Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Esensja ogląda: Sierpień 2017 (1)

Esensja.pl
Esensja.pl
Pierwszy dzień sierpnia i od razu pierwsza edycja sierpniowa zbioru krótkich recenzji filmowych. Dziś w całości superbohaterska.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Spider-Man: Homecoming
(2017, reż. Jon Watts)
Piotr Dobry [70%]
„Spider-Man” od zawsze był opowieścią nie tyle o superbohaterze w masce, ile o nastolatku skrytym za maską, i aż dziw bierze, że dopiero twórcy „Homecoming” zdają się to w pełni rozumieć. Wybór reżysera nie mógł być przypadkowy – Jon Watts chwilę wcześniej zaprezentował w „Cop Car”, jak pod płaszczykiem rutynowego thrillera z Kevinem Baconem uwznioślić mit chłopięctwa. Właśnie tak należało zrobić „Pająka": jak komedię Johna Hughesa w kamuflażu typowego Marvela. Znamienne, że jeśli doszukiwać się w tym filmie wad, to będą to właśnie generyczne sceny, które trzeba było odbębnić w ramach franczyzy „Avengers”. Ale cała reszta – coming-of-age story z niewymuszonym humorem, swobodnie równościowy ton, doskonały casting, podkreślenie statusu Parkera jako bohatera klasy robotniczej, czy wreszcie genialny w swej prostocie (i tylko przydający realizmu!) manewr zeitgeistowy z odejściem od kanonu w portretowaniu ciotki May, MJ i Flasha – i tak składa się na najlepszą adaptację z dotychczasowych.
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Kapitan Ameryka: Wojna bohaterów
(2016, reż. Anthony Russo, Joe Russo)
Sebastian Chosiński [80%]
Nie zdarza się często, aby każdy kolejny film serii był lepszy od poprzednika. A przecież wcześniejsze odsłony „Kapitana Ameryki” – zarówno „Pierwsze starcie” (2011), jak i „Zimowy Żołnierz” (2014) – wysoko zawiesiły poprzeczkę. W każdym razie jest z czego się cieszyć, chociaż i powód do zmartwienia się znajdzie, bo oczywiste jest, że w którymś momencie musi w końcu nadejść spadek formy. Na szczęście jeszcze nie przy „Wojnie bohaterów”. Swoją drogą, gdyby twórcy Marvelowskiej franczyzy zdecydowali się wypuścić ten obraz jako kontynuację „Avengersów”, nie zaś kolejną opowieść o Stevie Rogersie, nikt pewnie by się nie zdziwił. Po pierwsze: poza Thorem i Hulkiem mamy tu bowiem praktycznie całą ekipę Mścicieli. Po drugie: postacią co najmniej tak samo istotną, jak Kapitan Ameryka, jest Iron Man. Tyle że tym razem wspomniani herosi stają po przeciwnych stronach barykady. Wszystko za sprawą zakończonej tragedią interwencji superbohaterów w Sokovii. W jej wyniku śmierć poniosło wielu cywilów. Aby podobna sytuacja nigdy się już nie powtórzyła, ONZ postanowiła nałożyć Avengersom kaganiec, zmuszając ich do podpisania specjalnego protokołu. Kierowany wyrzutami sumienia Tony Stark należy do tych, którzy popierają ograniczenia; przeciwko niemu występuje jednak Steve Rogers, przekonany, że to prosta droga do oddania Ziemi na pastwę złych ludzi. Konflikt między Kapitanem Ameryką a Iron Manem pogłębia się, kiedy w Wiedniu dochodzi do zamachu terrorystycznego, mającego na celu storpedowanie „protokołu z Sokovii”, czego efektem jest wojna domowa pomiędzy Mścicielami. Tak, okazuje się, że ci, którzy jeszcze nie tak dawno wspólnymi siłami bronili Ziemi, teraz stają się śmiertelnymi wrogami, dążącymi do wyniszczenia się nawzajem. Pewnie gdyby wcześniej temat ten nie został przerobiony w komiksach, fani Marvela byliby zszokowani takim obrotem sprawy. A że nie są, mogą skupić się na dwóch aspektach opowieści: portretach psychologicznych Starka i Rogersa oraz efektach specjalnych. Wyobrażacie sobie, ile musi ich być, skoro na ekranie pojawia się aż kilkanaście postaci obdarzonych nadzwyczajnymi mocami (w tym Spider-Man i Ant-Man)? Aż dziw, że reżyserom – Anthony’emu i Joemu Russo – udaje się nad tym wszystkim zapanować, każdemu poświęcić odpowiednią porcję czasu i nie zamienić filmu w jarmarczną rozrywkę.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Doktor Strange
(2016, reż. Scott Derrickson)
Sebastian Chosiński [80%]
Kolejny klasyczny Marvelowski bohater, choć w Polsce stosunkowo mało do tej pory popularny, doczekał się nadzwyczaj mocnego debiutu kinowego. Co zawdzięcza przede wszystkim amerykańskiemu reżyserowi Scottowi Derricksonowi, który ma na swoim koncie zarówno filmy udane („Egzorcyzmy Emily Rose”), jak i kiepskie (remake „Dnia, w którym zatrzymała się Ziemia”). „Doktor Strange” nie byłby jednak tak wspaniałym widowiskiem, gdyby nie wybitne – tak, tak! w filmie superbohaterskim – kreacje aktorskie. To one, oprócz zapierających dech w piersiach efektów specjalnych, niosą ten film. Ale czy można się temu dziwić, skoro w postać tytułową wcielił się epatujący pewnością siebie Benedict Cumberbatch, jego głównego antagonistę, Kaeciliusa, brawurowo zagrał Mads Mikkelsen, a starającą się utrzymać równowagę świata Starożytną – androgeniczna Tilda Swinton? Film Derricksona wprowadza postać Stephena Strange’a do filmowego uniwersum Marvela – musimy więc obowiązkowo poznać jego wcześniejsze losy, dowiadując się przy okazji, jakie to dramatyczne wydarzenie sprawiło, że wkroczył na wyboistą drogę prowadzącą do zdobycia nadzwyczajnych mocy. Z tego też powodu mniej więcej do jednej trzeciej długości obraz jest… typowym dramatem psychologicznym – historią człowieka, którego nieszczęśliwy wypadek wyrzucił na margines, pozbawił możliwości wykonywania zawodu, doprowadził do bankructwa, depresji, rozpadu związku. Kiedy w końcu pojawia się szansa na wyjście z dołka i powrót do normalności, okazuje się, że Stephen wkracza do mrocznego świata starożytnej czarodziejki i mistrzów strzegących sanktuaria przed zakusami okrutnego pożeracza planet. A wszystko to przyrządzone jest w sposób nadzwyczaj smakowity. Kapitalne dialogi, pełne symbolicznych odniesień kwestie bohaterów, niewymuszony humor i nade wszystko posępny nastrój – od filmowego „Doktora Strange’a” trudno się oderwać. Tym bardziej cieszy fakt, że prawdopodobnie wejdzie on już na stałe do obsady kinowego uniwersum Marvela; w każdym razie zobaczymy go i w zapowiadanym na październik „Thor: Ragnarok”, i w przygotowywanym na kwiecień przyszłego roku „Avengers: Infinity War”. Palce lizać!
koniec
1 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

01 VIII 2017   19:43:49

Bohater klasy robotniczej? Towarzysz Bierut byłby z was dumny obywatelu!

02 VIII 2017   09:45:33

"...manewr zeitgeistowy z odejściem od kanonu w portretowaniu ciotki May, MJ i Flasha "

Błąd, w filmie nie było tej MJ. Była Michelle Jones, a wypowiedziane przez nią "MJ" było tylko oczkiem w stronę fanów. Twórcy jawnie przyznali, że to nie jest postać Mary Jane.

02 VIII 2017   09:56:41

Bardzo podobał mi się w "Spider-Manie" pomysł na Głównego Złego (że nie jest to obłęd ani zemsta po latach) - w komiksach też tak było, czy to pomysł scenarzysty?

02 VIII 2017   11:28:08

Lewicowy Złol wycyckany przez kapitalizm to raczej pomysł scenarzystów, chyba że wzięty z jakiegoś spin-offu, na pewno nie z origina.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
Sebastian Chosiński

14 VIII 2017

O ile na polu aktorskiego kina fabularnego Marvel od lat bije na głowę DC Comics, o tyle w animacjach oficyna, która „wydała” na świat Mrocznego Rycerza, nie ma sobie równych. „W cieniu Czerwonego Kaptura” nie jest filmem najświeższym. Ma już siedem lat. Ale czy ma to jakieś znaczenie w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dziełem niemal wybitnym? Co dziwi tym bardziej, że za jego reżyserię odpowiadał twórca, który do uniwersum DC zagląda tylko okazjonalnie.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Magia i mózg
— Piotr Dobry

Esensja ogląda: Listopad 2016 (2)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Z tego cyklu

Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017 (2)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Lipiec 2017
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Anna Nieznaj, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017 (5)
— Sebastian Chosiński, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (4)
— Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017 (3)
— Kamil Witek

Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Czerwiec 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Jarosław Robak

Maj 2017
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Kwiecień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry, Gabriel Krawczyk, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Magia i mózg
— Piotr Dobry

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

Kiedy tarcza nie wystarcza
— Piotr Przytuła

Bohater na nasze czasy
— Jarosław Robak

Z krwi i kości
— Grzegorz Fortuna

Keanu barada nikto, czyli Ziemia się nie zatrzymała
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Non omnis moriar: Wszystko ma swój kres
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Nie każdy koneser jest godny zaufania
— Sebastian Chosiński

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: „Wszystko płynie” w wersji szkockiej
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Wizje niebezpieczne, wizje nawiedzone
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Kapitan Żbik: Romantyczne tête-à-tête i wargi, które mogą cię zdradzić
— Sebastian Chosiński

East Side Story: Portret żałobny rosyjskiego inteligenta
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.