Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 26 marca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

(Nie) Spadaj…!

Esensja.pl
Esensja.pl
Nominowane do nagrody Kinderspiel des Jahres 2015 (Dziecięcej Gry Roku) "Potworne przepychanki" ("Push a Monster"), których autorami są Wolfgang Dirscherl i Manfred Reindl, uczą zręczności, spostrzegawczości i taktyki.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Wolfgang Dirscherl, Manfred Reindl
‹Potworne Przepychanki›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPotworne Przepychanki
Data produkcji2015
Autor
Wydawca Rebel.pl
EAN5901549927641
Info2-4 osoby, od 5 lat
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 79,96 zł
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
O wiele za duże pudełko zawiera 27 drewnianych potworów ze sklejki, jedną „potworną kość”, jedną arenę, dwie popychaczki oraz 81 kartonowych żetonów różnej wielkości. Zabawa rozpoczyna się tuż po pierwszym otwarciu opakowania, bo na drewno należy najpierw ponaklejać odpowiednie nalepki. Każdy potwór ma swój kolor, rozmiar i kształt – co dotyczy zarówno ścian kostki (kolor), kartonowych żetonów (kolor i rozmiar), jak i drewnianych wyobrażeń (kolor, rozmiar i kształt). Najmniejszy stworek jest zielony, następnie przechodzimy przez czerwony, żółty, biały i pomarańczowy aż do fioletowego. Szkoda, że kolorów nie dobrano zgodnie z tęczą (bazując np. na długości fali elektromagnetycznej), bo gra zyskałaby dodatkowy walor edukacyjny. Różnych potworów mamy więc sześć, ale największy występuje tylko w dwóch egzemplarzach, podczas gdy pozostałe w pięciu (co daje łącznie owych 27 sztuk).
Arenę stanowi kartonik o nieregularnym kształcie atramentowego kleksa, przyczepiony na trwałe do kwadratowego w przekroju pudełka – w ten sposób „unosi się” nad powierzchnią stołu czy podłogi. Na arenę wkraczają zawodnicy: oba potwory fioletowe i po jednym z pozostałych należy rozmieścić w dowolny sposób, zachowując jednak dwie podstawowe reguły gry: żaden klocek nie może nachodzić (czy wręcz leżeć) na drugi i nic nie może wystawać poza krawędź areny. Już w tym momencie zaczyna się robić tam ciasno, a to dopiero początek…
Zawodnicy na zmianę wykonują swoje ruchy: rzucają kostką, która decyduje o kolorze następnego „zawodnika” (jedna ze ścianek pozwala na wybór samodzielny), a następnie biorą do rąk dwa dłuższe kartoniki zwane popychaczkami. Na koniec dłuższego z nich kładą drewnianego potwora, krótszego zaś używają do manipulowania nim tak, by jego „wejście na arenę” nie doprowadziło do upadku żadnego z już tam będących (zachowując opisane wyżej reguły, plus jeszcze jedna – potwora nie można, po umieszczeniu na popychaczce, dotykać palcami ani niczym innym). Oczywiście, jest to na dłuższą metę niemożliwe, więc uważny gracz będzie wybierał taki sposób wpychania, by zminimalizować ponoszone przy tym straty.
Straty liczone są w następujący, banalny sposób: za każdego wypchniętego z areny potwora (to jest takiego, który spadł – w trakcie rozgrywki wystawać nie może tylko ten, który jest aktualnie wpychany), rywale otrzymują po jednym odpowiadającym mu kartonowym żetonie. Na koniec gry gracze ustawiają z żetonów szereg i porównują ich długości (wygrywa najdłuższy). Ponieważ, jak już wspomniałem, każdy potwór ma swój rozmiar (co odpowiada szerokości żetonu), jest mało prawdopodobne, by końcowe szeregi miały tę samą długość.
Koniec gry ogłoszony zostaje w momencie, gdy rzut kostką wyznaczy „zawodnika”, którego nie ma już w puli. Ponieważ zepchnięte z areny potwory do puli nie wracają, gra może się skończyć już przy szóstym rzucie (co oczywiście zdarzyć się może niezmiernie rzadko). W przypadku starszych graczy, bardziej zręcznych i uważnych, pula kartoników do zbierania będzie malała wolno (szeregi będą krótkie), w przypadku młodszych dzieci zapewne odwrotnie – zauważyć tu jednak trzeba, że aby gra była wyrównana, gracze powinni być na mniej więcej jednakowym poziomie rozwoju. Młodsze dziecko nie będzie miało szans ze starszym rodzeństwem, te zaś w starciu z rodzicami.
Co jednak nie oznacza, że frajda ze wspólnej gry – spychania potworów z areny, przy ewentualnym dodatkowym dowcipnym komentowaniu – będzie mniejsza. Zawsze przecież dla najmłodszych można wymyślić i zastosować dodatkowe fory…
koniec
23 marca 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Mała Esensja: Czarny Kotruś przynosi pecha
Marcin Mroziuk

20 II 2017

„Kotostrofa” to dowód na to, że nieco modyfikując już do cna - na pozór - wyeksploatowaną mechanikę, można uzyskać naprawdę rewelacyjną grę, która może dostarczyć wiele przyjemności zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.

więcej »

Średniowieczne potyczki
Agata Hanak

17 II 2017

Troyes to miasto w północno-wschodniej Francji położone nad Sekwaną. Zostało wybrane przez Sébastiena Dujardina, swoją drogą Belga, na miejsce akcji gry planszowej.

więcej »

Ilu piratów, tyle map
Miłosz Cybowski

9 I 2017

“Brains. Mapa skarbów” to druga odsłona serii zagadek logicznych dla jednej osoby. Można by się spodziewać, że będzie to po prostu to samo, co dostaliśmy w „Ogrodzie japońskim”, ale w zmienionej stylistyce. Nic bardziej mylnego!

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Bąble większe i mniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Piosenki Wojciecha Młynarskiego
— Przemysław Ciura, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Marcin T.P. Łuczyński, Konrad Wągrowski

Bąble większe i mniejsze
— Wojciech Gołąbowski

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Inspirujące stworki
— Wojciech Gołąbowski

To nie film, to partyzantka
— Wojciech Gołąbowski

Po obu stronach Bugu
— Wojciech Gołąbowski

Znów pożegnań czas…
— Wojciech Gołąbowski

Albo krócej, albo dłużej
— Wojciech Gołąbowski

Mity vs. mity
— Wojciech Gołąbowski

Pod znakiem nowości
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.