przesadnego slo-mo, obowiązkowa szaro-mroczna stylistyka, efekty specjalne niskiej jakości, to tylko kilka elementów, które nie powinny mieć racji bytu w produkcji o takiej ilości cyfr w budżecie. Scenariuszowo to dalej w większości film „pokazowy”, opierający się głównie na siłach i słabościach popisów głównej bohaterki. Dlatego postaci drugoplanowe zbyt często stanowią jedynie wypełnienie tła dla dynamicznych i chwilami prawdziwie imponujących akrobacji giętkiej i walecznej Diany. Na szczęście w tych nierównych tonach Gal Gadot w tytułowej roli odnajduje się bardzo przyzwoicie. Tak jak efektownie prezentuje się w kusym kostiumie, tak świetnie radzi sobie na polach „odwiecznej wojny”: między belgijskimi okopami, w dynamicznej walce solo czy mocniejszym dialogu. Misja zrealizowania jak najokazalej tytułu „Wonder Woman” wypełniona jest tu co do joty. Na „Wonder Movie”, w uniwersum DC Comics, trzeba będzie jeszcze jednak trochę poczekać.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Marcin Mroziuk [80%]
„Czerwony żółw” nie jest wprawdzie filmem, który pokochamy od pierwszego ujęcia, ale za to z każdą kolejną minutą coraz bardziej poddajemy się jego urokowi. Na początku otrzymujemy bowiem dość przewidywalną opowieść o rozbitku, który znalazł się na bezludnej wyspie. Nic dziwnego więc, że obserwujemy w sumie z zaledwie umiarkowanym zainteresowaniem, jak mężczyzna poszukuje pożywienia i wody pitnej, a następnie podejmuje próby powrotu do cywilizacji na własnoręcznie zbudowanej tratwie. Oczywiście już wtedy dobrze życzymy głównemu bohaterowi, trudno jednak się aż tak bardzo przejąć jego losem, skoro w pamięci mamy przecież podobne historie o innych rozbitkach… Ta lekka ambiwalencja naszych odczuć na szczęście nie trwa zbyt długo, gdyż od momentu pojawienia się na ekranie tytułowego czerwonego żółwia film staje się naprawdę fascynujący. Najpierw wielki gad prowokuje mężczyznę do gwałtownej reakcji, a wkrótce potem jesteśmy świadkami doprawdy niezwykłych wydarzeń.
Należy zaznaczyć, że elementy fantastyczne, baśniowe są rzeczywiście istotne z punktu widzenia konstrukcji fabuły, ale „Czerwony żółw” potrafi zauroczyć widzów przede wszystkim dlatego, że historia ta wręcz pulsuje gorącymi uczuciami. Początkowo bohater po prostu miota się między rozpaczą i nadzieją, ale później jesteśmy świadkami ogromnej przemiany duchowej, jaka w nim zachodzi pod wpływem przeżyć na wyspie. Warto zaznaczyć, że w tym przypadku nie chodzi jedynie o zwykłe pogodzenie się z losem, lecz o odnalezienie drogi do prawdziwego szczęścia. Możemy się bowiem przekonać, że niepotrzebne są do tego zdobycze cywilizacji, a wystarczy obecność bliskiej osoby i poddanie się naturalnemu rytmowi życia.
Z kolei pozbawienie długometrażowego filmu dialogów było bez wątpienia nie tylko odważnym rozwiązaniem, ale i skutecznym. Zabieg ten w połączeniu z wysublimowaną, dopieszczoną plastycznie animacją pozwolił na nadanie „Czerwonemu żółwiowi” urzekającego poetyckiego nastroju, któremu z wielką przyjemnością ulegamy. Wszystko to sprawia, że obraz ten nie tylko cieszy oczy widzów, ale i potrafi przemówić do naszych serc.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Jarosław Loretz [80%]
Kolejna silnie motywacyjna animacja ze studia Disneya, zrobiona jednak na tyle uroczo i tak wypchana odniesieniami do różnych filmów, a do tego okraszona dobrym humorem, podkreślonym zresztą udanym dubbingiem, oraz uciekająca schematom, że czytelne zapędy moralizatorskie twórców absolutnie nie irytują podczas seansu. Co więcej – rozrywkowa intryga, przeznaczona dla widowni tak młodszej, jak i starszej, dorosłej, podszyta została znacznie poważniejszą w tonie warstwą, zahaczającą o wątki orwellowskie i stawiającą zasadnicze pytania o granice wolności, tolerancji rasowej (tu: gatunkowej) oraz rolę i intencje władz, realizujących swoje własne, często sprzeczne ze społecznym interesem koncepcje. Dzięki temu film gwarantuje pożyteczne spędzenie czasu nie tylko podczas pierwszego seansu, ale nawet drugiego czy trzeciego, zawsze bowiem znajdzie się tu różne drobiazgi, które warte będą rozgryzienia.
koniec
16 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (4)
Marcin Mroziuk, Kamil Witek

26 VI 2017

Patronką czwartego czerwcowego odcinka krótkich recenzji filmowych została Scarlett Johansson. Nie może być inaczej, skoro za jednym zamachem oceniamy jej wszystkie tegoroczne produkcje. W ramach dodatku najnowszy Bruce Willis, choć to wisienka raczej średniej jakości...

więcej »

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Nie nazywaj mnie słodziakiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bernie Sanders byłby dumny
— Piotr Dobry

Z tego cyklu

Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Marzec 2017 (4)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Marzec 2017 (3)
— Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Marzec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Marcin Mroziuk

Marzec 2017 (1)
— Grzegorz Fortuna

Luty 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Nie nazywaj mnie słodziakiem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Bernie Sanders byłby dumny
— Piotr Dobry

Intrygi w lukrowanym światku
— Agnieszka Szady

Śpiewający zakapiorzy i fruwające lampiony
— Agnieszka Szady

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (4)
— Jakub Gałka

W górę i w dół na diabelskim młynie
— Jacek Łaszcz

Nie powielony schemat
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Mała Esensja: Czary to nie wszystko
— Marcin Mroziuk

Mimo wszystko przeżyć
— Jarosław Loretz

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

To nie jest (k)raj dla kobiet
— Marcin Mroziuk

Być albo nie być
— Marcin Mroziuk

W zgodzie z naturą
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Esensja czyta dymki: Maj 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Mała Esensja: Taka nauka to czysta przyjemność
— Marcin Mroziuk

Pędź i walcz
— Marcin Mroziuk

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.