Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 20 sierpnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Wejść, dopaść, przeżyć!

Esensja.pl
Esensja.pl
Jedna z nowszych animacji o Mrocznym Rycerzu wprowadza do jego uniwersum kolejnych bohaterów, którzy zresztą przed rokiem zyskali rozgłos dzięki fabularnemu filmowi Davida Ayera. Chodzi o członków Legionu Samobójców, którzy – jak pamiętna „parszywa dwunastka” z obrazu Roberta Aldricha – zostają wysłani w samobójczą misję. Dokąd? Wszystko zdradza tytuł: „Atak na Arkham”.

Jay Oliva, Ethan Spaulding
‹Batman: Atak na Arkham›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBatman: Atak na Arkham
Tytuł oryginalnyBatman: Assault on Arkham
Dystrybutor Galapagos
Data premiery12 września 2014
ReżyseriaJay Oliva, Ethan Spaulding
Scenariusz
ObsadaMatthew Gray Gubler, Giancarlo Esposito, Neal McDonough, Troy Baker, Nolan North, John DiMaggio, CCH Pounder, Kevin Conroy
MuzykaRobert J. Kral
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania75 min
Dźwięk (format)polski, angielski, niemiecki, francuski, hiszpański
Napisypolskie, francuskie, duńskie, hiszpańskie, rumuńskie
ParametryDolby Digital 5.1
Gatunekakcja, animacja, thriller
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Wiadomo, Azyl Arkham to miejsce przeklęte, do którego trafiają wszyscy pomyleni złoczyńcy z Gotham i okolic. Tam następnie, tak przynajmniej łudzą się władze miasta i personel medyczny szpitala, poddawani są terapii, mającej przywrócić ich społeczeństwu. Prawda jednak jest taka, że kto choć raz przekroczy próg Azylu, prędzej czy później wraca do niego, niektórzy nawet – jak chociażby Joker (tutaj zwany „panem J”) – zaskakująco regularnie. Arkham jest więc dla uniwersum Batmana miejscem ikonicznym, jak posiadłość Wayne’ów czy policyjne biuro Jima Gordona. Człowiek-Nietoperz musi mieć klinikę przez cały czas na oku, wszak jest ona nie dającą się rozbroić nieustannie tykającą bombą atomową. W „Ataku na Arkham” nawet nie w przenośni, ale dosłownie.
Za zrealizowany przed trzema laty kolejny film z przebogatego Batmanowskiego uniwersum zabrali się najwięksi specjaliści w tej dziedzinie, czyli zaprawieni w bojach Jay Oliva („Mroczny Rycerz – Powrót”, 2012-2013) oraz Ethan Spaulding („Syn Batmana”, 2014). To nazwiska, które gwarantują jakość – i tak też jest w przypadku „Ataku…”. Bo chociaż trudno uznać ten film za arcydzieło, wielbiciele Zamaskowanego Krzyżowca na pewno nie będą czuli po seansie zawodu. Intrygujące jest otwarcie, w którym tajne służby kierowane przez Amandę Waller zastawiają pułapkę na Ridllera; w rozgrywkę wtrąca się jednak Człowiek-Nietoperz i w efekcie Edward Nygma po raz kolejny ląduje w Arkham. Waller nie jest z tego zadowolona; wolałaby mieć Riddlera w swoich rękach, tym bardziej że wszedł on w posiadanie rzeczy niezwykle dla niej cennej. Teraz, aby ją odzyskać, musi zorganizować włamanie do psychiatryka, co jest zadaniem po wielekroć trudniejszym.
Specjalnie w tym celu Amanda montuje Legion (w animacji zwany Oddziałem) Samobójców – grupę najgroźniejszych przestępców na świecie, którzy nie mają już nic do stracenia. Jeśli akcja się powiedzie, mogą liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary, ale jeżeli coś pójdzie nie tak – nikt nie wyciągnie do nich pomocnej dłoni. Do elitarnego grona najpaskudniejszych zdradzieckich mord trafiają Killer Frost, King Shark, Black Spider, Kapitan Bumerang oraz – na krótko, z powodu swej niesubordynacji – KGBeast. To wszyscy? Skądże! Są jeszcze dowodzący całą tą hałastrą Deadshot oraz Harley Quinn, przewodniczka po Arkham, która kiedyś, zanim dała się omotać Jokerowi, pracowała w Azylu jako psychiatra. Ich zadaniem jest dostać się niepostrzeżenie za mury szpitala (co już graniczy z cudem), a następnie zlokalizować Człowieka-Zagadkę i odzyskać to, co ukradł on Waller. Do pewnego momentu wszystko idzie nawet zgodnie z planem, ale później – gdy na arenie pojawia się ekskochanek Harley – wydarzenia wymykają się spod kontroli.
Trzeba przyznać, że Heathowi Corsonowi (znanemu także z innych animacji o Batmanie i Lidze Sprawiedliwości) udało się stworzyć wielopłaszczyznową intrygę, która stopniowo odsłania przed widzami swe tajemnice. Ma je zresztą prawie każdy ważniejszy bohater filmu, począwszy od Riddlera, poprzez Waller, aż do Jokera – wszystkie zaś stara się rozwikłać Mroczny Rycerz, bo tylko w ten sposób zdoła po raz kolejny ocalić Gotham przed zagładą. A jest to piekielnie trudne, chociażby z tego powodu, że każdy z wymienionych przed chwilą wrogów Nietoperza do perfekcji posiadł sztukę manipulowania innymi. Jedynym w miarę zrównoważonym, poza Bruce’em Wayne’em, jawi się w tej ferajnie… Deadshot, który stara się trzymać w ryzach niesfornych i podatnych na szaleństwa członków Legionu. Lecz jemu także trudno do końca ufać, zwłaszcza że z biegiem czasu zaczyna nabierać podejrzeń co do rzeczywistego celu, w jakim wysłano ich do Arkham.
Strasznie to wszystko zagmatwane, prawda? Na szczęście im bliżej finału, tym więcej pojawia się odpowiedzi. Dochodzi też do widowiskowego pojedynku, w wyniku którego spore połacie Gotham będą musiały zostać za jakiś czas odbudowane. Kto wygrywa? Cóż, trudno o wskazanie jednoznacznego zwycięzcy. Zwłaszcza jeżeli podejdziemy do sprawy filozoficznie i spytamy na przykład: A co w tej konkretnej sytuacji można by uznać za zwycięstwo?… W porównaniu z wieloma innymi animacjami DC Universe, „Atak na Arkham” jest znacznie mniej mroczny i gotycki. Ma to oczywiście związek z kolorową i nieokrzesaną jaczejką Waller, jaką jawi się tutaj Legion Samobójców. Obowiązkiem twórców było bowiem zaprezentowanie każdej z postaci, wyeksponowanie jej mocy i umiejętności, co chcąc nie chcąc trochę rozbijało spójność fabuły i skutecznie odciągało uwagę od Mrocznego Rycerza. A komu za mało grozy, zawsze może sięgnąć po „W cieniu Czerwonego Kaptura” (2010) albo „Rok pierwszy” (2011).
koniec
12 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

12 VIII 2017   18:09:38

"Obowiązkiem twórców było bowiem zaprezentowanie każdej z postaci (...) co chcąc nie chcąc (...) skutecznie odciągało uwagę od Mrocznego Rycerza." --> Jak dla mnie to nie minus, bo to raczej SS jest (zbiorowym) głównym bohaterem, a nie Batman.
Co do samego filmu, to za pewną ironię uważam fakt, że zwykła animacja jest filmem lepszym niż "słynny" blockbuster z zeszłego roku.

12 VIII 2017   19:58:16

Proszę o przetłumaczenie na język polski następującego fragmentu recenzji:
"Dochodzi też do widowiskowego pojedynku, w wyniku którego spore połacie Gotham zostają będą musiały zostać za jakiś czas odbudowane."

12 VIII 2017   21:22:19

To proste, wystarczy wykasować "zostają" i wszystko się układa.

13 VIII 2017   16:41:54

Dzięki ;-)
Niestety w recenzji cały czas niepoprawione. Nie macie możliwości edycji po opublikowaniu?

13 VIII 2017   19:23:39

Mamy.
Na pewno zostanie poprawione.
Dziękuję za wychwycenie.

13 VIII 2017   21:03:01

@freynir

Już, jak widzę, poprawione.

14 VIII 2017   17:18:23

Również widzę poprawę. Jako niezarejestrowany(kocham ten stan- wolny elektron) nie mam możliwości edycji komentarzy

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Na troje babka wróżyła
Sebastian Chosiński

16 VIII 2017

Przenieść na ekran dzieło, które uchodzi za kultowe, to nie lada wyzwanie. Także jeżeli chodzi o komiks, a film jest animacją. Zadania tego podjął się Sam Liu, biorąc na warsztat „Zabójczy żart” – jedną z najbardziej znanych (i kochanych przez fanów) opowieści z uniwersum Batmana. Pomógł mu w tym nie byle kto, bo obowiązki scenarzysty wziął na siebie sam Brian Azzarello.

więcej »

Dwa Brzegi 2017
Konrad Wągrowski

15 VIII 2017

Weekendowa wyprawa na tegoroczne Dwa Brzegi do Kazimierza Dolnego zaowocowały uczestnictwem w znakomitym koncercie Młynarski Plays Młynarski oraz pięcioma seansami filmowymi. Nie zawadzi więc parę słów o tych filmach napisać.

więcej »

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
Sebastian Chosiński

14 VIII 2017

O ile na polu aktorskiego kina fabularnego Marvel od lat bije na głowę DC Comics, o tyle w animacjach oficyna, która „wydała” na świat Mrocznego Rycerza, nie ma sobie równych. „W cieniu Czerwonego Kaptura” nie jest filmem najświeższym. Ma już siedem lat. Ale czy ma to jakieś znaczenie w sytuacji, gdy mamy do czynienia z dziełem niemal wybitnym? Co dziwi tym bardziej, że za jego reżyserię odpowiadał twórca, który do uniwersum DC zagląda tylko okazjonalnie.

więcej »

Polecamy

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk

Dobry i Niebrzydki:

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Batman vs. Superman
— Sebastian Chosiński

Batman na zasłużonej emeryturze
— Sebastian Chosiński

Rodzina złością silna
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

A imię jego to Czerwony…
— Sebastian Chosiński

Na troje babka wróżyła
— Sebastian Chosiński

Od „wow!”, poprzez „brrr!”, aż do „uff!”
— Sebastian Chosiński

Kobieta wśród węży
— Sebastian Chosiński

Bogowie też popełniają błędy. I starają się je naprawiać…
— Sebastian Chosiński

Koty ponad podziałami
— Sebastian Chosiński

Na łeb, na szyję
— Sebastian Chosiński

W strugach deszczu
— Sebastian Chosiński

Prostaczek na miarę swoich czasów
— Sebastian Chosiński

Bo zło powinno zostać ukarane…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.