Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Filmy

Magazyn CLXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

kinowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

East Side Story: Rusini nie mogli być aż tak głupi!

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeśli wydaje się Wam, że najgorszy film fantasy, jaki widzieliście, to nasze rodzime produkcje typu „Wiedźmin” lub „Stara baśń” – jesteście w ogromnym błędzie! Miano to powinno przysługiwać „Rusinom” – pseudohistorycznej produkcji, którą swoim nazwiskiem podpisał Adel Al-Chadad, Arab od urodzenia mieszkający i tworzący w Rosji. I, jak widać, kompletnie nierozumiejący rosyjskiej duszy.

Adel Al-Chadad
‹Rusini›

EKSTRAKT:10%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułRusini
Tytuł oryginalnyРусичи
ReżyseriaAdel Al-Chadad
ZdjęciaAndriej Szepieliew
Scenariusz
ObsadaSiergiej Kudrjaszow, Kristina Prokopowicz, Siergiej Druzjak, Andriej Koliesnikow, Paweł Jasienok, Siergiej Głuszko, Denis Karasjow
MuzykaGieorgij Żerjakow
Rok produkcji2008
Kraj produkcjiRosja
Gatunekfantasy
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nie mają Rosjanie ostatnimi czasy szczęścia do filmów historycznych bądź o wydarzenia historyczne zahaczających. „Rok 1612” (2007) Władimira Chotinienki był ewidentną artystyczną wpadką. Nieco lepsze wrażenie pozostawił po sobie „Aleksander. Bitwa nad Newą” (2008) Igora Kalienowa, choć do poziomu klasycznego „Aleksandra Newskiego” (1938) Siergieja Eisensteina i tak było mu piekielnie daleko. Wybić się ponad przeciętność miał szansę „Admirał” (2008) Andrieja Krawczuka, ale dobił go propagandowo-religijny ton i nadmierne umelodramatyzowanie fabuły. A mimo to filmy te można by uznać za arcydzieła. I to tylko pod jednym warunkiem – że obejrzałoby się je tuż po seansie „Rusinów” Adela Al-Chadada. To film, przy którym nawet tak nieudane polskie produkcje jak „Wiedźmin” czy „Stara baśń” prezentują się nad wyraz atrakcyjnie i profesjonalnie.
Reżyser „Rusinów” – urodzony w sierpniu 1964 roku w Moskwie – jest synem znanego w Rosji arabskiego uczonego Saida Al-Chadada, który przed laty zakotwiczył w Związku Radzieckim, aby studiować w Moskiewskim Instytucie Energetycznym. Jego syn nie poszedł, niestety, w ślady ojca, postanowił bowiem zostać aktorem i reżyserem. Jeszcze w trakcie studiów w Rosyjskiej Akademii Sztuki Teatralnej w Moskwie, którą ukończył w 1985 roku, zadebiutował na dużym ekranie jako aktor. Mając niespełna osiemnaście lat, zagrał w ekranizacji opartej na sztuce Pawła Gruszko rock-opery Aleksieja Rybnikowa „Zwiezda i smiert’ Joaquina Muriety”. Dwa lata później znalazł się w obsadzie filmu dla dzieci „Jeszcze jedna noc Szeherezady”, co – biorąc pod uwagę jego pochodzenie i aparycję – nie powinno dziwić. W 1985 roku zagrał w kolejnym przygodowym obrazie „Sud’ba princessy”. Ciekawostką był natomiast udział w dramacie politycznym „Jaguar” (1986), którego akcja rozgrywała się w Chile pod rządami generała Augusto Pinocheta. Po występie w tym jawnie propagandowym produkcie Al-Chadad na kilka lat zniknął z ekranów. Przypomniał o sobie dopiero w 1991 roku, kiedy to wprowadził do radzieckich kin swoje pierwsze dzieło reżyserskie – melodramat „Ustawszyje”. Historia miłosnego trójkąta spotkała się z druzgocącym przyjęciem krytyki, co miało jednak ten plus, że kolejnego gniota Adel Saidowicz „wysmażył” dopiero trzynaście lat później. „Apokryf: Muzyka dla Piotra i Pawła” (2004) był opowieścią o mało znanym epizodzie z życia słynnego rosyjskiego kompozytora Piotra Czajkowskiego. Oceny recenzentów ponownie jednak nie pozostawiały złudzeń. Rozsądek powinien zatem podpowiedź Arabowi, by dał sobie spokój z reżyserią i – jeśli naprawdę kocha kino i nie może bez niego żyć – poświęcił się jedynie aktorstwu. Niestety, tak się nie stało. Wychodząc być może z założenia, że do trzech razy sztuka, Al-Chadad nakręcił w ubiegłym roku kolejny obraz – „Rusinów”. Premiera odbyła się 7 sierpnia, trzy dni przez czterdziestymi czwartymi urodzinami twórcy. Tym samym sprawił on sam sobie najpodlejszy z możliwych prezentów.
Fabuła „Rusinów” jest żałośnie nieskomplikowana. Oto pewnego dnia na gród Stryżeń, którym włada zacny i bohaterski kniaź Izjasław, podstępnie napada oddział odzianych w czarne skóry bandytów pod wodzą niejakiego Dzika. W boju ranny zostaje syn Izjasława, nastoletni Włastimir. Ojciec, chcąc ratować życie jedynaka i spadkobiercy, opuszcza pole bitwy, dociera do brzegu rzeki i łodzią wywozi go do chaty Białego Czarnoksiężnika (maga i jasnowidza), po czym wraca wojować dalej. Jak się jednak okazuje – zupełnie niepotrzebnie. Pod jego nieobecność gród został bowiem zdobyty i spalony, on sam zaś zostaje teraz pojmany przez – jakżeby inaczej – Czarnego Czarodzieja, którym okazuje się wspomniany wyżej Dzik. Chłopiec szybko dochodzi do zdrowia, w czym wydatnie pomaga mu zakochana w nim po uszy młodziutka Nastia, córka jasnowidza. Od niej też Włastimir dowiaduje się, że jego ojciec, wbrew najgorszym przewidywaniom, przeżył bitwę i znajduje się w niewoli. Od tej chwili głównym jego celem stanie się uwolnienie rodziciela. Nie przyjdzie mu to jednak wcale łatwo, ponieważ źli ludzie – w tym konkretnym wypadku dawni kompani Izjasława, chciwy władzy Kasjan i jego prawa ręka, podstępny Nikandr – postanowią odebrać chłopcu należny mu z racji dziedziczenia tytuł książęcy i panowanie nad Stryżeniem. Jedynym, który zechce pomóc kniaziewiczowi, będzie stary Froł. Ale czy z takiego staruszka może być jakiś pożytek w walce na śmierć i życie? Scenarzysta wpadł więc na pomysł, aby dorzucić Włastimirowi jakichś przyjaciół. Najlepszym sposobem na ich znalezienie, jaki zdołał wymyślić, okazało się zgubienie się w nocy w lesie podczas konnej przejażdżki i ryknięcie na cały głos: „Ratunku!”. Nie mija bowiem nawet pięć minut, a młodemu księciu objawiają się Gorjaj i Pantelej, którzy zresztą wkrótce postanowią zostać z nim już na dobre i na złe, gotowi w każdej chwili nawet zaryzykować życie.
Trójka młokosów mogłaby sobie jednak nie poradzić z potężnym Czarnym Czarodziejem, dlatego zdecydowano, aby dorzucić im do towarzystwa Nastię, rozpaloną seksualnie nastolatkę, lubiącą rozbierać się do naga i obłapywać drzewa, by czerpać z nich pierwotną siłę, oraz spotkanego przypadkiem w leśnej gęstwinie przygłupa Drobiłę, dziwnym zrządzeniem losu znającego miejsce, w którym więziony jest Izjasław. Taka drużyna dałaby radę samemu Sauronowi, a co dopiero jakiemuś podrzędnemu kuglarzowi, zagrzebanemu w ruskiej puszczy. Od tego momentu pozbawiona już wszystkich wiraży i serpentyn akcja pędzi do happy endu z prędkością bolidu Formuły 1. I to do tego stopnia, że reżyserowi nie udało się wyhamować. Koniec następuje bowiem tak nagle, że zdajemy sobie z niego sprawę dopiero w momencie, kiedy pojawiają się końcowe napisy. Ot, szast-prast, machnięcie miecza, jakiś ryk, ogień – i to wszystko. Finałowa scena trwa zaledwie kilkadziesiąt sekund! Ale może to i lepiej, bo aż strach pomyśleć, co jeszcze reżyser ze scenarzystą mogliby widzom zaserwować w celu uatrakcyjnienia swego wyjątkowo żylastego kotleta. Dotarłszy do końca, nie sposób pozbyć się wrażenia, że „Rusini” to zaledwie szkic filmu, zrealizowany przez wyjątkowo nieudolnego studenta szkoły reżyserskiej. Wszystko tu bowiem kuleje, począwszy od scenariusza (Siergiej Rusakow przy pomocy Wiktora Minjajewa), poprzez aktorów, aż po operatora (Andriej Szepieliew, którego praca przypomina dzieło amatora, pierwszy raz w życiu mającego w ręku kamerę cyfrową) i kompozytora (Gieorgij Żerjakow, który klecąc nutki do ścieżki dźwiękowej musiał inspirować się muzyką z jakiejś wyjątkowo tandetnej komputerowej gry fantasy).
Gra aktorska woła o pomstę do nieba. Piętnastoletni Siergiej Kudrjaszow, grający Włastimira, choć ma już ośmioletnie doświadczenie filmowe, nie jest w stanie wykrzesać z siebie żadnych emocji. A kiedy zostaje do tego zmuszony przez reżysera, efekty są – mówiąc delikatnie – żałosne. Debiutująca w „Rusinach” Kristina Prokopowicz, rówieśniczka Kudrjaszowa, ma nad nim tę przewagę, że choć raz rozbiera się do naga. Gdy jednak przylepia się do drzewa, widz kompletnie traci orientację – trudno bowiem orzec, kto w tej scenie jest bardziej drewniany. Pozostali młodzi aktorzy – Siergiej Druzjak (Pantelej), Andriej Koliesnikow (Gorjaj) czy też znany z innego wielkiego ubiegłorocznego kitu „Indygo” Paweł Jasienok (Drobiła) – nie wypadają wcale lepiej. Czego zresztą można oczekiwać, skoro za gwiazdę w dziele Al-Chadada robi Siergiej Głuszko, najbardziej znany z roli conanopodobnego Budimira w równie co „Rusini” żałosnym białorusko-rosyjskim obrazie „Anastazja Słucka” (2003) Jurija Jełchowa. Z kolei artyści doświadczeni, którzy mogliby ewentualnie uratować dzieło Adela Saidowicza przed totalną katastrofą, pojawiają się zaledwie w rolach drugo- i trzecioplanowych, a więc takich, które nie dały im żadnych okazji do rozwinięcia skrzydeł. A przecież Denis Karasjow (filmowy Nikandr) ma na swoim koncie świetną kreację w „Spadkobiercach cara” Konstantina Odiegowa, który to film zadebiutuje w polskich kinach 20 lutego. Z kolei Siergiej Maksimow (Kasjan) udowodnił swój kunszt w dramacie wojennym „Dzień zwycięstwa” (2007). Władimir Gostjuchin (Froł) dał się poznać w pamiętnej „Urdze” (1991) Nikity Michałkowa, a nie tak dawno jedna z rosyjskich telewizji wyemitowała drugą część serialu szpiegowsko-wojennego „Smiert’ szpionam” (2008), w którym zagrał jedną z czołowych ról. Najbardziej doświadczeni w całym gronie: Albert Fiłozow („Cziełowiek s bulwara Kapucynow”, seriale „W awgustie 44-go” oraz „W krugie pierwom”), czyli Biały Czarnoksiężnik oraz Aleksandr Trofimow (głównie radzieckie ekranizacje wielkiej literatury „D’Artagnan i trzej muszkieterowie”, „Martwe dusze”, „Piotruś Pan”, „Sonata kreutzerowska”), czyli jego główny oponent, Czarny Czarodziej, potraktowani zostali niemal jako tło. Owszem, pałętają się po planie, ale z ich odwiecznego konfliktu między Dobrem a Złem dla filmu nie wynika absolutnie nic.
Obraz Adela Al-Chadada to dzieło kuriozalne. Film fantasy bez magii. Film pseudohistoryczny bez choćby odrobiny historii. Film o przyjaźni, dorastaniu i miłości bez uczuć, emocji i ewolucji głównego bohatera. Jedyne, czego jest w nim pod dostatkiem, to głupota i naiwność. Aż strach pomyśleć, że scenarzysta „Rusinów”, Siergiej Rusakow, odpowiedzialny jest także za – mającą trafić do rosyjskich kin w połowie kwietnia – wysokobudżetową produkcję science fiction „SMIERSZ XXI”. Jedyna nadzieja w tym, że drugi scenarzysta tego filmu, znany także w naszym kraju pisarz Wasilij Gołowaczew, nie dał mu popsuć zbyt dużo.
koniec
15 lutego 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Cztery kobiety w (prawie) średnim wieku
Sebastian Chosiński

17 IX 2017

Po wielu latach poświęconych realizacji mniej (rzadziej) lub bardziej (częściej) ambitnych filmów w roku ubiegłym Wiera Storożewa postanowiła wziąć głęboki oddech. W efekcie dwa kolejne obrazy cenionej rosyjskiej reżyserki mają znacznie mniejszy ciężar gatunkowy. Co należy odnotować z wielkim żalem, bo dziełka pokroju „Do wynajęcia dom z wszystkimi niedogodnościami” mogą spokojnie realizować twórcy znajdujący się dopiero na starcie kariery.

więcej »

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

12 IX 2017

W pierwszej wrześniowej edycji „Esensja ogląda” omawiamy dwa filmy kinowe i jedną premierę VOD.

więcej »

East Side Story: Gdy nie chce się nic, a sens życia ucieka…
Sebastian Chosiński

10 IX 2017

Pochodzący z Białorusi Władimir Kozłow to prawdziwy „człowiek renesansu” – dziennikarz, tłumacz, prozaik i… twórca kina niezależnego, który filmy kręci od czterech lat. Zrealizowany w ubiegłym roku dramat psychologiczno-społeczny „Anomia” trafił nawet do programu Warszawskiego Festiwalu Filmowego, gdzie w jednym z konkursów otrzymał nawet wyróżnienie. O czym jest? Najlepiej jego fabułę streszcza… tytuł.

więcej »

Polecamy

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1

Dobry i Niebrzydki:

Klaun – Frajerzy, do przerwy 0:1
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Homonarodowiec czyta Konstytucję
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Szekspir na Pacyfiku
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ferris Bueller kontra Władysław Frasyniuk
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Cezar - szympans, który został Mojżeszem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ucieczka do zwycięstwa
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Baby jest jakiś inny
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ove chce się zabić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Gdy zajrzy w oczy widmo korozji…
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pod skorupą
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.