Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Good comic gone bad, czyli space opera rom-com

Esensja.pl
Esensja.pl
Czemu, ach czemu Luc Besson próbuje zrobić drugi „Piąty Element”, zamiast skupić się na robieniu pierwszego „Valeriana"? Mogło być świetnie, a wyszło tylko kolorowo i ładnie. A przy tym łudząco podobnie do tego starszego filmu.

Luc Besson
‹Valerian i Miasto Tysiąca Planet›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułValerian i Miasto Tysiąca Planet
Tytuł oryginalnyValerian and the City of a Thousand Planets
Dystrybutor Kino Świat
Data premiery4 sierpnia 2017
ReżyseriaLuc Besson
ZdjęciaThierry Arbogast
Scenariusz
ObsadaDane DeHaan, Cara Delevingne, Clive Owen, Rihanna, Ethan Hawke, Herbie Hancock, Kris Wu, Sam Spruell
MuzykaAlexandre Desplat
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania137 min
WWW
Gatunekakcja, fantasy, przygodowy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Młody i bardzo uzdolniony agent Zjednoczonej Federacji Ludzkości, Valerian (Dane DeHaan), budzi się nagle z niepokojąco realnego snu. W tym śnie, przechodzącym z sielanki w horror, cały piękny świat zostaje zniszczony, a jego mieszkańcy zgładzeni. Gdy w trakcie kolejnej niebezpiecznej misji Valerian zauważa istoty łudząco podobne do kosmitów z jego snu, zaczyna poszukiwać odpowiedzi. I ani twardo stojąca na ziemi partnerka, Laureline (Cara Delevigne), ani komandor ziemskiej floty, Filitt (Clive Owen), nie będą potrafili mu w tym przeszkodzić.
Fabuła jest oczywista – agent Valerian musi uratować świat/stację/gatunek kosmitów, a wg blurbów – nawet cały wszechświat. I tu nie ma problemu, robi to w sposób wystrzałowy, widowiskowy i bardzo, bardzo kolorowy. Jednak widz znający (i lubiący) film Luca Bessona sprzed 20 lat (rany, to naprawdę już tyle czasu?), czyli „Piąty element”, nie może oprzeć się porównaniom. A reżyser sam do tego zachęca, wrzucając do filmu nie tylko kadry przypominające te z hitu z Bruce’em Willisem, ale i cytaty z tego obrazu. Sprawdzanie statku pod kątem pasożytów, „niezła czapka”, „bojowe” negocjacje – to wszystko było w obu filmach. Besson recyklinguje także inny film, „Uprowadzoną”, z której wziął dialog między Valerianem a szemranym pośrednikiem, Sirussem. Kto wie, czy podczas pierwszego filmowego najazdu na tytułowe Miasto Tysiąca Planet, czyli stację Alpha, gdzieś wśród neonów nie wisi logo ZORG Industries – ale z tym rozdzielaniem włosa na czworo musimy poczekać na wydanie Bluray. Mógłbym także przysiąc, że w jednej ze scen na stacji Alpha widziałem startującego X-Winga – co może być kolejnym wewnątrzfilmowym mrugnięciem okiem, jako że George Lucas nigdy nie przyznał się do inspiracji komiksem „Valerian”, mimo oczywistych podobieństw np. złotego bikini Lei i kostiumu noszonego przez Laureline w tomie „Le Pays sans étoile” (więcej możliwych powiązań możecie znaleźć tutaj).
Ale podobieństw jest więcej – pomagająca bohaterom niebieska kosmitka, odstawiająca na scenie cały kilkuminutowy występ? Jest. Rozbrajanie bomby w ostatnim momencie? Odhaczone (chociaż to akurat częsty motyw kina sensacyjnego). Wielokulturowe miasto-moloch? Mamy. Miłość jako największa siła w kosmosie? Nawet nie zaczynajmy.
Największym grzechem „Valeriana” są jednak dłużyzny i dziury logiczne. Scena początkowa jest stanowczo zbyt długa, podobnie taniec Rihanny, bankiet u Boulan-Bathorów czy rozmaite pościgi. Do tego dochodzą monologi o miłości, zaufaniu i małżeństwie, wzięte jakby z powieści Jane Austen, przerobionej na komedię romantyczną. Te dwie godziny i siedemnaście minut filmu to jednak całkiem sporo czasu, nie zawsze dobrze wykorzystanego. Co do logiki – konieczne byłyby mocne spoilery co do fabuły filmu, więc podam tylko jeden przykład: jeśli postać mówi, że uczyła się w szkole o pewnym stworzeniu, które – jak wynika z fabuły filmu – pochodzi z planety wymazanej z wszelkich baz danych, to chyba coś jest nie tak.
Czepianie się wyglądu aktorów to zawsze śliska ścieżka, jednak Dane DeHaana w roli Valeriana nie widzę zupełnie, przy tym nie idzie już nawet o wiecznie podkrążone oczy, ile o ogólną charakterystykę. Komiksowy Valerian to szczupły, wysoki dandys, bardzo mocno „francuski” – tego DeHaan absolutnie nie oddaje. O wiele lepszą decyzją obsadową była Cara Delevigne, która chociaż nie jest wspaniałą aktorką, to do roli pyskatej i zawadiackiej Laureline pasuje całkiem nieźle (swoją drogą, skoro już od 10 lat komiks nazywa się „Valerian et Laureline”, to czemu nie oddano tego w tytule filmu, teoretycznie mocno akcentującego podmiotowość agentki Service Spatio-Temporel?). Epizody Ethana Hawke’a, Herbiego Hancocka i Rihanny są raczej pretekstowe i marketingowe. Ciekawą i dobrą decyzją było obsadzenie Sama Spruella w roli generała Okto-Bara, natomiast Clive Owen jako komandor Filitt wypada przeciętnie.
Co natomiast udało się twórcom filmu? Efekty specjalne są wiarygodne i oszałamiające, świat jest kolorowy i pełen humoru, sekwencja pokazująca budowę i rozwój Alphy (poza nieco zbyt widocznym product placementem Chińskiej Republiki Ludowej) jest dynamiczna, a „Because” Beatlesów dodaje do niej wspaniały, kosmiczny klimat. Do tego Besson sprawnie przemyca do filmu elementy polityczno-socjologiczne: odpowiedzialność za ludobójstwo czy kwestię uchodźców oraz wykluczenia (wątek Bubble).
Trochę za mało na hit, wystarczająco na niezobowiązującą rozrywkę na wieczór.
koniec
7 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

09 VIII 2017   04:40:45

widzialem i jest cacy

09 VIII 2017   12:32:20

Odnośnie tytułu to warto zauważyć, że także polskie wydanie komiksu pomija w tytule Laurelinę ale pozostawmy to panom Dobremu i Niebrzydkiemu.

09 VIII 2017   21:15:51

Because Beatlesów? Nie kojarzę w tym filmie... Natomiast w otwierającej scenie jest Space Oddity Davida Bowie. Pozdrawiam

10 VIII 2017   15:36:25

Kurczę, czyżby nałożył mi się trailer (tam na pewno byli bitelsi) z faktycznym otwarciem filmu? Jeśli tak, bardzo przepraszam. Bo oczywiście majora Toma odnotowałem, ale wciąż kojarzę z tym filmem raczej Fab 4.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

4 XII 2017

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” trzy tytuły – wydania DVD „Baby Drivera” i nowej „Mumii” oraz „Małi mężczyźni”.

więcej »

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami
Sebastian Chosiński

3 XII 2017

W ostatnich latach nastąpił w Rosji prawdziwy wysyp filmów o podboju kosmosu. Co ciekawe, wszystkie dotyczą epoki… Związku Radzieckiego, co w pewnym sensie potwierdza teorię, że po upadku Kraju Rad w tej dziedzinie ojczyzna Władimira Putina niczego szczególnego już nie dokonała. „Salut 7” Klima Szypienki opowiada o rzeczywistych, bardzo dramatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w 1985 roku, i jest swoistą odpowiedzią na „Apollo 13” Rona Howarda.

więcej »

Polecamy

Podręczne z Kairu

Dobry i Niebrzydki:

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja ogląda: Lipiec 2016 (3)
— Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Eklektyczna Adela
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Wrzesień 2014 (1)
— Piotr Dobry, Jarosław Robak, Kamil Witek

Małe jest piękne, każdy z nas to wie…
— Agnieszka Szady

Tegoż autora

Film, który poszedł naprzód
— Michał Kubalski

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nie taki dobry dinozaur
— Michał Kubalski

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Po rozum do głowy
— Michał Kubalski

Poszerzenie pola walki
— Michał Kubalski

Czego oczy nie widziały
— Michał Kubalski

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Mniejsze zło
— Michał Kubalski

Słodkie tykającego początki
— Michał Kubalski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.