Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Z żoną to nie przelewki

Esensja.pl
Esensja.pl
Tydzień temu pisaliśmy o dramacie grozy Romana Karimowa „Czarna woda”, który, choć nakręcony wcześniej, wszedł do kin pięć miesięcy po zrealizowanej przez niego w roku następnym komedii romantycznej „Wasia, na spacer!”. To jednak sprawa drugorzędna. Ważniejsze, że oba obrazy pozwalają na porównanie, jak reżyser ten radzi sobie w skrajnie odmiennych gatunkach.

Roman Karimow
‹Wasia, na spacer!›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWasia, na spacer!
Tytuł oryginalnyГуляй, Вася!
ReżyseriaRoman Karimow
ZdjęciaAleksandr Tananow
Scenariusz
ObsadaJefim Pietrunin, Liubow Aksionowa, Sofia Rajzman, Boris Diergaczow, Roman Kurcyn, Swietłana Stiepankowska, Wiera Kinczewa, Siergiej Abroskin, Anna Cukanowa-Kott, Aleksander Gołubkow, Maksim Diericzow, Kristina Gołołobowa, Michaił Chmurow
MuzykaKonstantin Czałych, Roman Karimow
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania96 minut
Gatunekkomedia
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Komedia romantyczna „Wasia, na spacer!” to szósty fabularny film urodzonego w 1984 roku w stolicy Baszkirii, Ufie, Romana Karimowa. Przypomnijmy wcześniejsze: wielokrotnie nagradzani na festiwalach „Nieadekwatni ludzie” (2010), „W drobne kawałki” (2011), „Wszystko od razu” (2013), „Start-up” (2014), na planie którego skonfliktował się z producentami i ostatecznie kazał podpisać się pseudonimem, oraz „Czarna woda” (2015). Jak widać, jest on bardzo pracowitym twórcą, który praktycznie po domknięciu jednego projektu z miejsca rozpoczyna kolejny. Tak było również z „Wasią” (należy jednak podkreślić, że zdrobniała forma imienia w tytule nie pochodzi od męskiego Iwana, lecz żeńskiej Wasilisy), za którą Karimow zabrał się niemal natychmiast po tym, jak padł ostatni klaps na planie „Czarnej wody”. Być może w ten sposób zabijał stres towarzyszący rozwodowi, z którym właśnie wtedy się borykał. W wywiadach nie ukrywał zresztą, że związane z tym wydarzeniem doświadczenia stały się w pewnym sensie kanwą scenariusza, jaki napisał do spółki z debiutującą w tej roli młodziutką, zaledwie dwudziestotrzyletnią Janą Lebiediewą.
Głównym bohaterem filmu jest dwudziestokilkuletni Dmitrij (Mitia). Od jakiegoś już czasu mieszka on w Moskwie, w której zdołał się nawet zadomowić. Mimo że prowadzi dość rozrywkowy tryb życia, podejmuje próbę ustabilizowania się u boku Alisy. Jest to dla niego o tyle wygodne, że ojciec dziewczyny należy do ludzi zamożnych i wpływowych, mógłby więc służyć w przyszłości pomocą. Właśnie – kluczowe jest to „w przyszłości”. Mitia nie ma bowiem najmniejszej ochoty określać, kiedy miałoby to nastąpić. Aż pewnego dnia, jak to często w takich sytuacjach bywa, spada na niego jak jasny grom informacja, że tatuś Alisy, urzeczony chłopakiem swojej córki, pragnie sfinansować im wesele. I to w bardzo konkretnym terminie – za dwa tygodnie! Kiedy już Dmitrij dochodzi do siebie, zaczyna kombinować, jak wykaraskać się z tego. I nie chodzi tu wcale o jego niechęć do posiadania żony, przeraża go bliskość tego wydarzenia. Tłumaczy narzeczonej, że taka nowina mogłaby być szokiem dla jego najbliższych. Że z tego też powodu nie może przekazać jej telefonicznie, a to oznacza, że musi opuścić na kilka dni Moskwę i pojechać w rodzinne strony.
Alisa nie ma oczywiście nic przeciwko, jeżeli dzięki temu wyznaczony przez jej ojca termin ślubu ma zostać dotrzymany. Mitia pędzi więc samochodem na prowincję, z której kiedyś uciekł, aby spotkać się… nie, wcale nie ze swoimi rodzicami, ale z tytułową Wasią (Wasilisa), swoją… hmm, żoną. Cel spotkania jest oczywisty: prosi ją o jak najszybsze podpisanie papierów rozwodowych, aby nie musiał zostać ściganym przez prawo bigamistą. Wasia widząc, jak bardzo mu na tym zależy, postanawia odegrać się za wcześniejsze lata i co rusz wymyśla nowe warunki. Najpierw tłumaczy, że wciąż go kocha; później, że zwróci mu wolność dopiero, gdy on przyprowadzi do niej ich szkolnego kolegę Paszę, w którym ponoć kiedyś była mocno zadurzona; staje też na tym, że chce poznać Alisę. Ostatnie żądanie jest oczywiście nie do zaakceptowania przez Dmitrija, ale Wasilisa nie ustępuje. Wtedy Mitia wpada na szalony pomysł – „wynajmie” dziewczynę, która przed żoną odegra rolę narzeczonej. O pomoc w jej znalezieniu prosi dawnego kolegę ze szkoły, aferzystę Garika.
Żądania Wasilisy wywołują całą lawinę mniej lub bardziej zabawnych zdarzeń, dzięki którym na arenie pojawiają się coraz to nowe postaci: subtelna barmanka Nastia, jej narzeczony Maks (mięśniak pracujący jako ochroniarz w klubie) czy znajdujący się pod pantoflem swej żony Kiry Pasza. Mitia musi kombinować, jak poszczególne elementy tej układanki umieścić we właściwych miejscach i tym samym dotrzeć do celu, czyli uzyskać od żony zgodę na rozwód. Nie trzeba być Einsteinem, by domyślić się, że scenarzyści wcale nie mają ochoty ułatwiać mu tego zadania; wręcz przeciwnie, robią wszystko, co tylko się da, aby było mu trudniej i trudniej. Pomysł wyjściowy – należy to przyznać – nie był może zbyt oryginalny, ale nasuwał wiele możliwości. Niestety, im bliżej finału, tym bardziej szło twórcom po grudzie. Ostatnie pół godziny filmu, rozegrane – na wzór dramatu antycznego – w jednym miejscu i jednym czasie, sprawia, że towarzyszące wcześniejszym perypetiom bohaterów napięcie mocno siada. Może dlatego, że robi się zbyt frywolnie, groteskowo i przaśnie. Wprawdzie jesteśmy na rosyjskiej prowincji, ale nie jest to mimo wszystko zapadła wieś, a bohaterowie nie są dopiero co oderwanymi od pługa chłopami. Przydałby się też mocniejszy akcent na finał, który sprawiłby, że serce wzruszonego widza zabiłoby odrobinę mocniej. Takie w końcu są prawidła gatunku.
Kogo Karimow obsadził w rolach głównych? Na gwiazdy pierwszej wielkości budżet w kwocie 40 milionów rubli zbytnio nie pozwalał, co zmusiło reżysera do sięgnięcia po aktorów nieco mniej znanych, ale mających już pewien dorobek. W Dmitrija wcielił się Jefim Pietrunin („Zielona kareta”, „Dziadek Mróz. Bitwa magów”), w Wasię – Liubow Aksionowa („Grzesznik”, „Moskwa nigdy nie śpi”, „Strażnicy nocy”), a w Maksa – Roman Kurcyn („Jarosław. Tysiąc lat temu”, „Prosto w serce”, „Pragnienie”). Nastię zagrała natomiast dwudziestosześcioletnia Sofia Rajzman, która przed pięcioma laty ukończyła Rosyjską Akademię Sztuk Teatralnych (RATI), a od trzech jest etatową aktorką Moskiewskiego Akademickiego Teatru Artystycznego (MChAT). Za ścieżkę dźwiękową, w której nie zabrakło także trochę irytujących przebojów dyskotekowych, odpowiedzialni byli sam reżyser i Konstantin Czałych („Czarna woda”); z kolei zdjęcia są autorstwa Saszy (Aleksandra) Tananowa, który współpracował już z Karimowem przy komedii „Wszystko od razu”.
Romantyczna komedia „Wasia, na spacer!” miała swoją premierę kinową – co chyba nikogo nie zdziwi – w Walentynki, 14 lutego tego roku, i tym samym wyprzedziła nakręconą przez Karimowa rok wcześniej „Czarną wodę”, która na wielkie ekrany trafiła dopiero pięć miesięcy później. Kto wie, może ten fakt był związany z sukcesem, jaki odniósł jego wcześniejszy / późniejszy film.
koniec
27 sierpnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.