Zupełnie zapomniałem o tym wątku. Przepraszam, że nie odpisywałem (a od 20 lipca do 9 sierpnia nie ma mnie w sieci, więc znów zapewne będzie opóźnienie).
1. Wyszedłeś z założenia o "szerokim omawianiu RPG w kontekście kulturowo-socjologiczno-psychologicznym".
2. Jeżeli chodzi Ci o omawianie gier przez akademików, to myślę, że poglądy "zwykłych" erpegowców nie mają większego wpływu na to, co o nich piszą naukowcy (pomimo iż znaczna część badaczy RPG to bierni lub czynni gracze).
3. Ale pewnie masz raczej na myśli samych graczy, którzy lubią wpisywać RPG w taki "uszlachetniający" kontekst? W tym wypadku miałbym wątpliwości: czy rzeczywiście można tu mowić o "szerokim omawianiu w kontekście [itd.]"? Ciekawie byłoby to jakoś sprawdzić. Znam przykłady osób (takich jak Furiath), które są takiemu podejściu raczej niechętne – wydaje mi się, że większość graczy nie jest specjalnie zainteresowana tego rodzaju refleksją i dyskusją nad swoim hobby.
4. Możliwe natomiast, że gdzieś głębiej w erpegowcach tkwi takie przekonanie o wyższości swojego hobby nad innymi zbliżonymi – rzadko wyrażane, dyskutowane czy poddawane przemyśleniom, ale obecne. Wszelako trudno nam będzie stwierdzić, czy faktycznie tak jest.
5. Nie znam się na karciankach, planszówkach i battle'ach. Dlatego trudno mi się wypowiadać w sposób rozstrzygający. Przypuszczam jednak, że RPG faktycznie są zjawiskiem bardziej złożonym (np. ze względu na przeplatanie się narracji z interakcją albo skomplikowanie relacji między rzeczywistością a fikcją). Tyle że to jeszcze samo w sobie nie znaczy: "lepszym" – ale o tym może innym razem.
