dzisiaj: 10 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: ENH, czyli ponad pół setki filmów (1)  – Ewa Drab, Karol Kućmierz, Urszula Lipińska, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (7)

Rozwiedziony pracoholik, upadły geniusz, Wielki Gruby Raper, galeria szmacianek i co nieco z francuskiej miłości… to znaczy, francuskiej sensacji. Zapraszamy do kolejnej edycji zestawu krótkich recenzji filmowych obejmujących przeszłość, teraźniejszość i przyszłość kinowego repertuaru.

SPF, czyli Subiektywny Przegląd Filmów to cykl realizujący dokładnie to, co określa jego tytuł – autorzy „Esensji” przedstawiają swoje opinie na temat niedawno obejrzanych filmów. Każdy tekst będzie dzielony na cztery części. Jutro omawia produkcje, które niedługo wejdą na ekrany naszych kin, Dziś przedstawia filmy, które właśnie pojawiły się w Polsce, Wczoraj to produkcje nieco starsze, ale jeszcze obecne w kinach, a DVD – jak łatwo się domyślić – ukazuje filmy dostępne na płytach.

JUTRO:
Solista (70%)
Historia skrojona dokładnie pod gusta Akademii, broniąca się tylko tym, że jest prawdziwa. Ciężko uwierzyć, ale rozwiedziony pracoholik, uczący się od kloszarda pasji i dobroci oraz upadły geniusz, nie mogący odnaleźć się w społeczeństwie, to postacie prawdziwe. Do tego znakomicie zagrane przez Jamiego Foxxa i Roberta Downeya Jr. Oscarowy faworyt? No nie, do tego jest „Soliście” jednak daleko. Reżyserowi nie starczyło finezji, by obiecującą historię opowiedzieć z pasją i odwagi by wyrazić w niej własne zdanie. Film porusza bowiem sporo ważkich tematów – poczynając od kontrastu ubogiej wolności z pełnym blichtru niewolnictwem pracy, pośpiechu, kariery – ale nie idzie dość daleko by wyraźnie zaakcentować co jest dobre, a co złe. Pokazuje tylko obrazki. Czasem zresztą wyjątkowo banalne, jak choćby te ilustrujące muzykę głównego bohatera – to przedpotopowe kolorowe światełka, latające przez kilka minut po ciemnym ekranie. Szkoda, że reżyser nie zapanował nad historią i tempem filmu, ale na obu pierwszoplanowych aktorów popatrzeć jak najbardziej można i to dzięki nim seans nie jest straconym czasem.
Notorious (60%)
Dokładnie to, co na raperskich teledyskach: mnóstwo bluzgów, kręcących tyłkami nagich lasek i grubi Murzyni w śmiesznych czapkach, obwieszeni złotem. No, tutaj właściwie tylko jeden jest gruby – tytułowy The Notorious B.I.G. – ale za to co druga postać to bardziej znana: Lil′ Kim, Puff Daddy, Faith Evans czy 2Pac. W centrum jednak jest Notorious – najpierw jako mały wrażliwy chłopiec, później zadufany w sobie nastolatek wkraczający w środowisko gangsterskie i wreszcie milioner, który spełnił się jako człowiek, ojciec, mąż, brat, kochanek, syn… Moment, zapędziłem się, a właściwie reżyser George Tillman przesadził. Bo zamiast zafundować rzetelną biografię znakomitego rapera w trudnych czasach (wojna raperskiego Wschodniego i Zachodniego Wybrzeża jest tutaj gdzieś na marginesie i przez to słabo zrozumiała dla przeciętnego widza, brak też wzmianki, że handel narkotykami to nie margines, ale czas jednej z największych epidemii narkotykowych w Stanach), to próbuje gloryfikować wielkoluda, który wcale nie miał małego rozumku i dużego serduszka, ale raczej na odwrót. Uparty, bezwzględny, pomiatający kobietami i je zdradzający – jego życie i wybory zupełnie nie tworzą dojrzałego mężczyzny, jakim nazywa się Notoriousa w finale filmu. I to, obok niepotrzebnego rozdęcia do prawie 130 minut, główna wada filmu. Poza tym nie jest wcale tak źle: niezłe aktorstwo, trochę humoru, a na okrasę odważne sceny seksu. Ot, teledysk.
DZISIAJ:
9 (50%)
Intrygujący pomysł, który (jak zgaduję) świetnie sprawdzał się w zwartej formie krótkiego metrażu – jako film kinowy „9” ma niewiele do zaoferowania. Ciężko mieć właściwie jakieś zastrzeżenia do strony wizualnej, może jedynie takie, że grafika jest jedynie poprawna i nie powala na kolana – ale przecież nie każdy nowy film ma być przełomem. Dużo gorzej jest za to z fabułą: skrótowa, niewciągająca źle równoważąca przesłanie i akcję. Widz zostaje wrzucony w środek akcji, wydarzenia się dzieją i właściwie nie ma czasu by przyzwyczaić się do bohaterów nie mówiąc o ich polubieniu. Gdy się ze sobą kłócą, płaczą po porwanych przyjaciołach i podejmują patetyczne decyzje ich uwolnienia – trzeba im wierzyć na słowo, że przeżywają silne emocje, bo nie czuć tego zupełnie (wcale nie dlatego, że to szmaciane laleczki – mimikę mają narysowaną ładnie). Na plus zasługuje za to przebijający z historii (bo nie z filmu jako całości!) klimat: odpychający, brudny świat, potwory rodem z koszmaru (zwłaszcza pseudo-gąsienica!) i retro-steampunkowa otoczka – to trzeba naprawdę docenić. Szkoda, że twórcy nie potrafili zbudować na tym wciągającej, albo chociaż rozrywkowej fabuły.
WCZORAJ:
13 dzielnica (30%)
Kiepski sequel przeciętnego filmu – właściwie to nawet bardzo, bardzo słaby sequel. Problemem „13 dzielnicy – ultimatum” jest fakt, że zamiast skupić się na kaskaderskich ewolucjach, reżyser próbuje budować jakąś fabułę. To błąd. Nie z tak kiepskimi aktorami i nie z tak słabym scenariuszem. Zamiast pustych dialogów o niczym i durnowatej historii próbującej nawiązywać do realnych zamieszek we Francji, trzeba było skupić się na skokach po wieżowcach i głaskaniu piętą twarzy przeciwników. Co prawda film składający się tylko z takich scen też mógłby być ciężkostrawny, zwłaszcza, że odpowiadający za sceny kopane Cyril Raffaelli próbuje nieudolnie i bez wdzięku naśladować Jackie Chana, ale nie do końca mu to wychodzi. Parkourową sprawność Davida Belle wypada podziwiać, ale – powiedzmy sobie szczerze – widzieliśmy już w kinie sceny zdecydowanie ciekawsze wizualnie. Co z tego, że podrasowane komputerowo lub kaskaderskimi gadżetami w rodzaju podwieszanych pod sufitem linek – liczy się efekt. W sumie… jednak w ogóle nie trzeba było kręcić tego filmu.
Largo Winch (60%)
Jest dokładnie tak, jak napisał w recencji Konrad Wągrowski – film ma całkiem sporo wyraźnych zalet. Plenery są bardzo ładne, rozsiania akcji po całym świecie dodaje egzotyki i jest zgodne z współczesnymi trendami, również w świecie finansowym, wątek relacji Largo z ojcem jest poszerzony i wypada nieźle, odtwórca tytułowej roli jest przystojny co pokazuje, jak przystało na nie-purytańską produkcję europejską, w całej krasie w scenach łóżkowych ze ślicznymi kobietami. Niby wszystko jest, ale nieświeże jest samo „mięso” filmowej rozrywki, czyli reżyserskie prowadzenie fabuły, ustawianie tempa i klimatu filmu. Wątki sensacyjne, dramatyczne i filozoficzne rozsiane są bez wyczucia po całej fabule, a narrację przeniesiono żywcem z komiksu powodując ciągłe przeskoki czasowe i retrospekcje w których ciężko się połapać. To, co w medium komiksowym ma rację bytu (zawsze można wrócić do poprzedniej strony i sobie coś przypomnieć, tudzież się zastanowić), w pędzącym na łeb na szyję filmie jest zupełnie niewskazane – a zrozumiałość wielopiętrowej intrygi też na tym traci. Do tego rozmach jest jedynie pozorny – na pewno nie oszałamia widza tak jak superprodukcje zza oceanu, a pojedynki i pościgi owszem, są, ale – jak wyżej. Zabrakło też lekkości i humoru. Na Bonda to za sztywne, na Bourne’a za mało trzymające w napięciu. Ot, taka sobie wycieczka Francuzów na hollywoodzkie poletko.
DVD
Bad Boys (90%)
Plotki o nakręceniu trzeciej części to dobry pretekst żeby przypomnieć sobie oryginał – który wciąż „daje radę”. „Bad Boys” to Michael Bay w swoim najlepszym wydaniu – szybkie samochody, seksowne kobiety (oczywiście nie mam tu na myśli Tei Leoni) i dużo strzelanin. Tematycznie to zrzyna z „Zabójczej broni”, ale dzięki biegłości Baya film się broni jako równoprawny przedstawiciel podgatunku buddy cop, a nie tylko naśladownictwo. A dzięki zdolnościom Martina Lawrence’a oraz dobrze rozpisanym rolom jego i Willa Smitha, czego efektem są świetne sceny humorystyczne, film przeskakuje z pozycji niezłej rozrywki na pozycję rozrywki bardzo dobrej. W sam raz na nudny wieczór, również przy którymś seansie z kolei.
koniec
24 września 2009
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Co nam w kinie gra: „Jej droga”
Konrad Wągrowski, Kamil Witek

10 IX 2010

„Jej drogę” drugi film Jasmili Zbanić, reżyserki głośnej „Grbavicy”, obejrzeliśmy na Nowych Horyzontach. Dziś premiera filmu w dystrybucji ogólnopolskiej, warto więc przypomnieć te recenzje. Zwłaszcza, że „Jej droga” to dzieło ze wszech miar warte uwagi.

więcej »

East Side Story: Kopciuch na służbie u kapitalisty
Sebastian Chosiński

5 IX 2010

Od chwili narodzin filmu widzowie zawsze chętnie udawali się do kin, aby oglądać wyciskające łzy opowieści o miłości. Wielka popularność melodramatów trwa nieprzerwanie po dziś dzień. Wiedzą także o tym w Rosji, dlatego też spora część tamtejszej produkcji telewizyjnej i przeznaczonej na rynek DVD to właśnie romanse. „Rita” Olega Fiesienki to typowy przykład rzetelnie skręconej historii o uczuciu, które przyszło późno, ale – na szczęście dla bohaterów – nie za późno.

więcej »

Co nam w kinie gra: „Moon”
Jakub Gałka, Urszula Lipińska

3 IX 2010

„Moon” to kolejny po „Dystrykcie 9” niezależny film SF, któremu zaszkodziło wzajemne nakręcanie się krytyków wynoszących obraz Duncana Jonesa na poziom co najmniej arcydzieła. A widz ma prawo w tym momencie poczuć się nieco rozczarowany – aż tak genialnie, jak pieją niektórzy, niestety nie jest. Ale na pewno jest więcej niż dobrze.

więcej »

Polecamy

Jestem legendą

Mroczny Rycerz:

Jestem legendą
— Piotr Dobry

Inne światy
— Jakub Gałka

Co się zdarzyło Lois Lane?
— Piotr Dobry

A ty?
— Michał R. Wiśniewski

Mroczny Rycerz i jego Mroczek, czyli Batman po polsku
— Konrad Wągrowski

Poradnik: Jak wygryźć Batmana
— Paweł Sasko

Wampiry grasują w Gotham
— Piotr Dobry

Czarno na czarnym
— Urszula Lipińska

Nietoperze, które nie ujrzały światła dziennego
— Konrad Wągrowski

Bywają takie dni, że po prostu nie możesz pozbyć się bomby!
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

„Avatar” najlepszym filmem IV kwartału w polskich kinach według Stopklatki i Esensji
— Esensja

Zdziwisz się…
— Wojciech Gołąbowski

Na ramieniu sztuki
— Ewa Drab

Co nam w kinie gra: Dwóch solistów w duecie, a piła znów rżnie (23.10.2009)
— Esensja

„Bękarty wojny” najlepszym filmem III kwartału w polskich kinach wg Stopklatki i Esensji
— Esensja

Do kina marsz: Październik 2009
— Esensja

…i w szmaciankę się obrócisz
— Ewa Drab

Co nam w kinie gra: Okupacja, polityka i… apokalipsa lalek (18.09.2009)
— Esensja

Nasz człowiek wśród finansistów
— Konrad Wągrowski

Subiektywny Przegląd Premier (1), czyli co nam jesienią w kinach zagra
— Jakub Gałka

Z tego cyklu

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (17)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (15)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (14)
— Jakub Gałka

SPF - Subiektywny Przegląd Filmów (13)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (12)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (11)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (10)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (9)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (8)
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (6)
— Jakub Gałka

Tegoż twórcy

50 najlepszych filmów o miłości
— Esensja

Napierformers
— Marcin T. P. Łuczyński

Weekendowa Bezsensja: Wszystko, czego nigdy nie chcielibyście wiedzieć o filmach (7)
— Jakub Gałka

Co nam w kinie gra: Porno i roboty (26.06.2009)
— Esensja

Jeden upadnie. Przetrwa tylko jeden
— Jakub Gałka

SPF – Subiektywny Przegląd Filmów (5)
— Jakub Gałka

Marne opiłki
— Ewa Drab

Tak wygląda Upadły Transformer

Nowe spoty telewizyjne z „Transformers 2”

Do kina marsz…: Czerwiec 2009
— Esensja

Tegoż autora

Co nam w kinie gra: „Moon”
— Jakub Gałka, Urszula Lipińska

Ten film to barok
— Jakub Gałka, Michał Kubalski, Marcin T.P. Łuczyński, Agnieszka Szady, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Kwiecień-czerwiec 2010
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Co nam w kinie gra: „Czwarty stopień” i „Kobieta na Marsie, mężczyzna na Wenus”
— Krzysztof Czapiga, Jakub Gałka

Weekendowa Bezsensja: 10 najbardziej twardzielskich wcieleń Matta Damona
— Jakub Gałka, Konrad Wągrowski

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (56)
— Jakub Gałka

Subiektywny Przegląd Premier (4), czyli co nam latem w kinach zagra
— Jakub Gałka

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (55)
— Jakub Gałka

Henri Rozpruwacz
— Jakub Gałka

Ktoś tu kręci: Przegląd przyszłych filmów (54)
— Jakub Gałka

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.