Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Koty ponad podziałami

Esensja.pl
Esensja.pl
Chyba nieczęsto zdarzają się takie deklaracje recenzentów. Ale nie ma co silić się na wyszukane słowa. Trzeba przyznać wprost: ta recenzja jest skrajnie subiektywna! Nie ma zresztą prawa być inna, skoro jest to film o kotach, a piszący te słowa jest od nich uzależniony. Co jednak nie zmienia faktu, że „Kedi. Sekretne życie kotów” może spodobać się również osobom, które na co dzień wcale nie szukają kontaktu z tymi czworonogami.

Ceyda Torun
‹Kedi – sekretne życie kotów›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKedi – sekretne życie kotów
Tytuł oryginalnyKedi
Dystrybutor M2 Films
Data premiery28 lipca 2017
ReżyseriaCeyda Torun
ZdjęciaAlp Korfali, Charlie Wuppermann
ObsadaBülent Üstün
MuzykaKira Fontana
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiTurcja, USA
Czas trwania79 min
Gatunekdokument
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Koty to najpiękniejsze zwierzęta świata. Piekielnie nie lubię tak o nich pisać, mówić ani myśleć, ale chcąc nie chcąc muszę przecież przyznać, że – zgodnie z obecnym stanem nauki (co, zakładam, kiedyś jednak się zmieni) – należą do królestwa zwierząt. Człowiekowi towarzyszą – jako członkowie rodzin – od ponad dziewięciu tysięcy lat. W tym czasie zdołały całkowicie podporządkować go sobie. Na dodatek zrobiły to na tyle inteligentnie, że ludzie wciąż żyją w przekonaniu, iż to oni są właścicielami kotów, podczas gdy jest na odwrót. W starożytnym Egipcie uważano je za święte. I chociaż w późniejszych czasach straciły ten status, nic sobie z tego nie robią. Wystarczy im, że trafiły do literatury dla dzieci („Kot w butach”, „Alicja w Krainie Czarów”) i dorosłych („Mistrz i Małgorzata”), do komiksów (Garfield), wreszcie do filmu. I nie chodzi wcale o głupawe komedyjki typu „Jak zostać kotem” Barry’ego Sonnenfelda.
Sympatyczne czworonogi doczekały się w końcu dzieła na miarę swej urody i mniemania o sobie – to turecko-amerykański dokument „Kedi” (z polskim podtytułem „Sekretne życie kotów”). Na świecie nie brakuje miast, w których populacja tych – wrrrr! – zwierząt po wielekroć przewyższa liczbę ludzkich mieszkańców. Do najbardziej „zakoconych” należą ponoć Tel Awiw i Stambuł. Tam właśnie koty nauczyły się żyć z ludźmi w sposób perfekcyjny, stając się kimś znacznie więcej niż stałym elementem krajobrazu. Nietrudno więc zrozumieć, że pochodząca z dawnej stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego reżyserka Ceyda Torun postanowiła poświęcić im swój pełnometrażowy debiutancki dokument. Wprawdzie opuściła ojczyznę jeszcze w dzieciństwie – od tamtej pory mieszkała, uczyła się i pracowała w Jordanii, Stanach Zjednoczonych i Anglii – nigdy jednak nie zapomniała swoich stambulskich kocich przyjaciół. Po latach powróciła do rodzinnego miasta, aby opowiedzieć o nich.
Ale czy „Kedi” to naprawdę tylko film o kotach? Do tego jeszcze dojdziemy. Torun nie mogła oczywiście umieścić w swoim dziele setek tysięcy (a może milionów?) czworonogów mieszkających nad Bosforem. Dokonała więc selekcji – wybrała siódemkę, której przez wiele tygodni towarzyszyła z kamerą. Podglądała je we wszystkich możliwych sytuacjach. No… prawie wszystkich, scen kociego seksu mimo wszystko nie zobaczymy, ale już karmienie piersią jak najbardziej. Każdy z bohaterów jest inny, o czym świadczą chociażby nadane im imiona: Spryciara (Sari), Przylepa (Duman), Sułtan (Bengü), Flirciarz (Aslan Parçasi), Bestia (Gamsiz), Szajba (Psikopat) i Cwaniak (Deniz). Każdy – dzięki swej inności – jest równie fascynujący. Mieszkają w różnych dzielnicach Stambułu (na dwóch kontynentach), żyją w zasadzie na ulicy – nie dlatego, że zostały wypędzone, ale taki jest ich wybór. Ludzi, którzy się nimi opiekują, nie brakuje. Przychodzą do nich, kiedy są głodne, gdy potrzebują czułości lub chcą się pobawić, ewentualnie kiedy muszą wyleczyć rany.
Wypowiadający się w filmie mieszkańcy miasta akceptują takie podejście – wrrrr! – zwierząt. Nie próbują zmieniać „swoich” kotów; zdają sobie sprawę, że nie miałoby to większego sensu. To gra, której reguły są jasne od samego początku: ludzie wiedzą, że zostali wybrani, dostąpili zaszczytu – w zamian za wierną służbę mogą sobie od czasu do czasu pomiziać futerko. Byle nie za długo. I nie za często. Ale to wciąż jest symbioza, nie wykorzystywanie. Nie bez powodu jeden z ludzkich bohaterów filmu – mężczyzna pracujący w porcie i każdego dnia dokarmiający kilkadziesiąt czworonogów – mówi, że miłość do nich pozwoliła mu przezwyciężyć najtrudniejszy okres w życiu, wyjść na prostą. Inny – rybak (też, jak można sądzić, po przejściach) – widzi w nich znak od Boga, na co przytacza konkretny dowód. Nie bez powodu w pewnym momencie pada z ekranu nawet tak patetyczne zdanie: „Kto nie potrafi kochać kotów, ten nie potrafi kochać w ogóle”.
Nie ma w tym przesady. Stosunek do zwierząt (tym razem bez obowiązkowego „wrrrr!”) jest wszak w dużej mierze pochodną tego, jak traktujemy innych ludzi. Oczywiście, nie kochając kotów, nie stajemy się od razu potworami. Ale na pewno mamy wszelkie predyspozycje, by się w potwory zamienić, jeżeli będziemy koty nienawidzić. Każdy dwunóg, który mieszka z czworonogiem, wie, jak trudno zdobyć jego zaufanie i jak łatwo je stracić; tym większe wrażenie robią sceny, jakie udało się nakręcić ekipie. Nie ma wątpliwości, że Ceyda Torun i jej najbliżsi współpracownicy – zwłaszcza zaś operator Charlie Wuppermann – długo musieli wkupywać się w łaskę swoich bohaterów; w przeciwnym wypadku nie zostaliby dopuszczeni tak blisko. Kotów przecież nie da się łatwo oszukać. Jeżeli tak wiele z ich codziennego życia widzimy na ekranie (spożywanie posiłków, toaletę, opiekę nad małymi, polowanie, walkę, pieszczoty i psoty), to tylko dlatego, że pozwoliły to nakręcić. Że w towarzyszących im filmowcach dostrzegły przyjaciół. I odwdzięczyły się za okazaną im czułość najlepszym aktorstwem, jakie tylko można sobie wyobrazić.
Jeśli „Kedi” – film, który w takim samym stopniu bawi (w paru momentach wybuchy śmiechu będą jak najbardziej uzasadnione), co wzrusza (podobnie zresztą jak i napływające do oczu łzy) – nie dostanie Oscara za najlepszy dokument, będzie to oznaczało, że świat nie zasługuje na to, by dłużej istnieć.
koniec
31 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
Sebastian Chosiński

14 VIII 2017

O ile na polu aktorskiego kina fabularnego Marvel od lat bije na głowę DC Comics, o tyle w animacjach oficyna, która „wydała” na świat Mrocznego Rycerza, nie ma sobie równych. „W cieniu Czerwonego Kaptura” nie jest filmem najświeższym. Ma już siedem lat. Ale czy ma to jakieś znaczenie w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dziełem niemal wybitnym? Co dziwi tym bardziej, że za jego reżyserię odpowiadał twórca, który do uniwersum DC zagląda tylko okazjonalnie.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Wejść, dopaść, przeżyć!
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.