dzisiaj: 11 grudnia 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

kinowe

więcej »

dvd i blu-ray (wybrane)

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 1074 »


Beatrycze, 10-12-2017 23:50:
"w latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa."
O, nie wiedziałam. Ciekawe.
@ Verne
Zatem może tak kategoryczne stwierdzenie na początek artykułu nie jest fortunne. Mimo to uważam, że jeśli chodzi o liczbę utworów, to Anglicy i Amerykanie przodowali.

El Lagarto, 10-12-2017 17:11:
Nie tylko Anglosasi i Słowianie.
Przypominam ,że pierwszym pisarzem science fiction sensu stricto był Juliusz Verne - Francuz. Wcześniejszy "Frankenstein" Mary Shelley to raczej powieść gotycka, a element naukowy jest tam chyba raczej pretekstowy (aczkolwiek przyznaję, że "Frankensteina" nie czytałem).
Przed Vernem fantastykę pisali francuscy pisarze tej klasy co Balzac czy Maupassant...
Wśród francuskich pisarzy, którzy wywarli wpływ na konwencję jest też bliższy nam chronologicznie Pierre Boulle,autor "Planety małp". Anglosasi do tej pory nie wyszli spod jej uroku, bo co jakiś czas kręcą filmy inspirowane tą książką.


El Lagarto, 10-12-2017 16:48:
Romans cara z Krzesińską jest faktem historycznym, zatem pisanie o "rzekomym romansie" nie ma uzasadnienia. Podobnie jak absurdalne jest zestawianie cara z Karolem Wojtyłą. O ile wiem Karol Wojtyła nie kupił nikomu willi, żeby aranżować spotkania, a z carem tak było...
Nawet jeśli twórcy filmu fantazjują o szczegółach to punktem wyjścia jest RZECZYWISTA relacja władcy z tancerką.


freynir, 10-12-2017 15:30:
Beatrycze, czas zwizytować biblioteczne półki z literaturą azjatycką. W latach 70-tych i 80-tych ub. wieku spora część chińskiej i japońskiej fantastyki było drukowane jako głównonurtowa. W ten sposób natknąłem się kiedyś na zbiór japońskich urban-legend, wydanych u nas jako baśnie.

Tym niemniej nie chodzi o zniszczenie świata, recenzja wprowadza w błąd. A sam wątek Thanosa zgrabnie łączy się z wątkiem Inhumans. Poza tym budowniczowie nie pożerają światów tylko je niszczą skąd się zresztą bierze cały wątek New Avengers.

Pawel.M., 09-12-2017 17:19:
No i się wkurzyłem - niepotrzebnie dałem Egmontowi kasę za partackie wydanie Nieskończonego Chaosu. Było poczekać i wziąć porządne od Hachette...
seczytam.blogspot.com
Na początku można odnieść wrażenie, że o zniszczenie Ziemi. Potem sprawa się komplikuje, ale nie chcę zdradzać jedynej ciekawostki tego komiksu. A o Kamieniu Thanos rozmawia z Proxime Midnight i tłumaczy jej, że nawet jeden wystarcz by poczuć się bogiem. Potem rozkazuje Ebony Maw go odnaleźć.
Thanos ani nie chce zniszczyć Ziemi ani tym bardziej nie chodzi o kamienie. Autor czytał chociaż ten komiks?

Całkowicie zgadzam się z recenzentką a od siebie polecam książkę


Pawel.M., 08-12-2017 14:07:
Cóż, brakuje mi dobrego komiksu frankofońskiego, ale dla Taurus Media "nie" - wydają zeszyciki w cenie integrali.
seczytam.blogspot.com


Wojciech, 08-12-2017 09:49:
Poprawiliśmy fiszkę, dziękujemy za uwagę.

Spriggana, 07-12-2017 23:58:
Dodatkowo pewnie duży druk, ilustracje…

Beatrycze, 07-12-2017 22:02:
Cóż, do wydania specjalnego czasopisma _MiniReviews_ of Medicinal Chemistry pewna Węgierka napisała ponadstustronicowy artykuł z 700 odnośnikami literaturowymi...
Opowiadanie, które ma 448 stron?

Dokładnie tak. "Prawo Ardelii" narysowali wspólnie Rosiński i Kasprzak (co ciekawe, Kasprzak tak wczuł się w styl starszego kolegi, że Rosiński po latach sam już nie był w stanie odróżnić swoich rysunków od tych Kasprzaka i przypomnieć sobie, które kadry są jego autorstwa). Kolejną część, właśnie "Planetę czarów" narysował już samodzielnie Kasprzak, jednak nazwisko Rosińskiego również pojawiło się na okładce komiksu ze względów marketingowych.

Jak dla mnie to był najgorszy tom serii...


Szymon Charko, 07-12-2017 16:16:
Odnosnie Mr. Plinketta:
Oczywiscie on ma racje, ze powiazania wizualne mozna znalezc miedzy wszystkimi czesciami serii i to niczego nie udowadnia. Tylko ze nie to stanowi glowny argument Ring Theory: Kilmo wskazuje, ze istnieja pewne zabiegi kompozycyjne i strukturalne na poziomie zalozen tych filmów i one stanowia sedno (nomen omen) kompozycji chaistycznej, które wizualia maja tylko wzmacniac.
To nie ma nic wspólnego z teoria spiskowa. Teoria spiskowa zaklada, ze jest jakis ukryty przekaz, który wywraca podstawowy sens dziela do góry nogami. Tutaj o niczym takim nie ma mowy. Stwierdzenie, ze dwie trylogie sa swoimi odbiciami nie jest szczególnie kontrowersyjna: wzrost i upadek Imperium, zguba i nawrócenie Anakina, czystosc i splendor kontra brud i partyzantka itd. itp. Zeby to zauwazyc nie trzeba miec doktoratu. Kilmo stwierdza jedynie, ze konstrukcja scenariusza wpiera te koncepcje na glebszym poziomie niz ten najbardziej rzucajacy sie w oczy. To nie tyle teoria co analiza krytyczna.
Ja sie moge zgodzic z dwiema rzeczami: po pierwsze Lucas rzeczywiscie nie wszystko dopial tak idealnie, jak to Ring Theory prezentuje, w paru miejscach poszedl na skróty i w Kilmo miejscami naciaga fakty, zeby zakryc te pekniecia. To nie obala sensu tego o czym pisze, natomiast pewnie lepiej by bylo, gdyby te luki otwarcie wskazal.
Po drugie, Kilmo rzeczywiscie stara sie zrehabilitowac druga trylogie, aczkolwiek raczej w artykulach pobocznych na róznych serwisach, w których Ring Theory popularyzuje, a nie na samej stronie. Problem w tym, co przeacza takze Mr. Plinkett, ze sam fakt, ze dzielo jest dobrze zaplanowane wcale nie czyni z niego dziela dobrego. Sam zreszta o tym pisalem powyzej: nowa trylogia to swietny szkielet, ale bezmiesny. Ale to tez nie wplywa na sensownosc samej teorii w zaden sposób.

Ale Rosiński odpuścił rysowanie Yansa bodajże przy części 5. "Planetę Czarów" rysował Kasprzak. Więc pisanie "Kadr pokazuje typowe dla stylu Rosińskiego cieniowanie przy pomocy drobnych kreseczek" pokazuje, jak dobrze go podrabiał :)


Klaudia , 06-12-2017 22:23:
Zgadzam się Carlos Ruiza Zafon jest rrwelacyjny polecam z calego serca.


Phaedra, 06-12-2017 20:44:
Powrót Jedi kończy się zwycięstwem nad Imperium. Przebudzenie Mocy kwestionuje sens kontynuowania tej linii fabularnej, oferując reset serii. To dla mnie problem z zaakceptowaniem tej części. Pan Szymon ciekawie interpretuje możliwe rozwiązania a wówczas film powinien mieć tytuł" Przebudzenie Ciemnej Strony Mocy". Końcówka nie powinna ukazywać zniszczenia Gwiazdy Śmierci a raczej jej tryumfalne uruchomienie a Kylo powinien przez cały seans szukać kontaktu z Ciemną Stroną i raczej nie w formie upadku wartości jak u Anakina. Kierować się powinien ta legendarna historią opowiedzianą przez Plpitaina Anakinowi.

[1] 2 3 1074 »

Polecamy

Inne strony świata

Po trzy:

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.