Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 30 kwietnia 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Powrót księcia

Esensja.pl
Esensja.pl
[1] 2 »
Choć "Prince of Persia" była grą niezwykle wciągającą, już dawno nikt w nią nie gra. Dlaczego zatem właśnie teraz zebrało mi się na pisanie o "PoP"? Powód jest jeden - książę powrócił!

‹Prince of Persia: Piaski czasu›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPrince of Persia: Piaski czasu
Tytuł oryginalnyPrince of Persia: Sands of Time
Data produkcji2004
Producent Ubi Soft
Wydawca Ubi Soft
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Książę biegł ile sił w nogach do zamykających się drzwi. Wiedział, że pozostało mu niewiele czasu. Za chwilę ze ściany wyjedzie kolejne ostrze, które rozetnie go na pół niczym kartkę papieru. Jeszcze pięć kroków i książę odbił się jak najmocniej potrafił, szybując nad przepaścią pełną naostrzonych pali. Lekkie lądowanie, fikołek i już był po drugiej stronie drzwi, które właśnie w tym momencie z głuchym łomotem zatrzasnęły się za jego plecami. Niewiele brakowało...
Wspomnienie
Wiele osób czytających powyższy tekst mogłoby pomyśleć, że zebrało mi się na wspominki. Książę, zaostrzone pale, pułapki - wszystko to podsuwa każdemu graczowi tylko jeden obraz - "Prince of Persia".
Gra ta za sprawą Broderbund zagościła na wielu komputerach w roku 1990. Szybko stała się hitem. Tysiące graczy ratowało piękną księżniczkę z rąk złego Wielkiego Wezyra omijając liczne pułapki i pokonując w walce na szable licznych przeciwników. A wszystko to w zaledwie jedną godzinę!
Choć "Prince of Persia" była grą niezwykle wciągającą, już dawno nikt w nią nie gra. Dlaczego zatem właśnie teraz zebrało mi się na pisanie o "PoP"? Powód jest jeden - książę powrócił!
Dziś
Choć większość graczy zagrywających się 14 lat temu w pierwowzór już dawno wyrosła z gier komputerowych (bo podobno się z tego wyrasta, choć ja w to nie wierzę), UbiSoft zdecydował się obudzić wspomnienia. Chcąc przyciągnąć staruszków do swoich „blaszaków”, a także by zgromadzić grono nowych fanów przygód perskiego księcia, zdecydowano o wyprodukowaniu "Prince of Persia: Sands of Time".
Prince of Persia AD 1990
Prince of Persia AD 1990
(love?) Story
"Piaski Czasu" (bo tak brzmi polski tytuł gry) nie są, jak mogłoby się wydawać, wierną kopią gry sprzed lat, przyobleczonej w nowe, bardziej odjazdowe fatałaszki. To zupełnie nowy tytuł, choć bezpośrednio nawiązujący do gry z 1990.
Podobnie jak tam, mamy tu księcia i piękną księżniczkę (ściślej mówiąc, córkę maharadży). Akcja gry rozgrywa się w ogromnym pałacu, który zwiedzimy od piwnic po czubki dachów (dosłownie!). Tym razem naszym celem będzie pokonanie złego wezyra, za którego zdradliwą namową nasz bohater wypuścił na świat Piaski Czasu. Efekt był zgoła odmienny niż oczekiwał tego książę, a moce, które uwolnił, w jednej chwili obróciły wszystkich w proch (a ściślej mówiąc, w piaskowe bestie). Jedynym, co pozostało w tej sytuacji, to spróbować cofnąć swój czyn. Mowa przecież o Piaskach Czasu, sile nadprzyrodzonej, która potrafi zapanować nad tym, co, wydawałoby się, nie podlega żadnym manipulacjom - nad czasem. Z pomocą przychodzi księciu Farah (córka maharadży, w którego pałacu toczy się akcja gry), która przez większość czasu będzie nam towarzyszyć. Wspólnie będą musieli stawić czoła licznym pułapkom, drobnym zagadkom logicznym czy wreszcie licznym wrogom stojącym na drodze do Złego Wezyra.
Piruet, skok i bieganie po ścianie, czyli kilka słów o wnętrzach
Prince of Persia AD 1990
Prince of Persia AD 1990
Aby dotrzeć do swego głównego przeciwnika, książę i Farah przemierzą niezliczoną ilość lokacji. Od lochów i pełnych wody łaźni, poprzez jaskinie pełne stalaktytów, urwiste zbocza z pięknymi wodospadami, liczne podwórka, potężne mosty – aż po pełne wschodniego przepychu wnętrza i czubki dachów potężnego pałacu. Jedną wspólną cechą większości tych miejsc jest wysokość. Niemal zawsze nasz główny bohater kończy pokonywanie kolejnego pomieszczenia gdzieś pod sufitem (a sale w pałacu są baaardzo wysokie), balansując na linie nad przepaścią czy skacząc nad znikającym gdzieś w ciemnościach (w dole) wodospadem. Tym samym szczerze odradzam grę osobom, które mają lęk wysokości.
Wszystkie odwiedzane przez nas lokacje naszpikowane są licznymi pułapkami, zapadniami, piłami tarczowymi, ostrzami, zatrzaskującymi się po pewnym czasie drzwiami itp. Aby pokonać te przeszkody, nasz perski przyjaciel będzie musiał wykazać się nadludzką wręcz zręcznością, a także dużą dozą sprytu (nie każda droga jest tak oczywista, jakby się mogło wydawać). Chcąc pokonać przeszkody, nieraz będzie musiał balansować nad przepaścią, biegać po ścianach czy, odbijając się od ścian, wspinać się na zamkową wieżę. Tak, tak... Nasz perski heros zna niesamowitą ilość sztuczek, a co najważniejsze, wykonuje je z dziecinną wręcz łatwością. Skoki nad przepaścią, koziołki, salta, wspinaczka po urwisku, spacerek po gzymsie najwyższej wieży w zamku czy nawet bieganie po ścianie - to dla księcia chleb powszedni. Tylko wykorzystanie pełnego zestawu umiejętności (niejednokrotnie łącząc poszczególne ruchy w całe ′kombosy′) pozwoli na pokonanie przeszkód. To, co warto zaznaczyć, to przemyślana budowa każdego z pomieszczeń, które przyjdzie nam pokonać. Z początkowo niejasnej konstrukcji komnat po pewnym czasie gry zaczniemy szybko wyławiać charakterystyczne elementy konieczne do jej pokonania. Niewielkie gzymsiki, filary, wystające ze ściany pręty, belki stropowe w odpowiednim zestawieniu pozwolą osiągnąć nam cel, najczęściej (jak już wspominałem) zawieszony gdzieś wysoko ponad naszą głową. Plansze są bardzo zróżnicowane, a pokonanie każdej stanowi odrębne wyzwanie. To, na co na pewno nie będziemy mogli narzekać, to nuda. Intrygujące rozwiązania przejścia kolejnych lokacji zupełnie pochłaniają gracza. I choć początkowo konieczne kombinacje ruchów mogą wydać się niemożliwe (skok, bieg po ścianie, odbicie się od niej, złapanie liny, ′bujnięcie się′ i kolejny skok na następną...), po chwili okazują się dziecinnie proste, a niesamowita łatwość, z jaką sterujemy księciem, pozwala nam na zachowania niemal intuicyjne.
Sala była ogromna. Dwa snopy światła oświetlały posadzkę, wpadając przez szklaną kopułę zawieszoną gdzieś wysoko ponad głową bohatera. Książę właśnie obserwował maleńkie drobinki kurzu wirujące w powietrzu, gdy zaczęli pojawiać się wrogowie. Liczne emanacje magiczne ogłaszały przybycie kolejnych piaskowych bestii. Książę wiedział, że nie ma zbyt wiele czasu. Mocniej ścisnął trzymaną w prawej ręce szable i rzucił się do ataku. Uderzając na przemian szablą i sztyletem zlikwidował dwóch pierwszych przeciwników. W momencie, gdy wbijał magiczny Sztylet Czasu w ciało drugiego z nich, aby odesłać go w wieczny niebyt, tuż za jego plecami teleportował się olbrzymi strażnik. Książę niczym błyskawica wykonał piruet tnąc na odlew, aby w tej samej sekundzie wykonać salto w tył i błyskawicznie odbić się od ściany. Z wysuniętym do przodu ostrzem poszybował wprost w kierunku oszołomionego jeszcze przeciwnika. Chwilę później Sztylet Czasu wyssał z ciała magiczną moc, która pozwalała odradzać się piaskowej marze.
Taniec miecza
Jedną z głównych atrakcji "Prince of Persia: Sands of Time" są liczne walki, które książę musi stoczyć, aby ostatecznie zmierzyć się ze Złym Wezyrem. Walki te to oczywiście szermiercze pojedynki z licznie strzegącymi pałacu piaskowymi potworami. Podobnie jak pokonywanie wymyślnych pułapek, walka w grze jest równie widowiskowa i atrakcyjna. Aby stanąć przeciwko liczniejszym wrogom, będziemy musieli opanować cały zestaw ciosów, parowań i przeróżnych sztuczek. Choć tak skomplikowane ′kombosy′ mogą wydawać się trudne, kolejne sztuczki wykonujemy bez najmniejszych trudności, a walka odbywa się w sposób niezwykle płynny - przypominając raczej taniec z mieczem, niż brutalną walkę na śmierć i życie. Każdy z przeciwników ma jakiś słaby punkt, który wcześniej czy później musimy odkryć i, wykorzystując jeden konkretny cios, rozprawić się z nim ostatecznie. Choć wydaje się to prostą receptą na zwycięstwo, w zestawieniu z mieszanym składem atakujących nas oddziałów (a także ich liczebnością), sprawa nie jest tak łatwa, jakby się mogło wydawać. Początkowo proste pojedynki z czasem zmieniają się w mordercze batalie z całymi zastępami wrogów, pełnymi szybkich uników, parowań i błyskawicznych cięć. Przeciwnicy za wszelką cenę starają się otoczyć księcia i powalić go na ziemię. Jeśli im się to uda, marna szansa, że wyjdziemy z tego cało.
W walce często wspiera naszego herosa Farah, szyjąc do przeciwników z łuku. Niestety, jako osoba wątła i raczej niezaprawiona w bojach, często z kata staje się ofiarą, która wymaga naszej pomocy (ech, to podkreślanie swego męstwa!).
Sztylet Czasu
Tym, co bez wątpienia ułatwia nam pojedynki, jest wspomniany Sztylet Czasu. Broń ta przepełniona niezwykłymi mocami pozwala nam na krótką chwilę zapanować nad czasem. Dzięki niemu będziemy mogli cofnąć czas o kilka(naście) sekund, ′zamrozić′ na moment przeciwnika czy nawet sprawić, że wszystko będzie rozgrywało się w zwolnionym tempie (kolejna wersja Bullet Time znanego z Matrixa czy Maxa Payne′a). Choć nie jest to nic nowego w dzisiejszych grach, zostało to w "PoP" doskonale dopracowane wizualnie i funkcjonalnie. Sztylet Czasu ma określony ładunek magiczny, który gromadzimy pokonując kolejnych przeciwników. Nie jest on zbyt wielki, zatem musimy dysponować magiczną mocą roztropnie i wykorzystywać ją w najwłaściwszych taktycznie momentach walki. Nawet, jeśli przegramy i ugniemy się pod ciosami przeciwników, pozostaje możliwość ′cofnięcia′ owych krytycznych kilku(nastu) sekund i rozegrania ostatniego starcia inaczej, unikając śmiercionośnego ciosu. Wszystko to wszakże pod warunkiem posiadania magicznego ładunku w sztylecie.
Piękno Wschodu
[1] 2 »
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Żeglując po japońskich wodach
Agata Hanak

28 IV 2017

W ostatnich czasach na polskim ryku gier planszowych ukazało się sporo tytułów, których autorem lub współautorem jest Bruno Cathala – uznany w świecie twórca. Dziś recenzja „Yamatai”, niezwykle kolorowej planszówki z łódkami w tle.

więcej »

Logiczna zmiana nastroju
Marcin Mroziuk

7 IV 2017

Od strony wizualnej „Brains. Uśmiech proszę!” nie jest może grą aż tak atrakcyjną jak choćby „Brains. Ogród japoński”, ale wielbiciele łamigłówek na pewno będą zachwyceni tym tytułem.

więcej »

Mała Esensja: Coś, co możesz znaleźć na Rebel.pl
Wojciech Gołąbowski

3 IV 2017

Czy jest na sali ktoś, kto nie zna gry/zabawy w państwa i miasta? Ręce w górę… Dziękuję, nie widzę. „Wymyśl to!” jest tym samym. Tylko bardziej.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Piraci: Przed monitorem pod czarną banderą
— Bartosz Kotarba

Cisza i mrok
— Bartosz Kotarba

Koszykarskie święto
— Bartosz Kotarba

Cierń i duch
— Bartosz Kotarba

Łowca z otchłani
— Bartosz Kotarba

Cywilizowany produkt
— Bartosz Kotarba

Mroczna atmosfera
— Bartosz Kotarba

Wreszcie coś się ruszyło
— Bartosz Kotarba

ONI mogą wszystko
— Bartosz Kotarba

Wojna, jakiej jeszcze nie było
— Bartosz Kotarba

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.