Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

East Side Story: Borat nie przeżyłby tutaj nawet minuty!

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Od paru lat większości Europejczykom i Amerykanom Kazachstan kojarzy się przede wszystkim z nieszczęsnym „Boratem”. Warto jednak wiedzieć, że kraj ten – choć od odzyskania przezeń niepodległości minęło dopiero dziewiętnaście lat – może pochwalić się najciekawszą kinematografią spośród dawnych republik Związku Radzieckiego. „Druga strona” Kuata Isajewa zalicza się do nurtu kina komercyjnego, ale i tak – przynajmniej od strony realizatorskiej – prezentuje poziom światowy.

Kuat Isajew
‹Druga strona›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułDruga strona
Tytuł oryginalnyОбратная сторона
ReżyseriaKuat Isajew
ZdjęciaPaweł Kazakow
Scenariusz
ObsadaSanżar Madijew, Dmitrij Djużew, Dmitrij Skirta, Asza Matai, Erżan Ospanow, Witalij Kuprijanow, Bołat Abdiłmanow, Murat Żaryłkasymow, Alibek Chodżanow, Żannat Kuanyszewa, Erlan Dżumabekow, Marat Inerbajew, Gauchar Kenżegarina
MuzykaErlan Chajruszew, Asan Kirkabakow
Rok produkcji2009
Kraj produkcjiKazachstan
Czas trwania80 min
Gatuneksensacja
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Nakręcony przed czterema laty „Borat” – z bardzo długim i, nie ma co ukrywać, podszytym wyjątkowo zgryźliwą ironią podtytułem: „Podpatrzone w Ameryce, aby Kazachstan rósł w siłę, a ludzie żyli dostatniej” – zyskał wielką popularność w całym świecie. No, prawie całym. Poza Kazachstanem, gdzie został zakazany. Zresztą nie bez powodu. Kloaczny dowcip Sachy Barona Cohena może bowiem nawet miejscami śmieszyć (zależy, co kto lubi), ale pod warunkiem, że dotyczy innych, nie nas. Tymczasem ta środkowoazjatycka republika, powstała w 1991 roku po rozpadzie Związku Radzieckiego, rządzona przez apodyktycznego prezydenta – dawnego komunistycznego kacyka – Nursułtana Nazarbajewa, zamieszkana przez ludzi niezwykle dumnych ze swoich tradycji i historii, przeżywająca zauważalny rozkwit gospodarczy, zwyczajnie na taką (anty-)reklamę nie zasłużyła. Wystarczy przyjrzeć się chociażby dokonaniom kazachskiej kinematografii w ostatnich latach. Żadna z republik dawnego Związku Radzieckiego ani państw znajdujących się w jego strefie wpływów (w tym i Polska) nie osiągnęły w tej dziedzinie takich sukcesów. W kraju tym powstały przecież tak głośne epickie dramaty historyczne, jak „Nomada” („Koczewnik”, 2005) Siergieja Bodrowa starszego i Ivana Passera oraz wyreżyserowany już samodzielnie przez pierwszego z wymienionych „Mongoł” (2007), będący kolejną wersją biografii Czyngis-chana. W 2008 roku natomiast w Kazachstanie – chociaż niekiedy z pomocą producentów z innych krajów – nakręcono kilka znakomitych obrazów zaliczanych do nurtu kina autorskiego; chociażby „Dzikie pole” zmarłego przed kilkoma miesiącami Rosjanina gruzińskiego pochodzenia Michaiła Kałatoziszwilego, „Prezent dla Stalina” Rustiema Abdraszowa czy „Tulpan” Siergieja Dworcewoja. Na drugim biegunie znajdują się głośne w ojczyźnie filmy komercyjne, choć tym akurat nie było dane wypłynąć na szersze wody (czytaj: poza kraje rosyjskojęzyczne), jak na przykład „Rekietir” (2007) i „Zabłudiwszyjsia” (2009) Achana Satajewa czy właśnie „Druga strona”.
Dzieło Kuata Isajewa, kręcone na ulicach Ałmaty i Astany, zrealizowane zostało przez wytwórnię MG Productions na zamówienie dwóch kazachskich ministerstw – Kultury i Informacji oraz Spraw Wewnętrznych. Propagandowy cel był więc jasny od samego początku. Jak zaznaczył producent Ernar Malikow, chodziło przede wszystkim o podniesienie prestiżu miejscowej milicji. Do pracy nad filmem zatrudniono niemal samych debiutantów (reżyser, scenarzyści, operator, kompozytorzy, nawet odtwórca głównej roli). Takie było zresztą pierwotne założenie. „Specjalnie zebraliśmy w naszej wytwórni młodych, kreatywnych ludzi, mających własną wizję świata” – wyjaśnił w jednym z wywiadów Malikow. Zaplanowano nakręcenie czterech pełnometrażowych obrazów; jednak czy pojawiają się kolejne, dzisiaj jeszcze nie wiadomo. Dlaczego? Kosztująca półtora miliona dolarów „Druga strona” rozczarowała ponoć inwestorów – i to zarówno państwowych, jak i prywatnych – trudno więc orzec, czy zechcą oni finansować następne projekty Isajewa. Z czego mogło to wynikać? Zapewne z pośpiechu, w jakim dzieło powstawało. Realizatorzy stawali bowiem niemal dosłownie na głowie, aby zdążyć na wyznaczony dzień premiery (koniec maja ubiegłego roku). W efekcie – a wiemy to dzięki relacji grającego główną rolę Sanżara Madijewa – nie włączono do filmu scen opowiadających o młodości jego bohatera, relacjach z ojcem, romansie z poznaną w czasie służby piękną Kariną. W efekcie można było odnieść wrażenie, że fabuła ma poważne luki, co – sądząc po recenzjach – najbardziej irytowało kazachskich krytyków. Może gdyby reżyser nie był debiutantem, potrafiłby postawić się producentom i zaprotestować przeciwko kierowaniu do dystrybucji niedokończonego dzieła. Nie miał jednak zbyt wiele do powiedzenia…
Głównym bohaterem filmu jest Nurtas, młody prawnik, który jednak zamiast rozpocząć pracę w jakiejś międzynarodowej korporacji, co wiązałoby się ze sporymi dochodami, postanawia iść w ślady ojca i wstąpić do milicji. Jego decyzji nie rozumie przyjaciel z dzieciństwa – człowiek niezwykle bogaty, którego stać na to, aby raz w miesiącu latać prywatnym samolotem do Londynu na studia. Choć proponuje on Nurtasowi zatrudnienie w swojej firmie, ten grzecznie odmawia. Chce zostać stróżem prawa – i koniec! Nie ma żadnej dyskusji. Kiedy pojawia się w ałmackiej komendzie, generał Achmietow przydziela go do zespołu, którym kieruje doświadczony Gieorgij Bojchow, choć młodemu mężczyźnie znacznie bardziej przypada do gustu jego rówieśnik Maks. Mają ze sobą wiele wspólnych tematów i zainteresowań, chociażby stare samochody. W tym samym czasie lokalna mafia postanawia wyciągnąć pieniądze od szanowanego biznesmena Aschata Tenirbajewa; pod pozorem przeprowadzenia transakcji sprzedaży ziemi zostaje on wyciągnięty na pustkowie, gdzie bandyci, grożąc mu śmiercią, żądają dwóch milionów dolarów. Tenirbajew zgadza się zapłacić i wydaje odpowiednie polecenie swojej zaufanej sekretarce Swietłanie. Gdy mafiosi zgarniają okup, zabijają go jednak wraz z ochroniarzem, a następnie samochód z ciałami w środku wysadzają w powietrze. Jedyne, co po nim pozostaje, to tablica rejestracyjna – dzięki niej milicji udaje się natychmiast zidentyfikować zwłoki. Od razu rodzi się pytanie, komu mogło zależeć na popełnieniu tak okrutnej zbrodni? Może żonie biznesmena Alinie? A może niejakiemu Bekowi, człowiekowi, bez wiedzy którego w mieście nic się nie może wydarzyć?
Bek to zdegenerowany weteran wojenny, niegdyś służący w Afganistanie i Czeczenii, teraz natomiast zajmujący się prowadzeniem raczej szemranych interesów. Oficjalnie kieruje jedynie kasynem i nocnym klubem, nieoficjalnie podejrzewany jest przez milicję o znacznie cięższe przewinienia. Jak można mu jednak cokolwiek udowodnić, skoro nawet nie opuszcza swojego przytulnego gniazdka, w którym pod dostatkiem ma nie tylko marihuany i kokainy, ale także pięknych kobiet? Gdy zaś pragnie się wzruszyć, namiętnie ogląda kultową radziecką animowaną bajkę o „Jeżyku we mgle”… Policyjne dochodzenie rozpoczyna się od przesłuchania rodziny Tenirbajewa i pracowników jego firmy. Kluczową dla rozwiązania zagadki śmierci właściciela postacią wydaje się być Swietłana; zanim jednak Bojchowowi udaje się z nią porozmawiać, zostaje ona zamordowana na parkingu przed siedzibą konsorcjum. Nie ma wątpliwości, że ktoś likwiduje osoby mające jakąkolwiek wiedzę na temat zabójstwa. Killer popełnia jednak błąd; po dokonaniu kolejnej egzekucji w bloku mieszkalnym, przez wizjer w drzwiach na korytarz zauważa go sąsiadka zabitego mężczyzny. Jest nią młoda i urocza designerka Karina, która choć widziała mordercę tylko przez ułamek sekundy, jest w stanie pomóc milicji sporządzić jego bardzo dokładny portret pamięciowy. Dziewczyna nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że od tej pory i jej będzie grozić śmiertelne niebezpieczeństwo. Na szczęście w odpowiedniej chwili z pomocą przybywają Nurtas i Maks, którym udaje się aresztować polującego na ciemnowłosą piękność zabójcę. Mając w ręku ważnego świadka, milicja jest wreszcie w stanie ruszyć ze śledztwem z kopyta. Od tego też momentu akcja nabiera tempa, prowadząc do zaskakującego, choć wcale nie odkrywczego, finału.
„Druga strona” jest typowo komercyjnym filmem akcji, w którym fabuła ma zdecydowanie podrzędne znaczenie. Reżyserowi, jak można się domyślać, chodziło przede wszystkim o stronę wizualną dzieła i w tej materii poradził sobie całkiem nieźle. Strzelanina w nocnym klubie, choć za dnia, sfilmowana została perfekcyjnie, według najlepszych wzorców sensacyjnego kina azjatyckiego. Na pewno nie powstydziliby się jej ani Koreańczyk Chan-wook Park (twórca trylogii „Pan Zemsta”, „Old Boy” i „Pani Zemsta”), ani jego rodak Si-myung Lee (autor „2009: Utraconej pamięci”). Na jakość tych sekwencji na pewno wpłynął fakt użycia supernowoczesnej kamery cyfrowej Red One, którą ponoć po raz pierwszy wykorzystał rodak Isajewa, Timur Biekmambietow, realizując swój debiutancki amerykański film, czyli „Ściganych” (2008). Producentom zależało również, aby przedstawić swój kraj od jak najlepszej strony. Stąd postaci głównych bohaterów – odważnych i nieprzekupnych gliniarzy, którzy dla dobra społeczeństwa nie wahają się zaryzykować nawet własnym życiem. Z drugiej strony zadbano o to, by pokazać miasto (Ałmaty? Astanę? – w filmie nie zostało to doprecyzowane) w iście metropolitalnym stylu. Widzimy więc ulice wypełnione nowoczesnymi samochodami, biurowce i centra handlowe też niczym nie różnią się od tych budowanych w centrach Nowego Jorku, Tokio czy Londynu. Bogactwo i luksus widoczne są na każdym kroku. Nie uświadczymy widoku przedmieść, a już tym bardziej pustynnych aułów. Trzeba jednak przyznać, że pejzaże Ałmaty z górami Tien-szan w tle zapierają dech w piersiach. Aktorsko film też wypadł przyzwoicie, choć – o dziwo – krytyczne uwagi można mieć przede wszystkim do największej gwiazdy na planie, czyli Rosjanina Dmitrija Diużewa. Bo czy na pewno musiał on skroić swoją postać w tak przerysowany, karykaturalny sposób? Kłóci się to z generalnie dramatyczną wymową filmu.
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

East Side Story: Urok mocno wyblakły
Sebastian Chosiński

26 III 2017

Najlepszy okres w karierze Siergiej Sołowjow przeżywał w latach 70. i 80. ubiegłego wieku. To wtedy powstały jego najwybitniejsze filmy, dzięki którym na trwałe zapisał się w historii kinematografii swojej ojczyzny. Po politycznym przełomie i upadku Związku Radzieckiego wiodło mu się różnie; w każdym razie w ciągu minionego ćwierćwiecza nie nakręcił żadnego obrazu, który na dłużej pozostaje w pamięci. Nie inaczej rzecz ma się z „Tram-pkami” (sic!).

więcej »

Esensja ogląda: Marzec 2017 (3)
Piotr Dobry, Marcin Osuch, Jarosław Robak

20 III 2017

To już trzecie marcowa edycja Esensja ogląda a w niej piszemy krótko o pięciu niedawnych kinowych premierach: „Elle”, „Lego Batmanie”, „Pięknej i bestii”, „Wyspie czaszek” i „Zło we mnie”.

więcej »

East Side Story: Mutant – to brzmi dumnie!
Sebastian Chosiński

19 III 2017

Rosjanie – bez najmniejszych wątpliwości – zazdroszczą Amerykanom. Widać to w ostatnim czasie po trafiających do kin filmach. Odpowiedzią na hollywoodzkie obrazy o pierwszym kontakcie z obcymi stało się „Przyciąganie” Fiodora Bondarczuka; z kolei „Obrońcy” Sarika Andreasiana to wariacja na tematy superbohaterskie, mieszanka „X-Menów” z „Avengersami”. Niestety mało udana.

więcej »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.