dzisiaj: 25 czerwca 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXVII

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

dvd i blu-ray

więcej »

komiksowe

więcej »

muzyczne (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

muzyczne

  • Flut
    Hans Joachim Irmler, Jaki Liebezeit
więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 1045 »

@Piotr Dobry
Amazonki są nieśmiertelne (przynajmniej według uniwersum z roku 1987), więc nie ma mowy o ich śmierci (naturalnej) czy wymianie pokoleniowej. Tak jak były u zarania dziejów, tak są i teraz - te same. Poza Dianą.
@a
Ile razy można pisać, że problemem nie jest obecność samej czarnoskórej postaci (w "Przebudzeniu mocy"), ale wsadzenie jej bez żadnego tła. Nigdzie w okolicy nie widać czarnych, ale jeden trafia na pierwszy plan. Jak połączyć to z kobiecym bohaterem (odgrywającym w zasadzie męską rolę), "parytet" nagle staje się mocno wyraźny.
Kłopot z amerykańskimi wytwórniami polega na tym, że blockbustery zarabiają przede wszystkim na młodzieżowej widowni, aktorzy muszą więc być młodzi (tacy są nawet naukowcy, dowódcy wielkich wypraw czy szefowie korporacji) i różnych ras (żeby widzowie się identyfikowali). I wynika to z odgórnego, na zimno wykalkulowanego założenia, a nie z rzeczywistych fabularnych potrzeb. W niektórych filmach jest to mniej widoczne, w niektórych bardziej. Dowcip polega na tym, że w europejskim kinie w ogóle nie ma takich problemów i role dostają ci, którzy wypadli najlepiej w castingu, a nie ci, których kolor skóry jest premiowany. I mnie chodzi właśnie o absurdalność pewnych wyborów obsadowych (czarne Amazonki ze starożytnej Grecji, czarni Wikingowie, czarny nordycki bóg), biorącą się z podejścia do problemu od zadniej strony. Nie wiem w tym momencie, gdzie widać tu mój domniemany rasizm...
"Zatem odwrócę optykę - proszę bardzo, niech stworzą nowe postaci, nie-białych, które wpiszą się w popkulturę równie silnie, a nie "podpinają się pod markę".
Taa, tylko, że studia filmowe bardzo niechętnie wykładają pieniądze na coś, co już nie jest uznaną marką. Powiedzenie, że nie-biali powinni pojawiać się jako nowe postacie w nowych markach, jest więc w rzeczywistości skazaniem ich na to, że nie pojawią się w ogóle. Zawsze oczywiście można stworzyć nową postać w ramach istniejącej marki, ale jakie są problemy z wprowadzaniem nowej czarnoskórej postaci do np. uniwersum gwiezdnowojennego widzieliśmy przy okazji recenzji Loretza z "Przebudzenia mocy", gdzie takie działanie znowu zostało uznane jako wprowadzanie "na siłę" i poprawność polityczną.

Beatrycze, 24-06-2017 20:37:
"To jest przecież analogiczny przypadek do Idrisa Elby jako Heimdalla w Marvelowskiej Walhalli."
No ale umówmy się obsadzanie czarnoskórego w roli nordyckiego boga to jest eufemistycznie rzecz ujmując przesada, choć oczywiście można to podciągnąć pod amerykańską niefrasobliwość w traktowaniu źródeł kulturowych, że tak to ujmę.
A Bond - mnie ciężko przełknąć Bonda, który nie jest brunetem, nie mówiąc o innych pomysłach. On z założenia miał być brytyjski, w sensie takim, jak to pojmowano w czasach, gdy Fleming pisał swoje książki.
Zatem odwrócę optykę - proszę bardzo, niech stworzą nowe postaci, nie-białych, które wpiszą się w popkulturę równie silnie, a nie "podpinają się pod markę".
Nie wiem, może jestem mało postępowy, ale jednak jechanie po bandzie, kiedy w "Kubusiu Puchatku" wywala się Krzysia i na jego miejsce wstawia jakąś laskę (z pieskiem) powoduje u mnie niesmak, choć teoretycznie nie ma to zbytniego wpływu na fabułę.
@Beatrycze
Słowo "murzyn" JEST słowem neutralnym, nie dajmy się zwariować...
@Ugluk
Dokładnie o to chodzi - aby w Esensjii publikować mogli autorzy o różnym światopoglądzie (co prawda mnie osobiste poglądy recenzentów obchodzą tyle co zeszłoroczny śnieg, ale skoro niektórzy nie mogą się powstrzymać przed ich prezentowaniem, to trudno - wolny kraj).

Piotr Dobry, 24-06-2017 14:56:
Ty wciąż nie rozumiesz - teoretycznie nie ma żadnego problemu, by akurat Falcon był biały, ale organizacje na rzecz równouprawnienia w takim przypadku święte prawo się buntować w takim przypadku, a to z tej prostej przyczyny, że skoro mniejszości w popkulturze są niedoreprezentowane (hint: dlatego nazywamy je mniejszościami), to jeśli już raz od wielkiego dzwonu jakiś superbohater jest czarny, jest gejem, jest kobietą, to po jaką cholerę to zmieniać, skoro skutkiem byłoby wyłącznie zwiększenie przepaści społecznej? Naprawdę, ludzie, szczypta empatii, nic więcej.
Ja tam idę o zakład, że gdyby Falcon z Avengers był biały,to by się organizacje na rzecz równouprawnienia czarnych żółcią zalały.
Myślę (mam nadzieję), że dla Konrada Wągrowskiego najważniejsze jest aby kierować pismem, w którym publikować może i Piotr Dobry i Jarosław Loretz.
@Ugluk
Łooo jeny, to nie jest żadna ideologia, tylko spokojne myślenie. Podałem konkretny przykład z Bondem i Shaftem, dlaczego można bez problemu zmienić kolor skóry Bonda, a nie można Shafta. Decyduje konstrukcja postaci wpływająca na fabułę, a nie żadna rzekoma ideologia. Wystarczy się nad tym chwilę zastanowić. Powtarzam: co trzeba by zmienić w fabule takiego Casino Royal, gdyby grał go czarny aktor (mała podpowiedź: nic), a co trzeba by zmienić w ostatnim Shafcie, gdyby grał go biały aktor (podpowiedź: prawie wszystko)?
I poza wszystkim wystarczy mieć odrobinę wrażliwości społecznej i elementarnej wiedzy, aby zauważyć, że nie istnieje problem niedoreprezentacji białych postaci w filmach, więc już z samego tego powodu dywagacje o białym Shafcie są bezsensu. Po co zwiększać jeszcze reprezentację nadrepezentowanej grupy?
Wkurza mnie już i męczy to odwracanie kota ogonem. Zawsze jest to samo - pojawia się głupi tekst z czepianiem się, czemu są czarni, kobiety, mniejszości, a potem w komentarzach ktoś wyskakuje, jak bardzo polityczna poprawność krzywdzi białych mężczyzn i ludzi, którzy muszą się zastanawiać, czy kogoś nie obrażają. Ktoś na podstawie komentarzy mógłby wywnioskować, że Esensja opublikowała kolejny tekst z nagonką na białych ludzi...
Smutne to, ale skoro Konradowi Wągrowskiemu to nie przeszkadza, niech się dalej tak bawi. Tylko niech się potem nie dziwi, że wśród czytelników zostaną mu osoby takie jak xyz, którym marzy się, aby Esensja wystawiała ostrzeżenia w stylu "Uwaga! Dzieło propaguje poprawność polityczną".
I właśnie to budzi mój opór przy względem ideologii "poprawności politycznej". Jak mówimy o czarnoskórych mieszkankach greckiej wyspy to pojawiają się: "ale jest prawdopodobne, bo(...)", "ale przecież niedaleko jest Afryka" itd. A gdy pojawił się motyw białego Shafta, to "nie ma mowy, bo(...)", "folklor to wyklucza"...
Jest dokładnie tak, jak pisze Piotr Dobry. Aby to zrozumieć, wystarczy zrobić prosty eksperyment myślowy. Wyobraźcie sobie, że w 4 ostatnich filmach z Bondem grał go czarny aktor. Co musiałoby się w nich zmienić z fabularnego punktu widzenia? Odpowiedź brzmi: nic, ponieważ kolor skóry nie jest ważny dla tożsamości postaci Bonda. Z Shaftem jest zupełnie inaczej: ta postać jako biała w ogóle nie ma sensu, bo w jej przypadku tożsamość jest uwarunkowana kolorem skóry.
Niepokoi mnie to, jak wielu ludzi ma problem z zaakceptowaniem tego, że coraz częstsze pojawianie się kobiet bądź różnego rodzaju mniejszości w filmach, nie jest wynikiem spisku polityczniepoprawnych albo wciskania "na siłę", lecz bierze się po prostu z tego, że społeczeństwo amerykańskie staje się - przynajmniej w niektórych aspektach - mniej dyskryminujące, więc drzwi, które były kiedyś zamknięte dla tych grup, dziś są otwarte. I twórcy z tego korzystają, robiąc to, co robili zawsze, czyli grając kulturowym materiałem i zmieniając go na tysiące sposobów.
Powtarzam: jeśli komuś wprowadzenie czarnych kobiet do WW wydaje się nielogiczne, to powinien zadać sobie pytanie, dlaczego z setek zmian względem oryginalnych podań i setek potencjalnych nielogiczności, akurat ta jedna zmiana zasłużyła na wyróżnienie w recenzji, choć wcale to nie ona należy do najbardziej wątpliwych.

Piotr Dobry, 24-06-2017 10:27:
Sęk w tym, że to nie jest "na tej samej zasadzie". Shaft i Luke Cage to bohaterowie z afroamerykańskiego folkloru, zastępowanie ich postaciami białymi byłoby zwyczajnie absurdalne. Natomiast Johnny Storm i Nick Fury to nie są tożsamości uwarunkowane rasowo, ich nie wyróżnia to, że są obrońcami z Harlemu, cechą jednego jest moc przemienia się w Płonącą Pochodnię, a drugiego - że jest wybitnym policjantem. Obaj mogą być grani równie dobrze przez aktorów białych, jak i czarnych czy azjatyckich, i to, że Ty zawsze miałeś Fury'ego za białego republikanina, nic tu nie zmienia, czarni republikanie też istnieją.
Ale mam wrażenie, że kiedyś już odbyliśmy podobną dyskusję, też spokojnie tłumaczyłem te subtelne różnice i jeśli widzę, że nie nic a nic dotarło, to chyba nie ma sensu tego ciągnąć - niech każdy zostanie przy swoich poglądach lub uprzedzeniach (choć to naturalnie przykre, ale co poradzić).
Oj, nie przeginajmy. Co innego czarna postać w tle, a co innego przerabianie na siłę białego od zawsze bohatera na inny kolor skóry. I tak, nie zaakceptuję czarnego Bonda (pomijam kwestię, że Craig też mi na Bonda nie pasował), czarnego Johnny'ego Storma w Fantastyczne Czwórce i tak samo nie pasuje mi Nick Fury z twarzą Samuela L. Jacksona (bo jednak zawsze miałem tę postać za białego republikanina). I tu nie ma co dopatrywać się rasizmu, bo na tej samej zasadzie nie zaakceptuję białego Shafta i białego Luke'a Cage'a.

Piotr Dobry, 24-06-2017 09:03:
Ale przecież ja się z tym zgadzam. Dla autora jest to ewidentnie nielogiczne, a zarazem podszyte rasizmem - jedno nie wyklucza drugiego. To jest przecież analogiczny przypadek do Idrisa Elby jako Heimdalla w Marvelowskiej Walhalli. Albo do tego, że komuś gula skaczę na perspektywę Elby jako Bonda, bo nie jest w stanie zaakceptować, że od czasów Fleminga świat bardzo się zmienił i Elba nie jest dziś mniej brytyjski niż Daniel Craig.
Ale nieintencjonalny to już tak? A dlaczego nie można się zgodzić z tym, że dla autora recenzji coś jest nielogiczne i tyle?

Piotr Dobry, 24-06-2017 08:29:
Wiesz, człowiek przez całe wieki wyrastał w przekonaniu, że kobietom nie wolno pracować ani głosować, że gejom nie wolno wchodzić w związki, że rosyjski powinien być w Polsce językiem urzędowym i w każdej klasie powinien wisieć portret Lenina - a potem nagle ktoś zaczął mieć z tym problem...
Nie wiem, gdzie słyszałaś o sprawie wytoczonej za dowcip, ale to bzdura, plotka z gatunku tych, że w Norwegii na siłę masturbują dzieci w szkołach. W internecie znajdziesz mnóstwo takich "niusów", nie warto wierzyć we wszystko, co się przeczyta.
Warto za to weryfikować to, co się słyszy, by nie operować potem w dyskusjach "argumentami" wyssanymi z palca. "Gran Torino" zrobił w Stanach prawdziwą furorę. Zebrał bardzo pozytywne recenzje, a przy budżecie sięgającym ledwie 33 mln zarobił 150 mln.
Ja nigdy nie czuję się stłamszony, pisząc w recenzji, że dany bohater jest egoistyczny bubkiem, bez względu na to, czy jest heterykiem, gejem, Azjatą, Afroamerykaninem czy kosmitą. Myślę, że nie warto popadać w psychozę.
Co do rozmnażania Amazonek, odpowiem cytatem z Konrada z naszej dyskusji:
"Oj tak, mamy tu niby film ukazujący pochodzenie Wonder Woman, ale okropnie mało się z niego o jej korzeniach dowiedzieliśmy. Jak właściwie zorganizowane jest to społeczeństwo? Czym się zajmuje poza treningami wojskowymi? Jak wyglądają kwestie starzenia się bohaterek? Diana jest córką Zeusa, ale inne Amazonki nie – więc chyba nie żyją wiecznie? A jeśli umierają, to skąd się biorą nowe bohaterki? Oczywiście, jeśli jesteśmy oczytani, to powinniśmy to wiedzieć – powinni to zapewniać porywani mężczyźni - szkoda, że nikt nie poszedł w tym kierunku (ale rozumiem, PG-13). Skąd w ogóle Diana wie o niewolnictwie? I jak to jest, że ich społeczeństwo zostało stworzone do obrony ludzi, a nie wie nawet, że właśnie za mgiełką szaleje największa wojna w dziejach?".
No więc właśnie tych i wiele innych kwestii nie zostało rozwiązanych, a ktoś wyskakuje z "problemem" czarnych Amazonek na dalekim planie. I to dopiero jest śmieszne - choć oczywiście daleki jestem od zarzucania Jarkowi Loretzowi intencjonalnego rasizmu. To raczej uprzedzenia powstałe z niewiedzy bądź poddania się klimatowi "ktoś coś powiedział, że nie wolno, ojejku, jejku, czuję się taki stłamszony" - jak Ty powyżej.

Beatrycze , 24-06-2017 00:28:
Człowiek wyrastał w przekonaniu, że "murzyn" jest słowem neutralnym, a teraz nagle ktoś ma z tym problem... To właśnie nazywam przerostem poprawności politycznej. Słyszałam, że na Zachodzie już nie można opowiedzieć w pracy dowcipu o blondynkach, bo można zostać oskarżonym o molestowanie. Też słyszałam, że "Gran Torino" nie zrobił w Stanach furory, bo ludzie zauważyli tam, że postać grana przez Clinta Estwooda opowiada rasistowskie dowcipy i tak bardzo się tym przejęli, że jakoś nie zauważyli, o czym jest ten film, skądinąd świetny.
Ja np. czuję się stłamszona, bo jeśli piszę recenzję, to się trzy razy zastanowię, czy napisać, że jakiś bohater mnie szczególnie wkurzał, jeśli on był gejem, bo zaraz się ktoś doczepi, że aha to pewnie dlatego, że jest gejem (a nie dlatego, że np. jest egoistycznym bubkiem) i będę musiała tłumaczyć się, jak to do gejów nic nie mam itp. itd.
Tu natomiast temat zmienię, zastanawia mnie, jak one się na tej wyspie rozmnażały... partenogenetycznie? Czy też jak driady Sapkowskiego...

Piotr Dobry, 24-06-2017 00:04:
Prawda jest taka, że pojęcie "poprawności politycznej", podobnie jak wiele innych zwrotów-straszaków, np. "gender" albo nawet sama "lewica" (obejmującą dziś zakresem w zasadzie wszystko, co choć trochę na lewo od skrajnej prawicy, od zielonych przez centrum po... samą prawicę), zostało bardzo wypaczone przez osoby uważające, że jeśli ktoś im zabrania mówić "murzyn" czy "pedał", to ogranicza ich wolność. Wolność do obrażania (!) innych. Naprawdę, nie trzeba tęgich mózgów, by zauważyć, że tu nie chodzi o takie czy siakie sympatie polityczne, lecz o najzwyklejszą w świecie przyzwoitość.
Poprawność polityczna jest pozytywnym i pożytecznym narzędziem antydyskryminacyjnym. Nie ma nic wspólnego z podniesionym tu przypadkiem czarnych Amazonek w "Wonder Woman". Podobnie nie mają tu zastosowania parytety rasowe, jak chce Jarek Loretz, bo o parytetach moglibyśmy mówić ewentualnie wtedy, gdyby sama Wonder Woman była czarna, nie postaci epizodyczne, umiejscowione w fabule na dużo bardziej racjonalnych zasadach niż np. lasso prawdy.
Paradoksalnie, wbrew temu, co się niektórym roi, "Wonder Woman" jest filmem niepoprawnym politycznie, i to w zasadniczym aspekcie. Mamy tu bowiem wyspę samych kobiet czerpiących nauki z ksiąg Klio - i ani jednej sceny miłości lesbijskiej, ani krótkiego pocałunku. TO dopiero jest rażący zgrzyt, a nie dwie czy trzy czarne Amazonki - może byłe niewolnice, może Mauretanki, może "wolnostrzeleckie" wojowniczki dokooptowane do grupy; nawet wyjaśnień historycznych znalazłoby się wiele, ale daleki jestem od rozpatrywania hollywoodzkich bajek w kategorii reportażu. Film ma przy tym tyle zalet, że potrafię przymknąć oko na tę niepoprawność polityczną, zarazem znajdując dość zabawnym, że zazwyczaj to właśnie owa niepoprawność bierze się z ostrożności, cenzury, pobudek komercyjnych, a nie poprawność, jak chcą liczni krzykacze. Gdzie są zresztą teraz ci ukontentowani przeciwnicy "poprawności politycznej"? Nie widzę. Pewnie dlatego, że już dawno wszystko im się pomerdało i jako wiecznie "wyklęci", stłamszeni dyktatem mniejszości (!) musieliby się tu w imię fetyszyzowanej niepoprawności politycznej wstawić za... gejami. Nie do pomyślenia!
Tak, wstyd mi, że "Esensja" publikuje takie teksty, ale nie ja tu jestem decydentem.

Róża to rocznik 1962. Chodził do SP 78. Ktos wie w którym roku zmarł?

@a
Jeśli dobrze cię zrozumiałem, apelujesz do Konrada Wągrowskiego i Piotra Dobrego o ograniczanie wolności słowa na portalu w imię rzekomego łamania jakichś nieokreślonych "praw mniejszości etnicznych", powołując się przy tym na lewicowe poglądy Piotra Dobrego, którymi był się tu z nami łaskaw nie raz podzielić. Uważam to za skandal. Jarosław Loretz nikogo w swych recenzjach nie obraził, zwrócił tylko uwagę (delikatnie!)na pewne tendencje istniejące we współczesnym kinie, do czego jak najbardziej miał prawo.
Korzystając z okazji ja również apeluję do Konrada Wągrowskiego i Piotra Dobrego: nie wprowadzajcie cenzury na Esensji ( piszę to na wszelki wypadek, tak naprawdę nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek mógłby poważnie potraktować "apele" a).

[1] 2 3 1045 »

Polecamy

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce

Dobry i Niebrzydki:

Życie zaczyna się po sześćdziesiątce
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Superheroina nie z „Playboya”
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oliver Twist i wybuchające siusiaki
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Jessica Chastain lobbuje u króla ciepłokluchowego kina
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Denzel jak wino
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Ksenomorfy pod prysznicem
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

W Galaktyce jak w Opolu
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Uciec, ale dokąd?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Co ludzie powiedzą?
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

One woman show
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.