Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Półwysep zbuntowany

Esensja.pl
Esensja.pl
Filmowcy kochają Półwysep Krymski. Każdego roku powstają tam dziesiątki filmów – najpierw radzieckich, później ukraińskich, teraz rosyjskich. Aż nadszedł takim moment, kiedy stał się on nie tylko tłem fabuły, przepiękną dekoracją, ale – głównym bohaterem. Obraz Aleksieja Pimanowa opowiada o wydarzeniach, jakie miały miejsce w lutym i marcu 2014 roku i doprowadziły do aneksji Krymu przez Rosję.

Aleksiej Pimanow
‹Krym›

EKSTRAKT:20%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrym
Tytuł oryginalnyКрым
ReżyseriaAleksiej Pimanow
ZdjęciaWładimir Klimow
Scenariusz
ObsadaRoman Kurcyn, Jewgienija Łapowa, Paweł Krajnow, Paweł Trubiner, Giennadij Jakowlew, Aleksiej Komaszko
MuzykaOleg Wolianko
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania99 min
Gatunekdramat, sensacja
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Kinematografia rosyjska zawsze w miarę szybko reaguje na dramatyczne wydarzenia, jakich uczestnikiem jest Rosja. Zwłaszcza gdy na Zachodzie służą one kreowaniu negatywnego obrazu Kremla i osób nim rządzących. Krótko po konflikcie z Gruzją o Osetię Południową Igor Wołoszyn nakręcił „Olympus inferno” (2009), trzy lata później natomiast Dżanik Fajzijew dorzucił jeszcze „Sierpień. Ósmego” (2012). Gdy z kolei rozpoczęła się wojna na wschodzie Ukrainy, a jej straszliwym skutkiem stało się zestrzelenie malezyjskiego Boeinga (i śmierć blisko trzystu ludzi) – odpowiedzią był przerażająco fatalny „Korespondent wojenny” (2014) Pawła Ignatowa. Półtora miesiąca temu zaś do kin trafił dramat sensacyjny „Krym”, którego głównym celem jest usprawiedliwienie aneksu Półwyspu przez – sterowane z Moskwy – „zielone ludziki”. Nie ma wątpliwości, że filmy te powstają na zlecenie władz, a ich podstawowym zadaniem jest kształtowanie opinii samych Rosjan. Bo przecież żaden dystrybutor amerykański czy zachodnioeuropejski nie zdecyduje się na wydanie pieniędzy na dzieło tak jawnie propagandowe, że od jego oglądania aż bolą zęby.
Kim jest twórca „Krymu”? Aleksiej Pimanow urodził się w 1962 roku w Moskwie. Jako dwudziestosiedmiolatek ukończył Uniwersytet Techniczny Łączności i Informatyki, ale zrobił to chyba zaocznie, ponieważ od trzech lat pracował już wówczas jako inżynier obrazu w telewizji. Później został także operatorem. W 1992 roku został z kolei absolwentem wydziału dziennikarstwa Uniwersytetu Moskiewskiego. To otworzyło mu drogę do realizacji własnych programów i filmów dokumentalnych. Z czasem zajął się też produkcją i reżyserią fabuł. Zaczął on trzech powiązanych tematycznie seriali sensacyjno-szpiegowskich: „Ogród aleksandrowski” (2005), „Trzy dni w Odessie” (2007) oraz „Polowanie na Berię” (2008). Osiem lat temu nakręcił pierwszy film pełnometrażowy – komedię „Mężczyzna w mojej głowie”. Jego debiutem kinowym była fantastyczno-przygodowa „Owieczka Dolly była zła i rano umarła” (2015). „Krym” to jego drugie dzieło powstałe z myślą o „dużym ekranie”. Prace nad scenariuszem, jak sam twierdzi, rozpoczął – do spółki z Władimirem Braginem („Wiedźma”) – w kwietniu 2014 roku, a więc tuż po wydarzeniach przedstawionych w filmie, ale jeszcze przed rozprzestrzenieniem konfliktu na Donbas.
Czy to coś zmienia? Nic. Obraz Pimanowa nie staje się z tego powodu ani trochę bardziej obiektywny. Premiera „Krymu” miała miejsce w końcu września; z miejsca stał się on hitem na Półwyspie. Rosyjski box office największe zainteresowanie nim notuje w Sewastopolu, Symferopolu, Teodozji, Kerczu i Jałcie. Tam podobno kina pękały w szwach. Kto żyw, chciał zobaczyć wzruszającą miłosną historię opowiedzianą na tle dramatycznych wydarzeń z końca zimy 2014 roku. Ile w tym prawdy? Że zajęte były wszystkie miejsca – całkiem prawdopodobne. Zastanawiać można się tylko, ilu widzów obejrzało to wiekopomne dzieło dobrowolnie. I ilu dotrwało do końca. Bo nie da się ukryć, że Pimanow zrealizował film boleśnie schematyczny, fabularnie nieudolny, aktorsko tragiczny i propagandowo nieznośny.
Skoro „Krym” to także dramatyczna historia miłosna, musi być para nieszczęśliwie zakochanych. I jest. Ona to Aliona, dziennikarka z Kijowa, przeciwniczka prezydenta Wiktora Janukowycza. On to Aleksandr (Sania), przystojny syn podpułkownika wojsk ukraińskich stacjonujących na Krymie. Poznają się latem 2013 roku w Mangup, średniowiecznym, bizantyjskim skalnym mieście-twierdzy nieopodal Bakczysaraju, i natychmiast przypadają sobie do gustu. Niestety, parę miesięcy później w ich życie brutalnie wkracza polityka. Gdy zaczyna się Euromajdan, kobieta aktywnie włącza się w jego działalność, a towarzyszą jej przyjaciele, w tym między innymi Mykoła, potomek krymskich Karaimów. Na placu Niepodległości w Kijowie pojawia się również, choć z zupełnie innego powodu, Sania. Od samego początku czuje się tam nieswojo. Jak na niego, zdecydowanie zbyt dużo kręci się tam faszystów i zwolenników Bandery. Na dodatek chwilę później zaczynają strzelać snajperzy, co wywołuje efekt domina i kończy się krwawymi walkami pomiędzy demonstrantami a Berkutem. Aleksandr przychodzi nawet z pomocą dwóm poparzonym oficerom.
A to dopiero początek nieszczęść. W czasie powrotu autokarami na Krym aktywiści Antymajdanu (w tym Sania i jego przyjaciel Piotr) zostają zaatakowani niedaleko Korsunia w obwodzie czerkaskim przez bojówki Prawego Sektora. Dochodzi do pogromu, który przez Pimanowa pokazany został dokładnie tak samo, jak w kinematografii radzieckiej i peerelowskiej pokazywano napady żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii i Narodowych Sił Zbrojnych na szlachetnych i patriotycznie nastawionych komunistów. Aleksandr trafia do szpitala w Sewastopolu, gdzie wkrótce odwiedza do Aliona. Ale on nie chce mieć z nią nic wspólnego – przecież prawie stracił życie z rąk jej politycznych przyjaciół. Gdy jednak dziewczyna odchodzi, rusza za nią. Miłość – przynajmniej na razie – zwycięża. Lecz to wcale nie oznacza, że od tej pory będą żyć długo i szczęśliwie. Wręcz przeciwnie. Niebawem przecież na Krymie pojawiają się „zielone ludziki”, społeczeństwo Półwyspu jest podzielone w sympatiach, podstępni ukraińscy faszyści knują zaś, jak przepędzić Rosjan i ich zwolenników. Planują pogromy i rzezie. Aliona i Sania, chcąc nie chcąc, zostają wplątani w te wydarzenia. Kijowianka musi nawet w pewnym momencie wybierać, czy chce ratować niesfornego chłopaka, czy konsekwentnie popierać Mykołę i jego banderowców.
Rosjanie mają oczywiście prawo do swojego punktu widzenia i swojej narracji; wszak Ukraińcy też zrealizowali w tym temacie nie do końca obiektywny, choć na pewno nie tak zakłamany, dramat „Jesteśmy z tobą” (2016). Problem pojawia się wtedy, gdy ten punkt widzenia zostaje z założenia podporządkowany wyrazistemu celowi politycznemu i interesom władz państwowych. Gdy wykoślawia się rzeczywistość, widząc w stronie przeciwnej jedynie zdrajców i zbrodniarzy (w tym drugim przypadku dosłownie). Gdy nawet nie próbuje się minimalizować własnych błędów, ale się je zwyczajnie „wygumkowuje”. „Krym” to najklasyczniejszy przykład kina propagandowego, którego nie powstydziliby się sowieccy mistrzowie gatunku – Gruzin Micheil Cziaureli („Przysięga”, 1946) czy Jurij Ozierow („Stalingrad”, 1989). Obraz świata przedstawiony przez Pimanowa jest czarno-biały, bez odrobiny szarości – i nie zmienia tego postawa Aliony, która w chwili próby zaskakuje chyba nawet samą siebie.
Kłopotem reżysera – poza płaskim scenariuszem – są też na pewno odtwórcy głównych ról, którzy w żaden sposób nie zdołali pomóc fabule. Z jakiegoś powodu nie udało się bowiem zatrudnić aktorów ze znaczniejszymi nazwiskami. Może zabrakło na to środków finansowych w budżecie? A może, co chyba jeszcze bardziej prawdopodobne, gwiazdy największego formatu zwyczajnie nie chciały angażować się w projekt z góry skazany na porażkę? I to na dodatek taki, który mógłby ciągnąć się za nimi jeszcze przez lata, utrudniając na przykład zrobienie kariery na Zachodzie. W Aleksandra wcielił się więc Roman Kurcyn („Pragnienie”, „Wasia, na spacer!”); Alionę zagrała Jewgienija Łapowa („Spadkobiercy cara”), a podstępnego Mykołę – Paweł Krajnow. Całą trójkę do tej pory można było oglądać przede wszystkim w telewizji, co wyraźnie świadczy o ich pozycji na aktorskim rynku. Ale nie tylko oni się nie popisali. Trudno uznać za udane także muzykę autorstwa Olega Woliando („Taryfa noworoczna”, „Widzę cel”), ani nawet zdjęcia najbardziej doświadczonego w całej ekipie realizatorskiej operatora Władimira Klimowa („Jeździec o imieniu Śmierć”, „Ojciec”, „Główny”). Patrząc na pracę tego ostatniego, można odnieść wrażenie, że nawet krymska przyroda postanowiła stawić rosyjskim filmowcom bierny opór.
koniec
12 listopada 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Asgard to nie miejsce…
Agnieszka ‘Achika’ Szady

20 XI 2017

…mówił Odyn, a mnie w głowie narzucało się: „…Asgard to stan umysłu”. W każdym razie na pewno stan umysłu twórców trzeciej części przygód Thora był zbliżony do stanu umysłu twórców „Strażników galaktyki”, bo po raz kolejny w Marvel Cinematic Universe pojawiła się komedia. I to dobra!

więcej »

Nie tak ładnie pachniesz
Konrad Wągrowski

17 XI 2017

„Liga Sprawiedliwości” mogła być czymś więcej niż zwykłym filmem o drużynie superbohaterów walczącej w obronie Ziemi. Ale zabrakło i odwagi, i chyba trochę też talentu.

więcej »

Esensja ogląda: Listopad 2017 (3)
Jarosław Loretz, Kamil Witek

16 XI 2017

Dziś w naszym cyklu trzy recenzje: „HHhH”, „Obcy: Przymierze” i „Hel”.

więcej »

Polecamy

Czeska babcia w roli Kaja

Dobry i Niebrzydki:

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Kobieta na rozdrożu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Brokeback Mountain z punktu widzenia owiec
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpowanie uczłowiecza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.