dzisiaj: 24 października 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXX

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 1063 »


Paweł, 23-10-2017 22:09:
Zgadza się. Z punktu widzenia ewolucji stylu daty, które są w tekście mogą wprowadzać pewien mętlik, ale też historia poszczególnych wydań była dość zawiła. Tak, czy inaczej rysunki Hermanna są świetne. "Comanche" pod tym względem ociera się o doskonałość.
Chyba nie do końca - pierwsze albumowe wydanie "Piratów z Lokangi" (w albumie "Generał Szatan") to 1969 a nie 1967 rok.
Po prostu chodzi mi o to, że Hermann jako rysownik poczynił ogromne postępy w ciągu zaledwie trzech lat, a nie - jak wynikałoby z recenzji- sześciu. Świadczy to tylko o skali talentu i pracowitości rysownika. Jak dla mnie te rysunki z "Granicy piekła" czy z innej wczesnej serii Comanche są rewelacyjne, spokojnie wytrzymują porównanie z jego sztandarowymi dziełami w rodzaju "Wież Bois-Maury", choć są przecież tak inne.

Co się dzieje z Diaczenkami? Zniknęli z wydawnictw w Polce, ale czy ktoś może wie, co tworzą?


ender73, 22-10-2017 23:12:
Bezkropkowe a jednak jakże piękne! Tak wile można na nich zobaczyć... Żyrafa faktycznie śliczna, ale w każdym jest tyle emocji i dynamicznych obrazów, że można sobie spleść w wyobraźni całe opowieści.


Paweł, 22-10-2017 22:33:
W tekście podawałem daty wydań albumowych. Oczywiście publikacje w magazynie "Tintin" zawsze miały miejsce wcześniej.
Taka drobnostka: "Oaza w ogniu" powstała w roku 1969, nie 1972.


Achika, 22-10-2017 12:11:
Ooo, świetne! Najbardziej podoba mi się drugi od góry.


Anna Nieznaj, 20-10-2017 16:20:
Miałam na myśli raczej to, że teatr z zasady jest szalenie umowny i jeszcze nie widziałam, żeby ktoś się oburzał lub dziwił, że w polskich szkolnych jasełkach Matkę Boską grają zazwyczaj niebieskookie blondynki :)

Zajmiemy się nim!

michał, 20-10-2017 14:03:
A dzisiaj na Netflixie ma premierę kolejny film wg Kinga "1922" z Thomasem Jane i Molly Parker w rolach głównych.

Też uważam, że "Lśnienie" niekoniecznie zasługuje na I miejsce. Nie ma w nim żadnej głębszej myśli. Dla mnie lepszym filmem jest "Angel Heart". Film jest dużo lepszy niż powieść, na której go oparto.

Szkoda, że nie uwzględniliście "Na południe od Brazos", bo to arcydzieło jest.
http://esensja.pl/esensjopedia/obiekt.html?rodzaj_obiektu=2&idobiektu=36056

"dość mocno eksperymentuje się z wizerunkiem postaci - Hamlet zdążył już być kobietą i dresem na przykład" --> Mogę się mylić, bo nie widziałem, ale wydaje mi się, że w takich przypadkach inscenizacja opiera się na totalnej zmianie konwencji w stosunku do oryginału, na przerobieniu źródła i przepuszczeniu go przez pryzmat współczesności (czy czegokolwiek, co sobie inscenizator wymyśli). A "Przeklęte dziecko" to z tego co mi wiadomo najzwyklejsza, kanoniczna kontynuacja Harrego Pottera. Tak, wiem, że kontynuacja książek, a nie filmów, ale mimo wszystko oburzenie fanów czarnoskórą Hermioną wcale mnie nie dziwi, bo wizerunek Emmy Watson jako Hermiony za mocno już się wpisał w ich świadomość. Inna sprawa, że JKR sama przyklasnęła tej "zmianie".


Dominik, 18-10-2017 13:08:
Świetna powieść z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy.


Beatrycze, 18-10-2017 11:53:
Ja myślę, że tu chodzi o to, że podczas inscenizacji teatralnych - zwłaszcza w ostatnich dziesięcioleciach, dość mocno eksperymentuje się z wizerunkiem postaci - Hamlet zdążył już być kobietą i dresem na przykład.
"poza słynną dramą internetową wokół faktu, że dorosłą Hermionę gra czarnoskóra aktorka (najwyraźniej zdziwieni w życiu nie byli w teatrze, a nawet na szkolnych jasełkach)" -->
Jaki związek ma bywanie w teatrze z nie akceptowaniem dość drastycznej, w porównaniu do filmu, zmiany wyglądu bohaterki?


Marcin, 18-10-2017 07:24:
Moim zdaniem dlatego, że o ile w pierwszej wojnie światowej nie było tych jednoznacznie złych to w drugiej już tak. A przesłaniem filmu jest wiara w dobrą naturę człowieka.

Weil Deshalb, 17-10-2017 21:41:
Odnośnie do realiów, w których osadzono "Wonder Woman": podejrzewam, że zdecydowano się na pierwszą wojnę światową zamiast drugiej, aby nie kopiować zbytnio "Captain America: Pierwszego starcia" (choć podobieństwa jednak są).

Surrealizm oczywiście też, ale nie poradzę, że podczas seansu miałem skojarzenia również z malarstwem renesansowym, np. Piero di Cosimo (a znawcą bynajmniej nie jestem).
@moon
Słabość fizyczna nie koniecznie może wskazywać na to że nie jest androidem. Wręcz droga w którą poszedł Villeneuve pokazuje, że mógł być podobnie jak Reachel innym rodzajem (specjalnym) androida, który miał swój cel. Z drugiej strony może to wskazywać na coś przeciwnego i to w tych filmach jest świetne.
Jedna uwaga, nie wiem czy scenografia nie szła bardziej w kierunku surrealizmu niż malarstwa renesansowego...

[1] 2 3 1063 »

Polecamy

Dla niefantastów lubiących wyzwania

Po trzy:

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.