Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 28 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Powiedział, co wiedział

Esensja.pl
Esensja.pl
Kto, jak, gdzie i czym? Wszystkie te czynniki muszą znaleźć swoje odzwierciedlenie w porządnej opowieści grozy. Dzięki grze „Crime Story: Detektywi bez Licencji” mamy możliwość wejścia w buty autora kryminałów i przekonania się na własnej skórze, że wymyślanie historii to dla wyobraźni nie lada wyzwanie.

Dziękujemy wydawnictwu Factory of Ideas za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Przemysław Bobrowski
‹Crime Story: Detektywi bez Licencji›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCrime Story: Detektywi bez Licencji
Data produkcjipaździernik 2015
Autor
Wydawca Factory of Ideas
EAN5902768838381
Info3-8 osób, od 12 lat
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Chyba każdy miał okazję wysłuchać w swoim życiu jakiejś strasznej historii, choćby przy wieczornym ognisku. Człowiek jest tak skonstruowany, że niezmiernie interesuje go to, co makabryczne. Jest to niejako wentyl bezpieczeństwa, pozwalający oswoić trudną do pojęcia rzeczywistość. Przeważnie opowieść ma jednego autora. A co by powstało, gdyby było ich więcej? Na to pytanie odpowiada najnowsza propozycja wydawnictwa Factory of Ideas.
„Crime Story” to gra polegająca na opowiadaniu historii. W niewielkiej wielkości pudełku znajdziemy ponad 120 kart postaci, przedmiotów, miejsc oraz akcji. Wszystkie one są również przedstawione na czterech dużych arkuszach pomocy, bo znajomość tego, z czym możemy się spotkać, jest bardzo istotna dla przebiegu rozgrywki. Każdy uczestnik otrzymuje na początku dziesięć kart, z których musi odrzucić dwie (gracz startowy trzy). Następnie są one zbierane i dokładany jest do nich kartonik mordercy. Po tym następuje ponowne rozdanie kart. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać zagmatwane, jednak dzięki temu zabiegowi gracze choć po części mogą wiedzieć, co kryje się w rękach pozostałych osób.
Pierwszy uczestnik musi wypowiedzieć zdanie początkowe, otwierające opowieść, kolejne zdania są dopowiadane przez następnych graczy siedzących zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara. Na wymyślenie dalszej części historii mamy kilkanaście sekund, przy ich odmierzaniu należy się posłużyć stoperem lub klepsydrą. Jeśli ktoś nie wyrobi się w czasie, musi odrzucić jedną z trzech kart żółtych papierów, z którymi rozpoczynamy partię oraz wypowiedzieć frazę „… a wszystko to jest dziwne”. Drugim zastosowaniem żółtych papierów jest możliwość wskazania osoby, która posiada na ręce kartę mordercy, posługując się przy tym zwrotem „Wtem doznał olśnienia – mordercą jest …”. Jeśli trafimy, zabawa się kończy, a my otrzymujemy dodatkowe trzy punkty. W przeciwnym razie partia toczy się dalej. Żółtymi papierami należy jednak szafować ostrożnie, bo gdy stracimy wszystkie, nasz udział w historii dobiega końca, ponadto zachowując je do końca otrzymamy dodatkowe punkty podczas wyłaniania zwycięzcy. Detektyw kończy swoje dochodzenie również wtedy, gdy zostanie z pustą ręką. Za każdym razem, gdy gracz wymówi postać, miejsce, czynność czy też narzędzie, które znajduje się na karcie trzymanej przez innego uczestnika, otrzymuje on punkt i kładzie ją przed sobą. W ten sposób nie można zdobyć więcej niż dwa punkty na turę. Wszelka nadwyżka trafia na specjalny stos, który przyniesie punkty mordercy, jeśli tylko osoba ta nie zostanie wykryta do końca rozgrywki. Podczas tworzenia zdań należy wziąć pod uwagę sporo obostrzeń, do których należy się stosować. Nie można wyliczać rzeczy po przecinku, zdanie musi tworzyć logiczną całość z poprzednim, chcąc zdobyć kartę nie można dokonać zmiany części mowy z rzeczownika na czasownik czy z czasownika na przymiotnik. Ostatnią wartą wzmianki jest specjalna karta „dowody zbrodni”. Kładziona jest ona przed graczem, który ostatnio zdobył punkt. Jeśli do momentu, gdy historia wróci do niego, nikt inny nie zdobędzie żadnej karty, wszyscy muszą solidarnie odrzucić po jednej. W ten sposób przyspiesza się zakończenie partii. Ta kończy się, gdy przy stole zostaną jedynie dwie osoby, prawidłowo wytypujemy mordercę lub kiedy zmusimy go do odrzucenia swojej ostatniej karty. Wtedy to każdy kartonik zdobyty, pozostały na ręce oraz żółty papier wart jest jeden punkt. Niewykryty morderca otrzymuje dodatkowo wszystkie karty ze specjalnego stosu. Detektyw z najwyższym wynikiem zostaje zwycięzcą.
„Crime Story” to gra bardzo specyficzna. Na pewno nie sprawdzi się wszędzie, trzeba do niej dobrać odpowiednie towarzystwo. Z początku zasady mogą się wydawać nieco przekombinowane, wrażenie to jednak mija po pierwszych kilku próbach. Na pewno potrzeba do niej dużo wyobraźni i pewnego luzu. Nie chodzi w niej głównie o zwycięstwo, liczy się stworzenie ciekawej historii i po prostu dobra zabawa. Zresztą to, czy trafimy na odpowiednie karty lub zdemaskujemy mordercę, zależy głównie od łutu szczęścia, nie ma za bardzo przesłanek, które mogłyby na to naprowadzić. Karty mają dość oszczędne grafiki, utrzymane w klimacie noir. Rysunki są czarno-białe, gdzieniegdzie dodano pojedynczy kolor, ich prostota nie jest jednak wadą. U dołu obrazka znajduje się jego polska nazwa, u góry angielska, szkice są jednak na tyle sugestywne, że już na pierwszy rzut oka można poznać, co symbolizują. Gra przewidziana jest na 3-8 osób, działa przy każdej liczbie, choć im więcej narratorów, tym jest ciekawiej. Nie potrzeba do niej zbyt wiele miejsca, jeśli dobrze znamy karty, to można w nią grać nawet w podróży. Tytuł ten pozostawia graczom szerokie pole manewru, zaproponowano kilka wariantów, mniej lub bardziej udanych. Jednym z najciekawszych wydaje się ten, w którym kolejne zadania muszą się zawsze rozpoczynać od tej samej litery. Na uwagę zasługują także zawarte w instrukcji przykładowe historie. Trzeba przyznać, że są bardzo inspirujące. Podsumowując, „Crime Story” to pozycja warta uwagi, sprawdzi się wśród starych znajomych, mniej przy nowo poznanych osobach. Jeśli zwycięstwo odłożymy na drugi plan, to powinna nam zapewnić sporo rozrywki.
koniec
4 listopada 2015
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Escape room domowej roboty
Jakub Małecki

26 V 2017

Na świecie od pewnego czasu trwa boom na pokoje zagadek. Szał ten postanowił wykorzystać twórca gry „Unlock: Wielka ucieczka”, serwując nam możliwość przeżycia podobnych emocji bez wychodzenia z domu.

więcej »

Pędź i walcz
Marcin Mroziuk

19 V 2017

Wprawdzie „Wyścig tytanów” nie dostarcza może tak wielu atrakcji, jak zdaje się obiecywać, ale i tak rozgrywka w gronie osób dążących do bezpośredniego starcia z rywalami bywa naprawdę emocjonująca.

więcej »

Żeglując po japońskich wodach
Agata Hanak

28 IV 2017

W ostatnich czasach na polskim ryku gier planszowych ukazało się sporo tytułów, których autorem lub współautorem jest Bruno Cathala – uznany w świecie twórca. Dziś recenzja „Yamatai”, niezwykle kolorowej planszówki z łódkami w tle.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Escape room domowej roboty
— Jakub Małecki

Wielki spęd bydła
— Jakub Małecki

Gnom jaszczurowi wilkiem
— Jakub Małecki

Ukryte piękno
— Jakub Małecki

Precyzja w cenie
— Jakub Małecki

Po trupach do celu
— Jakub Małecki

W koło Macieju
— Jakub Małecki

Podnieś i dostarcz
— Jakub Małecki

Na polach chwały
— Jakub Małecki

Morze pełne kości
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.