Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
dzisiaj: 24 czerwca 2017
w Esensjopedii w Esensji w Google

Żeglując po japońskich wodach

Esensja.pl
Esensja.pl
W ostatnich czasach na polskim ryku gier planszowych ukazało się sporo tytułów, których autorem lub współautorem jest Bruno Cathala – uznany w świecie twórca. Dziś recenzja „Yamatai”, niezwykle kolorowej planszówki z łódkami w tle.

Dziękujemy wydawnictwu Rebel.pl za udostępnienie egzemplarza gry na potrzeby recenzji.

Bruno Cathala, Marc Paquien
‹Yamatai›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułYamatai
Data produkcjikwiecień 2017
Autor
Wydawca Rebel.pl
Dystrybutor Rebel.pl
Info2 - 4 osoby; od 13 lat
WWW
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wKumiko.pl
Wyszukaj wMatras.pl
Wyszukaj w
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Zobacz w
Yamatai to (według Wikipedii) najpotężniejsze z trzydziestu państewek krainy Wu (Japonia), rządzone przez szamankę Himiko. Miłośnicy gier nie tylko planszowych mogli zetknąć się z tą nazwą grając w „Tomb Raidera” z 2013 roku, bo Lara Croft po zatonięciu statku, na którym podróżowała, próbuje przetrwać właśnie na tej wyspie.
Planszowe „Yamatai” to przeciwieństwo ponurego i krwawego miejsca z komputerowego świata. Tu wszystko jest bajecznie kolorowe, aż do przesłodzenia – taki pudełkowy cukierek. W środku wypraska na komponenty, pełno pięknych drewnianych elementów, żetony z grubej tektury, pieniążki z dziurką, cud, miód i orzeszki. I w całej tej słodkości mała łyżka dziegciu – można grać w cztery osoby, mamy cztery kolory do pozornego wyboru. Pozornego, bo dwóch graczy może wybierać między pomarańczowym a niebieskim, trzeciemu dochodzi fioletowy, a czwartemu szary. Inaczej się nie da, bo chodzi o liczbę dostępnych elementów. Taka zupełnie niepotrzebna oszczędność wydawcy, która aż kłuje w oczy patrząc na całość.
Skupmy się jednak na rozgrywce. Wcielamy się w budowniczych, którym królowa Himiko zleciła wzniesienie stolicy. Surowce będą dostarczane statkami, a my musimy tylko udowodnić, że jesteśmy najlepsi w swoim fachu. Na początku gracze po kolei wybierają kafelek floty. Dzięki temu otrzymują łódki z towarami oraz możliwość wykonania akcji specjalnej. Rodzaj wybranej floty ma też wpływ na kolejność w następnej rundzie. Jest to praktycznie jedyna obowiązkowa akcja, pozostałe są opcjonalne. Pozyskane łódki pozwalają na budowanie szlaków wokół wysp. Odpowiednia konfiguracja (kolory) stateczków umożliwia wznoszenie budowli, dających na koniec punkty zwycięstwa. Zamiast budowania można pozyskać żetony kultury, które pomogą nam zatrudnić pomocników. Takie osoby nie tylko dają punkty bonusowe, ale i możliwość wykonywania akcji dodatkowych. I to jest praktycznie całość zasad w ogromnym uproszczeniu. Do zwycięstwa prowadzą właściwe wybory, zwłaszcza że sytuacja na planszy jest bardzo zmienna. W grze nie ma specjalnej interakcji, ale ruch jednego gracza potrafi mocno wpłynąć na pozostałych – zwłaszcza gdy przestawiane lub usuwane są łódki. Nie pozwala to też na planowanie, trzeba reagować na bieżąco.
Muszę przyznać, że im dłużej gram, tym więcej odkrywam możliwości - to ogromna zaleta. W każdej turze można naprawdę wiele „wycisnąć”, trzeba tylko ruszyć głową, mając na uwadze równomierny rozwój – nie ma jednej właściwej drogi, co też cenię. Zasady są proste, a dają wiele możliwości, dzięki czemu i początkujący się tu odnajdą i zaawansowani gracze nie będą się nudzić. Całość się dobrze skaluje, a duża zmienność wpływa na niepowtarzalność rozgrywek (ale i zdecydowanie zwiększa losowość). A minusy? Postacie, które możemy zatrudnić do pomocy, wydają się nierówne. O jedne warto zawalczyć, inne zwykle leżą i nie cieszą się zainteresowaniem. Napisałam, że „wydają się”, bo nie sprawdziłam jeszcze wszystkich możliwości, a jest szansa, że dobrze obrana strategia zrobiłaby z nich silnych sprzymierzeńców. Druga rzecz – w grze na planszy na wszystko jest miejsce – na kafelki floty, na pomocników, a brakuje na budynki. Ich żetony muszą leżeć obok, a myślę, że dałoby się zaplanować na nie miejsce. I ostania czyli klimat – jakby nie ten kolorowy zawrót głowy, to sama mechanika kompletnie nie oddałaby ducha Japonii.
Trzeba przyznać, że całość robi bardzo dobre wrażenie. Lubię ładne wydane gry, a Days of Wonder przyzwyczaiło mnie do świetnej jakości, polska edycja Rebela jest bez zarzutu. Nie ukrywam, że nazwisko Bruno Cathala też ma pewną markę, więc można spodziewać się niezłej pozycji. Mając prostą, efektowną, ale pełną możliwości planszówkę, łatwo powinniśmy znaleźć kompanów do gry. Polecam każdemu, idealna jako prezent, bo trudno nie powiedzieć „wow” po otwarciu.
koniec
28 kwietnia 2017
dodajdo

Komentarze

28 IV 2017   11:35:12

Witaj. Możesz wyjaśnić, dlaczego wybór kolorów jest pozorny? Wspomniałaś coś o ilości dostępnych elementów- czy przy grze w dwójkę nie może grać np. niebieski z szarym?
W innym przypadku będę protestował- mając takie kolory do wyboru, brałbym właśnie fioletowe lub szare, pomarańcz zostawiając dla ostatniego.

28 IV 2017   11:37:10

Dokładnie tak jest - we dwie osoby grasz wyłącznie pomarańczowym i niebieskim, bo tylko w tych kolorach jest wystarczająca liczba elementów do 2-osobowej gry. Szary jest tylko przy komplecie grających, nie ma innych opcji.

28 IV 2017   11:43:08

Rozumiem, dzięki za wyjaśnienie. Muszę jeszcze zobaczyć w akcji, jak to wygląda [wiadomo, to co ci narysują na pudełku, nie zawsze odpowiada zawartości], ale może będzie zakup?

28 IV 2017   11:46:28

Gra jest naprawdę przyjemna i nie ma się co zniechęcać ze względu na kolory. Ja gram zawsze czerwonym i tu muszę zaakceptować fakt, że nie ma go w ogóle :-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Escape room domowej roboty
Jakub Małecki

26 V 2017

Na świecie od pewnego czasu trwa boom na pokoje zagadek. Szał ten postanowił wykorzystać twórca gry „Unlock: Wielka ucieczka”, serwując nam możliwość przeżycia podobnych emocji bez wychodzenia z domu.

więcej »

Pędź i walcz
Marcin Mroziuk

19 V 2017

Wprawdzie „Wyścig tytanów” nie dostarcza może tak wielu atrakcji, jak zdaje się obiecywać, ale i tak rozgrywka w gronie osób dążących do bezpośredniego starcia z rywalami bywa naprawdę emocjonująca.

więcej »

Logiczna zmiana nastroju
Marcin Mroziuk

7 IV 2017

Od strony wizualnej „Brains. Uśmiech proszę!” nie jest może grą aż tak atrakcyjną jak choćby „Brains. Ogród japoński”, ale wielbiciele łamigłówek na pewno będą zachwyceni tym tytułem.

więcej »

Polecamy

Owernia latem w szczegółach

Online:

Owernia latem w szczegółach
— Wojciech Gołąbowski

W zgodzie ze schematami
— Miłosz Cybowski

Strzelając do zombie
— Miłosz Cybowski

Latający baloniasty kot
— Miłosz Cybowski

W podróż przez cały rok
— Wojciech Gołąbowski

Jeszcze raz to samo, ale lepiej
— Miłosz Cybowski

W kółko to samo
— Miłosz Cybowski

Ubodzy komandosi
— Miłosz Cybowski

Złe korporacje i nielegalny handel
— Miłosz Cybowski

Liniowa skradanka
— Miłosz Cybowski

Zobacz też

Tegoż twórcy

Mała Esensja: Czarny Kotruś przynosi pecha
— Marcin Mroziuk

Wiesz czy nie wiesz?
— Agata Hanak

Misja na Marsa
— Jacek Jaciubek

Klątwa czarnych pereł
— Agata Hanak

Pojedynek gigantów
— Agata Hanak

Kieszonkowy Kuba Rozpruwacz
— Agata Hanak

Detektyw kontra złoczyńca
— Jacek Jaciubek

W głębinach oceanu
— Agata Hanak

Mała Esensja: O krok od dobrej gry
— Miłosz Cybowski

Mała Esensja: Budujemy nowe światy
— Marcin Mroziuk

Tegoż autora

Średniowieczne potyczki
— Agata Hanak

Kradzież popłaca
— Agata Hanak

Hotel idealny
— Agata Hanak

Pojedynek na pędzle
— Agata Hanak

Strategia nad Loarą
— Agata Hanak

Para buch, koła w ruch
— Agata Hanak

Czarowanie na skraju szaleństwa
— Agata Hanak

Wiesz czy nie wiesz?
— Agata Hanak

Jeszcze więcej potworów
— Agata Hanak

Magiczne potyczki
— Agata Hanak

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.