Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Przejście przez ogień

Esensja.pl
Esensja.pl
„Moloch” to w zasadzie film… polski. Polskie były pieniądze, za jakie go zrealizowano, i ekipa, która tego dokonała. Dlaczego więc pojawia się w cyklu „East Side Story” – z definicji poświęconym kinematografiom dawnych krajów Związku Radzieckiego? Z prostej przyczyny: krótkometrażówka Szymona Kapeniaka powstała na Ukrainie i grają w niej aktorzy ukraińscy.

Szymon Kapeniak
‹Moloch›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMoloch
Tytuł oryginalnyМолох
ReżyseriaSzymon Kapeniak
ZdjęciaJacek Podgórski
Scenariusz
ObsadaDaniił Mireszon, Oleg Szczerbina, Jewgienij Jaroszczuk, Oksana Stiepczuk, Natalia Terlecka, Władisław Bokatow
MuzykaHubert Zemler
Rok produkcji2015
Kraj produkcjiPolska, Ukraina
Czas trwania32 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nazwisko reżysera „Molocha” nie jest jeszcze zbyt znane, choć on sam wcale nie zalicza się do twórców młodych. Problem polega na tym, że do tej pory nie doczekał się jeszcze pełnometrażowego debiutu. Urodził się w 1975 roku i początkowo, jak można sądzić, wcale nie planował kariery kinematograficznej. Dość powiedzieć, że pierwotnie wybrał się na studia… filozoficzne na Uniwersytecie Warszawskim; dopiero po ich ukończeniu zdecydował się na kontynuację nauki na wydziale reżyserskim łódzkiej „filmówki”. Pierwsze krótkie obrazy fabularne („5:41”, 2001, „Poduszyciel”, 2007; „Pies na torze”, 2007) oraz dokumentalne („List”, 2004; „Szkoła latania”, 2005) – nie przyniosły spodziewanego sukcesu, w efekcie czego Szymon Kapeniak musiał zająć się kręceniem reklam. Nie poddał się jednak i przed dwoma laty – we współpracy ze Studiem imienia Andrzeja Munka, w ramach programu „30 Minut” – zrealizował dziełko, które powinno otworzyć mu wreszcie wrota do profesjonalnej kariery reżyserskiej.
„Moloch” doceniony został w Polsce (o czym świadczy nagroda w Konkursie Fabularnych Filmów Krótkometrażowych na festiwalu w Gdyni) oraz za granicą (vide kwalifikacja do 24. edycji Raindance Film Festival, jak również pokazy na przeglądach w Niemczech, RPA, we Francji i na Węgrzech). Pieniądze na powstanie filmu wyłożyli Polacy, ale zdjęcia powstały na Ukrainie; w obsadzie znaleźli się także tylko ukraińscy aktorzy. Plenery wybrano niezwykłe, albowiem akcję obrazu umieszczono w kombinacie metalurgicznym w liczącym ponad dwieście tysięcy mieszkańców mieście Dnieprodzierżyńsk, które w ubiegłym roku decyzją władz Ukrainy zostało przemianowane na Kamieńskie. Co ciekawe, przeszło ono do historii jako miejsce narodzin Leonida Breżniewa, sekretarza generalnego Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, rządzącego Krajem Rad od 1964 do 1982 roku. Breżniew w „Molochu” jednak się nie pojawia, choć jego duch – a raczej duch sowieckiego komunizmu – pokutuje gdzieś na dalekim planie.
Miejscem akcji jest podupadająca huta stali, w której pracują zatrudnieni na czarno trzej młodzi mężczyźni: Romek (Daniił Mireszon), Stachu (Oleg Szczerbina) i „Chudy” (Jewgienij Jaroszczuk). Jak wielu innych pracowników, klepią biedę, nie mając większych szans na wydźwignięcie się z marazmu. Brak im wykształcenia, odwagi, woli walki o lepsze życie. poza tym przyzwyczaili się do siebie, tworzą zgrany kolektyw. Być może myślą o sobie nawet, że są przyjaciółmi. Nadchodzi jednak taki dzień, kiedy łączące ich więzi zostają wystawione na ciężką próbę. Najstarszy z całej trójki Romek zakochuje się bowiem w pracującej w tym samym miejscu Katierinie (Natalia Terlecka). Uczucie sprawia, że dostrzega miałkość swojej dotychczasowej, pozbawionej perspektyw egzystencji. Czy można więc dziwić mu się, że dojrzawszy do poważnych decyzji, decyduje się w końcu porzucić koczownicze życie i związać z Katią na dobre? Tyle że oznacza to automatyczne „zerwanie” ze Stachem i „Chudym”, którzy dowiedziawszy się o planach kompana, czują się przez niego zdradzeni.
Po kolejnym ciężkim dniu pracy postanawiają – bez wiedzy Romka – odwiedzić Katię. Ich wizyta nie ma jednak nic wspólnego z kurtuazją, powodowana jest raczej frustracją, co – jak można się domyślać – musi prowadzić do dramatycznego finału. W „Molochu” wszystko idealnie do siebie pasuje – bezduszny, niemal całkowicie wyludniony i tym samym odhumanizowany kombinat symbolizuje rozpad więzi międzyludzkich i dojmującą beznadzieję. Ba! beznadzieję, która staje się nieodłącznym niemal drugą skórą bohaterów, tak mocno przylegającą do ciała, że niektórzy – w tym konkretnym przypadku Stachu i „Chudy” – nie potrafią wyobrazić sobie bez niej życia. Pogrążeni w marazmie, nie chcą pozwolić Romkowi wyrwać się z odrętwienia. Sami nie będąc szczęśliwi, nie dopuszczają do głosu myśli, że ktoś inny by mógł. W dramat czworga młodych ludzi zostają wplątane jeszcze dwie osoby: strażniczka (Oksana Stiepczuk) oraz szef chłopaków (Władisław Bokatow), którzy stają po dwóch przeciwnych stronach barykady. A jak zachowuje się Romek? Wcale nie w sposób oczywisty.
„Moloch” Kapeniaka oparty jest na prostym pomyśle, eksploatującym wątek obecny w literaturze i kinematografii od dawna. Wartością dodaną przez polskiego reżysera jest tło wydarzeń – przyprawiający o ciarki na plecach, chylący się ku nieuchronnemu upadkowi potężny zakład przemysłowy, który jak mityczny fenicki bóg wciąż żąda nowych ofiar. I chociaż Romek, Stachu, „Chudy” czy Katia nie są już dziećmi (te ponoć składano w ofierze Molochowi), to jednak mogą symbolizować utraconą niewinność. Każde z nich musi „przejść przez ogień”, by poznać prawdę o sobie i – ewentualnie – wyzwolić się z niewoli Molocha. Industrialny krajobraz świetnie podkreśliły zdjęcia Jacka Podgórskiego (w tym roku zadebiutował w pełnym metrażu dramatem „Bikini Blue” Jarosława Marszewskiego) oraz eksperymentalna muzyka blisko związanego ze środowiskiem improwizujących jazzmanów perkusisty Huberta Zemlera. Biorąc pod uwagę wszystkie elementy składowe, trudno dziwić się gdyńskiemu sukcesowi filmu Szymona Kapeniaka. Oby równie udany był jego pełnometrażowy debiut, na który – miejmy nadzieje – nie trzeba będzie długo czekać.
koniec
18 czerwca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (4)
Marcin Mroziuk, Kamil Witek

26 VI 2017

Patronką czwartego czerwcowego odcinka krótkich recenzji filmowych została Scarlett Johansson. Nie może być inaczej, skoro za jednym zamachem oceniamy jej wszystkie tegoroczne produkcje. W ramach dodatku najnowszy Bruce Willis, choć to wisienka raczej średniej jakości...

więcej »

East Side Story: (Nie) chcieć, (nie) żyć, (nie) kochać
Sebastian Chosiński

25 VI 2017

Andriej Zwiagincew dostąpił zaszczytu należnego największym twórcom kina. Gdy na ekrany trafia jego nowy film, widzowie mówią, że wybierają się na „nowego Zwiagincewa”. Tak samo, jak niegdyś chodziło się na „nowego Tarkowskiego”, „nowego Bergmana” czy wciąż jeszcze chodzi się na „nowego Konczałowskiego” (Michałkow wypadł już z tej zaszczytnej listy). Jeśli więc tylko będziecie mieli taką okazję, idźcie na „Niemiłość”, bo to dzieło wybitne.

więcej »

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
Jarosław Loretz

21 VI 2017

W „Wonder Woman” próżno szukać cudowności. Na tle poprzednich porażek DC film ogląda się nieźle, ale to trochę za mało, żeby obwołać renesans uniwersum.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.