dzisiaj: 7 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Gry do plecaka: Dla dwojga  – Kamil Sambor

Online: Zdążyć przed Wikingami

„Tower Blaster” to sympatyczna gra turowa typu gracz vs. komputer, w której zwycięża ten, kto wcześniej uporządkuje swą dziesięcioelementową wieżę oblężniczą, układając kolejne jej poziomy w należytym porządku – od największego (na dole) do najmniejszego (u góry).

Skojarzenia z wieżami Hanoi są na miejscu tylko częściowo; i tam, i tu chodzi o prawidłową kolejność klocków. W „Tower Blaster” zrezygnowano jednak z mozolnego przekładania elementu po elemencie. Tu podmiana wybranej części A na proponowaną część B jest bezpośrednia. A ponieważ przy takim ułatwieniu rozgrywka solowa byłaby błyskawiczna, a więc i śmiertelnie nudna, dodano element rywalizacji w postaci drugiego gracza, sterowanego przez komputer.
Oprawa graficzna jest prosta, ale bardzo miła. Wieżę gracza „budują” (czytaj: stoją obok i machają rękami) sympatyczni blond-chłopcy w krótkich spodenkach, wieżę przeciwnika – brodaci Wikingowie. Wieże stoją obok siebie, ale na czas właściwej rozgrywki ta druga zostaje zasłonięta. Odsłonięcie następuje w momencie końca – wygranej naszej lub komputera.
Rozgrywka wygląda następująco: na każdą rundę przewidziano coraz mniejszą liczbę klocków, począwszy od 50. Dwie wieże po 10 kondygnacji każda zajmują razem 20 klocków. Z pozostałych losowany i oferowany jest nam jeden element, który możemy przyjąć lub odrzucić. Jeśli przyjmujemy, wskazujemy miejsce na naszej wieży, w które element ma być wsadzony. Klocek, który dotychczas owe miejsce zajmował, zostaje przekazany Wikingom. Teraz oni go przyjmują (lub odrzucają), podmieniając go na inny, który dostajemy my… i tak dalej. Jeśli jednak klocek nam nijak nie pasuje, możemy go odrzucić, losując jeden spośród aktualnie nieużywanych. Wylosowany możemy przyjąć (umiejscowić na wieży) lub odrzucić – wtedy ów odrzucony wylosowany przechodzi na Wikingów (oni także mogą odrzucać i losować). Nie ma powrotu do sytuacji sprzed losowania.
Wprawdzie wieża przeciwnika pozostaje zasłonięta, jednak widok jej stanu początkowego plus podgląd kondygnacji, na którą zostaje wpasowany klocek, daje nam możliwość analizowania poszczególnych ruchów komputera. Możemy śledzić (w głowie lub na kartce) stan zaawansowania jego budowy, co w konsekwencji ułatwia nam określenie jego zapotrzebowań – oczywiście by unikać ułatwiania mu roboty. Można też pokusić się o podsuwanie mu klocków o odpowiednich numerach/rozmiarach, by wymuszać oddawanie nam innych określonych części… Czy to jednak ma sens? W sytuacji, gdy grę można ściągnąć na lokalny komputer jako niewielki plik *.swf (co niestety skutkuje brakiem możliwości wpisu do Highscores), podstawowym celem gry wydaje się zapewnienie kilku chwil relaksu…
A gdy nie mamy pod ręką komputera, za to jesteśmy w miłym towarzystwie drugiej osoby? Zasady są na tyle proste, że bez problemu można je dostosować do rozgrywki karcianej, planszowej lub… słomkowo-patyczkowej (pod warunkiem, że gracze nie widzą nawzajem swego ułożenia, zasłonięci przegrodą… lub odwróceni do siebie plecami).
koniec
26 lipca 2008
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zagraj w to jeszcze raz: Piraci z Karaibów IV: Córka gubernatora
Kamil Sambor

6 IX 2010

Karaiby, słońce, plaża, niezliczona liczba niewielkich wysepek, które mogą stanowić schronienie. Raj dla piratów i awanturników. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o przygodach na morzu i wdawaniu się w morskie bitki, to jest tytuł dla Was. Wyruszcie na ratunek damie w opałach w grze „Piraci: Córka gubernatora”

więcej »

List do redakcji …z otchłani
Krzysztof Baranowski

3 IX 2010

Wszystko zaczęło się od podręcznika do gry De Profundis. Jakże to niewinnie brzmi: „gra”. Kojarzy się z zabawą, rozrywką – czymś lekkim, dziecinnym i bezpiecznym. Ta jest zupełnie inna. Inna pod każdym względem. Abyście zrozumieli jej tajemnicę, pozwólcie, że przybliżę Wam najpierw informacje, które łatwo pojąć.

więcej »

Postapokaliptyczna trylogia
Kamil Sambor

1 IX 2010

Świat, w którym binarna istota wybiła większość populacji Homo sapiens sapiens, używając w tym celu całego arsenału, jaki ludzkość miała pod kontrolą. Nie przebierała w środkach; przeżyli tylko najsilniejsi. Teraz pozostałości rasy ludzkiej trwają w tym ponurym, zdemolowanym przez Molocha świecie… ale wojna dopiero rozpoczęła się po katastrofie. Ta przygnębiająca sceneria jest miejscem, gdzie walka trwa, a my możemy opowiedzieć się po jednej ze stron…

więcej »

Polecamy

Abrakadabra!

Mała Esensja:

Abrakadabra!
— Konrad Wągrowski

Warszawa 1944
— Kamil Sambor

Mafijne bobry
— Kamil Sambor

Językowa wyspa przygód
— Justyna Lenda

Weź piranię do ręki
— Wojciech Gołąbowski

Wspólna bajka
— Wojciech Gołąbowski

W Strefie Ludzkiej Niechlujności
— Agnieszka Szady

Hej ho, hej ho, na spektakl by się szło
— Wojciech Gołąbowski

Brawurowo, grywalnie i nostalgicznie
— Kamil Sambor

Czkawka i Szczerbatek
— Agnieszka Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Łazikiem po galarecie
— Wojciech Gołąbowski

Shaun i spółka
— Wojciech Gołąbowski

Pętelka zakonnicy
— Wojciech Gołąbowski

Ptasia wojna
— Wojciech Gołąbowski

Profesjonalne bazgrolenie
— Wojciech Gołąbowski

Wszyscy na pokład!
— Wojciech Gołąbowski

Ciąg dalszy nastąpił #2
— Wojciech Gołąbowski

Świeże spojrzenie na trójki
— Wojciech Gołąbowski

Ciężka dola czarnego luda
— Wojciech Gołąbowski

Bezpieczeństwo i higiena skoków
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 7/2010 (7)
— Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

Alfheim Daily #6
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Gry do plecaka: Familijne wojaże
— Wojciech Gołąbowski, Kamil Sambor

Online FB: Spadaj
— Wojciech Gołąbowski

Online FB: Kulki magnetyczne, z długą ręką i oflagowane
— Wojciech Gołąbowski

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 6/2010 (6)
— Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

Alfheim Daily #5
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Mała Esensja: Weź piranię do ręki
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Wspólna bajka
— Wojciech Gołąbowski

Fantasy przeszczep
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.