Szukaj
ESENSJA » Gry » Recenzje
Start Magazyn Twórczość Książki Filmy Komiksy Gry Muzyka Varia Redakcja
Gry
Aktualności
Wieści
Recenzje
Publicystyka
Wywiady
Konkursy
Esensjopedia
Magazyn XCIII
Pobierz magazyn
Zobacz też
Online: Baśń nie dla dzieci
Online: No – gdzie leziesz?!
Online: Duchu, tędy proszę
Online: Czerwony brodaty sequel
Online: Saper z Erewania
Online: Zrób porządek w… piwnicy?
Online: W maliny owszem, w kosmos nie
Online: Kto nie lubi Indiany Jonesa?
Online: Stawianie domu na głowie
Online: Wskazywano-klikana saga fantasy
Online: Za sterami Szerszenia
Online: Wikingowie z(a)marznięci
Online: Mała, żółta, gumowa kaczuszka
Online: Problem parkingowy
Online: Przetrzyj oczy… i monitor
Online: Aaatrakcyjna praca za granicą!
Online: Pieski żywot
Online: Jatki edukacyjne
Online: Lis w krainie wróżek
Online: Gdy zapatrzenie w niebo powoduje zatopienie brylantu
Online: Posuwaj jak najmniej
Online: Rzuć to w kąt
Online: Podskakiwanie w rytm laserowego karabinu maszynowego
Online: Kryć się!
Online: Szkoda sił na obijanie się
Online: Strzelanie skrzyniami po francusku
Online: Nim delikatnie pociągniesz za spust
Online: Strzelanie na poły sportowe
Online: Więc chcesz być programistą, tak?
Online: I nie mów mi nielot!
Online: Nie tylko dla poliglotów, choć bystrych na pewno
Online: Dewastacja kosztuje nie mniej niż budowa
Online: Rozterki zmodyfikowanego genetycznie ziarenka
Online: Bul, bul… bach!
Online: Mały Przytulacz Cząstek
Online: Budujemy mosty dla pana starosty
Online: Zdążyć przed Wikingami
Online: Błękitna, pulsująca, kosmiczna pajęczyna
Online: Twoja własna platforma
Online: Fhtgan!
Online: Coś na krótką przerwę: zagadka w dziwnym świecie
Online: Przegraj choć raz!
Online: Bloxorz, czyli 2×1
Online: Internauto, nie irytuj się
Online: Ciąg dalszy nastąpił #1
Online: Chodź, zaczerwień mój świat
Online: Fizyka – tak, ale jaka?
Online: Rozdwojenie jaźni nie jest wymagane
Online: Grzebanie w śmieciach jest niebezpieczne…
Online: Stary pomysł, nowa idea
Polecane serwisy
Wiatr ze Wschodu
Podręcznik
Drogi Potencjalny Autorze!
RSS – kanał informacyjny ogólny [pomoc…]
RSS – kanał informacyjny działu [więcej…]
Esensja bloguje
RSS – kanał informacyjny blogu
Forum Esensji
Nasz profil na Facebooku Podążaj za nami na Twitterze Informujemy na Blipie Nasz profil na Naszej-klasie
Czytaj nasze wiadomości w Cafe News
Students.pl
Recenzje
Online: Siła garści kości
Dice Wars są tym, na co wskazuje nazwa: wojnami kości. Takich sześcianików z kropkami. Można grać przeciw komputerowi (od jednego do siedmiu wirtualnych przeciwników!) lub innym, żywym graczom. Myśl, rzucaj kostkami i podbijaj wygenerowany świat!
Dice Wars
Dice Wars
Dice Wars jest efektem pracy japońskiej firmy GameDesign. W ich wersji gra się samotnie przeciwko sztucznej inteligencji (łącznie od 2 do 8 graczy). Popularność gry sprawiła, że po drugiej stronie Pacyfiku powstała również wersja multiplayer (jej autor, Ryan, otwarcie przyznaje się do fascynacji oryginalną wersją) – tu z kolei zawsze (przynajmniej na chwilę obecną) do rozgrywki musi zgłosić akces ośmiu graczy z różnymi numerami IP.
Na początek komputer generuje planszę. Bazując na sklejanych ze sobą sześciokątach foremnych, tworzona jest płaska mapa wirtualnego lądu (często o rozbudowanej, zakręconej linii brzegowej, z jeziorami i zatokami), na który składa się około 30 państewek. Terytoria te są przydzielane losowo, najczęściej tak, by te kilka należących do gracza A było porozdzielane tymi od B, C, D i pozostałych. Losowy jest też przydział kości w każdym terytorium.
Rozgrywka jest turowa. Gdy nadchodzi nasza tura (o ile jeszcze „żyjemy”!), wybieramy którąś z aktualnie naszych krain, porównujemy ilość zgromadzonych w niej kości z tymi w krainie sąsiedniej – cudzej – i atakujemy tego sąsiada, którego mamy szanse pokonać. Komputer rzuca za nas kostkami (zarówno naszymi, jak i cudzymi) i porównuje wyniki. Jeśli suma naszych oczek jest większa, wygrywamy. Jeśli mniejsza lub równa, przegrywamy. W obu przypadkach w polu, od którego zaczęliśmy, zostaje jedna z początkowych kości. Jeśli wygraliśmy, ich reszta trafia na pole zdobyczne, które odtąd jest nasze (kości dotychczasowego właściciela znikają, nie powiększając naszej puli). Jeśli przegraliśmy rzut, u sąsiada nic się nie zmienia, a u nas, jak wspomniałem, pozostaje jedna kostka. Po utracie ostatniej krainy przegrywamy ostatecznie, po zdobyciu wszystkich – nasza Wiktoria jest pełna. W wersji single player można rozpocząć nową rozgrywkę (stara, między kilkoma wirtualnymi przeciwnikami, nie jest kontynuowana), w wersji sieciowej dodatkowo trafiamy do odpowiednich statystyk (nasze punkty i lokata spadają lub wzrastają odpowiednio do wyniku).
KDice
KDice
Jedno państewko może zawierać maksymalnie 8 kości. W każdej turze można wykonać zero lub dowolnie większą ilość ruchów, górnym limitem jest sytuacja, w której na wszystkich naszych polach jest tylko po jednej kości (z takiego pola nie można atakować). Po zadeklarowaniu końca swej tury, program wyszukuje największy złączony przez nas obszar (np. składający się z pięciu pól) i przydziela nam – rozmieszczając losowo wśród wszystkich naszych włości – tyle dodatkowych kości, z ilu krain ów obszar się składa (czyli, w naszym przykładzie, pięć). Ponieważ, jak wspomniałem, kraina może mieścić co najwyżej osiem kostek, po zapełnieniu wszystkich krain gromadzony jest zapas „kapitału”, zużywany automatycznie gdy tylko stan na planszy się uszczupli.
Są więc Wojny Kości grą strategiczno-losową. Dużo tu zależy od szczęścia (zdarza się, że atakując mniejszą ilością kostek wygrywa się, a większą – przegrywa…), lecz równie dużo od strategii. Zwłaszcza gdy gra się z innymi ludźmi, co jest rozrywką trudniejszą, w dodatku wymagającą dobrego połączenia (w przypadku dużych opóźnień gracz jest oznaczany jako „nieobecny” i póki nie wróci, zaznaczając to kliknięciem, omija go jego tura – nikt nie broni go w tym czasie atakować, choć przyjęte jest, że tego się nie robi). Wersja multi daje możliwość czatu, dzięki czemu można dodatkowo nawiązywać sojusze. Wynik gry jest trudny do przewidzenia, bowiem nawet gdy jeden z graczy ma wyraźną przewagę nad innymi, seria niefortunnych (losowych!) rzutów może spowodować jego poważne osłabienie, bezlitośnie wykorzystywane przez przeciwników.
Grafika jest surowa, dzięki czemu jednak łatwo – bo kolorami – rozróżnia się aktualną własność terytoriów. Muzyki nie ma, program wydaje dość miłe dźwięki dla różnych zdarzeń. Szkoda, że nie można ich jednak wyłączyć.
Adres: kdice.com

9 sierpnia 2007
Aby założyć wątek forum dot. niniejszego artykułu, trzeba być zalogowanym na forum.
dodajdo
Komentarze
W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!
Dodaj komentarz
Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik: