Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Film jednorazowego użytku

Esensja.pl
Esensja.pl
W krótkim odstępie czasu Wiera Storożewa wyreżyserowała dwa pełnometrażowe filmy: skierowany do kin obyczajowy „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami” oraz telewizyjną noworoczną komedię romantyczną „W strefie dostępu miłości”. Ten ostatni gatunek, jak dotąd, był jej raczej obcy (choć w kilku obrazach zbliżała się do niego) – i tak też powinno pozostać.

Wiera Storożewa
‹W strefie dostępu miłości›

EKSTRAKT:30%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułW strefie dostępu miłości
Tytuł oryginalnyВ зоне доступа любви
Data premiery1 stycznia 2017
ReżyseriaWiera Storożewa
ZdjęciaAnatolij Pietriga
Scenariusz
ObsadaSwietłana Chodczenkowa, Dmitrij Diużew, Swietłana Niemoliajewa, Aleksiej Kołgan, Siergiej Bystrow, Nika Anaskina, Antonina Papierna, Paweł Popow, Rusłan Szczedrin, Timur Anaskin
MuzykaJurij Potiejenko
Rok produkcji2016
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania92 minuty
Gatunekkomedia, obyczajowy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Postać cenionej rosyjskiej reżyserki Wiery Michajłownej Storożewej przypomnieliśmy przed dwoma tygodniami, pisząc o jej najnowszym kinowym filmie, obyczajowo-psychologicznym wakacyjnym obrazku „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami” (2016), którego premiera kinowa miała miejsce w październiku ubiegłego roku. Niespełna trzy miesiące później natomiast, 1 stycznia 2017 roku, w stacji NTW po raz pierwszy pokazano komedię romantyczną „W strefie dostępu miłości” (2016). Wybrana data nie była przypadkowa – jest to bowiem typowa dla kina rosyjskiego (a wcześniej radzieckiego) produkcja noworoczno-świąteczna (odwrotna kolejność nie jest przypadkowa, wszak w krajach prawosławnych najpierw obchodzi się Nowy Rok, a dopiero po nim Święta Bożego Narodzenia, prezenty zaś wręcza z tej pierwszej okazji). Cieszą się one w Rosji sporą popularnością, choć niewielu z nich udaje się osiągnąć poziom kultowej „Ironii losu” (1975) Eldara Riazanowa; zdecydowana większość – jak chociażby „Taryfa noworoczna” (2008), „Dziadek Mróz zawsze dzwoni trzy razy” (2011), „Coś się ze mną dzieje” (2012) czy seria „Choinki” (2010-2017) – to najczęściej sztampowe opowieści, po obejrzeniu których w pamięci prawie nic nie pozostaje. Nie inaczej, niestety, jest z „Dostępem…” Storożewej.
A akurat po Wierze Michajłownej można było oczekiwać więcej. Ma ona przecież na koncie tak udane filmy, jak „Podróż ze zwierzętami domowymi” (2007), „Niedługo wiosna” (2009), „Odszkodowanie” (2010), „Mój chłopak – Anioł” (2011) czy „Dziewięć dni i jeden poranek” (2014). Widać temat sam w sobie obarczony jest jakimś przekleństwem. „W strefie dostępu miłości” Storożewa zrealizowała z niemal tą samą ekipą, co swoją poprzednią produkcję. Za scenariusz – mało zresztą oryginalny – odpowiadał kobiecy duet Olga Żukowa i Olga Popowa, a za boleśnie przewidywalną ścieżkę dźwiękową Jurij Potiejenko („Czas pionierów”, „Zimne tango”, „Anna Karenina. Historia Wrońskiego”), który tym samym dopisał sobie do ndzwyczaj bogatego curriculum vitae kolejną, zapewne dobrze płatną, chałturkę. Zmienił się jedynie operator – Uzbeka Uługbeka Chamrajewa zastąpił Ukrainiec Anatolij Pietriga („Rozkaz: zapomnieć!”).
Akcja filmu, jak to najczęściej w podobnych historiach bywa, zamyka się w ciągu kilku godzin w okolicach nocy sylwestrowej, a dotyczy mało skomplikowanych – choć scenarzystkom akurat bardzo zależało na tym, aby je odpowiednio zagmatwać – relacji damsko-męskich. Andriej jest trzydziestoośmioletnim biznesmenem, który przyjechał tego dnia do Moskwy specjalnie po to, aby spotkać się z byłą żoną. Ma przy tym nadzieje, że uda się wyjaśnić pewne nieporozumienia, jakie przez lata narosły między nimi. A kto wie, może dzięki temu będzie mógł nawet liczyć na więcej. Anna jest trzy lata młodsza, mieszka w stolicy, w pamiętającej czasy stalinowskie luksusowej kamienicy, w której ma prywatny gabinet stomatologiczny. Też spieszy na spotkanie – z Nikitą, który jednak w finale wcale nie okazuje się jej eksfacetem. To i tak jest mało istotne, albowiem żadne z nich nie dociera na miejsce. Przez nieuwagę przechodnia Anna musi nagle zahamować przed pasami, w efekcie czego w tył jej samochodu uderza Andriej.
Oba auta okazują się na tyle uszkodzone, że dalej jechać nie można, co trochę dziwi, bo na ekranie kolizja wyglądała nad wyraz niewinnie. Zdobycie taksówki czy wezwanie pomocy drogowej o tej porze i takiego dnia okazuje się prawie niemożliwe. To znaczy w końcu ma ona dotrzeć, ale za ile godzin – wie chyba tylko sam Bóg. Jakby tych nieszczęść było mało, na dodatek ma miejsce wielka awaria przekaźników cyfrowych – w jednej chwili znika Internet i milkną telefony komórkowe (choć nie ma mowy o żadnej próbie jądrowej w okolicach Moskwy). A Andriejowi… chce się sikać. Anna lituje się nad nim i pozwala skorzystać z łazienki w swoim mieszkaniu (na szczęście mieszka niedaleko). W tym samym czasie odwiedza ją sąsiadka Jelena Fiodorowna, która przez przypadek (a może i nie, bo na przykład jest kleptomanką) zabiera leżące na szafce klucze od samochodu Andrieja. Ten nie mogąc wejść do wozu, by tam spokojnie poczekać na pomoc, wraca do kobiety, co wzbudza jej niezadowolenie i prowadzi do ostrej kłótni.
Dobra, tyle wystarczy! Mamy już zarysowaną główną oś akcji. Są bohaterowie – on przystojny i bogaty, ona piękna i też raczej nie klepiąca biedy – i jest między innymi poważny (a przynajmniej za taki ma uchodzić) konflikt. Teraz scenarzystki muszą stanąć na wysokości zadania i zrobić wszystko, aby mimo przeciwnościom losu, w finale ta para rzuciła się sobie w ramiona ze świadomością, że już z nikim innym nie chcą żyć do końca swoich dni. I panie Żukowa i Popowa robią, co tylko w ich mocy. A że niekonwencjonalnych pomysłów mają niewiele i najczęściej powielają wytarte schematy – dostajemy banalną historyjkę o potędze miłości i magii świąt. Cóż, taka konwencja. Ma być lekko, łatwo i przyjemnie, aby widzowie mogli w noworoczny wieczór trochę się pośmiać i trochę powzruszać. Problem w tym, że momentów, w których można by wybuchnąć zdrowym śmiechem, nie ma tam praktycznie wcale, a takich, które by wzruszyły do łez, jest jeszcze mniej. Jedyne, co może wywołać „efekt wow”, to widoki nocnej Moskwy. Te rzeczywiście zapierają dech w piersiach.
Żal pozostaje duży, bo na ekranie oglądamy naprawdę niezłych aktorów, którzy dwoją się i troją, aby z tej trywialnej opowiastki jakoś wyjść z honorem. Wszak w Annę wcieliła się Swietłana Chodczenkowa („Koniec pięknej epoki”, „Wiking”), a w Andrieja – Dmitrij Diużew („Podróż ze zwierzętami domowymi”, „Druga strona”, „Iwan, syn Amira”). Na niewiele się to jednak zdaje. „W strefie dostępu miłości” to typowy film jednorazowego użytku, o którym tak naprawdę zapomina się, zanim dobiegną końca wieńczące go napisy. Być może kiedyś sięgnie po niego jeszcze jakaś biedna stacja telewizyjna, której nie będzie stać ani na własną noworoczno-świąteczną produkcję, ani na opłacenie licencji za setną emisję nieśmiertelnej „Ironii losu”, która na tle dziełka Storożewej błyszczy jak perła rzucona przed świnię.
koniec
8 października 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Poczuć się jak dziesięciolatek
Konrad Wągrowski

14 XII 2017

„Ostatni Jedi” nie jest nowym „Imperium kontratakuje”, nie „wychodzi ze swojej strefy komfortu”, pozostając filmem raczej bezpiecznym, ale jest bardziej efektowny, bardziej złożony i po prostu zwyczajnie lepszy od „Przebudzenia Mocy”.

więcej »

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

4 XII 2017

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” trzy tytuły – wydania DVD „Baby Drivera” i nowej „Mumii” oraz „Małi mężczyźni”.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Gogol kontra Czarny Jeździec
— Sebastian Chosiński

Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
— Sebastian Chosiński

Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
— Sebastian Chosiński

Ciężkie jest życie rockmana
— Sebastian Chosiński

Z żoną to nie przelewki
— Sebastian Chosiński

Tegoż twórcy

Sputnik 2014: Wizyta młodej pani
— Sebastian Chosiński

Starą łajbą do nowego świata
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Powściągliwość mniej mile widziana
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.