Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Zdążyć przed Amerykanami

Esensja.pl
Esensja.pl
W ostatnich latach nastąpił w Rosji prawdziwy wysyp filmów o podboju kosmosu. Co ciekawe, wszystkie dotyczą epoki… Związku Radzieckiego, co w pewnym sensie potwierdza teorię, że po upadku Kraju Rad w tej dziedzinie ojczyzna Władimira Putina niczego szczególnego już nie dokonała. „Salut 7” Klima Szypienki opowiada o rzeczywistych, bardzo dramatycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce w 1985 roku, i jest swoistą odpowiedzią na „Apollo 13” Rona Howarda.

Klim Szypienko
‹Salut 7›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSalut 7
Tytuł oryginalnyСалют-7
ReżyseriaKlim Szypienko
ZdjęciaSiergiej Astachow, Iwan Burłakow, Kirył Bobrow
Scenariusz
ObsadaWładimir Wdowiczenkow, Paweł Dieriewianko, Aleksandr Samojlenko, Witalij Chajew, Maria Mironowa, Oksana Fandera, Liubow Aksionowa, Igor Ugolnikow, Natalia Kudriaszowa
MuzykaSwiatosław Kuraszow, Iwan Burliajew, Dmitrij Noskow, Wład Żukow
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiRosja
Czas trwania111 minut
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Zaczęło się dokładnie przed dekadą – od pierwszej części dylogii Jurija Kary poświęconej twórcy współczesnej radzieckiej kosmonautyki i jednocześnie konstruktorowi rakiet kosmicznych Siergiejowi Korolowowi; dokończeniem tej biograficznej opowieści był, mający premierę przed dwoma laty, „Główny”. Obok nich powstały natomiast takie obrazy, jak „Gagarin. Pierwszy w kosmosie” (2013) czy „Czas pionierów” (2017). Można też przywołać dramat psychologiczny Aleksieja Germana młodszego „Papierowy żołnierz” (2008), choć akurat ten film prezentował znacznie mniej bohaterską wizję, niż pozostałe z wymienionych. Gdzie na tej osi lokuje się dzieło najnowsze i zdecydowanie najdroższe, czyli „gorący” jeszcze „Salut 7”? Gdzieś pośrodku. Bliżej mu bowiem do „superbohaterskich” (nie w kontekście ekranizacji komiksów) dzieł reżyserów amerykańskich, aniżeli utrzymanych w stylistyce charakterystycznej dla produkcji radzieckich obrazów Kary.
Pomysłodawcą nakręcenia filmu był Aleksiej Samoliotow, scenarzysta wielu filmów dokumentalnych o radzieckiej kosmonautyce. On rzucił hasło i on prawdopodobnie wskazał główne kierunki prac nad scenariuszem, ale fizycznie robili to już inni. W zasadzie – cały sztab ludzi, w tym między innymi współpracujący ze sobą już od paru lat duet Aleksiej Czupow i Natalia Mierkułowa („Miejsca intymne”, „Gogol. Początek”) oraz gruziński reżyser Bakur Bakuradze (twórca wysoko ocenionego przed laty i nawet wydanego w Polsce na DVD „Szultesa”). Reżyserię powierzono natomiast – urodzonemu w Moskwie w 1983 roku – Klim(ent)owi Aleksiejewiczowi Szypience, który jako szesnastolatek wyjechał do Stanów Zjednoczonych, aby w Los Angeles ukończyć studia producenckie i aktorskie. Po powrocie do ojczyzny załapał się do pracy w telewizji. Szybko jednak przerzucił się, w dużej mierze dzięki wsparciu swego ojca (blisko związanego z kinematografią) na reżyserię.
Szypienko zaczął swoją karierę bardzo tradycyjnie – od realizacji krótkometrażówek. Tak powstały dramaty „Biała noc” (2006), oparty na opowiadaniu „Wzgórza jak białe słonie” Ernesta Hemingwaya „Nocny ekspres” (2006) oraz „Pod latarnią” (2009). Szybko jednak przerzucił się na pełny metraż. Najpierw zrealizował dwa kryminały: „Bez przebaczenia” (2008) i „Kim jestem?” (2010), by potem zająć się trochę lżejszą tematyką, czego dowodziły komedia romantyczna „Kocha – nie kocha” (2014) oraz obyczajowe „Jak zarobić milion” (2015). „Salut 7” to jego piąte dzieło nakręcone z myślą o „dużym ekranie”. Dostał na nie niebagatelne środki – 400 milionów rubli. Przygotowania trwały osiem miesięcy, okres zdjęciowy natomiast – 83 dni. Zdjęcia powstawały w Petersburgu (gdzie w specjalnym hangarze wybudowano… stację kosmiczną), Moskwie oraz w Stanach Zjednoczonych. Premiera miała miejsce na amerykańskim festiwalu Fantastic Fest we wrześniu tego roku; do Rosji „Salut 7” trafił niespełna miesiąc później i w ciągu zaledwie sześciu tygodni zarobił 13 milionów dolarów (co dało ponad 760 milionów rubli).
Główną osią fabularną filmu jest przeprowadzona latem 1985 roku (od czerwca do września) misja ratunkowa Sojuza 13, której celem było ocalenie przed zniszczeniem stacji kosmicznej Salut 7. By dramatyczne wydarzenia przedstawić w formie jak najbliższej prawdy, konsultantami obrazu Szypienki byli uczestnicy pamiętnej misji: Władimir Dżanibekow (któremu zmieniono nazwisko na Fiodorow) oraz Wiktor Sawinych (na ekranie: Aliochin). Co takiego się wówczas stało? 7 marca 1985 rok zanikł kontakt radiowy ze stacją, nad którą tym samym Rosjanie stracili kontrolę. Pojawiło się zagrożenie, że Salut 7 spadnie na Ziemię – i to, co najgorsze, na terytorium wrogich Stanów Zjednoczonych. Gdyby do tego doszło, rywale w walce o panowanie w przestrzeni kosmicznej poznaliby budowę strategicznego obiektu radzieckiego. Jakby tego było mało, NASA szykowała się właśnie do wystrzelenia kolejnego promu Challenger, realna stała się więc groźba przejęcia obiektu przez Amerykanów w całości. Nie ma się więc co dziwić, że na Kremlu wybuchła panika. Rozważano nawet opcję zestrzelenia Saluta – bez względu na koszty ludzkie i skutki, jakie mogłoby to wywrzeć w Kosmosie. To była jednak ostateczność.
Obraz Szypienki zaczyna się jednak od epizodu wcześniejszego o rok (również prawdziwego), kiedy to Fiodorow podczas prac remontowych wykonywanych w przestrzeni kosmicznej ratuje życie swojej koleżance Swietłanie. Wiele go to kosztuje psychicznie; w efekcie po powrocie na Ziemię zostaje odsunięty od lotów i poddany leczeniu. Trudno znosi przymusowe „uziemienie”, które nie wiadomo jak długo by trwało, gdyby nie… awaria Saluta. Jako że Fiodorow zna dobrze stację, zapada decyzja, aby wysłać na nią właśnie jego. Choć wcale nie jest pierwszym i oczywistym wyborem. Tyle że inni kosmonauci nie radzą sobie na testach z zadaniami, jakie trzeba będzie wykonać. A czas nagli. Wraz z Władimirem rusza – jako inżynier pokładowy – Wiktor Aliochin, którego żona Lilija znajduje się w zaawansowanej ciąży. Mimo to podejmuje ryzyko. Bo czegóż się nie robi dla socjalistycznej ojczyzny?! Obraz Klima Szypienki jest – jeśli wierzyć oficjalnym źródłom – wierną rekonstrukcją przebiegu misji ratunkowej, przedstawioną zresztą na ekranie ze swadą i odpowiednim dramatyzmem, chociaż nie bez uniżoności (jak najbardziej zasłużonej) wobec bohaterów wydarzeń.
Dramaturgicznie „Salut 7” zdaje się być rosyjską odpowiedzią na „Apollo 13” Rona Howarda. Podobna jest nie tylko trzymająca w napięciu fabuła, ale też ogólny wydźwięk. Nie brakuje też charakterystycznej dla podobnych produkcji – nieważne zachodnich czy wschodnich – dozy patetyzmu. Najważniejsze jednak, że trzyma poziom, nie spłaszcza przesłania, cechuje się bardzo dobrym aktorstwem i świetnymi – ale do tego Rosjanie zdążyli nas już przecież przyzwyczaić – efektami specjalnymi (sceny w kosmosie prezentują się naprawdę bardzo realistycznie). Na plan pierwszy wybija się postać Fiodorowa, ale z biegiem czasu Aliochin zajmuje obok niego równorzędne miejsce – zwłaszcza od chwili, gdy ulega wypadkowi w trakcie prac naprawczych w stacji kosmicznej. Jedyne, co spokojnie reżyser i producenci mogliby wyciąć bez obaw o utratę jakości, to „spotkanie” z załogą amerykańskiego Challengera, które może i miało być wzruszające, ale wypadło raczej komicznie. Nie przekonuje też stylistycznie rozchwiana ścieżka dźwiękowa (wykorzystano w niej kompozycje aż czterech autorów), z której i tak zapamiętuje się tylko jeden fragment – nieśmiertelną piosenkę zespołu Земляне „Трава у дома”.
Główną rolę, czyli kapitana Sojuza 13 Fiodorowa, producenci filmu powierzyli cenionemu Władimirowi Wdowiczenkowowi („Taras Bulba”, „Lewiatan”, „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami”); w Aliochina wcielił się wciąż jeszcze budujący swoją pozycję na rodzimym rynku Paweł Dieriewianko („Twierdza brzeska”, „Krwawa hrabina Batory”). Na drugim planie pojawili się natomiast między innymi: Aleksandr Samojlenko („Zeszłego lata w Czulimsku”) jako nadzorujący lot Sojuza Walerij Szubin; Maria Mironowa („Trzęsienie ziemi”) w roli Niny, żony Fiodorowa; Liubow Aksionowa („Strażnicy nocy”) jako Lilija Aliochina, małżonka Wiktora; Oksana Fandera („Dolina róż”) w roli byłej kosmonautki Swietłany Łazariewej; wreszcie Witalij Chajew („Lodołamacz”), którego postać pozostaje anonimowa, choć oczywiście można się domyśleć, że jest to wysoko postawiony działacz partyjny. Za zdjęcia „kosmiczne” odpowiada Siergiej Astachow („Metro”, „Rozwód na własne życzenie”), a za „naziemne” – Iwan Burłakow („Żyć”, „Narzeczona”).
koniec
3 grudnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: …i nie stanie się nic – aż do końca!
Sebastian Chosiński

17 XII 2017

„Arytmia” to festiwalowy pewniak – film z gatunku tych, w których nie dzieje się (prawie) nic, a jednocześnie cały świat bohaterów zostaje przewrócony do góry nogami. Jurorzy i krytycy takie właśnie dzieła uwielbiają, potrafią wyłuskać z nich prawdę o otaczającej nas rzeczywistości. W tym kontekście nie dziwią główne nagrody dla obrazu Borisa Chlebnikowa na przeglądach w Soczi i Warszawie.

więcej »

Poczuć się jak dziesięciolatek
Konrad Wągrowski

14 XII 2017

„Ostatni Jedi” nie jest nowym „Imperium kontratakuje”, nie „wychodzi ze swojej strefy komfortu”, pozostając filmem raczej bezpiecznym, ale jest bardziej efektowny, bardziej złożony i po prostu zwyczajnie lepszy od „Przebudzenia Mocy”.

więcej »

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

…i nie stanie się nic – aż do końca!
— Sebastian Chosiński

Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Gogol kontra Czarny Jeździec
— Sebastian Chosiński

Film jednorazowego użytku
— Sebastian Chosiński

Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
— Sebastian Chosiński

Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
— Sebastian Chosiński

Ciężkie jest życie rockmana
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Non omnis moriar: Gdy trudno się zdecydować…
— Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Bohater każdych czasów
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Na wojennym szlaku
— Sebastian Chosiński

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (2)
— Sebastian Chosiński

Gdzie diabeł nie może, tam Durango pośle…
— Sebastian Chosiński

Przekorna apokalipsa
— Sebastian Chosiński

Radzę ci dobrze: Nie wkurzaj Kurdy’ego!
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Free w granicach rozsądku
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Różne oblicza Joachima Kühna
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Starcie tytanów
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.