Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 29 maja 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Wybrukowana dobrymi chęciami

Esensja.pl
Esensja.pl
Samowi Mendesowi znowu się udało. Reżyser oscarowego „American Beauty” podjął się ostrej, przenikliwej wiwisekcji pary małżeńskiej, przedstawiając jej dramat w szerszej społecznej perspektywie. „Droga do szczęścia” okazuje się drogą do autodestrukcji, emocjonalnej pustki i dojmującej samotności. A przede wszystkim stanowi świetny przykład wstrząsającego kina dojrzałej refleksji.

Sam Mendes
‹Droga do szczęścia›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDroga do szczęścia
Tytuł oryginalnyRevolutionary Road
Dystrybutor UIP
Data premiery30 stycznia 2009
ReżyseriaSam Mendes
ZdjęciaRoger Deakins
Scenariusz
ObsadaLeonardo DiCaprio, Kate Winslet, Kathy Bates, Ty Simpkins, Ryan Simpkins, Dylan Baker, Jay O. Sanders
MuzykaThomas Newman
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiUSA, Wielka Brytania
Czas trwania119 min
WWW
Gatunekdramat
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Bezpośrednio po obejrzeniu „Drogi do szczęścia” nasuwa się skojarzenie z innymi filmami poruszającymi temat obłudnego i jałowego życia amerykańskich przedmieść – wspomnianym „American Beauty” tego samego reżysera oraz „Małymi dziećmi” Todda Fielda. Jednak po głębszym namyśle, łatwo zauważyć, że głównym elementem wspólnym tych trzech bardzo dobrych filmów jest przede wszystkim idea iluzji stabilnego życia oraz rozczarowanie bohaterów ich nudną egzystencją. Natomiast już w innych aspektach znacząco się różnią. Wszystkie razem pokazują widzowi problem emocjonalnej stagnacji z kilku punktów widzenia, co pozwala na zarysowanie szerokiej panoramy obyczajowo-psychologicznej w obrębie tematu. „Droga do szczęścia” wydaje się być w tym gronie filmem najbardziej osobistym i smutnym.
To opowieść o przeciętnych ludziach. Poznali się na prywatce, pobrali, zamieszkali na tytułowej Revolutionary Road w ładnym, białym domku w otoczeniu innych ładnych, białych domków, osiedli na stałe i stali się ofiarami. Samych siebie, ale też siebie nawzajem, a przede wszystkim zasady bycia szczęśliwym za wszelką cenę. On, czyli Frank Wheeler nie lubi swojej pracy, nie wie, czego w życiu chce i jest emocjonalnie rozchwiany. Ona, czyli April Wheeler ma dość sąsiedzkich pogawędek, tęskni za marzeniami o aktorstwie i bywa apodyktyczna. Ich bolesne, napięte relacje stają się obiektem szczegółowej obserwacji reżysera. Postaci drugoplanowe jedynie akcentują to, co dzieje się między dwojgiem bohaterów, dlatego wrażenie autentyczności przedstawionych wydarzeń zależy od głównej pary aktorskiej. Może właśnie dzięki niej „Droga do szczęścia” zapada w najgłębsze zakamarki pamięci i zmusza do ciągłego analizowania? Kate Winslet potwierdza, że jest wybitną aktorką i zasługuje na wszystkie branżowe nagrody. Fantastycznie ukazuje każde emocjonalne drgnienie duszy swojej bohaterki, nadaje jej cechy intrygujące i odstręczające zarazem. Buduje postać tak trudną do zdefiniowania, że wydaje się ona istnieć poza ekranem, jak człowiek z krwi i kości. Żeby obserwacja nie okazała się jednotorowa, kroku musi Winslet dotrzymywać jej partner z planu. Leonardo DiCaprio, mimo że nieco mniej przekonujący niż Winslet, po raz kolejny pokazuje, że nie jest jedynie gwiazdorem o chłopięcej twarzy, ale przede wszystkim pierwszoligowym aktorem świadomym swojego fachu. Jego bohater wzbudza współczucie, ale też pogardę, stąd równowaga między dwojgiem filmowych antagonistów zostaje utrzymana.
Pomysł producentów na kontynuację „Titanica”, w której Leonardo wpław dociera do brzegu i tam spotyka Kate, nawet aktorom wydał się nieco karkołomny.
Pomysł producentów na kontynuację „Titanica”, w której Leonardo wpław dociera do brzegu i tam spotyka Kate, nawet aktorom wydał się nieco karkołomny.
Dramat będący centrum fabuły rozwija się powoli. Wprawdzie już druga scena pokazuje podskórny konflikt między Frankiem i April, który co pewien czas uzewnętrznia się jako wybuch bezsilnej złości, ale atmosfera gęstnieje stopniowo, motywacje i sposób myślenia ewoluuje minuta po minucie, by w finale przybrać wręcz brutalną formę. Akcja rozgrywa się spokojnie, sennie, nawet standardowo i nie zmieniają tego kłótnie bohaterów, jedynie dyktujące opowieści odpowiedni rytm. Niepokój pojawia się mimochodem, w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że to nie tylko film o małżeńskim kryzysie i pogoni za niespełnionymi marzeniami. Bowiem „Droga do szczęścia” im bliżej końca, tym bardziej staje się przygnębiającą psychodramą o wyobcowaniu i emocjonalnej pułapce bez wyjścia. Największym osiągnięciem Mendesa jest to, że jego film nie podaje odpowiedzi, niczego nie sugeruje wprost, w sposób wyważony i zbalansowany przedstawia historię, która ma stać się materiałem do obróbki dla widza. W czasie oglądania „Droga do szczęścia” wygląda na standardowo nakręcony film psychologiczny, ale z perspektywy przynajmniej jednego dnia od seansu zmienia kształt w dzieło bardziej niż ciekawe, bo niezwykłe. Pod pozorem zwyczajnie zrealizowanej, nieco monotonnej opowieści kryje się – oprócz pola dla aktorskich popisów – wielowymiarowe kino nie edukujące, a prowokujące. Brakuje tu podanych na tacy mądrości o życiu i oczywistych interpretacji, a autentyzm rysunku postaci tylko poddaje wskazówki, które pozwalają na wnioski dyktowane doświadczeniami widza. Dyskomfort po zapoznaniu się z filmem Mendesa wynika stąd, że amerykańskie przedmieścia stanowią jedynie rodzaj scenerii, a nie siedlisko zła samo w sobie, dlatego opowieść nabiera cech uniwersalnych i zatrważająco bliskich. Oczywiście, można grymasić, że finał jest zbyt dramatyczny, ale tak naprawdę tylko silne wrażenia i bezkompromisowe rozwiązania są w stanie zwrócić uwagę na psychologiczną tragedię, jaka staje się udziałem bohaterów. Atmosferę niepokoju podkreśla jeszcze monotonna, wygrywająca melancholijne akordy, muzyka autorstwa Thomasa Newmana.
Mendes z nieocenioną pomocą świetnej obsady stara się wniknąć w przyczyny koszmarnej niemocy, w jaką wpadają Wheelerowie. Nie czyni z nich ludzi wyjątkowych: dzięki ledwo nakreślonym wątkom pobocznym poddaje w wątpliwość pustą egzystencję również innych postaci, na przykład sąsiadów pary protagonistów. Wszyscy tłumią w sobie pragnienia i żale, ale reżyser obserwuje i analizuje dogłębnie tylko głównych bohaterów, nie interesuje go ogół panorama społeczna, dąży do uchwycenia ulotnej prawdy o relacjach Franka i April. Pyta, czy spełnianie marzeń i odrzucanie obmierzłej stabilności jest brakiem odpowiedzialności, czy też przedstawia przykład odwagi we wprowadzaniu zmian, zdecydowanym dzierżeniu sterów własnego życia i stanowieniu o sobie. Za chwilę zastanawia się nad zasadnością docenienia tego, co się ma, uczuć, które się posiadło i wreszcie odrzuceniem mrzonek na rzecz nie wymarzonej, ale przecież przyzwoitej rzeczywistości oferującej więcej gotowym dostrzec jej zalety. Sytuacja bez wyjścia prowadzi nieuchronnie do niezwykle pesymistycznych wniosków. Bo chociaż widz ma swobodę w interpretowaniu – do końca nie wiemy, co mogło uratować bohaterów od ich tragedii i czy ktokolwiek był tak naprawdę winny – to zawsze osiągnięte konkluzje będą dalekie od optymistycznych.
Komentarzem do związku Wheelerów jest na pewno intrygująca postać Johna, syna lokalnej agentki nieruchomości, przebywającego w zakładzie dla psychicznie chorych. Równie nieszczęśliwy jak reszta bohaterów, John wydaje się najbardziej trzeźwo myślącym człowiekiem w towarzystwie, z tej prostej przyczyny, że wszystkie myśli natychmiast przekształca w słowa. Nie bawi się w konwenanse, podchody i noszenie masek, dlatego też wywleka najbardziej osobiste lęki bohaterów na wierzch, co staje się dodatkowym zapalnikiem wydarzeń. Postać, świetnie zagrana przez Michaela Shannona, funkcjonuje jako stłumione sumienie Franka i April, w którego głąb odsunięte zostają wszystkie ich skrywane niepokoje oraz pragnienia.
„Droga do szczęścia” zyskuje również dodatkowe dno z racji poruszającego zakończenia. Poczucie straty okazuje się czymś, czego bohaterowie nie brali pod uwagę pod innym kątem, niż utracenia możliwości realizacji marzeń. Ten finalny akcent sprawia, że możliwy staje się kolejny wniosek: szczęście jest stanem racjonalnym i często okupionym cierpieniem. Ale ta refleksja – wydaje się mówić Mendes – i tak nikomu się nie przyda, bo kolejne osoby na podobieństwo Wheelerów, jeśli nie upadną, wybiorą drogę fałszu (także wobec siebie), która do szczęścia ich bynajmniej nie doprowadzi.
koniec
2 lutego 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Zanim zaczęła się wojna… zimna wojna
Sebastian Chosiński

28 V 2017

Tego filmu – na podstawie własnego scenariusza – zmarły w 2013 roku Piotr Todorowski nie zdążył już zrealizować. Postanowiła to zrobić wdowa po wielkim reżyserze, Mira Todorowska, która do pomocy wzięła sobie polsko-macedońskiego operatora Petro Aleksowskiego. Było to o tyle zasadne, że „Dawno temu w czterdziestym piątym… Spotkania na Łabie” kręcono w Polsce.

więcej »

Bo najlepszy sposób na kobietę, znaleźć sobie skażoną planetę
Przemysław Ciura

25 V 2017

Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Ridley Scott należy do grona hollywoodzkich reżyserów-fanów, artystów nie zawsze zdolnych wykreować nową wizję ex nihilo, ale sprawnie i przemyślnie czerpiących z przedsięwzięć innych twórców. „Obcy: Przymierze” pokazuje, że przyszło mu stać się fanem własnych dokonań, ale nie tylko, bo też… Jamesa Camerona.

więcej »

Esensja ogląda: Maj 2017
Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

24 V 2017

Zapraszamy do pierwszej majowej edycji cyklu krótkich recenzji filmowych.

więcej »

Polecamy

Denzel jak wino

Dobry i Niebrzydki:

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pieprzeni kamikadze w kalifornijskim raju
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pancerz bez ducha
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bond rytualny
— Gabriel Krawczyk

Esensja ogląda: Listopad 2012 (Kino)
— Sebastian Chosiński, Miłosz Cybowski, Mateusz Kowalski, Gabriel Krawczyk, Alicja Kuciel, Patrycja Rojek

Esensja ogląda: Październik 2012 (kino)
— Sebastian Chosiński, Krystian Fred, Gabriel Krawczyk, Patrycja Rojek, Konrad Wągrowski

Agent na rozstajach
— Jakub Gałka

Mroki przeszłości
— Gabriel Krawczyk

Wszyscy mamy źle w głowach…
— Ewa Drab

Tegoż autora

Szybciej. Głośniej. Więcej zębów
— Ewa Drab

Samochody (nie) latają
— Ewa Drab

Kreacja automatyczna
— Ewa Drab

PR rządzi światem
— Ewa Drab

(I)grać i (wy)grać z czasem
— Ewa Drab

Llewyn Davis jest palantem
— Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna

Wszyscy jesteśmy oszustami
— Ewa Drab

Rzut kośćmi i sekrety Freuda
— Ewa Drab

Kto się boi Vina Diesla?
— Ewa Drab

Duch z piwnicy
— Ewa Drab

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.