dzisiaj: 7 września 2010
w Esensjopedii w Esensji w Google
Zobacz koniecznie: Gry do plecaka: Dla dwojga  – Kamil Sambor

Online: Lis w krainie wróżek

Taki lis to ma klawe życie. Skacze sobie po drzewach i buszuje w trawie, zjada grzyby, zaprzyjaźnia się z wróżkami, uruchamia teleporty i ucieka przed chowającymi się w zieleni wróżkożercami… Platformówka „William and Sly” zaprasza: wyskoczymy (na czterech łapach) gdzieś na muchomorka?

William and Sly
William and Sly
Sly jest oswojonym lisem Williama, mieszkającego… cóż, w dziwnej okolicy. Innego człowieka ani na lekarstwo, za to wśród przepięknych krajobrazów i mnóstwa zieleni można spotkać masę wróżek1) (takich malutkich, wielkości Dzwoneczka z Piotrusia Pana), pełne kosze grzybów i kilkanaście skrzyń krasnoludzkich „skarbów” (niestety, tylko w postaci wyhodowanych grzybich okazów). Sly uwielbia grzyby. Mógłby je zjeść wszystkie… czemu zresztą nic nie stoi na przeszkodzie. Trzeba je tylko odnaleźć – a, jak wiadomo, głównym zajęciem grzybów jest maskowanie się w trawie i chowanie się w mrocznych miejscach czy ukrytych jaskiniach. W tajemnych pasażach i grotach można też często odnaleźć klucze do gnomich skrzyń – a w nich kolejne smakołyki…
Ważniejsze od grzybów są jednak inne stałe elementy krajobrazu – a są nimi runiczne teleporty, rozmieszczone na trasie od domku Williama do Magazynu. Niestety, przestały działać, więc William, który akurat jest zajęty sporządzaniem mapy okolicy, prosi swego liska o ich sprawdzenie – o powtórne „włączenie”. Jest to banalnie proste: wystarczy go odnaleźć i dotrzeć z wróżkami pałętającymi nam się koło nosa. Masa krytyczna wróżek, pozwalająca na „odpalenie” teleportu wynosi pięć sztuk, a efekt – napromieniowanie lisa białą magią – jest tak potężny, że bez trudu może on zniszczyć wszystkich wróżkożerców, z którymi się zetknie… w krótkim, niestety, okresie, po którym nasz bohater wraca do zwykłej postaci. W niej będąc lepiej przed chowającymi się w trawie stworami uciekać w podskokach, bo o ile liskowi nic nie są w stanie zrobić, o tyle szkoda nazbieranych wróżek.
Gdy po uruchomieniu kilku pierwszych teleportów Sly wraca do Williama, dostaje w prezencie ukończoną wreszcie mapę. Odtąd kolejnych teleportów szuka się nieco łatwiej, widać też, którą drogą najlepiej podążyć (choć, Bogiem a prawdą, wielkiego wyboru nie ma). Niestety, mapa Williama nie wskazuje wejść do jaskiń i tajemnych korytarzy, nie ma też na niej zaznaczonych gnomich skrzyń ze skarbami ani, co oczywiste, kluczy do nich. Mapa jest więc w sumie niewielkim ułatwieniem – ot, pozwala się zorientować, gdzie akurat jesteśmy.
Głównym zadaniem Slya jest uruchomienie wszystkich teleportów. Ostatni, trzynasty, znajduje się już w Magazynie – kilkupiętrowej jaskini z wąskim wejściem. Tu zastajemy potencjalną przyczynę niedziałania teleportów. Czeka nas Wielki Finał, w którym przyjdzie nam pokonać… sami zobaczycie. Czym lis może pokonać przeciwnika? Oczywiście – sprytem i zwinnością. I tymże trzeba się będzie wykazać. Zadanie jest wykonalne, choć nieraz w trakcie „walki” przychodzi zwątpienie… Wreszcie – zwycięstwo przynosi koniec gry, w którym podsumowaniu (zaliczeniu do punktacji) podlega czas gry (im mniej, tym lepiej), zjedzone grzybki, zniszczeni wróżkożercy i znalezione skarby (oraz ewentualne magiczne mosty, uruchomione znajdującymi się w trudno dostępnych zakamarkach przełącznikami). I koniec. Ale można wrócić i skakać sobie dalej – w perspektywie mając jednak powtórkę Wielkiego Finału.
Grafika jest nieskomplikowana, ale ładna. Muzyka, choć krótka i zapętlona, brzmi nieźle i nie nuży. Do tego dochodzą grzmoty burzy, ćwierkanie ptaków i nieustanny szum deszczu – jest czego posłuchać przez dłuższą chwilę.
To jak będzie z tym muchomorkiem?
koniec
19 września 2009
1) Gra słów języka angielskiego. Fairyfly jest miniaturowym owadem z rodziny pasożytniczych błonkówek; „fairy” – wróżka, „fly” – latać, fruwać. W efekcie owad zwany „fruwającą wróżką” jest w tej grze nośnikiem porcji magii, potrzebnej do uruchomienia teleportu.
dodajdo

Komentarze

W chwili obecnej nie ma żadnych komentarzy. Twój może być pierwszy!

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zagraj w to jeszcze raz: Piraci z Karaibów IV: Córka gubernatora
Kamil Sambor

6 IX 2010

Karaiby, słońce, plaża, niezliczona liczba niewielkich wysepek, które mogą stanowić schronienie. Raj dla piratów i awanturników. Jeśli kiedykolwiek marzyliście o przygodach na morzu i wdawaniu się w morskie bitki, to jest tytuł dla Was. Wyruszcie na ratunek damie w opałach w grze „Piraci: Córka gubernatora”

więcej »

List do redakcji …z otchłani
Krzysztof Baranowski

3 IX 2010

Wszystko zaczęło się od podręcznika do gry De Profundis. Jakże to niewinnie brzmi: „gra”. Kojarzy się z zabawą, rozrywką – czymś lekkim, dziecinnym i bezpiecznym. Ta jest zupełnie inna. Inna pod każdym względem. Abyście zrozumieli jej tajemnicę, pozwólcie, że przybliżę Wam najpierw informacje, które łatwo pojąć.

więcej »

Postapokaliptyczna trylogia
Kamil Sambor

1 IX 2010

Świat, w którym binarna istota wybiła większość populacji Homo sapiens sapiens, używając w tym celu całego arsenału, jaki ludzkość miała pod kontrolą. Nie przebierała w środkach; przeżyli tylko najsilniejsi. Teraz pozostałości rasy ludzkiej trwają w tym ponurym, zdemolowanym przez Molocha świecie… ale wojna dopiero rozpoczęła się po katastrofie. Ta przygnębiająca sceneria jest miejscem, gdzie walka trwa, a my możemy opowiedzieć się po jednej ze stron…

więcej »

Polecamy

Abrakadabra!

Mała Esensja:

Abrakadabra!
— Konrad Wągrowski

Warszawa 1944
— Kamil Sambor

Mafijne bobry
— Kamil Sambor

Językowa wyspa przygód
— Justyna Lenda

Weź piranię do ręki
— Wojciech Gołąbowski

Wspólna bajka
— Wojciech Gołąbowski

W Strefie Ludzkiej Niechlujności
— Agnieszka Szady

Hej ho, hej ho, na spektakl by się szło
— Wojciech Gołąbowski

Brawurowo, grywalnie i nostalgicznie
— Kamil Sambor

Czkawka i Szczerbatek
— Agnieszka Szady

Zobacz też

Z tego cyklu

Łazikiem po galarecie
— Wojciech Gołąbowski

Shaun i spółka
— Wojciech Gołąbowski

Pętelka zakonnicy
— Wojciech Gołąbowski

Ptasia wojna
— Wojciech Gołąbowski

Profesjonalne bazgrolenie
— Wojciech Gołąbowski

Wszyscy na pokład!
— Wojciech Gołąbowski

Ciąg dalszy nastąpił #2
— Wojciech Gołąbowski

Świeże spojrzenie na trójki
— Wojciech Gołąbowski

Ciężka dola czarnego luda
— Wojciech Gołąbowski

Bezpieczeństwo i higiena skoków
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 7/2010 (7)
— Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

Alfheim Daily #6
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Gry do plecaka: Familijne wojaże
— Wojciech Gołąbowski, Kamil Sambor

Online FB: Spadaj
— Wojciech Gołąbowski

Online FB: Kulki magnetyczne, z długą ręką i oflagowane
— Wojciech Gołąbowski

Weekendowa Bezsensja: „Wieści Alternatywne” – nr 6/2010 (6)
— Wojciech Gołąbowski, Magda Jurowicz

Alfheim Daily #5
— Miłosz Cybowski, Wojciech Gołąbowski, Justyna Lenda, Kamil Sambor

Mała Esensja: Weź piranię do ręki
— Wojciech Gołąbowski

Mała Esensja: Wspólna bajka
— Wojciech Gołąbowski

Fantasy przeszczep
— Wojciech Gołąbowski

Copyright © 2000-2010 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.