Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Strach zmrużyć oko

Esensja.pl
Esensja.pl
W „Strażnikach nocy” nie ma nic oryginalnego. Scenariusz nakręconego w Rosji filmu litewskiego reżysera Emilisa Wélyvisa poskładany został z klisz obecnych w fantastycznym kinie grozy od wielu już lat. Mimo to ogląda się go z przyjemnością, głównie dlatego, że pojawiają się w nim przepiękne i seksowne wampirzyce, na dodatek nader chętne do gryzienia w szyję.

Emilis Velyvis
‹Strażnicy nocy›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStrażnicy nocy
Tytuł oryginalnyНочные стражи
ReżyseriaEmilis Velyvis
Scenariusz
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania101 minut
Gatunekfantasy, groza / horror
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jeśli film rosyjski ma budżet sięgający 230 milionów rubli, oznacza to, że mamy do czynienia z blockbusterem. Takich pieniędzy nie daje się jednak pierwszemu lepszemu twórcy bądź debiutantowi. Chyba że stoi za nim uznany reżyser pojawiający się w roli producenta wykonawczego, co oznacza tyle, że przez cały czas będzie trzymał rękę na pulsie i kiedy pojawią się jakieś problemy, zrobi wszystko, aby wyprowadzić projekt na prostą. W przypadku „Strażników nocy” rolę tę pełnił Ruben Diszdiszian, mający na koncie ponad dwieście filmów kinowych i telewizyjnych. Można więc podejrzewać, że inwestorzy dużo bardziej ufali jemu, niż mało znanemu na rynku rosyjskim Litwinowi Emilisowi Wélyvisowi. Twórca ten urodził się w 1979 roku, a więc w czasach gdy jego ojczyzna znajdowała się w granicach Związku Radzieckiego. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Wilnie, po czym przeniósł się do ASP w… Warszawie. Do kraju rodzinnego powrócił na początku XX wieku, aby zająć się kręceniem reklam. Karierę reżyserską rozpoczął w połowie dekady od dwóch krótkometrażówek. A potem poszło z górki…
Popularność w ojczyźnie zdobył dwiema częściami dramatu kryminalnego „Zero” (2006 i 2009), do którego powrócił w ubiegłym roku, realizując część trzecią. W tym czasie oczywiście nie próżnował. W 2014 roku nakręcił litewsko-angielską komedię kryminalną „Na Litwie!” (2014), a rok później – już w Rosji – szesnastoodcinkowy serial sensacyjny „Człowiek bez przeszłości”. To po nim dostał propozycję przeniesienia na duży ekran scenariusza Olega Małowiczki („Dzieciom do lat 16…”, „Dom na uboczu”, „Przyciąganie”), który – choć mało oryginalny – miał wszelkie predyspozycje ku temu, aby stać się kinowym hitem. Głównie dzięki temu, że był wariacją na tematy obecne w światowej kinematografii od lat. Rozkładając „Strażników nocy” na czynniki pierwsze, dostrzeżemy tam zarówno wpływy klasycznych opowieści o księciu Drakuli, jak i humorystyczne wtręty rodem z „Facetów w czerni”. Nie zabrakło też odniesień do rosyjskich przebojów na podstawie powieści Siergieja Łukjanienki – „Nocnej…” i „Dziennej straży”.
Rosyjska premiera „Strażników nocy” miała miejsce w sierpniu ubiegłego roku; później film został wydany na DVD w czterech krajach: poza Rosją jeszcze w Niemczech, Włoszech oraz Japonii. Z jakim skutkiem finansowym – nie wiadomo. Ale należy podejrzewać, że produkcja raczej nie przyniosła strat. Głównym bohaterem filmu jest dwudziestokilkuletni Pasza Smolnikow, któremu dotąd w życiu niewiele udało się osiągnąć. Wciąż mieszka z matką, nie ma dziewczyny, pracuje natomiast jako kurier. Od jakiegoś czasu dręczą go niepokojące koszmary, w których w obronie pięknej kobiety walczy z wyjątkowo paskudnymi potworami. Zazwyczaj budzi się zlany potem i przerażony. Ale, jak można się domyślać, to dopiero wstęp. Prawdziwa makabra dopiero czeka chłopaka. A zaczyna się w momencie, gdy pewnego dnia, podróżując metrem, zaczyna dostrzegać elementy rzeczywistości znanej dotąd jedynie ze snu. W każdym razie przekorny los sprawia, że jego ścieżki krzyżują się z drogą przybyłej do Moskwy z Londynu piosenkarki Dany Lokis, która promuje właśnie płytę… „Pomóż mi”.
Smolnikow spotyka ją przypadkiem w hotelu, do którego dostarcza przesyłkę. Rozpoznawszy kobietę, postanawia za wszelką cenę dostać się do jej pokoju i wyjaśnić dręczącą go od kilku dni zagadkę. Dana najpierw go nie chcę wpuścić, a kiedy w końcu otwiera drzwi… zaczyna się prawdziwie ostra jazda. Pojawiają się bowiem krwiożercze wampiry, na czele których stoi przybysz z Rumunii Yankoul Draco. Wraz ze swoją siostrą Stefanią i Michałem chcą porwać Lokis, co najpierw stara im się uniemożliwić Pasza, a następnie przybyła z odsieczą brygada Igora Gamajuna. Jest on majorem Federalnej Służby Ochrony, której podstawowym zadaniem jest kontrolowanie żyjących w Moskwie za zgodą władz „alternatywnych istot” przybyłych z innych światów. FSO zapewnia stabilność świata, która właśnie zostaje mocno zachwiana. Yankoula udaje się przepędzić, ale znika także Dana. A to nie daje Gamajunowi spokoju. Dlaczego obcy wampir pragnie posiąść młodą kobietę? Igor jest przekonany, że kluczem do odpowiedzi jest Smolnikow, proponuje więc chłopakowi etat w kierowanej przez siebie służbie. Po co? Aby, korzystając ze swoich nadzwyczajnych mocy, odnalazł Lokis i pomógł zastawić pułapkę na przybysza z Transylwanii.
Prawda, że większość motywów wydaje się dziwnie znajoma? Jest przecież Dracula polujący na Minę Murray (czyli Yankoul Draco i Dana Lokis), jest Agent K ścigający terrorystów zagrażającego pokojowemu współistnieniu ludzi i przybyszów z innych planet (major Gamajun), jest w końcu młody Anton Gorodecki, który walczy z wampirami, aby zapobiec apokalipsie (Pasza Smolnikow). Jakby tego było mało, Igor Małowiczko i Emilis Wélyvis sporą część akcji przenieśli pod ziemię, do moskiewskiego metra, jakby chcieli dodatkowo podeprzeć się popularnością powieściowej serii Dmitrija Głuchowskiego. O jakości takiej historii decydują w dużej mierze efekty specjalne. Tych również nie brakuje – i trzeba przyznać, że są zrobione na naprawdę przyzwoitym poziomie. W czym w takim razie tkwi problem? W arcybolesnym braku oryginalności. Z postmodernistycznego wymieszania wątków nie zawsze musi zrodzić się nowa jakość. I tak właśnie jest w przypadku „Strażników nocy”. Wszystko, co rozgrywa się na ekranie, łatwo przewidzieć. W efekcie fabuła wcale nie jest zajmująca. Nie bronią jej także gagi, które były mocną stroną „Facetów w czerni”. Chociaż motyw pościgu na podziemnym parkingu za ogromnym Dzikiem jest niewymuszenie – po rosyjsku – zabawny.
W rolach głównych pojawili się aktorzy reprezentujący trzy artystyczne pokolenia. Do najstarszego należał grający majora Gamajuna ponad sześćdziesięcioletni Leonid Jarmolnik („Bikiniarze”, „Trudno być bogiem”); do najmłodszego wcielająca się w Danę Lokis Liubow Aksionowa („Film o Aleksiejewie”, „Moskwa nigdy nie śpi”) oraz Iwan Jankowski („Indygo”, „Dama pikowa”), czyli Pasza Smolnikow; gdzieś pomiędzy nimi ulokować natomiast należy Michaiła Jewłanowa („Twierdza brzeska”, „Jedynka”), który podarował swą twarz Yankoulowi. Poza nimi warto zwrócić jeszcze uwagę na trzy panie pojawiające się na drugim planie: piękną Sabinę Achmedową („Olympus inferno”, „Trzęsienie ziemi”) grającą wampirzycę Stefanię, Jekatierinę Wołkową („Przebaczenie”, „Obudź mnie”), która wcieliła się w matkę Paszy, oraz Kristinę Babuszkinę („Potyczka o lokalnym znaczeniu”, „Pewnego razu”), czyli Tatianę, współpracownicę Gamajuna.
Za ścieżkę dźwiękową, stanowiącą klasyczny muzyczny wypełniacz, jaki zapomina się chwilę po wybrzmieniu ostatniej nuty, odpowiadał Dmitrij Noskow („Juleńka”, „Pocałuj przez ścianę”), natomiast zdjęcia wyszły spod ręki zdobywającego dopiero doświadczenie Aleksieja Kuprijanowa, który na koncie zaledwie dwa większe przedsięwzięcia: komedię „Korporacja” Olega Assadulina oraz kryminał „Zbiornik na gaz” Iwana Kurskiego (oba sprzed trzech lat).
koniec
30 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
Konrad Wągrowski

24 XI 2017

Kenneth Branagh sięga znów po klasyczną opowieść kryminalną, by przybliżyć ją widzom, którzy mogą nie znać ani książki Agathy Christie ani wersji filmowej z 1974 roku, ale decydujące jest chyba to, że powrót do Orient Expressu jemu samemu sprawia wyraźną przyjemność.

więcej »

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Polecamy

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?

Dobry i Niebrzydki:

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.