Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 grudnia 2017
w Esensji w Esensjopedii

DocPoint 2014: Dziewczyna, która igrała z ogniem

Esensja.pl
Esensja.pl
Mark Mori
O Bettie Page każdy ma coś do powiedzenia; Bloger Perez Hilton uważa, że nawet w pozycji poddańczej wydawała się silna, Dita Von Teese – że wizerunek, jaki stworzyła jest ponadczasowy. Mark Mori zobaczył w niej osobę, która nie bała się być sobą. W swoim najnowszym dokumencie pokazuje, co na temat Bettie Page myślała…sama Bettie.

Z reżyserem filmu „Bettie Page Reveals All”, Markiem Mori, o najsłynniejszej pin-up girl świata, radosnym seksie i perfekcyjnych amerykańskich rodzinach rozmawia Marta Bałaga.

Mark Mori
‹Bettie Page Reveals All›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBettie Page Reveals All
ReżyseriaMark Mori
ZdjęciaGrant Barbeito, Angel Barroeta, Doug Miller, Jay Miracle
Scenariusz
ObsadaBettie Page, Dita Von Teese, Hugh M. Hefner, Rebecca Romijn, Tempest Storm, Bunny Yeager, Paula Klaw, Irving Klaw
Rok produkcji2012
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania101 min
Gatunekdokument
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Marta Bałaga: Po raz pierwszy spotkałeś Bettie w 1996 roku. Biorąc pod uwagę, że zapamiętale chroniła swoją prywatność, jak właściwie doszło do tego spotkania?
Mark Mori: Gdy pewnego razu jadłem lunch z moim prawnikiem w Los Angeles pokazał mi książkę „Bettie Page: Life of a Pin-Up Legend”. Przyjrzałem się jej i uznałem, że to coś fantastycznego, od razu zapragnąłem zrobić o niej film. Okazało się, że mój prawnik zna prawnika Bettie, zaaranżował więc nasze spotkanie i tak to się zaczęło. Sądzę, że do tego spotkania doszło w odpowiednim momencie jej życia, gdyby miało miejsce rok wcześniej lub rok później film mógłby nie powstać i nie siedziałbym teraz w Helsinkach. Miałem wielkie szczęście.
MB: Po zakończeniu kariery modelki Bettie przeżyła religijne nawrócenie. Czy Twoim zdaniem pod koniec życia pogodziła się z tym, że wciąż postrzegana jest jako symbol seksu?
MM: Myślę, że Bettie nie miała z tym problemu. Nawet po nawróceniu nie wstydziła się swojej przeszłości. Była bardzo religijna, regularnie chodziła do kościoła, ale z małym wyjątkiem pewnego etapu swojego życia, który tak naprawdę dotyczył jej nieudanego małżeństwa, nie uważała religii i pozowania nago za niedające się pogodzić sprzeczności. Według mnie Bettie Page jest uosobieniem tego, jak bardzo podzielone jest amerykańskie społeczeństwo.
MB: W twoim filmie Hugh Hefner też twierdzi, że Bettie stanowiła zabójcze połączenie tego, co grzeczne i niegrzeczne. Czy to właśnie ten dualizm sprawia, że jej sława wciąż rośnie?
MM: Miała w sobie niewinność. Bez względu na to, co robiła na zdjęciach, bez względu na to, jak szalone były fantazje, które realizowała, nigdy nie wydawało się to sprośne. Dlaczego? Bo ona świetnie się przy tym bawiła. Myślę, że chyba dlatego mówi się, że pomogła rozpocząć seksualną rewolucję - pokazywała purytańskiej Ameryce, że nawet takie rzeczy mogą stanowić przednią zabawę.
MB: Większość przedstawiających ją zdjęć wywołuje uśmiech, nawet kiedy rzeczy, które na nich robi są delikatnie mówiąc skandaliczne (śmiech). Parę lat temu Bettie Page stała się modna, powstał poświęcony jej film fabularny i kilka dokumentów. Dlaczego uznałeś, że widzom potrzebny jest kolejny?
MM: Mój film jako jedyny powstał we współpracy z samą Bettie. W przypadku pozostałych nie miała nic do powiedzenia. Pragnąłem zgłębić nieznane wątki historii Bettie, ale też przede wszystkim uchwycić to, kim tak naprawdę była. Co jest w niej takiego, że przyciąga uwagę, w czym tkwi sekret tych fotografii? Myślę, że inne filmy się do tego nie zbliżyły, więc kiedy udało mi się znaleźć sposób na to, żeby film opatrzony by komentarzem Bettie stało się jasne, dlaczego ten dokument będzie czymś zupełnie innym; po raz pierwszy to sama Bettie opowiada swoją historię.
MB: Czy próbowałeś nakłonić ją do tego, by pozwoliła się sfilmować?
MM: Tak, obiecałem jej nawet, że zatrudnię makijażystę i fryzjera z Hollywood. Kręcąc filmy miałem do czynienia z wieloma ludźmi, ale nigdy wcześniej nikt mi tak zdecydowanie nie odmówił. Co więcej, zrobiła to osoba, która spędziła przecież całe lata przed obiektywem. Bettie po prostu nie była tym zainteresowana i nie zamierzała tego robić.
MB: Dlaczego stanowiło to dla niej tak duży problem? Czy Twoim zdaniem wynikało to wyłącznie z próżności czy kryło się za tym coś więcej?

‹DocPoint - Helsinki Documentary Film Festival›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
MiejsceHelsinki, Finlandia
Od28 stycznia 2014
Do2 lutego 2014
WWW
MM: Myślę, że powodów było wiele. Wydaje mi się, że nie podobało jej się to, jak wyglądała jako starsza kobieta, w końcu w młodości była przepiękna. Tak często bywa w przypadku atrakcyjnych kobiet kiedy się starzeją. Ale musisz też pamiętać, że Bettie nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ludzie się nią interesują. Pozowała do zdjęć w tanich pisemkach dla mężczyzn i traktowała to wyłącznie jako pracę, dzięki której nie musiała pracować 40 godzin tygodniowo jako sekretarka. W tym tkwi jej urok; nie usiłowała nic tymi fotografiami przekazać, po prostu była sobą.
Bettie chciała zachować swój wizerunek, była też chroniącą swoją prywatność osobą. Nie zależało jej na tym, żeby udzielać się towarzysko. Myślę więc, że wynikało to po trochu ze wszystkich tych rzeczy.
MB: W filmie udowadniasz jednak, że sława sprawiała jej przyjemność.
MM: Uznanie jej pochlebiało, ale nie rozumiała jego przyczyny. Miło jej było słyszeć ciepłe słowa, miło było dostawać z tej racji pieniądze, ale nie chciała brać w niczym aktywnego udziału. Zmarła w 2008 roku, ale nawet gdyby żyła nie pojawiłaby się na premierze filmu (śmiech).
MB: Bettie przemawia do najróżniejszych ludzi, od młodych kobiet po gejów i gotów. Z czego wynika uniwersalizm jej wizerunku? Dlaczego wszyscy kochają Bettie Page?
MM: Bettie przemawia do buntowników, ponieważ stanowiła policzek wymierzony autorytetom. Myślę jednak, że jej najważniejszą cechę stanowił autentyzm. Była szczera w tym, co robiła, a w naszej kulturze nie brakuje fałszu. Trudno znaleźć kogoś, kto tak konsekwentnie wyrażałby szczerość i niewinność jak Bettie. Ona nie dbała o to, co powiedzą „normalni” ludzie, więc identyfikują się z nią subkultury i mniejszości seksualne. Nie można też zapomnieć, że wywarła wielki wpływ chociażby na modę.
MB: Twój pierwszy film, „Building Bombs”, opowiadał o fabryce bomb nuklearnych i otrzymał nominację do Oscara, od tamtej pory często poruszałeś ważne, społeczne tematy. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie, że wyreżyserowałeś „Bettie Page Reveals All”. Czy tak nietypowy temat stanowił dla Ciebie wyzwanie czy raczej przerażał?
MM: Byłem zdecydowanie przerażony (śmiech). W pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że sam zaczynam mieć wątpliwości co do tego, czym jest dla mnie Bettie. Dorastałem w epoce drugiej fali feminizmu i jestem pewien, że dla wielu feministek Bettie stanowi po prostu kolejny przykład eksploatacji kobiet. Tym filmem chciałbym sprowokować dyskusję pomiędzy feministkami, które odrzucają seks jako wyraz męskiej dominacji a tymi, które uważają go za narzędzie wyzwolenia.
MB: Chciałabym być świadkiem takiej konfrontacji (śmiech). Jak robi się film o ikonie, aby można było zobaczyć kryjącą się za nią osobę z krwi i kości?
MM: Musiałem odrzeć Bettie z tajemniczości, która otaczała jej osobę. Ludzie często projektują na nią swoje wyobrażenia, jej zniknięcie tylko to ułatwiało. Musiałem więc przynajmniej częściowo ją tego pozbawić. Gdyby była fałszywa i jedyna rzecz, jaka byłaby w niej interesująca to reputacja, wtedy taki zabieg by się nie udał. Bettie była jednak tak szczerą, fascynującą osobą, że kiedy słyszysz jej wersję wydarzeń zaczynasz ją jeszcze bardziej doceniać.
MB: Zastanawia mnie technika, jaką zastosowałeś w filmie. Wykorzystujesz nie tylko materiały poświęcone Bettie lub stworzone z jej udziałem, ale też animację, stare filmy...Tworzysz kolaż.
MM: Próbuję pokazać ludziom, zwłaszcza tak młodym jak ty, czym były Stany w latach pięćdziesiątych. Obecnie znamy ten niewinny obraz, a tak naprawdę dochodziło wtedy do bardzo wielu nadużyć. Stany dominowały na arenie międzynarodowej, ale społeczeństwo było poddawane represjom na tle seksualnym i politycznym. Był to bardzo dziwny okres – w telewizji przeważały idealne amerykańskie rodziny, a w domu nikt takiej rodziny nie miał. Chciałem, by ludzie spojrzeli na ten czas pod innym kątem, więc wiele wybranych przeze mnie fragmentów dotyczyło właśnie tego.
Ten film zmobilizował mnie do podejmowania ryzyka, do próbowania nowych rzeczy i nie zamierzam tego zmarnować. Chciałbym, żeby teraz udało mi się zrealizować film o Jamesie Brownie. Był zupełnie szalony. Większość ludzi nie ma pojęcia o tym, jak bardzo (śmiech).
koniec
6 lutego 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry western powinien być prosty
John Maclean

20 XI 2015

Z Johnem Macleanem o stawianiu sobie ograniczeń i o tym, dlaczego wszystkie westerny są rewizjonistyczne rozmawia Marta Bałaga.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Cyniczna chęć uczynienia świata bezpieczniejszym
Andrew Bovell

29 X 2014

„Po jedenastym września utraciliśmy zdolność do rozpoznawania niewinności. Jesteśmy zbyt podejrzliwi” – mówi australijski dramaturg i scenarzysta, Andrew Bovell, autor scenariusza do filmu „Bardzo poszukiwany człowiek” i dramatu „Językami mówić będą”.

więcej »

Polecamy

Chwała na wysokości?

Dobry i Niebrzydki:

Chwała na wysokości?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Podręczne z Kairu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Atak paniki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Coco jest spoko, ale czy to kolejne arcydzieło?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Czeska babcia w roli Kaja
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Męska wrażliwość nie ma racji bytu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To nie Ragnarok, tylko Ragnaroczek
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Grimm Girl, czyli diabeł tkwi w szczegółach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

#MeToo według Kinga
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ludzie bez duszy, replikanci bez ciała
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.