Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Esensjopedii

Jeszcze więcej potworów

Esensja.pl
Esensja.pl
„Potwory w Nowym Jorku” to następca „Potworów w Tokio”, które w 2014 roku zdobyły w Polsce tytuł Gry Roku. Czy nowa odsłona również podbije serca polskich graczy?

Dziękujemy wydawnictwu Egmont za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Richard Garfield
‹Potwory w Nowym Jorku›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPotwory w Nowym Jorku
Tytuł oryginalnyKing of New York
Data produkcji17 maja 2016
Autor
Wydawca Egmont
Info2-6 graczy, od 10 lat
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Zanim „Potwory w Tokio” zostały uznane w Polsce za najlepszą grę, zdobyły dużą popularność na świecie. Kwestią czasu było wydanie dodatku (który w Polsce też się ukazał), a później przyszła pora na „Potwory w Nowym Jorku” – tytuł oparty na tym samym pomyśle, ale z pewnymi modyfikacjami.
„Potwory” to bijatyka, której celem jest wyeliminowanie przeciwników. Wygrać można także osiągając odpowiednią liczbę punktów doświadczenia. Rozgrywka polega na rzucaniu kostkami, które mają na ściankach symbole pozwalające na wykonanie akcji – ataku na wrogów, leczenia, pozyskania energii służącej do zakupu nowych mocy, niszczenia budynków itp. Gracz wykonuje te akcje, których symbole zostaną na kostkach po zakończeniu rzutów.
Gra toczy się na planszy przedstawiającej dzielnice Nowego Jorku, w tym Manhattan podzielony na trzy części. Potwory znajdujące się na Manhattanie zadają obrażenia tym w pozostałych dzielnicach i odwrotnie. Za przetrwanie całej kolejki w tej części miasta gracz otrzymuje bonus i możliwość przejścia w górę dzielnicy – im jest wyżej tym lepsze nagrody na niego czekają. Problem polega na tym, że będąc na Manhattanie nie można się leczyć, więc utrzymanie się tam dłuższy czas jest sporym wyzwaniem. Zagrożeniem są nie tylko gracze sami dla siebie. W „Potworach z Nowego Jorku” jest możliwość niszczenia budynków (jeśli na kostkach pozostaną symbole niszczenia, to taka akcja jest obowiązkowa do wykonania) – z jednej strony każdy zrujnowany budynek daje jakąś nagrodę (np. energię czy punkt życia), ale z drugiej powoduje ściągnięcie do dzielnicy oddziałów wojskowych, które mogą atakować potwory. Dzieje się to wtedy, gdy graczowi wypadnie znak „auć”. W zależności od tego ile tych symboli się pojawi, atak wojska jest mniej lub bardziej zmasowany.
Rozgrywkę rozpoczyna się wybierając swojego potwora. Wprawdzie wyglądają one różnie, ale wszystkie mają identyczne moce, więc tak naprawdę to tylko kwestia wyglądu. Na szczęście dzięki pozyskiwanej energii można kupować karty działające jednorazowo lub na stałe. Te drugie pozwalają na modyfikacje potworów, dodając im drugą głowę, ognisty oddech czy niszczycielski ogon. Nowością w stosunku do poprzednich „Potworów” są dwie karty, które można zdobyć dzięki odpowiednim rzutom. Pozwalają one na szybsze zdobywanie punktów doświadczenia. Jedną dostajemy za uzyskanie trzech symboli gwiazdy (ale tracimy, gdy innemu graczowi uda się ta sama sztuka) i dopóki posiadamy, to możemy każdą wyrzuconą gwiazdkę zamienić na punkt; a drugą za wyrzucenie trzech „auć”. Daje to nam, oprócz doświadczenia, dodatkową kostkę do rzutów (tę kartę też można w identyczny sposób stracić).
„Potwory w Nowym Jorku” to bardzo udana następczyni „Potworów w Tokio”. Jest to nadal gra losowa, ale mamy trochę więcej wyborów i łatwiej też wygrać dzięki punktom doświadczenia. Na samym początku może się wydawać trochę przekombinowana, ale tak naprawdę wszystko szybko się wyjaśnia i rozgrywka przebiega bez zgrzytów. Ze względu na to, że na planszy mamy potwory i wiele znaczników, czasami można mieć zastrzeżenia co do czytelności tego, co dzieje się w danej chwili. Nie da się ukryć, że nowa gra jest dość podobna do poprzedniczki. Z tego względu nie sądzę, aby mogła przekonać do siebie tych, którym „Potwory w Tokio” nie przypadły do gustu. Zastanowić się też można czy warto posiadać obie gry w swojej kolekcji. Moim zdaniem tak, zwłaszcza jeśli ta starsza już się nam trochę ograła, wtedy dostajemy przyjemny powiew świeżości w postaci amerykańskich potyczek. Nadal jest to porządnie wydana, kolorowa i pełna złośliwości gra, a ja z równą przyjemnością zasiadam do obu jej wersji.
koniec
29 lipca 2016
dodajdo

Komentarze

29 VII 2016   12:08:50

"Gracz wykonuje te akcje, których symbole >>zostaną>pozostaną

29 VII 2016   12:10:51

kurczę, przepraszam, coś mi się pochrzaniło przy kopiowaniu.

"jeśli na kostkach pozostaną symbole niszczenia" "Gracz wykonuje te akcje, których symbole zostaną na kostkach po zakończeniu rzutów."

Co to własciwie znaczy? Bo jeśli po prostu wykonujemy te ruchy które wyrzuciliśmy/wylosowaliśmy to zostało to bardzo niezgrabnie moim zdaniem ujęte.

01 VIII 2016   09:58:18

Gracz może wykonać do trzech rzutów i wykonuje te akcje, które zostaną na kościach.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Podróż na północ
Agata Hanak

25 X 2017

Właśnie ukazała się kolejna samodzielna gra z popularnej serii „Wsiąść do pociągu: Kraje Północy” – przeznaczona wyłącznie dla 2-3 osób. Tym razem przyjdzie nam przemierzać mroźną Skandynawię, jak zwykle mozolnie budując połączenia kolejowe.

więcej »

Cnota umiaru
Jakub Małecki

16 X 2017

Światowe trendy wydawnicze są takie, by przyciągnąć nabywców krzykliwością komponentów. Wszystko ma być kolorowe, z niepowtarzalnymi ilustracjami, szczegółowymi figurkami i fantazyjnie przyciętymi żetonami. Na szczęście zdarzają się jeszcze pozycje adresowane do osób, dla których liczy się ukryte piękno – tych powinna zainteresować gra „W roku smoka”.

więcej »

Coś dla koneserów
Jakub Małecki

7 X 2017

Bywają gry, które z niejasnych przyczyn długo nie zostają wydane w wersji polskiej, choć z pewnością na to zasługują. Na szczęście problem ten nie dotyczy już jednej z – nie bójmy się tego powiedzieć – legend. Mowa o „Zamkach Burgundii”.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Złoto, złoto, złoto
— Jakub Małecki

Potwornie wciągająca gra
— Agata Hanak

Król może być tylko jeden
— Jakub Małecki

Tegoż autora

Podróż na północ
— Agata Hanak

Bąbelkowe wojny
— Agata Hanak

Japońskie pejzaże
— Agata Hanak

Pikantne skojarzenia
— Agata Hanak

Żeglując po japońskich wodach
— Agata Hanak

Średniowieczne potyczki
— Agata Hanak

Kradzież popłaca
— Agata Hanak

Hotel idealny
— Agata Hanak

Pojedynek na pędzle
— Agata Hanak

Strategia nad Loarą
— Agata Hanak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.