Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 października 2017
w Esensji w Esensjopedii

Mała Esensja: Czarny Kotruś przynosi pecha

Esensja.pl
Esensja.pl
„Kotostrofa” to dowód na to, że nieco modyfikując już do cna - na pozór - wyeksploatowaną mechanikę, można uzyskać naprawdę rewelacyjną grę, która może dostarczyć wiele przyjemności zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Bruno Cathala, Matthieu Lanvin
‹Kotostrofa›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKotostrofa
Data produkcjiIV kwartał 2016
Autor
Wydawca Rebel.pl
Dystrybutor Rebel.pl
EAN3760052142468
Info3 - 5 osób; od 7 lat
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Kup wTaniaKsiążka.pl: 35,96 zł
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
W „Kotostrofę” można zagrać w gronie od trzech do pięciu osób, a warto zaznaczyć, że jej autorzy zadbali o to, żeby rozgrywka była równie atrakcyjnie niezależnie od liczby uczestników. Efekt ten uzyskano w ten sposób, że kiedy graczy jest mniej, to z talii czterdziestu sześciu kart ściśle określoną część (według nominałów) się odrzuca. W każdym wariancie na początku wszyscy otrzymują po dziewięć kart z wizerunkami różnych kotów, a tylko jedna osoba jeszcze dodatkową. Następnie to od posiadacza tej dziesiątki jego sąsiad losuje kartę.
Celem graczy jest pozbycie się przez końcem rozgrywki jak największej liczby kart (najlepiej oczywiście wszystkich). W czasie swojej tury obowiązkowe jest zaś wzięcie karty od poprzedniego gracza, a ponadto można odrzucić na środek stołu parę kotów (awersami do góry). Już na pierwszy rzut oka można więc dostrzec, że podstawowe zasady „Kotostrofy” zaczerpnięte są z dobrze znanego nawet małym dzieciom „Czarnego Piotrusia”, szczególnie że tutaj także jedna karta - Kotruś (ta o najwyższym nominale - dziesięć i z czarnym tłem) nie ma żadnej pary. Istotne znaczenie dla przebiegu rozgrywki mają jednak trzy rzeczy. Po pierwsze liczba kart o różnych nominałach nie jest taka sama (waha się od jednego do dziewięciu). Po drugie pary można tworzyć według liczb lub kolorów. Wreszcie po trzecie - pary kotów o tej samej wartości wywołują efekt specjalny, który musi być natychmiast wprowadzony w życie. I właśnie tutaj otwiera się całe pole różnorakich możliwości - przykładowo przy dwóch piątkach możemy każdemu aktywnemu graczowi wcisnąć po jednej karcie z już odrzuconych, a para ósemek zmusza naszego sąsiada do wylosowania aż trzech kotów zamiast jednego. Jest tutaj całkiem sporo możliwości, szczególnie że w przypadku par kart o nominałach od jeden do trzech możemy wybierać miedzy dwoma efektami specjalnymi.
Jeżeli w swojej turze nie możemy odrzucić żadnej pary, to musimy spasować, ale możemy znowu zagrać, kiedy znowu nadejdzie nasza kolej. Natomiast w przypadku pozbycia się wszystkich kart kończymy udział w danej rundzie, ale pozostałe osoby grają dalej. Koniec rundy następuje w momencie, kiedy tylko jeden gracz ma karty na ręce albo wszyscy uczestnicy spasowali. Wtedy osoby posiadające jeszcze jakieś karty otrzymują punkty karne równe sumie wartości liczbowych ich kotów. Zgodnie z instrukcją w celu wyłonienia zwycięzcy należy rozegrać dwie rundy i zsumować uzyskane w nich punkty, a w przypadku remisu rozegrać jeszcze jedną, rozstrzygającą o wyniku. Tak naprawdę nie ma jednak przecież żadnych przeciwskazań, aby na początku umówić się na dowolną liczbę rund.
Niewątpliwie zaletami „Kotostrofy” są dość proste reguły (ich opanowanie znacznie ułatwiają też rozdawane wszystkim karty pomocy) oraz szybkie tempo rozgrywki, gdyż przy odrzucaniu kotów zwyczajnie nie ma specjalnie nad czym główkować. Oczywiście jest to gra w dużym stopniu losowa, ale tytuł jest adresowany raczej do młodszych graczy i ich rodziców, a w przypadku rozgrywek rodzinnych cecha ta naprawdę w niczym nie przeszkadza. Jeżeli do tego dodamy niezwykle atrakcyjne i zabawne rysunki kotów widniejące na kartach, to będzie już zupełnie jasne, czemu dzieci powinny być zachwycone tym tytułem.
koniec
20 lutego 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Cnota umiaru
Jakub Małecki

16 X 2017

Światowe trendy wydawnicze są takie, by przyciągnąć nabywców krzykliwością komponentów. Wszystko ma być kolorowe, z niepowtarzalnymi ilustracjami, szczegółowymi figurkami i fantazyjnie przyciętymi żetonami. Na szczęście zdarzają się jeszcze pozycje adresowane do osób, dla których liczy się ukryte piękno – tych powinna zainteresować gra „W roku smoka”.

więcej »

Coś dla koneserów
Jakub Małecki

7 X 2017

Bywają gry, które z niejasnych przyczyn długo nie zostają wydane w wersji polskiej, choć z pewnością na to zasługują. Na szczęście problem ten nie dotyczy już jednej z – nie bójmy się tego powiedzieć – legend. Mowa o „Zamkach Burgundii”.

więcej »

Pierwszy milion trzeba ukraść
Konrad Wągrowski

27 IX 2017

„Złodzieje” to nieskomplikowana i przyjemna karcianka o prostych zasadach, które może szybko przyswoić również dziecko. W efekcie zapewnia wiele chwil dobrej zabawy.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Wakacje marzeń z komplikacjami
— Marcin Mroziuk

Nie tylko haute couture
— Marcin Mroziuk

Krowa może być czasem lekko zakręcona
— Marcin Mroziuk

Łamigłówki i sekrety
— Marcin Mroziuk

Sztuka patrzenia
— Marcin Mroziuk

Rymowane reguły
— Marcin Mroziuk

Czary to nie wszystko
— Marcin Mroziuk

Jak zniechęcać do komiksów
— Wojciech Gołąbowski

Taka nauka to czysta przyjemność
— Marcin Mroziuk

Siódma porcja przyjemności
— Marcin Mroziuk

Tegoż twórcy

Japońskie pejzaże
— Agata Hanak

Żeglując po japońskich wodach
— Agata Hanak

Wiesz czy nie wiesz?
— Agata Hanak

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Klątwa czarnych pereł
— Agata Hanak

Pojedynek gigantów
— Agata Hanak

Kieszonkowy Kuba Rozpruwacz
— Agata Hanak

Detektyw kontra złoczyńca
— Jacek Jaciubek

W głębinach oceanu
— Agata Hanak

I Ty możesz zostać Kubą Rozpruwaczem
— Jakub Małecki

Tegoż autora

Esensja ogląda: Październik 2017 (2)
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Ojco- i synobójstwa
— Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Październik 2017 (1)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

W białym domu
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta dymki: Wrzesień 2017
— Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (2)
— Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Esensja ogląda: Wrzesień 2017 (1)
— Piotr Dobry, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch

Do ostatniej kropli krwi
— Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.