Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)

Esensja.pl
Esensja.pl
To druga październikowa edycja filmowych króciaków. W zestawie kino, DVD i VOD.
Kino
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
My Little Pony: Film
(2017, reż. Jayson Thiessen)
Konrad Wągrowski [60%]
Nie wolno lekceważyć kucyków. O fenomenie „My Little Pony” pisane są książki, a fani – dorośli fani – są skłonni bronić do upadłego serii i podkreślać wyjątkowość wybranych odcinków, ukłony do dorosłego widza, bawienie się schematami fantasy, kina przygodowego, westernu, a nawet SF i horroru. Nie można zapominać też, że jeden dwuodcinkowiec kucykowy nominowany był do najbardziej prestiżowej nagrody Hugo w kategorii krótkiej formy dramatycznej. O tak, kucyków lekceważyć nie wolno i mogę zapewnić, że nie tylko małe dziewczynki czekały na kinową wersję serialu. Choć pewnie jednak głownie one.
Pojawiła się więc owa wersja kinowa i… efekt jest letni. Powstał film po prostu bezpieczny. Tak w serialu twórcy nieraz mieli nieraz odwagę pójść w zupełnie niestandardowym (jak na bajkę dla małych dziewczynek) kierunku – Twilight z przyszłości, multiplikowanie Pinky, psychodelia Discorda, genialna antyutopia z wioską Starlight i kucykami bez znaczków, postapokalipsa, podróże w czasie, czy „dickowski” odcinek o Podmieńcach, tak w filmie kinowym mamy najbardziej bezpieczny możliwy wybór – pojawia się zagrożenie dla Equestrii, jak zwykle tylko Twilight może ją uratować (widz zastanawia się jakie moce ma właściwie księżniczka Celestia, skoro wciąż ponosi porażki), wyprawa „Mane 6”, wewnętrzny konflikt i siła przyjaźni, a przy okazji parę(naście) nowych, niekoniecznie uzasadnionych postaci do nowych zabawek (po co był kot – pojęcia zupełnie nie mam). A sam główny antagonista – Król Burzy – jest tylko marnym cieniem takiego np. Tireka czy królowej Chrysalis, nie wspominając już o Discordzie, którego w filmie, ku mojemu rozczarowaniu, w ogóle nie było. Na pocieszenie mamy niezłą Tempest i parę dobryc scen akcji, choć też spodziewałem się technicznie czegoś więcej w przypadku przeniesienia bajki na duży ekran. Tak czy inaczej generalnie raczej chodzi o to, by się sprzedało, a nie by coś wnosiło. No i jakoś przykro się robi, gdy postać w oryginale mówiącą głosem Zoe Saldany u nas dubbinguje aktorka z reklamy pewnej sieci komórkowej…
DVD / BD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wonder Woman
(2017, reż. Patty Jenkins)
Marcin Osuch [60%]
Nie będąc zagorzałym fanem kina superbohaterskiego nie czułem przemożnej potrzeby zobaczenia kolejnej ekranizacji przygód herosa, w tym przypadku heroiny z takiej czy innej wytwórni. Film obejrzałem gdyż zaintrygowała mnie kwestia zderzenia osoby funkcjonującej dotychczas w otoczeniu wziętym żywcem z greckiej mitologii ze światem czasu Wielkiej Wojny. I ta konfrontacja to w moim odczuciu największy plus „Wonder Woman”, aczkolwiek nie wszystko jest tutaj oczywiste. Bo motorem większości gagów nie jest postęp technologiczny ale wręcz przeciwnie, swoisty regres roli kobiety. O ile Diana dorastała w społeczności Amazonek przygotowywanych do obrony ludzkości przed agresją bogów, to trudno było jej się odnaleźć w społeczności początku dwudziestego wieku, gdy emancypacja kobiet dopiero kiełkowała. Przed większość seansu nurtowała mnie kwestia dlaczego historię osadzoną w realiach pierwszej wojny światowej. Wszak szukając odpowiedniego dla superbohaterki superłotra, trudno wyobrazić sobie kogoś lepszego niż nazistowskie Niemcy. Cóż rozwiązanie tej sprawy wymaga wejścia w rozważania czy ludzka natura jest z gruntu zła czy dobra i w „Wonder Woman” dostajemy odpowiedź logiczną acz naiwną.
VOD
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Cienie
(2016, reż. Thomas Kruithof)
Marcin Mroziuk [60%]
Zdecydowanie najbardziej spodobał mi się sam początek filmu, gdzie z rozbawieniem i odrobiną współczucia obserwujemy zmagania głównego bohatera z bałaganem panującym w dokumentach. Nie zaskakuje nas specjalnie, że za tę porażkę księgowy zapłacił utratą pracy i w kolejnych scenach jest już bezrobotnym szukającym nowej posady oraz uczestnikiem spotkań anonimowych alkoholików. Nic dziwnego więc, że będąc w takiej opłakanej sytuacji Duval decyduje się przyjąć propozycję nietypowego, lecz dość dobrze płatnego zajęcia. Szkoda tylko, że później wydarzenia toczą się już w dość przewidywalny sposób. Skoro bohater spisuje na maszynie rozmowy z taśm, na których utrwalono materiał pochodzący najprawdopodobniej z podsłuchów, to oczywiste jest, że będzie to dla niego dopiero początek prawdziwych kłopotów. Owszem, można uznać za zaletę, że intryga stopniowo robi się coraz bardziej skomplikowana i z zainteresowaniem obserwujemy, jak Duval staje się jedynie pionkiem w rozgrywce, której reguł początkowo zupełnie nie rozumie. W ogóle „Cienie” w dużej mierze swą wartość zawdzięczają właśnie temu, że François Cluzet wypada tutaj niezwykle przekonująco jako nieco zagubiony, zwykły człowiek, dzięki czemu bez trudu zdobywa dla granego przez siebie bohatera naszą sympatię. Nieźle jest też z budowaniem klimatu całej historii, z jednej strony dość klaustrofobicznego, z drugiej doprawionego nutką absurdu. Nie da się jednak ukryć, że niektóre wątki (jak choćby znajomość Duvala z kobietą poznaną na spotkaniu anonimowych alkoholików) nie zostały w pełni wykorzystane, a polityczne aluzje też nie wywierają aż tak wielkiego wrażenia. Na odbiór filmu pozytywnie wpływa zaś samo zakończenie, gdzie twórcom udało się wreszcie nieco zaskoczyć widzów. Tak po prawdzie „Cienie” kojarzą się raczej z kinem z lat siedemdziesiątych niż współczesnymi produkcjami, ale zapewne ta stylistyka nie wszystkim wielbicielom thrillerów przypadnie do gustu.
koniec
17 października 2017
dodajdo

Komentarze

17 X 2017   21:41:13

Odnośnie do realiów, w których osadzono "Wonder Woman": podejrzewam, że zdecydowano się na pierwszą wojnę światową zamiast drugiej, aby nie kopiować zbytnio "Captain America: Pierwszego starcia" (choć podobieństwa jednak są).

18 X 2017   07:24:38

Moim zdaniem dlatego, że o ile w pierwszej wojnie światowej nie było tych jednoznacznie złych to w drugiej już tak. A przesłaniem filmu jest wiara w dobrą naturę człowieka.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

East Side Story: Półwysep zbuntowany
Sebastian Chosiński

12 XI 2017

Filmowcy kochają Półwysep Krymski. Każdego roku powstają tam dziesiątki filmów – najpierw radzieckich, później ukraińskich, teraz rosyjskich. Aż nadszedł takim moment, kiedy stał się on nie tylko tłem fabuły, przepiękną dekoracją, ale – głównym bohaterem. Obraz Aleksieja Pimanowa opowiada o wydarzeniach, jakie miały miejsce w lutym i marcu 2014 roku i doprowadziły do aneksji Krymu przez Rosję.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja ogląda: Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

Esensja ogląda: Czerwiec 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Kamil Witek

Z tego cyklu

Listopad 2017 (3)
— Jarosław Loretz, Kamil Witek

Listopad 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Listopad 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Anna Nieznaj

Październik 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Wrzesień 2017 (3)
— Jarosław Loretz

Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Sierpień 2017 (1)
— Sebastian Chosiński, Piotr Dobry

Lipiec 2017 (3)
— Sebastian Chosiński, Jarosław Loretz

Tegoż twórcy

Wunderwaffe z nader skromnym wunder
— Jarosław Loretz

W górę i w dół na diabelskim młynie
— Jacek Łaszcz

Nie powielony schemat
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Mała Esensja: Więcej czarów
— Marcin Mroziuk

Nie tak ładnie pachniesz
— Konrad Wągrowski

Dobry i Niebrzydki: Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (2)
— Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Rozmowy z morderczynią
— Marcin Mroziuk

Dobry i Niebrzydki: Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Esensja czyta dymki: Listopad 2017 (1)
— Marcin Mroziuk, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Niech szlag trafi paradoksy czasowe
— Marcin Osuch

Mała Esensja: W oczekiwaniu na bohatera
— Marcin Mroziuk

Dobry i Niebrzydki: To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.