Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 27 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Łowca z otchłani

Esensja.pl
Esensja.pl
Stalowe cygaro sunące w ciszy w odmętach oceanu… Dla jednych duma, dla innych… śmierć. Zaledwie kilkudziesięciu ludzi potrafiło przynieść śmierć setkom, zatopić dziesiątki statków, zmienić bieg historii? Prawie…

‹Silent Hunter II›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSilent Hunter II
Tytuł oryginalnySilent Hunter II: WWII U-Boat Combat Simulator
Data produkcji7 listopada 2001
Producent Ultimation Inc.
Wydawca Strategic Simulations Inc.
Dystrybutor Play-It
InfoRekomendowane: Pentium III 600MHz, 128MB RAM, 16 MB akcelerator 3D
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
U-booty, bo o nich mowa, były największym postrachem floty sprzymierzonych. Do 1943 roku to one rozdawały karty na wodach Atlantyku. Wojna totalna i zatopienie „Athenii” z 1103 pasażerami i 315 członkami załogi uświadomiło światu potęgę i potencjalne możliwości floty podwodnych myśliwych Adolfa Hitlera. Jak wiadomo, sprzymierzeni otrząsnęli się z szoku i pokonali myśliwych, którzy po 1943 roku sami stali się zwierzyną. Jednakże do końca II wojny światowej U-boot kojarzył się z zagrożeniem, ryzykiem, a także nagłym i cichym atakiem z ukrycia…. atakiem z otchłani.
Temat niewątpliwie pasjonujący, pobudzający serca i umysły wielu domorosłych „podwodniaków”, nie pozostał bez echa w świecie gier komputerowych. „Silent service” czy „Silent hunter” to tytuły, które przeszły już do kanonu gier. Ostatnio na półki sklepowe zawitała kontynuacja drugiego z wymienionych tytułów.
„Silent hunter” ukazał się w roku 1996, jego następca nadpłynął 6 lat później. Ten długi okres produkcji wyraźnie odbił się na ostatecznym produkcie studia Ultimation Inc. Gra wydana przez SSI (Strategic Simulations Inc.) bez wątpienia jest grą dopracowaną, ale owe 6 lat odbiło się przede wszystkim na grafice. Ale od początku…
„Silent Hunter II” przenosi nas w realia II wojny światowej, gdzie jako jeden z „tchórzliwych łotrów”, jak określał dowódców U-bootów Winston Churchill, stajemy do walki z siłami aliantów. Gra oferuje możliwość rozegrania pojedynczych misji historycznych lub kampanii trwającej od 1939 do 1945 roku. Wachlarz scenariuszy jest dość szeroki, co niewątpliwie uatrakcyjnia rozgrywkę. Niektóre misje są bez dwóch zdań ukłonem w kierunku pasjonatów historii U-bootów. Przykładem może być misja, w której, powtarzając wyczyn Guntera Priena, przenikniemy do Scapa Flow, jednej z silnie strzeżonych baz wojskowych Wielkiej Brytanii. W ramach ciekawostek powiem, że już w pierwszej misji kampanii staniemy naprzeciwko dobrze skądinąd znanej „Błyskawicy” uciekającej przez Skagerrak. Wraz z kolejnymi misjami i osiągnięciami, poza odznaczeniami, otrzymujemy awanse, a co za tym idzie – dowodzenie na nowszych typach U-bootów (od typu II po XXI). Wszystkie osiągnięcia gracza są notowane, dzięki czemu na mapie możemy obejrzeć wszystkie miejsca, gdzie zatopiliśmy wrogie okręty. Istnieje również możliwość porównania sumarycznego tonażu zatopionych przez nas okrętów z wynikami najlepszych podwodniaków III Rzeszy, jak chociażby z Otto Kretschmerem.
Jak już wspomniałem, długa produkcja odbiła się na grafice. Pomimo, iż gra prezentuje się ogólnie całkiem ładnie (szczególnie wszelkie tablice ze wskaźnikami), zdarza się jej popularna niegdyś choroba zwana pikselozą. Na szczęście nie jest to nagminne i wcale nie przeszkadza w rozgrywce. Trójwymiarowa grafika i całkiem ładne modele okrętów sprawiają, że gra daje wiele przyjemności. Szczególnie ciekawie wygląda obserwacja peryskopowa przy dużej fali, kiedy raz po raz woda zalewa szkło naszego „oka”. Głównym zarzutem do grafiki wysuwanym przez prasę komputerową jest mała rozdzielczość maksymalna, bo zaledwie 800x600 pikseli. Okres 6-letniej produkcji ujawnia się w szczegółach graficznych, których brak w 2001 roku może być traktowany jako niedopracowanie. Przede wszystkim brak zmiennych warunków pogodowych, brakuje również mało znaczących, ale na pewno nieco urealniających, śladów bąbelków powietrza na powierzchni wody zostawianych z sunącej torpedy. To oczywiście drobiazg, ale właśnie te drobiazgi sprawiają, że o „Silent hunterze II” nie można powiedzieć, że jest dopracowany pod względem graficznym. To właśnie w tej kwestii najbardziej widać owo piętno 6-letniej produkcji.
Kadr z gry
Kadr z gry
Jeśli już jestem przy narzekaniu, to wytknę „Łowcy..” największy grzech, a mianowicie brak trybu rozgrywki wieloosobowej. Usprawiedliwieniem może być fakt, iż ów tryb został obiecany graczom przez producentów w postaci dodatku o nazwie „Destroyer Command”.
Stanowczo lepiej niż grafika prezentuje się muzyka i ogólna oprawa dźwiękowa. To ona głównie buduje klimat „Silent huntera”, gdyż, jak wiadomo, podstawowym narzędziem każdego podwodniaka jest nasłuch, a ten jest zrobiony w grze bardzo dobrze. Odgłosy śrub okrętów, eksplozji bomb głębinowych czy przeciekającej wody wewnątrz kadłuba, w mistrzowski sposób budują klimat gry. Gracz wsłuchany w monotonny warkot silników, lub w coraz częstsze charakterystyczne piknięcia Azdeg’a wrażych niszczycieli, po krótkiej chwili czuje się jak na prawdziwym okręcie podwodnym. Komunikaty podawane przez załogę i dobrze dobrana oprawa muzyczna dopełniają całości. Na klimat ma niewątpliwie wpływ stopień realizmu, jaki sobie ustawimy podczas rozgrywki. Realizm 100%-owy to doskonała recepta na świetną zabawę. Wtedy dopiero poczujemy, jak kruche i łatwe do zniszczenia były U-booty, a odgłos śrub niszczyciela będzie budził w nas silny lęk… Uniemożliwienie obserwacji z zewnątrz naszego okrętu (można ją włączyć) gwarantuje pewny, absolutnie klaustrofobiczny klimat zamknięcia w stalowej trumnie głęboko pod wodą. Dopiero wtedy, na głębokości 150 metrów pod powierzchnią wody, nasłuchując spadających w naszym kierunku bomb głębinowych, docenimy kunszt twórców gry. Zapomnimy o niedociągnięciach graficznych i w pełni oddamy się przyjemności polowania lub uciekania przed polującymi…
Kadr z gry
Kadr z gry
Poziom trudności mogą utrudnić takie atrakcje jak niewybuchy wśród torped, czy chociażby zbyt mała odległość konieczna na uzbrojenie się torpedy przed uderzeniem w wyznaczony cel. Dla prawdziwych maniaków pozostaje własnoręczne dobieranie prędkości torpedy i obliczanie toru jej wystrzału. Dla mniej ambitnych pozostaje zautomatyzowanie tej opcji.
Pozostaje wspomnieć jeszcze nieco o SI komputerowego przeciwnika. Jest ona nieco problematyczna, gdyż czasem udaje się dokonać rzeczy niemożliwych i pod nosem niszczyciela przepłynąć niezauważonym, z drugiej strony czasami niszczyciele zachowują się jakby czytały z chmur, że gdzieś w pobliżu czeka przyczajony U-boot. W bezpośredniej walce komputerowy przeciwnik wykazuje dużą determinację i rzadko udaje się po wykryciu naszego U-boota uciec i zgubić pogoń. Najczęściej kończy się to przymusowym wynurzeniem, lub zatonięciem. Przy niskim poziomie realizmu niekiedy udaje się zatopić jednostkę płynącą bezpośrednio na nas, na wyższym poziomie jest to prawie niemożliwe. Gdy zaatakujemy konwój, po pierwszym ataku wszystkie jednostki przeciwnika robią unik, zapobiegając w ten sposób seryjnym uderzeniom. W tym elemencie wydaje się, iż twórcy popełnili błąd. Otóż po zmianie kursu jednostki kontynuują rejs nie zmieniając ponownie kursu, przez co łatwym sposobem jest po prostu odczekać na zmianę kursu konwoju i ponownie zaatakować. Poza jednostkami nawodnymi atakują naszego U-boota również samoloty, którym my możemy się „odgryzać” z działka przeciwlotniczego. Gry skończą się nam torpedy lub szkoda nam ich marnować na dobijanie jakiegoś statku transportowego, możemy zrobić użytek z działa pokładowego. Po udanym polowaniu możemy przez lornetkę pooglądać sobie przechylający się powoli w płomieniach kadłub wrogiego okrętu…
Kadr z gry
Kadr z gry
Podsumowując: „Silent Hunter II”, pomimo wielu niedociągnięć i tak bolesnego braku opcji multiplayer, jest grą doskonale oddającą klimat ówczesnych polowań, zwycięstw i klęsk U-bootów. Przejrzysty i łatwy w obsłudze interfejs sprawia, że gra się doskonale zarówno nowicjuszom jak i starym podwodnym wyjadaczom. Oczywiście warto zaznaczyć, że tytuł ten jest bez wątpienia produktem skierowanym do ściśle określonego, wąskiego grona odbiorców, gdyż nie każdy czerpie przyjemność z godzinnego wpatrywania się w statyczny obraz i nasłuchiwania jakiś dziwnych odgłosów. Jeśli jednak, drogi Czytelniku, odczuwasz przyjemność i satysfakcję z takiej formy rozrywki, jest to dla Ciebie tytuł obowiązkowy.
A teraz pozostaje mi jedynie życzyć udanych łowów i oby komenda „bomby w wodzie” nigdy nie zagościła na wasz pokład…
koniec
1 kwietnia 2002
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Escape room domowej roboty
Jakub Małecki

26 V 2017

Na świecie od pewnego czasu trwa boom na pokoje zagadek. Szał ten postanowił wykorzystać twórca gry „Unlock: Wielka ucieczka”, serwując nam możliwość przeżycia podobnych emocji bez wychodzenia z domu.

więcej »

Pędź i walcz
Marcin Mroziuk

19 V 2017

Wprawdzie „Wyścig tytanów” nie dostarcza może tak wielu atrakcji, jak zdaje się obiecywać, ale i tak rozgrywka w gronie osób dążących do bezpośredniego starcia z rywalami bywa naprawdę emocjonująca.

więcej »

Żeglując po japońskich wodach
Agata Hanak

28 IV 2017

W ostatnich czasach na polskim ryku gier planszowych ukazało się sporo tytułów, których autorem lub współautorem jest Bruno Cathala – uznany w świecie twórca. Dziś recenzja „Yamatai”, niezwykle kolorowej planszówki z łódkami w tle.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż autora

Powrót księcia
— Bartosz Kotarba

Piraci: Przed monitorem pod czarną banderą
— Bartosz Kotarba

Cisza i mrok
— Bartosz Kotarba

Koszykarskie święto
— Bartosz Kotarba

Cierń i duch
— Bartosz Kotarba

Cywilizowany produkt
— Bartosz Kotarba

Mroczna atmosfera
— Bartosz Kotarba

Wreszcie coś się ruszyło
— Bartosz Kotarba

ONI mogą wszystko
— Bartosz Kotarba

Wojna, jakiej jeszcze nie było
— Bartosz Kotarba

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.