Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 19 lutego 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Cannes 2014: Dokumentalna fikcja

Esensja.pl
Esensja.pl
Angélique (Angélique Litzenburger) ma sześćdziesiąt lat i nie myśli o emeryturze. Po czterdziestu latach przepracowanych w klubach ze striptizem zainteresowanych jej wdziękami jest już niewielu, ale wciąż lubi się dobrze zabawić. Pewnego dnia jeden z regularnych klientów, Michel (Joseph Bour), wyznaje jej miłość. Chce, by Angélique za niego wyszła i zrezygnowała wreszcie z imprezowego stylu życia. Tylko czy jest ona do tego zdolna?

Marie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger, Samuel Theis
‹Party Girl›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułParty Girl
Dystrybutor Gutek Film
Data premiery15 maja 2015
ReżyseriaMarie Amachoukeli-Barsacq, Claire Burger, Samuel Theis
ZdjęciaJulien Poupard
Scenariusz
ObsadaSonia Theis-Litzemburger
Rok produkcji2014
Kraj produkcjiFrancja
Czas trwania96 min
WWW
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
„Party Girl” to debiut fabularny trójki młodych reżyserów, który nie tylko został wybrany na film otwarcia sekcji Un Certain Regard, ale też zdobył nagrodę za najlepszy zespół aktorski oraz prestiżową Prix de la Camera D’Or. Przewodnicząca Jury Nicola Garcia tak uzasadniała decyzję przyznania filmowi prestiżowego wyróżnienia: „’Party Girl’ to film o mocnej sile oddziaływania i bardzo oryginalny. Obejrzeliśmy go na samym początku festiwalu i żaden film mu potem nie dorównał.”
Z przekrzykującymi się nawzajem Marie Amachoukeli, Claire Burger i Samuelem Theis o pracy z rodziną, wydarzeniach, które zainspirowały film i o tym, jak pracuje im się we trójkę rozmawia Marta Bałaga.
Marta Bałaga: Wasz film mnie zaskoczył. „Party Girl” nie jest dokumentem, ale zagrał w nim Samuel, a główną bohaterką jest jego mama, Angélique Litzenburger.
Marie Amachoukeli: To długa historia. Razem z Claire nakręciłyśmy już wcześniej kilka krótkich metraży, a z Samuelem wspólnie pracowaliśmy razem…
Samuel Theis: …w 2008 roku nad krótkometrażowym Forbach…
MA: …z którym też trafiliśmy do Cannes. Zagrał w nim Samuel z rodziną i to on był wtedy głównym bohaterem, ale od razu zauważyliśmy wielki potencjał Angélique. Samuel chciał znów coś z nią zrobić i wtedy pojawił się pomysł na film fabularny. Zapytał nas, czy chcemy przeżyć z nim tą przygodę, potem musiał jeszcze tylko przekonać swoją matkę.
ST: Party Girl to dokumentalna fikcja, komedia romantyczna, dramat społeczny, biografia (śmiech). Wzięła się z prawdziwego wydarzenia, do którego doszło kilka lat temu. Moja mama, gdy miała już na karku sześćdziesiątkę, postanowiła nagle wyjść za mąż. Zadzwoniła do mnie pewnego dnia w lipcu oznajmiając, że we wrześniu bierze ślub i koniecznie muszę przyjechać (śmiech). Nie rozumiałem tej decyzji i od początku było dla mnie oczywiste, że nie jest zakochana.
Nigdy wcześniej nie zadawałem sobie pytania, jak kobieta, która przepracowała w klubach ze striptizem czterdzieści lat może nagle zmienić swoje życie. Tego zawodu nie można uprawiać wiecznie, ale jakie ma na to szanse? Na ślub przyjechały dziewczyny z kabaretu i cała nasza rodzina, na moich oczach działo się coś zupełnie niezwykłego. Coś, co nadawało się na film.
MB: Co w „Party Girl” jest w takim razie fikcją?
ST: Ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Jest w nim z pewnością zawartych wiele wątków autobiograficznych, szczegółów opowiadających o mojej matce i jej życiu. Dzieci, które pojawiają się w filmie są jej prawdziwymi dziećmi, relacje, które nas łączą i rozmowy, jakie prowadzimy są jak najbardziej prawdziwe. Na samym początku podjęliśmy jednak świadomą decyzję, że nie chcemy robić dokumentu, więc przenieśliśmy to wszystko w obręb fikcji.
MA: Musieliśmy wymyślić sceny i odnaleźć w Angélique postać filmową opartą na jej osobowości. Prowadziliśmy podchwytliwą grę pomiędzy fikcją a rzeczywistością.
MB: Grę, w której udało Wam się zamazać pomiędzy nimi granice. Pamiętam, że podczas seansu ktoś siedzący obok mnie wciąż pytał, czy to dokument.
Claire Burger: Żadna ze scen, które znalazły się w filmie, nie stanowi pełnego odzwierciedlenia rzeczywistości. Nawet, gdy chodziło o wydarzenie, które wydarzyło się naprawdę. Ludzie grający w filmie nie są profesjonalistami, ale udało im się zbudować coś tak szczerego, że postanowiliśmy znaleźć metodę umożliwiającą zachowanie tej autentyczności. Ważne było to, by nie kazać im uczyć się na pamięć kwestii. Chcieliśmy, by wyrażali się za pomocą własnych słów, wyjaśnialiśmy im poszczególne sceny i konflikty, a potem zostawialiśmy w spokoju. Poprosiliśmy też ekipę, aby była..
MA: …elastyczna…
CB: …i świadoma tego, co dzieje się na planie. Chodziło nam o to, by aktorzy mogli poczuć się wolni. Ekipa musiała się do nich dostosować.
MB: Czy oznacza to, że sporo improwizowali?
ST: Tak, także dlatego, że nie mieli rozpisanych wcześniej kwestii. To, że film przypomina dokument wynika z jego języka i ze sposobu, w jaki filmowaliśmy sceny. Zawsze staraliśmy się sprowokować niespodziewane…
MA: …wypadki, na które bohaterowie musieliby reagować „na gorąco”.
MB: Jak bliska jest Wam koncepcja cinéma-vérité?
CB: Chcemy jak najmniej inscenizować i lubimy pracować z amatorami, inspirują nas Cassavetes, Pasolini i Pialat, a przed „Party Girl” oglądaliśmy takie filmy jak „Mamma Roma”, „Kobieta pod presją” czy „Wanda”, będące portretami kobiet wolnych i żyjących niejako poza społeczeństwem. Nie odwołujemy się jednak do konkretnych nazwisk.
MB: Cały czas rozmawiamy o Twojej rodzinie. Ich portet nie w filmie jest zbyt pochlebny.
ST: Naprawdę tak uważasz? Sam nie wiem, mnie wydawał się dość pochlebny. Oczywiście jest to klasa pracująca, nie stanowiąca zbyt wdzięcznego obiektu, a dla dobra filmu musieliśmy pokazać także ich złe strony. Ostatecznie widać jednak, że są oni wrażliwi i inteligentni. Myślę, że każdy z nich to piękna postać.
MB: Biorąc pod uwagę to, że wybrałeś nie tylko prawdziwe, ale jeszcze dość intymne wydarzenia z ich życia, czy uważali czasem, że posuwacie się za daleko?
ST: Powiedzieliśmy im, o czym będzie film, wiedzieli czego mogą się spodziewać. Pewne rzeczy wychodziły jednak na powierzchnię dopiero na planie. Myślę, że jeśli chodzi o mojego brata czy siostrę nie stanowiło to problemu, gorzej było z Angélique. Na początku miała problem z naszym stylem pracy, ale gdy zrozumiała, że zamiast ją krytykować chcemy pokazać też problemy, z jakimi musiała się mierzyć, jej kłopot…
MA: …z akceptacją starości…
ST:…wtedy dała się ponieść historii.
MB: Jak bardzo było to jednak trudne dla Ciebie?
ST: Ja też miałem momenty, kiedy miałem wszystkiego dość i cała sytuacja wydawała mi się zbyt trudna. Kiedy piszesz wszystko wydaje się proste, potem trafiasz na plan i okazuje się, jak bardzo się myliłeś. Dlatego tak wspaniałe było to, że mogłem polegać na Marie i Claire.
MB: Czy ważne było dla Was pokazanie realiów tej części Francji?
MA: Tak, Claire i Samuel oboje pochodzą z Forbach, więc pokazanie tego rejonu i jego mieszkańców od samego początku miało stanowić istotną część projektu. Pragnęliśmy pokazać coś zupełnie innego od tego, czym zwykle zajmuje się kino francuskie.
CB: To miasto naszego dzieciństwa, a Party Girl to nasz pierwszy film, chcieliśmy opowiedzieć w nim o osobistych sprawach i o tym, co znamy. Nie ma tam pięknego krajobrazu, ludzie zmagają się z problemami finansowymi, zamknięte zostały wszystkie kopalnie niegdyś utrzymujące to miasto – to miejsce, z którym nikt nie wie, co zrobić. Wydało nam się interesujące, by pokazać w filmie ludzi mówiących z dziwnym akcentem, którego we Francji nie lubią, ludzi uważanych za coś pomiędzy Niemcami a Francuzami. Wyjechaliśmy z Forbach dawno temu, ale wciąż ich kochamy.
MB: Jesteście bardzo zgodni. Łatwiej pracować we trójkę?
CB: Czasem pracujemy wspólnie, czasem osobno, za każdym razem odbywa się to w innej konfiguracji. Przy tym filmie chcieliśmy jednak uczestniczyć we wszystkim razem i razem podejmować wszystkie decyzje. Dla każdego z nas był to pierwszy film fabularny i nikt nie chciał ponosić kompromisów, ale wszystkie decyzje podejmowaliśmy wspólnie, nawet jeśli trochę to trwało. Każdy coś w niego wniósł – siebie, swoją rodzinę, znajomą ekipę.
MA: Myślę, że najbardziej niepokojące dla naszej ekipy i współpracowników było to, że każdy z nas jest maniakiem kontroli. Czasem robiło się nerwowo. Nasz ekipa to grupa bardzo odważnych ludzi, niełatwo się z nami pracuje. Jak sama widzisz mówimy jednocześnie, przerywamy sobie nawzajem i żaden z nas nigdy się nie zamyka. Co za wstyd.
koniec
28 maja 2014
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Dobry western powinien być prosty
John Maclean

20 XI 2015

Z Johnem Macleanem o stawianiu sobie ograniczeń i o tym, dlaczego wszystkie westerny są rewizjonistyczne rozmawia Marta Bałaga.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Cyniczna chęć uczynienia świata bezpieczniejszym
Andrew Bovell

29 X 2014

„Po jedenastym września utraciliśmy zdolność do rozpoznawania niewinności. Jesteśmy zbyt podejrzliwi” – mówi australijski dramaturg i scenarzysta, Andrew Bovell, autor scenariusza do filmu „Bardzo poszukiwany człowiek” i dramatu „Językami mówić będą”.

więcej »

Polecamy

Dziecięca odyseja

CamerImage 2016:

Dziecięca odyseja
— Konrad Wągrowski

Żywot człowieka nie do końca poczciwego
— Konrad Wągrowski

Wypijmy za marzycieli!
— Konrad Wągrowski

Superbohaterka z dysfunkcyjnej rodziny
— Konrad Wągrowski

Ostatnie dzieło mistrza
— Konrad Wągrowski

Zobacz też

Inne recenzje

30. Warszawski Festiwal Filmowy: Dzień 5
— Urszula Lipińska, Karolina Ćwiek-Rogalska

Z tego cyklu

Duże dzieci z artretyzmem
— Marta Bałaga

Rysunek kontrolowany
— Marta Bałaga

Opowieść o przyjaźni
— Marta Bałaga

Nie jestem strategiem
— Alice Rohrwacher

Innego razu w Anatolii
— Marta Bałaga

Wszystko o Marii
— Marta Bałaga

Dwa dni w Belgii
— Marta Bałaga

Propozycja nie do odrzucenia
— Marta Bałaga

Najdroższa mamusia
— Marta Bałaga

To nie jest kraj dla kobiet
— Marta Bałaga

Tegoż autora

Co nam w kinie gra: Pakt z diabłem
— Marta Bałaga

Wenecja 2015: Zabić Irlandczyka
— Marta Bałaga

Wenecja 2015: Portret niedokończony
— Marta Bałaga

Wenecja 2015: Na szczytach świata
— Marta Bałaga

Wenecja 2015: Niebezpieczny związek
— Marta Bałaga

Wenecja 2015: Jednym głosem
— Marta Bałaga

Co nam w kinie gra: Pan Turner
— Marta Bałaga

Co nam w kinie gra: Cena sławy
— Marta Bałaga

Co nam w kinie gra: Magical Girl
— Marta Bałaga

Cannes 2015: Wojna jest w nas
— Marta Bałaga

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.