Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

East Side Story: Zdesperowani i nieromantyczni

Esensja.pl
Esensja.pl
Ta historia wydarzyła się naprawdę! Jej przebieg był nie mniej dramatyczny, a skutki nie mniej tragiczne od tego, co pokazane zostało na ekranie. Gruziński reżyser Rezo Gigineiszwili opowiedział w „Zakładnikach” o próbie porwania samolotu lecącego z Tbilisi do Leningradu, która miała miejsce w listopadzie 1983 roku.

Rezo Gigineiszwili
‹Zakładnicy›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułZakładnicy
Tytuł oryginalnyЗаложники
ReżyseriaRezo Gigineiszwili
ZdjęciaWładisław Opieljanc
Scenariusz
ObsadaIraklij Kwirikadze, Tina Dałakaszwili, Awtandił Macharadze, Merab Ninidze, Daredżan Charsziładze, Giga Datiszwili, Giorgi Churciława, Giorgi Grdzelidze
MuzykaGija Kanczeli
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiGruzja, Polska, Rosja
Czas trwania104 minuty
Gatunekdramat, sensacja
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Gdyby Związek Radziecki był – choćby w małym stopniu – normalnym krajem, wydarzenie to wstrząsnęłoby opinią publiczną. Byłoby szeroko komentowane przez media, które każdego dnia relacjonowałyby przebieg procesu. Tymczasem władze starały się zrobić wszystko, co możliwe, aby nie nagłaśniać sprawy, tym bardziej że były w nią zamieszane dzieci osób powszechnie szanowanych w kręgach komunistycznej władzy w Gruzji. Należy też pamiętać, że były to ostatnie miesiące rządów Jurija Andropowa (dawnego szefa KGB), który wprawdzie podjął próby pierwszych reform systemu sowieckiego, ale przez cały czas czuł na plecach oddech przywódcy „betonu partyjnego” – i, jak się okazało, swego następcy – Konstantina Czernienki. Czasy były więc, delikatnie mówiąc, mało przyjazne. Reżyser „Zakładników”, Rezo Gigineiszwili, zna je jedynie z opowieści, urodził się bowiem (w Tbilisi) w marcu 1982 roku, zaledwie dwadzieścia miesięcy przed wydarzeniami przedstawionymi w filmie.
Gigineiszwili ukończył wydział reżyserski Wszechrosyjskiego Państwowego Instytutu Kinematografii (WGIK), gdzie był uczniem Marlena Chucyjewa, ale zajmuje się także scenariopisarstwem, produkcją i – od czasu do czasu – aktorstwem. Do poważnego biznesu filmowego wkroczył jako drugi reżyser „9 kompanii” (2005) Fiodora Bondarczuka. Rok później, niemal z rozpędu po zdobyciu dyplomu, zadebiutował pełnometrażową komedią „Upał”. Kolejne obrazy były albo serialami telewizyjnymi („9 miesięcy”, 2006; „Ostatni Magikian”, 2015), albo komediowymi nowelami, które weszły w skład kinowych almanachów („Bez mężczyzn”, 2010; „Miłość z akcentem”, 2012; „Bez granic”, 2015; „O miłości. Tylko dla dorosłych”, 2017). Na możliwość realizacji kolejnego długiego metrażu, czyli „Zakładników”, Gigineiszwili musiał czekać dziesięć lat. Tym razem, nie chcąc zapewne zostać zaszufladkowanym jako twórca bezpretensjonalnych śmiesznostek, zdecydował się na nakręcenie dramatu z prawdziwego zdarzenia. Stąd właśnie wybór takiego, a nie innego wątku.
W swym drugim kinowym obrazie twórca sięgnął po autentyczną historię. Scenariusz wyszedł spod ręki znanego w Polsce czterdziestoletniego postmodernistycznego prozaika i dramaturga gruzińskiego Łaszy Bugadzego („Wstrząśnięta Tatiana”, „Martwe uszy”), który bardzo wiernie odtworzył rzeczywistość. Choć personalia bohaterów zostały akurat zmienione. Pięcioro mężczyzn (Sandro, Oto, Koka, Łasza, Nika) i jedna kobieta (Anna) tworzą zamknięty krąg przyjaciół. Spotykają się, rozmawiają, słuchają zachodniej muzyki. Ale przede wszystkim czują się źle w Związku Radzieckim. Marzą o wolności, ale tę zapewnić może im jedynie wyjazd z kraju. Mimo że ich rodzice są wpływowymi ludźmi (nie brak wśród nich artystów, profesorów uniwersyteckich, cenionych lekarzy), a i oni sami, idąc w ich ślady, nierzadko zdążyli już osiągnąć sukces (oczywiście na miarę możliwości, jakie daje komunizm), o legalnym opuszczeniu kraju nie mają co marzyć. To rodzi w nich frustrację, która z czasem przeradza się w agresję. W efekcie są gotowi zrobić wszystko – i to dosłownie! – aby tylko wyrwać się z opresyjnego systemu.
Kupują nielegalnie broń palną i granaty. Ba! nawet organizują dzień przed planowanym porwaniem samolotu ślub Niki z Anną, aby tylko zaprosić na niego swoją znajomą, młodą dziewczynę pracującą jako strażniczka na lotnisku w Tbilisi, licząc na to, że dzięki niej uda im się wejść na pokład bez kontroli. Samolot startuje ze stolicy Gruzji, ma międzylądowania w Batumi i Kijowie, a docelowo zdąża do Leningradu. Jego przejęcie ma się odbyć krótko przed posadzeniem go w Batumi – stamtąd jest najbliżej do granicy tureckiej, co daje największe szanse powodzenia. Niestety, z powodu złych warunków atmosferycznych panujących w Adżarii, kapitan podejmuje decyzję o powrocie do Tbilisi. To staje się sygnałem do rozpoczęcia akcji. Niestety, nie wszystko idzie zgodnie z planem – na pokładzie Tu-134A padają strzały, są ranni i zabici (zarówno wśród porywaczy, załogi i pięćdziesięciu pasażerów). Co stało się dalej? Rezo Gigineiszwili dokładnie rekonstruuje wydarzenia, nie unikając przemocy na ekranie. Te fragmenty „Zakładników” ogląda się ze ściśniętymi szczękami; ból jest dojmujący – tym bardziej że poniekąd, dzięki introdukcji, wiemy, jak skończyła się próba porwania.
Twórcy filmu – Bugadze i Gigineiszwili – starają się za wszelką cenę zachować obiektywizm. Owszem, z jednej strony podkreślają opresyjność reżimu komunistycznego i brak perspektyw dla ludzi młodych i wykształconych, z drugiej jednak – w żaden sposób nie próbują wybielać desperatów. Trudno przecież stanąć jednoznacznie po stronie ludzi, którzy – choćby z najbardziej szlachetnych pobudek – narazili życie kilkudziesięciu niewinnych członków załogi i pasażerów. Najpoważniejszy zarzut, jaki można wysunąć pod adresem „Zakładników”, to konstrukcja filmu. Dużo miejsca zajmuje opis wydarzeń poprzedzających porwanie, zdecydowanie mniej natomiast końcowa faza akcji w samolocie oraz to, co nastąpiło po niej. Autorzy praktycznie prześlizgują się po procesie, który musiał mieć bardzo dramatyczny przebieg, skoro zapadły aż cztery wyroki śmierci (w tym jeden dla prawosławnego zakonnika, który nie brał wprawdzie bezpośredniego udziału w porwaniu, ale został uznany przez sąd za nieformalnego przywódcę grupy). Więcej na ten temat można się dowiedzieć z nakręconego czternaście lat wcześniej dokumentu „Bandyci” Zazy Rusadzego.
„Zakładnicy” – inaczej zresztą być nie mogło – charakteryzują się bardzo ponurym nastrojem. Nawet scena wesela Niki i Anny nie przynosi – ani bohaterom, ani widzom – choćby chwili odprężenia. Poczucie beznadziejności podkreśla scenografia, idealnie zresztą oddająca komunistyczną szarość i beznadzieję. Gigineiszwili starał się bardzo wiernie oddać realia. Ba! w czasie narady oficjeli na lotnisku w Tbilisi, podczas której zapada decyzja o szturmie grupy „Alfa”, pojawia się nawet bezimienna postać aparatczyka do złudzenia przypominającego Eduarda Szewardnadzego, późniejszego prezydenta niepodległej Gruzji (w latach 1995-2003), a w tamtym czasie pierwszego sekretarza partii w republice. Klimat podkreślają również zdjęcia doświadczonego, głównie dzięki współpracy z Nikitą Michałkowem, Władisława Opieljanca („Spaleni słońcem 2”, „Udar słoneczny”) oraz nostalgiczno-depresyjna muzyka legendarnego gruzińskiego kompozytora Giji Kanczelego („Łzy płynęły”, „Kin-dza-dza!”). W głównych rolach pojawili się głównie aktorzy gruzińscy, poza wcielającym się w Lewana, ojca Niki, Merabem Ninidzem („Papierowy żołnierz”, „Pod elektrycznymi chmurami”) oraz Tiną Dałakiszwili („Gwiazda”), grającą Annę, mało znani poza ojczyzną.
koniec
24 grudnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Współczesny western górniczy
Sebastian Chosiński

14 I 2018

Nieczęsto zdarza się, aby uznany reżyser zdecydował się stanąć przed kamerą po… ćwierćwieczu milczenia. Mówiąc jednak precyzyjniej: po dwudziestu pięciu latach przerwy w realizacji filmów fabularnych. Bo dokumentalne jednak w tym czasie kręcił. Chodzi o Ormianina Karena Geworkiana, który „Całą naszą nadzieją…” postanowił zabrać głos w dyskusji nad bardzo ważną dla Rosji (choć nie tylko dla niej) kwestią społeczną.

więcej »

Blaski i cienie świata liliputów
Konrad Wągrowski

11 I 2018

Najnowszy film Alexandra Payne’a zaskakuje formą i tematem, ale budzi przy tym raczej mieszane uczucia.

więcej »

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Problemy wiekuiste
Jakub Tyszkowski

10 I 2018

Katechizmy trzeba spisać na nowo. Okazuje się, że po śmierci ludzie zamieniają się w duchy – w prześcieradła z wyciętymi na oczy, czarnymi otworami. Uwaga, spoiler, film Davida Lowery′ego nie jest horrorem. W „A Ghost Story” duchy bywają smutne i nigdzie im się nie śpieszy.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Współczesny western górniczy
— Sebastian Chosiński

Bardzo starzy oboje i ich wnuczka
— Sebastian Chosiński

Na bezdrożach, z nożem w ręku
— Sebastian Chosiński

…i nie stanie się nic – aż do końca!
— Sebastian Chosiński

Skandal?… Wiele hałasu o nic!
— Sebastian Chosiński

Zdążyć przed Amerykanami
— Sebastian Chosiński

Półwysep zbuntowany
— Sebastian Chosiński

Schemat goni schemat
— Sebastian Chosiński

Wiedźmy kontra kapitalizm
— Sebastian Chosiński

Gogol kontra Czarny Jeździec
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Non omnis moriar: W poszukiwaniu własnego języka
— Sebastian Chosiński

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Wulkaniczny wehikuł czasu
— Sebastian Chosiński

Kto z Ligą wojuje…
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Awangardowa potańcówka
— Sebastian Chosiński

Napalona doktor Quinn
— Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Pre-Embryo w epoce niewinności
— Sebastian Chosiński

Wampirza podróż w czasie i przestrzeni
— Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Tak samo, ale zupełnie inaczej
— Sebastian Chosiński

Dobra mina do złej gry
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.