Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…

Esensja.pl
Esensja.pl
Pochodzący z Białorusi Władimir Kozłow to prawdziwy „człowiek renesansu” – dziennikarz, tłumacz, prozaik i… twórca kina niezależnego, który filmy kręci od czterech lat. Zrealizowany w ubiegłym roku dramat psychologiczno-społeczny „Anomia” trafił nawet do programu Warszawskiego Festiwalu Filmowego, gdzie w jednym z konkursów otrzymał nawet wyróżnienie. O czym jest? Najlepiej jego fabułę streszcza… tytuł.

Władimir Kozłow
‹Anomia›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAnomia
Tytuł oryginalnyАномия
ReżyseriaWładimir Kozłow
ZdjęciaArtur Saakian
Scenariusz
ObsadaJulia Jelcowa, Daria Sieliezniowa, Andriej Warienicyn, Wiktoria Rachnianska, Aleksiej Tieglienkow, Mark Wołkow, Olga Pozdniakowa, Boris Gorodienski, Andriej Ignatiuk, Weronika Miedwiediewa
MuzykaStock 12
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania67 min
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Długą drogę przeszedł urodzony w 1972 roku w Mohylewie Władimir Kozłow, zanim został niezależnym reżyserem filmowym. Najpierw planował zostać inżynierem, później anglistą, wreszcie w czasie kilkuletniego pobytu w Stanach Zjednoczonych wykształcił się na dziennikarza. Po powrocie do Europy osiadł w Moskwie, gdzie zajął się przede wszystkim pisaniem opowiadań i powieści. Na podstawie jednego ze swoim tekstów napisał scenariusz zatytułowany „Dziesiątka” (2013), który następnie – z braku innych propozycji – zdecydował się przenieść na ekran sam. Fabułę nakręconego w ciągu niespełna dwóch tygodni obrazu Kozłow umieścił w uralskim Czelabińsku. W pewnym sensie stanie się to wyznacznikiem jego filmowej (ale i literackiej) twórczości – mimo że mieszka w Moskwie, opowiada o młodych ludziach z rosyjskiej (i radzieckiej) prowincji. Tak było także w przypadku dokumentalnych „Śladów na śniegu” (2014), w których wybrał się na Syberię – między innymi do Nowosybirska, Omska i Tiumenia – aby przedstawić historię kilku sowieckich zespołów rockowych, które w drugiej połowie lat 80. ubiegłego wieku stworzyły tak zwany nurt „syberyjskiego punka” (jak chociażby legendarna Grażdanskaja Oborona, kierowana przez nieżyjącego już Jegora Letowa).
W 2015 roku powstał dramat „Skóra”, natomiast rok później – również nakręcona na podstawie własnego scenariusza – „Anomia”. Tytuł jest w tym przypadku bardzo znaczący; praktycznie wyjaśnia wszystko. Co kryje się pod tym pojęciem? To wywołane nagłymi zmianami społecznymi (bądź politycznymi), w ślad za którymi idzie załamanie dotychczasowego porządku społecznego, poczucie niepewności i bezcelowości. Objawia się ono najpełniej w momencie, gdy przestają obowiązywać stare normy, a nowe nie zostają jeszcze ukształtowane. W efekcie doprowadza to w społeczeństwie do wzrostu zachowań o charakterze przestępczym i dewiacyjnym. Wypisz wymaluj to wszystko, co dotknęło społeczeństwo rosyjskie po upadku Związku Radzieckiego i wejściu w transformację ustrojową, która tak naprawdę nigdy nie doczekała się finału. Skutkuje to tym, że w przeciwieństwie do innych społeczeństw dawnych krajów demokracji ludowej Rosjanie – tak przynajmniej zdaje się uważać reżyser – wciąż żyją w poczuciu anomii. Wielu z nich – zwłaszcza poza wielkimi ośrodkami miejskimi, jak Moskwa czy Petersburg – pozbawionych jest sensu życia, albowiem próbując ułożyć je sobie na nowo, trafia na ścianę nie do przebicia.
Rozpoczynając pracę nad „Anomią”, Kozłow ponownie opuścił Moskwę. Tym razem bowiem miejscem akcji postanowił uczynić Kaliningrad. Premiera filmu miała miejsce w końcu kwietnia ubiegłego roku na przeglądzie w Omsku; w październiku natomiast zaprezentowano go podczas 32. Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego. Spodobał się tak bardzo, że jury sekcji „Wolny Duch” przyznało mu Specjalne Wyróżnienie, argumentując swój wybór w następujący sposób: „Film pokazuje, że niezależne kino rosyjskie, które jest w stanie mówić otwarcie, w sposób bezkompromisowy i radykalny o moralnym rozkładzie, wciąż istnieje”. Uzasadnienie to trafia w sedno, stawiając tym samym Władimira Kozłowa obok niewymienionych z nazwiska innych twórców nawiązujących do „czornuchy” z przełomu lat 80. i 90., jak świętej pamięci Aleksiej Bałabanow bądź Aleksiej Mizgiriow. I chociaż nie oznacza to jeszcze, że w tej chwili można już reżysera rodem z Mohylewa stawiać na tej samej półce, co autorów „Ładunku 200” czy „Bebna, bębenka”, to jednak nie wyklucza, iż może stać się tak w przyszłości. Pod warunkiem jednak, że Kozłow przejdzie do rosyjskiego kinematograficznego mainstreamu.
Głównymi bohaterkami „Anomii” są dwie dziewiętnasto-, może dwudziestoletnie dziewczyny. Ola i Ania wcześniej chodziły do tej samej szkoły; tak narodziła się ich przyjaźń. Po jej ukończeniu mogło się zdawać, że ich drogi rozejdą się: Ola poszła bowiem na studia, Ania z powodu trudniej sytuacji materialnej rodziny, mimo że marzyła o dalszej nauce, musiała podjąć pracę – została ekspedientką w sklepie odzieżowym w jednym z centrów handlowych. Nie wpłynęło to jednak w żaden sposób na rozluźnienie więzów między nimi. Wciąż robią wszystko, by należycie pielęgnować swe koleżeństwo. Po zajęciach na uczelni Ola od razu rusza na spotkanie z Anią; choć chcąc się spotykać, każdego dnia sporo czasu muszą spędzać w podmiejskiej „elektriczce”, gotowe są do wyrzeczeń. Taka jest cena przyjaźni, a one są gotowe ją płacić. Inna sprawa, że poza sobą niewiele mają. Wciąż mieszkają z rodzicami w blokowiskach, nie stać ich na wynajęcie własnych mieszkań. Jakby tego było mało, ojciec Ani często nadużywa alkoholu, wraca pijany z pracy bądź upija się w domu i wtedy też zdarza mu się używać przemocy wobec żony. W takiej sytuacji trudno snuć śmiałe plany na przyszłość.
Ania i Ola są dla siebie wszystkim. Ale nietrudno odnieść wrażenie, że pomimo wartości samej w sobie, jaką jest przyjaźń ofiarowana drugiemu człowiekowi, ich życie nie niesie ze sobą nic szczególnego. Czas spędzają razem, chodząc po mieście bądź bawiąc się w klubach. To przy tej okazji poznają Igora, z którym z czasem wiąże się Ania. Nie oznacza to jednak, że oddala się od koleżanki. Przeciwnie, odtąd czas spędzają we trójkę – wszystko robią wspólnie, są praktycznie nierozłączni. Ale przychodzi taki moment, kiedy Ani zaczyna coraz bardziej zależeć na intymnej bliskości z Igorem. Trudno zaś o nią, gdy obok – nawet w łóżku – jest Ola. Relacje pomiędzy trojgiem bohaterów stają się coraz osobliwsze. Pewne jest, że ktoś tego nie wytrzyma i „pęknie”. A to może być początkiem tragedii. I tak właśnie się dzieje. Władimir Kozłow opowiedział historię swoich bohaterów w sposób ascetyczny, wręcz minimalistyczny (posłużył się przy tym czarno-białą taśmą). Zrezygnował z linearnej narracji, skorzystał z luźnych epizodów, które jednak im bliżej końca, tym sensowniej układają się w przyczynowo-skutkowy ciąg zdarzeń. Ewolucja zachowań bohaterów staje się coraz wyraźniejsza, tym samym można odnieść wrażenie, że dramatyczny finał pisany był im od pierwszej sceny.
I tak jest w rzeczywistości. Zaskakuje przy tym konsekwencja Kozłowa, który jednak – trzeba to podkreślić, uczulając przy okazji widzów – świadomie zrezygnował z wszelkich fabularnych fajerwerków. Choć bez problemu w kilku miejscach mógł je odpalić. Ale widocznie zależało mu na tym, aby najpierw uśpić czujność, by potem z większą siłą walnąć obuchem w głowę. Dotarłszy do napisów końcowych, można poczuć się przeczołganym przez reżysera – nie dlatego, że „Anomia” szokuje wizualnie, raczej z poczucia absolutnej pustki, jaką pozostawiają po sobie bohaterowie. W dziewiętnastowiecznej literaturze rosyjskiej nazywano takich „zbędnymi ludźmi”, w wieku dwudziestym nierzadko po takich sięgały ruchy totalitarne, wykorzystując ich naturalną skłonność do przemocy. W kontekście tego diagnoza wynikająca z „lektury” filmu Kozłowa jest nadzwyczaj ponura. W głównych rolach reżyser obsadził naturszczyków: Julia Jelcowa (Ola) jest absolwentką wydziału humanistycznego Bałtyckiego Uniwersytetu Federalnego imienia Immanuela Kanta w Kaliningradzie; Daria Sieliezniowa przyjechała na plan w Kaliningradzie z Moskwy; debiutantem jest także Andriej Warienicyn (Igor), który po roli w „Anomii” załapał się do obsady serialu kryminalnego „Bezkarni” (2017) Karena Oganesiana.
koniec
10 września 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Hercules Poirot w szarej strefie moralności
Konrad Wągrowski

24 XI 2017

Kenneth Branagh sięga znów po klasyczną opowieść kryminalną, by przybliżyć ją widzom, którzy mogą nie znać ani książki Agathy Christie ani wersji filmowej z 1974 roku, ale decydujące jest chyba to, że powrót do Orient Expressu jemu samemu sprawia wyraźną przyjemność.

więcej »

Tu potrzebne są rozwiązania systemowe
Agnieszka ‘Achika’ Szady

22 XI 2017

Co ma wspólnego Batman z romantyzmem i dlaczego nie pamiętam, z kim walczył w poprzednim filmie? Czyli trochę o „Lidze Sprawiedliwości”, a trochę o superbohaterach w ogólności.

więcej »

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Polecamy

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?

Dobry i Niebrzydki:

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.