Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

Rysownicy do ołówków!

Esensja.pl
Esensja.pl
Miastu Central City grozi ogromne niebezpieczeństwo – wszystko za sprawą opętanego wizją nieśmiertelności speca od genetyki o idiotycznej ksywce Octopus. Na szczęście na horyzoncie pojawia się twardziel w paradnej masce… Czy to gliniarz w trakcie karnawałowej zabawy? Czy to Zorro? Nie, to Spirit. Zmartwychwstały pogromca przestępców, obiekt westchnień pięknych pań i wrażliwy obrońca ślicznych kotków nie okazał się dość mocny, aby uchronić od klęski pierwszy film słynnego Franka Millera.

Frank Miller
‹Spirit: Duch Miasta›

EKSTRAKT:50%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSpirit: Duch Miasta
Tytuł oryginalnyThe Spirit
Dystrybutor Vue Movie Distribution
Data premiery9 stycznia 2009
ReżyseriaFrank Miller
ZdjęciaBill Pope
Scenariusz
ObsadaGabriel Macht, Scarlett Johansson, Samuel L. Jackson, Eva Mendes, Jaime King, Eric Balfour, Stana Katic, Louis Lombardi, Paz Vega, Johnny Simmons, Sarah Paulson
MuzykaDavid Newman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania103 min
WWW
Gatunekakcja
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W pogmatwanej fabule tak naprawdę liczy się tylko pozbawiony publicystycznych aluzji do naszej rzeczywistości pojedynek Dobrego ze Złym. W czasach, gdy nawet reklama proszku do prania musi zawierać odniesienia do wojny w Iraku, opowieści oferujące jedynie czystą rozrywkę zasługują na pochwałę. Gorzej, że „Spirit: Duch miasta” gwarantuje zabawę na mocno średnim poziomie. Główny grzech Millera polega na tym, że zrealizował film przerysowany, nawet jak na tolerancyjne standardy komiksowej ekranizacji. Bzdura goni bzdurę, a historyjka o złym Murzynie, lubiącym przebieranki za samurajów i nazistów, łączy się z absurdalnymi wątkami mitologicznymi (wypicie krwi Herkulesa jako gwarancja uzyskania życia wiecznego) oraz ulubioną przez reżysera estetyką kina noir.
Udany eksperyment humorystyczny stanowi wątek pomagierów Octopusa – indywiduów o aparycji zbyt oddanych fanatyków siłowni i inteligencji metalowej sztangi. Gdyby całego „Spirita” utrzymano w konwencji jednej wielkiej zgrywy, film obroniłby się jako idealna propozycja na odprężający seans, przed którym mózg należałoby zostawić w depozycie u biletera. Kłopot w tym, że reżyser sprawia wrażenie, jakby sam nie wiedział, w jakim duchu utrzymać opowieść, w konsekwencji balansującą na granicy własnej karykatury. Scenom ewidentnie ironicznym towarzyszą sekwencje wyraźnie idiotyczne (wypowiadane przez Spirita patetycznym tonem wynurzenia o swoim mieście). Bełkotliwy miszmasz obserwuje się bez zachwytu, ale i specjalnej irytacji. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że reżyser nowicjusz porwał się na ekranizację twórczości legendy amerykańskiej literatury obrazkowej – Willa Eisnera. Teraz Miller powinien modlić się do jakiegoś komiksowego bóstwa, aby rysownik wzorem Spirita nie zmartwychwstał i go nie dopadł, bo wówczas miałby prawo do wypowiedzenia monologu zawierającego więcej przekleństw niż listy dialogowe wszystkich filmów z Samuelem L. Jacksonem razem wzięte.
Do bardzo przeciętnego poziomu „Spirita” przyczyniła się tytułowa postać – nijaka i pozbawiona charyzmy. Duszy zabrakło także Central City, które wedle zamierzeń twórców miało urosnąć do rangi jednego z bohaterów filmu, a okazało się bezpłciowym tłem równie bezpłciowej całości. Dzięki robocie plejady fachowców w „Spiricie” nieźle prezentuje się przynajmniej strona formalna, a jeszcze bardziej widowiskowe efekty wizualne gwarantuje plejada ponętnych aktorek. Scarlett Johansson świadomie szarżująca w roli wyrachowanej femme fatale udowadnia na dodatek, że oprócz urody posiada spore poczucie humoru.
Oglądając „Spirita”, można odnieść irytujące wrażenie, że ekipa bawiła się na planie znacznie lepiej niż widzowie podczas seansu. Na szczęście hollywoodzkie towarzycho zostało ukarane za zuchwałość – film zebrał słabe recenzje i poniósł finansową klęskę. Miejmy nadzieję, że twórca znakomitych komiksów wyciągnie z porażki odpowiednie wnioski i zastosuje się do złotej myśli innego sławnego Millera. Dla autora „Sin City” i całej reszty świata byłoby lepiej, gdyby Frank dał się poznać jako prawdziwy mężczyzna i definitywnie skończył z reżyserią.
koniec
10 stycznia 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Poczuć się jak dziesięciolatek
Konrad Wągrowski

14 XII 2017

„Ostatni Jedi” nie jest nowym „Imperium kontratakuje”, nie „wychodzi ze swojej strefy komfortu”, pozostając filmem raczej bezpiecznym, ale jest bardziej efektowny, bardziej złożony i po prostu zwyczajnie lepszy od „Przebudzenia Mocy”.

więcej »

East Side Story: Skandal?… Wiele hałasu o nic!
Sebastian Chosiński

10 XII 2017

Nazwisko reżysera Aleksieja Uczitiela i podjęty temat – czyli rzekomy romans cara Mikołaja II Romanowa i primabaleriny petersburskiego Teatru Maryjskiego Krzesińskiej – sprawiały, że po „Matyldzie” można było spodziewać się naprawdę dużo. Niestety, cały potencjał tkwiący w tej opowieści został zmarnowany, utopiony we łzach ckliwego melodramatu, na dodatek prawdopodobnie daleko odbiegającego od prawdy historycznej.

więcej »

Esensja ogląda: Grudzień 2017 (1)
Piotr Dobry, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

4 XII 2017

W dzisiejszej edycji „Esensja ogląda” trzy tytuły – wydania DVD „Baby Drivera” i nowej „Mumii” oraz „Małi mężczyźni”.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Leonidas i Kubuś Puchatek czyli władcy wyobraźni
— Marcin Osuch

Marvel: Witaj ponownie, Frank
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miasto nie do końca warte grzechu
— Konrad Wągrowski

Marvel: Nie ma lepszego niż Wolverine
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gdy zalewa nas żółć
— Jakub Gałka

„Miłość drogę zna…”
— Sebastian Chosiński

300 sukinsynów
— Tomasz Kontny

Nie graj tego więcej, Bob
— Michał R. Wiśniewski

Krótko o komiksach: Styczeń-luty 2005
— Sebastian Chosiński, Wojciech Gołąbowski

Za szybko, za mocno
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Do boju, Polsko!
— Piotr Czerkawski

Cud - miód
— Piotr Czerkawski

Nie wszystko gra
— Piotr Czerkawski

Jasność widzę, jasność!
— Piotr Czerkawski

Czerwono mi
— Piotr Czerkawski

Francuska miłość
— Piotr Czerkawski

Szukajcie, a znajdziecie?
— Piotr Czerkawski

Two Men Show
— Piotr Czerkawski

Dyskretny urok francuskiej mżawki
— Piotr Czerkawski

Dlaczego Ikea jest w Jankach?
— Piotr Czerkawski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.