Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 września 2017
w Esensji w Esensjopedii

Gry

Magazyn CLXIX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Hobbity.pl DriveThruRPG.com Skapiec.pl

Nowości

growe

więcej »

Zapowiedzi

growe

więcej »

W koło Macieju

Esensja.pl
Esensja.pl
Fryzja Wschodnia to kraina, która przez stulecia słynęła z doskonałych ziem rolnych. Jest to także miejsce, gdzie swe dzieciństwo przeżył jeden z najbardziej uznanych autorów gier planszowych – Uwe Rosenberg. Jeśli połączyć te dwa fakty, to wychodzi na to, że ta gra nie mogła nie powstać. Oto „Pola Arle”.

Dziękujemy wydawnictwu Games Factory Publishing za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Uwe Rosenberg
‹Pola Arle›

EKSTRAKT:100%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPola Arle
Tytuł oryginalnyFields of Arle
Data produkcjiczerwiec 2016
Autor
Wydawca GFP
EAN5906395371013
Info1-2 osoby, od 13 lat
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Jak powszechnie wiadomo, twórca tej gry słynnie z całej serii tytułów, których tematyka obraca się wokół prowadzenia gospodarstw rolnych, by wspomnieć tylko „Agricolę” czy „Kawernę”. Pierwsza myśl, która zakołatała w umysłach wielu po usłyszeniu informacji, że Uwe po raz kolejny ma zamiar wejść do tej samej rzeki, brzmiała – Naprawdę? Ile można? Nie zabija się jednak kury znoszącej złote jaja, a wprowadzone innowacje powodują, że fani i tak znowu sięgną do portfeli.
Pudełko z grą jest większe niż przeciętne, bo i zawartości jest odpowiednio dużo. Przed pierwszą rozgrywką świeżego nabywcę czeka sporo wyduszania kafelków, ale także naklejania nalepek na drewniane figurki zwierząt czy żetony członków rodziny. Zajmuje to trochę czasu, ale końcowy efekt wynagradza podjęty trud z nawiązką. Fundusze na grę zbierane były poprzez platformę Wspieram.to, dzięki czemu możliwe było dodanie do niej m.in. stylowych, płóciennych woreczków na niektóre z elementów. Pomimo, że jest to pozycja, w którą można grać tylko samemu lub w dwie osoby, to do zabawy potrzebny jest naprawdę duży stół. Poza pokaźnych rozmiarów planszą główną, mamy jeszcze taką od zasobów, ponadto każdy z graczy posiada planszę rozwoju swojego gospodarstwa oraz nieco mniejszą planszetkę stodoły, na której trzymane będą pojazdy i maszyny. A przecież to nie wszystko, bo trzeba jeszcze wygospodarować miejsce na znaczniki materiałów budowlanych czy figurki zwierząt!
Sama rozgrywka to klasyczny worker placement. Dostępnych mamy po czterech pracowników, których naprzemiennie rozkładamy na niezajętych polach, od razu korzystając ze zdolności, jakie oferują. Partia składa się z dziewięciu sezonów – pięciu letnich i czterech zimowych. Co ciekawe, jedne i drugie mocno różnią się typami działań, jakie można podczas nich podjąć. Razem układa się to w logiczną całość np. podczas inwentaryzacji po sezonie letnim trzeba zadbać o opał na zimę, na wiosnę z kolei przychodzą na świat nowe zwierzęta. Raz na rundę jedna z osób może skorzystać z pola nienależącego do danego sezonu, skutkuje to jednak oddaniem przeciwnikowi znacznika pierwszego gracza. Zajmowanie pól, na których przypadkiem może zależeć rywalowi, oraz wyścig po dostępne w danej partii budynki to właściwie jedyna interakcja, jaka zachodzi pomiędzy grającymi. „Pola Arle” posiadają syndrom „krótkiej kołderki”, ale gracz nie jest tak mocno karcony przez niedobory, jak ma to choćby miejsce w „Agricoli”. Tutaj po prostu nie uda nam się zrobić wszystkiego, na co mielibyśmy ochotę. Potrzebne do budowy czy rozwoju surowce są jednak przeważnie dostępne w kilku lokalizacjach, więc założony plan powinien, lepiej lub gorzej, wypalić. Nowością w porównaniu z poprzednimi tytułami tego autora jest zastosowanie dziesięciu specjalnych torów narzędzi, które można rozwijać. To, jak daleko się na nich znajdujemy, ma wpływ na siłę akcji z nimi powiązanych i napędza obraną przez nas strategię. A tych istnieje co nie miara. „Pola Arle” to gra, w której ma się ochotę co partię wypróbować inną drogę do zwycięstwa, sprzyja temu także losowy dobór budynków, jakie będą brały udział w rozgrywce.
foto J. Małecki
foto J. Małecki
Po rozegraniu ostatniego sezonu należy sięgnąć po załączony notatnik do ustalania wyniku. Punkty można zdobyć m.in. za wytworzone ubrania czy materiały budowlane, sprzęty w stodole, towary wysłane w podróż, postęp na torach narzędzi, pozostałe nam dobra oraz oczywiście za zwierzęta (owce, krowy i konie). W przypadku tych ostatnich nie warto skupiać się na jednym ich typie, bo te najliczniejsze nie będą dla nas nic warte. Po jednym punkcie za sztukę przyniosą tylko te, których będziemy mieli średnią ilość, a najwięcej – aż po dwa- te, których mamy najmniej. Trzeba przyznać, że rozwiązanie to sprawdza się znakomicie. Pomimo, że strategie graczy są często diametralnie różne, to osiągane przez nich wyniki potrafią być bardzo zbliżone. Warto walczyć o każdy, najmniejszy nawet punkcik, co tylko potęguje emocje.
„Pola Arle” to w moim mniemaniu szczytowe osiągnięcie i zarazem ukoronowanie kariery Uwe Rosenberga. Dobre rozwiązania z poprzednich jego pozycji zostały zebrane i twórczo wykorzystane. Gra przy pierwszym kontakcie może przytłoczyć, nie wiadomo za bardzo, gdzie sięgnąć wzrokiem i za co się właściwie zabrać. Wrażenie to mija dopiero po kilku rozegranych sezonach. A wtedy zaczyna się prawdziwa uczta dla szarych komórek, która nie raz może doprowadzić do chwil zawieszenia, szczególnie, że typowy czas trwania rozgrywki potrafi przekroczyć dwie godziny. Ale warto!
koniec
8 lipca 2016
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Bąbelkowe wojny
Agata Hanak

19 IX 2017

„Bąbelsy” to planszówka przypominająca popularny typ gier komputerowych, w których naszym celem jest strzelanie do widocznych na ekranie bąbli. Tym razem jest to starcie dwóch osób, które będą musiały pokierować tytułowymi stworzeniami w taki sposób, żeby wyjść z potyczki zwycięsko.

więcej »

Niektórym wszystko się kojarzy…
Wojciech Gołąbowski

15 IX 2017

„Unanimo” jest ponoć dla graczy od 7 roku życia. Nie miałem co prawda okazji zagrać w nią z dziećmi, natomiast rozgrywka z dorosłymi okazała się nieoczekiwanie całkiem interesująca z innego punktu widzenia.

więcej »

Japońskie pejzaże
Agata Hanak

11 IX 2017

„Kanagawa” to pięknie wydana gra o doskonaleniu sztuki malowania. Zaczynamy jako początkujący adepci malarstwa, by pod okiem mistrza Hokusai stopniowo rozwijać swą wiedzę i umiejętności.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Podziemne uprawy
— Agata Hanak

Guzik mnie obchodzi!
— Jakub Małecki

Szklana ekonomia
— Jakub Małecki

Portowe zmagania
— Jakub Małecki

Niedzielni gracze: Agricola
— Artur Król, Beata Rzepka

Być opatem, być opatem
— Kamil Sambor

Golasy, hipisi i kowboje
— Kamil Sambor

Kulinarne ćwiczenie pamięci
— Kamil Sambor

Tegoż autora

Escape room domowej roboty
— Jakub Małecki

Wielki spęd bydła
— Jakub Małecki

Gnom jaszczurowi wilkiem
— Jakub Małecki

Ukryte piękno
— Jakub Małecki

Precyzja w cenie
— Jakub Małecki

Po trupach do celu
— Jakub Małecki

Podnieś i dostarcz
— Jakub Małecki

Na polach chwały
— Jakub Małecki

Morze pełne kości
— Jakub Małecki

Bo moje jest królestwo
— Jakub Małecki

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.