Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Berlinale 2014: Był sobie chłopiec

Esensja.pl
Esensja.pl
A.J. Edwards
Wydaje się, że o Abrahamie Lincolnie powiedziano już wszystko; wiemy o jego karierze prawnika, problemach małżeńskich, osiągnięciach w roli prezydenta. A.J. Edwards się z tym nie zgadza.
W pokazywanym na festiwalu w Berlinie filmie „The Better Angels” Edwards przybliża jedyny chyba okres życia słynnego polityka, o którym wciąż niewiele wiadomo – jego dzieciństwo w Indianie.

Z reżyserem „The Better Angels”, A.J. Edwardsem, o amerykańskich wartościach, kobietach, które ukształtowały Lincolna i „Małym domku na prerii” rozmawia Marta Bałaga.

A.J. Edwards
‹The Better Angels›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułThe Better Angels
ReżyseriaA.J. Edwards
ZdjęciaMatthew J. Lloyd
Scenariusz
ObsadaDiane Kruger, Wes Bentley, Jason Clarke, Brit Marling, Lola Cook, Casey Roberts, Cameron Mitchell Williams, Wayne Pyle
MuzykaHanan Townshend
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiUSA
Czas trwania95 min
Gatunekbiograficzny, dramat, historyczny
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Marta Bałaga: Na bohatera swojego debiutu wybrałeś Abrahama Lincolna. Dlaczego uznałeś, że pomimo tak wielu powstających na jego temat filmów i książek, wciąż warto się mu bliżej przyjrzeć?
A.J. Edwards: Rynek rzeczywiście zalewają filmy i publikacje poświęcone Lincolnowi, a on sam jest właściwie wszędzie. Mimo to, ludzie wciąż pragną dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Myślę, że dzieje się tak dlatego, bo jest fascynującą postacią stanowiącą w pewnym sensie wzór wyobrażający amerykańskie wartości. Lincoln uosabia dobroć, do której wciąż dążymy, to niezwykle złożona postać. Istnieje o nim tyle opowieści i anegdot, że o każdym roku jego życia można by nakręcić osobny film. Po prostu wciąż przyciąga uwagę.
MB: W „The Better Angels” koncentrujesz się na wczesnym dzieciństwie Lincolna. Czemu wybrałeś właśnie ten okres jego życia?
AJE: Ponieważ jest najbardziej tajemniczy i najmniej o nim wiemy. To czas, o którym on sam nigdy tak naprawdę nie opowiedział ani swoim przyjaciołom, ani nawet najbliższym. Może stało się tak dlatego, że pamiętał ten okres jako słodko-gorzki, pełen cierpienia, ale też nadziei i piękna, które w jego życie wniosła matka, a po jej śmierci macocha. Tych wyjątkowych elementów nie znajdziemy już nigdy potem w dziejach jego życia.
MB: Biorąc pod uwagę, jak niewiele wiemy o tych spędzonych w Indianie latach, jak przygotowywałeś się do realizacji filmu?
AJE: Na pewno nie poświęcono temu okresowi tyle publikacji, co latom spędzonym w Białym Domu czy jego karierze prawnika. Na szczęście jest jednak kilku ważnych historyków, na których pracy się oparliśmy; najwybitniejszy żyjący historyk badający życie Lincolna nazywa się William E. Bartelt i napisał wspaniałą książkę pod tytułem „There I Grew Up”. Stanowi ona doskonały materiał badawczy dotyczący tamtego okresu w Indianie. Poza tym jest jeszcze Benjamin P. Thomas, Ida Tarbell, Carl Sandburg.
Najważniejszy okazał się wywiad z jego kuzynem Dennisem, komentarz, którym opatrzony jest film powstał na jego podstawie. Dennis odkrył w tym wywiadzie bardzo wiele szczegółów dotyczących życia Lincolna, także jeśli chodzi o lata spędzone w Indianie. Jest przezabawny, ale też pełen tragizmu. Dennis był jego przyjacielem, kuzynem, znał tyle dowcipnych anegdot. Niektóre z nich znalazły się w filmie, powiedziałbym więc, że to właśnie ten wywiad stanowi serce filmu.
MB: Czy na pomysł, żeby nakręcić o nim film wpadłeś po przeczytaniu którejś z tych publikacji?
AJE: Od zawsze interesowałem się jego życiem, ale na samym początku musiałem podjąć decyzję, na którym etapie się skupić, żeby pokazać coś zupełnie nowego. Co zrobić, by mój film wyróżniał się na tle innych poświęconych mu filmów. Zapragnąłem opowiedzieć o ludziach, którzy uczynili go wielkim; o jego nauczycielach, pastorze, matce, macosze. Ta wielkość nie była czymś, z czym Lincoln się urodził, to właśnie oni pozwolili jej się ujawnić. Wydaje mi się, że nawet w swojej autobiografii nie wspomina on o swoich dzieciach, ani o żonie. Wymienia za to pierwszych nauczycieli. To, że robi to nie wspominając jednocześnie najbliższej rodziny musi o czymś świadczyć.
MB: Widać, że bardzo ważna była dla Ciebie dbałość o detale i zachowanie realiów historycznych. Czy zdecydowałeś się jednak coś zmienić, bo uznałeś, że skorzysta na tym sam film?

‹Internationale Filmfestspiele Berlin 2014›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
MiejsceBerlin
Od6 lutego 2014
Do16 lutego 2014
WWW
AJE: Większość przedstawionych wydarzeń jest autentyczna, to było dla nas niezwykle ważne. Jedynym odejściem od tej zasady była scena, w której Abraham spotyka na swojej drodze zakutych w łańcuchy niewolników. Jako dziecko mógłby pewnie zobaczyć niewolników w Kentucky lub podczas podróży do Nowego Orleanu, gdzie podobno był świadkiem aukcji niewolników, podczas której bezlitośnie rozdzielono rodzinę i sprzedano ją różnych właścicielom plantacji. W Indianie raczej by do tego nie doszło, ale na potrzebę filmu zdecydowałem się sfabrykować taką scenę. Chciałem pokazać zalążek tego, do czego Lincoln doprowadzi w przyszłości. Wątek niewolnictwa wywarł na niego ogromny wpływ i poprowadził jego pracę w konkretnym kierunku, musiałem więc znaleźć sposób, żeby spróbować to wizualnie wyrazić.
MB: Wcześniej wspomniałeś, że Lincoln to ikona i wzór, zwłaszcza dla Amerykanów. Jak robi się film o ikonie, żeby zamiast postaci na piedestale stworzyć bohatera o ludzkim obliczu?
AJE: Trudno było sprawić, by wydał się osobą z krwi i kości. Przez lata nadano mu rysy boskości, W oczach wielu ludzi jest księciem, Bogiem siedzącym w Waszyngtonie na ogromnym tronie. Może dlatego ukazanie go jako dziecka wydało mi się pierwszym krokiem we właściwym kierunku. W moim filmie nie ma Białego Domu, a on sam nie ma brody i dwóch metrów wzrostu. Gdy przyglądamy mu się u samego początku drogi, nie przytłacza i nie zastrasza.
MB: Brak brody w filmie o Lincolnie wydaje się sporym ryzykiem (śmiech).
AJE: Z całą pewnością (śmiech). „The Better Angels” to prequel, historia o początku jego życia. Dzięki temu udało się nadać mu trochę inny rys. Zwykle postrzegamy Lincolna tak, jak postrzegamy samych siebie i jest to chyba cechą wszystkich prawdziwych ikon – są wizerunkami, na które spoglądamy, albo raczej to właśnie one spoglądają na nas.
MB: Dzięki temu zabiegowi przy opisywaniu Twojego filmu przynajmniej nikt nie będzie wspominał o Danielu Day-Lewisie.
AJE: Dokładnie. Nikomu nie uda się nigdy osiągnąć takich efektów jak Daniel, więc fakt, że w moim filmie Lincolna gra dziesięciolatek (debiutant Braydon Denney – przypis autorki) na pewno bardzo pomaga (śmiech).
MB: Podkreślasz, że Lincoln był i wciąż jest niezwykle ważną postacią. Zastanawia mnie jednak, czy to, co sobą reprezentuje dotknęło w szczególny sposób także Ciebie.
AJE: Myślę, że wywarł na mnie taki sam wpływ jak na każdą inną osobę. Bez względu na to, skąd się pochodzi, o tak interesującej postaci historycznej zawsze będzie się wspominać w szkołach. Jest jak Napoleon i Fryderyk II Wielki.
Lincoln już za życia zaczął być uważany za wzór – ludzie nazywali go „uczciwym Abem”. Myślę, że stało się tak dzięki wartościom, do których dążył, jego ideałom i przekonaniom. Można było na nim polegać, był przyjacielem, zaufanym rozmówca, ojcem i dobrym mężem. To po prostu człowiek, którego łatwo stawiać za wzór, wciąż wracam do tego samego określenia, ale wydaje się ono wyjątkowo trafne.
MB: „The Better Angels” to wysmakowany wizualnie film. Dlaczego zdecydowałeś się na czarno-białe zdjęcia?
AJE: Cieszę się, że tak uważasz. Na czarno-białe zdjęcia zdecydowałem się po długiej dyskusji z Matthew (Matthew J. Lloyd jest operatorem filmu – przypis autorki). Chciałem kontrastów w stylu Orsona Wellesa, gdzie białe jest bardzo białe, a czarne – bardzo czarne. Miałem nadzieję, że dzięki temu łatwiej będzie spojrzeć na przedstawione w filmie rzeczy w bardziej uduchowiony sposób, zobaczyć je sercem, nie rozumem. Umożliwiło to też ukazanie aktorów, zwłaszcza Diane (Diane Kruger gra w filmie macochę Lincolna – przypis autorki) w zupełnie nowym świetle, wyabstrahować ich. Nie chciałem żeby mój film propagował romantyczną wizję życia pionierów w stylu Davy Crocketta i „Małego domku na prerii”. Pragnąłem stworzyć surowszą, bardziej instynktowną ikonografię.
MB: Jednym z producentów filmu jest sam Terrence Malick, z którym współpracowałeś przy „Drzewie życia”, „Podróży do Nowej Ziemi”, „To The Wonder” i ostatnio – przy „Knight of Cups”. Jaki był jego wkład w ten projekt?
AJE: Terrence’owi od początku spodobała się prostota tej historii. Chcieliśmy pracować w jednym miejscu i w niewiele osób, pragnęliśmy stworzyć w „The Better Angels” poczucie intymności i może nawet pewnej teatralności. Wywarł wielki wpływ na film, jednocześnie jednak pozwalając mi na samodzielne opowiedzenie tej historii.
MB: Lincoln to bez wątpienia amerykański bohater. Jak Twój film może zostać odebrany w Europie, czy uważasz, że opowiadana przez Ciebie historia okaże się uniwersalna?
AJE: Taką mam nadzieję Z najbardziej entuzjastycznymi reakcjami film spotkał się właśnie ze strony Europejczyków. Nawet pomimo faktu, że Lincoln jest tak ważny dla Amerykanów, jego dobroć z całą pewnością jest czymś zrozumiałym dla ludzi na całym świecie. Ktoś powiedział mi po projekcji, że nigdy wcześnie nie widział filmu wyrażającego tak silne wartości. Wszyscy, bez względu na pochodzenie, dążymy do czegoś takiego.
koniec
13 lutego 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry western powinien być prosty
John Maclean

20 XI 2015

Z Johnem Macleanem o stawianiu sobie ograniczeń i o tym, dlaczego wszystkie westerny są rewizjonistyczne rozmawia Marta Bałaga.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Cyniczna chęć uczynienia świata bezpieczniejszym
Andrew Bovell

29 X 2014

„Po jedenastym września utraciliśmy zdolność do rozpoznawania niewinności. Jesteśmy zbyt podejrzliwi” – mówi australijski dramaturg i scenarzysta, Andrew Bovell, autor scenariusza do filmu „Bardzo poszukiwany człowiek” i dramatu „Językami mówić będą”.

więcej »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

Berlinale 2014: Świat zapośredniczony
— Anna Kazejak-Dawid

Berlinale 2014: Mała Lady Makbet
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Rodzinny portret
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Skok na głęboką wodę
— Hippolyte Girardot, Caroline Sihol

Berlinale 2014: Podwójne życie Zhanga Zili
— Fan Liao

Berlinale 2014: Ostrożnie, pożądanie
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Teatr Telewizji
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Maria łaski pełna
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Mission: Impossible
— Marta Bałaga

Berlinale 2014: Anioły w Ameryce
— Marta Bałaga

Z tego cyklu

Świat zapośredniczony
— Anna Kazejak-Dawid

Mała Lady Makbet
— Marta Bałaga

Rodzinny portret
— Marta Bałaga

Skok na głęboką wodę
— Hippolyte Girardot, Caroline Sihol

Podwójne życie Zhanga Zili
— Fan Liao

Ostrożnie, pożądanie
— Marta Bałaga

Teatr Telewizji
— Marta Bałaga

Maria łaski pełna
— Marta Bałaga

Mission: Impossible
— Marta Bałaga

Anioły w Ameryce
— Marta Bałaga

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.