Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXXII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

Kuglarskie sztuczki

Esensja.pl
Esensja.pl
Wypełniony scenicznym światłem, śpiewem i choreograficznymi popisami „Król rozrywki” ma wiele z oryginalnego teatru osobliwości Phineasa Taylora Barnuma. Dostarcza kilku zachwytów, uśmiechów i wzruszeń, długi czas skutecznie maskując wrażenie, że jego przepych i ekscytacja niecodziennościami jest wyłącznie grubym przypudrowaniem braków w dramaturgicznej części opowieści.

Michael Gracey
‹Król Rozrywki›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKról Rozrywki
Tytuł oryginalnyThe Greatest Showman
Dystrybutor Imperial CinePix
Data premiery29 grudnia 2017
ReżyseriaMichael Gracey
ZdjęciaSeamus McGarvey
Scenariusz
ObsadaRebecca Ferguson, Zac Efron, Hugh Jackman, Zendaya, Michelle Williams, Paul Sparks, Yahya Abdul-Mateen II, Diahann Carroll
MuzykaJohn Debney, Benj Pasek, Justin Paul
Rok produkcji2017
Kraj produkcjiUSA
WWW
Gatunekbiograficzny, dramat, musical, muzyczny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Tytułowego „Króla rozrywki” poznajemy podczas żywiołowego musicalowego aktu. Prowadzący spektakl P.T. Barnum zapewnia nas o oglądaniu „najwspanialszego show w historii”, lecz zanim zagości on na ekranie na dłużej, przejedziemy przez poprzedzające go przystanki ogranego schematu „od pucybuta do milionera”. Przyszły rozrywkowy impresario zaczyna zatem od bycia upokarzanym synem krawca, przez czas włóczęgi i biedy, aż do roli nudnego księgowego z wielkim marzeniem: dostarczania nietypowej, fascynującej rozrywki. By zrealizować cel i stać się kimś na artystycznej mapie XIX-wiecznego Nowego Jorku, bohater organizuje teatr osobliwości. Pod jednym dachem jest miejsce dla czarnoskórych akrobatów, karła na koniu i śpiewającej kobiety z brodą. Kompilowana gama bandy społecznych wyrzutków i outsiderów szybko zdobywa popularność, bo dziwaczność i makabra to coś, co zawsze wzbudza ludzką ciekawość i nie pozwala łatwo odwrócić wzroku. Przy okazji Barnum snuje jeszcze jedno marzenie – zdobyć szacunek snobistycznych elit, bo to o ich względy i akceptację walczy od dziecka.
Oryginalny, wysokobudżetowy musical bez scenicznego rodowodu jest dla filmowych studiów zawsze sporym ryzykiem, nawet w świecie ogarniętym szałem na punkcie „La La Landu”. Nie dziwi zatem, że jego realizacja w drodze na ekran zaliczyła sporo wybojów i przeciągnęła się o prawie siedem lat. Być może właśnie dlatego nieco wiekowa metryka tekstu trąci spiętrzeniem fabularnych ramotek. Autentyczność życiorysu Barnuma w rzeczywistości „Króla rozrywki” pełni bowiem drugorzędną rolę. Scenarzyści (w tym zaprawiony w musicalowych bojach Bill Condon) traktują biografię showmana mocno wybiórczo i nawet jeśli pojedyncze fakty zgadzają się z prawdą, to koreluje się je w chronologii, która najpłynniej buduje ekranowy dramat. Przewidzenie ich wszelakich rozwiązań nie wymaga szczególnych zdolności jasnowidztwa. W fabularnych zakrętach znajdzie się przestrzeń dla zachłyśnięcia sukcesem, pogubienia pierwotnej wizji stojącej za stworzeniem cyrku, jak i pełnej gamy wynikających z powyższego wzlotów i upadków Barnuma na polu tak zawodowym jak i rodzinnym.
„Król rozrywki” opowiada zatem typową historię środowiskowych wyrzutków, wyalienowanych ze względu na kształty, rozmiary, kolor skóry. Zbierając ich na jednej scenie, legendarny showman stworzył oazę społecznej równości, bo sztuka, nawet w definicji zagiętej pod dziejowy gorset konwenansów jest z założenia wolna od światopoglądowych uprzedzeń. To zresztą przebijający się motyw muzycznej części filmu. Umowność, jaką gwarantuje musicalowy gatunek, pozwoliła na wybrzmienie z ekranu piosenek i choreografii nieprzystających stylem do opisywanej epoki, aczkolwiek ich zarażająca energia to solidne spoiwo nieprzerwanego potoku fabularnych skrótów. Znakomicie oświetlone musicalowe sekwencje i wpadające w ucho rytmy przyćmiewają treściowe niedostatki. Na poziomie kreowania porywającego show, film dorasta do legendarnej sławy oryginału, a autorzy przewodniego „This Is Me” powinni już robić miejsce na półkach w oczekiwaniu na wypełnienie ich branżowymi statuetkami.
Nie można również zaprzeczyć, iż plejada gwiazd z Hugh Jackmanem w roli głównej daje z siebie wszystkiego. Australijczyk w roli impresaria jest jak elegancki, dobrze pasujący garnitur – świetnie skrojony do epoki i gatunku i postaci. Dlatego można tylko żałować, że on, jak i cała reszta obsady, prócz wokalno-tanecznych popisów w musicalowych numerach, nie mają tu za wiele do zagrania.
W centrum artystycznego credo Barnuma zawsze stało dostarczenie zachwycających przeżyć, co przez lata czynił ze sporym sukcesem. Ci, którzy zdecydowali odwiedzić się jego cyrk, wychodzili w lepszym nastroju niż do niego przyszli. Mimo kilku niedoskonałości, w przypadku „Króla rozrywki” powinno być podobnie.
koniec
29 grudnia 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Współczesny western górniczy
Sebastian Chosiński

14 I 2018

Nieczęsto zdarza się, aby uznany reżyser zdecydował się stanąć przed kamerą po… ćwierćwieczu milczenia. Mówiąc jednak precyzyjniej: po dwudziestu pięciu latach przerwy w realizacji filmów fabularnych. Bo dokumentalne jednak w tym czasie kręcił. Chodzi o Ormianina Karena Geworkiana, który „Całą naszą nadzieją…” postanowił zabrać głos w dyskusji nad bardzo ważną dla Rosji (choć nie tylko dla niej) kwestią społeczną.

więcej »

Blaski i cienie świata liliputów
Konrad Wągrowski

11 I 2018

Najnowszy film Alexandra Payne’a zaskakuje formą i tematem, ale budzi przy tym raczej mieszane uczucia.

więcej »

6. Konkurs na Recenzję Filmową: Problemy wiekuiste
Jakub Tyszkowski

10 I 2018

Katechizmy trzeba spisać na nowo. Okazuje się, że po śmierci ludzie zamieniają się w duchy – w prześcieradła z wyciętymi na oczy, czarnymi otworami. Uwaga, spoiler, film Davida Lowery′ego nie jest horrorem. W „A Ghost Story” duchy bywają smutne i nigdzie im się nie śpieszy.

więcej »

Polecamy

Partia na party w czasach Brexitu

Dobry i Niebrzydki:

Partia na party w czasach Brexitu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jak smakują Porgi?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż autora

Nie interesuje mnie żaden związek
— Kamil Witek

Remanent filmowy 2017
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Grzegorz Fortuna, Adam Kordaś, Marcin Osuch, Jarosław Robak, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

NajAmerican Film Festival 2017
— Jarosław Robak, Kamil Witek

Mistrz kierownicy ucieka
— Kamil Witek

Remanent filmowy 2016
— Sebastian Chosiński, Gabriel Krawczyk, Jarosław Loretz, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Tydzień z życia kierowcy
— Kamil Witek

Gwiezdny pył
— Kamil Witek

Trzęsienie ziemi
— Kamil Witek

Who Watches the Watchmen?
— Kamil Witek

10 najseksowniejszych filmowych plakatów
— Kamil Witek

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.