dzisiaj: 27 marca 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXIV

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe (wybrane)

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

  • Piranie!
    Jens-Peter Schliemann, Tomek Larek
  • Gejsze
    Kota Nakayama, Maisherly Chan
  • Mrówki
    Kang Chulku, Kim Sehee, Katarzyna Bajerowicz
więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 345 »


Toomek, 24-03-2017 12:19:
Hehe - też, będąc nastolatkiem rozsadzanym wręcz przez buzujące hormony, zapamiętałem sobie tę scenkę z pokazywaniem cycków :))) Reszta fabuły jakoś mi umknęła, a później nie wracałem już do Tomków (poza jednym "wyskokiem", kiedy przeczytałem je za jednym zamachem gdzieś w okresie studiów, ale potem gdy dowiedziałem się, że Szklarski pracował dla gadzinowego Nowego Kuriera Warszawskiego, cały ten nachalny w gruncie rzeczy aspekt "patriotyczny" Tomków, stracił dla mnie wiarygodność).


ender73, 24-03-2017 10:56:
Dla mnie książka "Amerykańscy bogowie" jest po prostu sprytną jarmarczną sztuczką autora, która sądząc po ilości nagród jakie za nią otrzymał, znakomicie się udała. Autor miał chyba zamiar stworzyć wielką uniwersalną opowieść a wyszła mu nawet nieźle się czytająca ale jednak ot taka sobie rozrywkowa powiastka. Ani z Cienia nie jest szczególnie ciekawy i tajemniczy bohater, ani owi tytułowi "bogowie" nie są niczym więcej jak amerykańskimi podróbkami przypominającymi raczej komiksowych superbohaterów. Wszystko to blaga i iluzja - nie wystarczy powierzchowne zrysowanie kilku mniej czy bardziej związanych z rozmaitymi mitologiami postaci i powtykanie ich w zwyczajny świat od sasa do lasa oraz wymyślenie ich nowoczesnych konkurentów by całość nabrała nagle jakiś głębokich przesłań czy wartości. Dla mnie symbolem tej powieści jest Laura ;)


karolak, 23-03-2017 16:32:
Ja czekam na książkę w wersji papierowej. Nie mogę się doczekać. Bardzoe jestem ciekaw jak jest prawda i jak to w rzeczywistości było. Wiem, że książka jest już dostępna w wersji ebook, ale wolę wersję papierową ;)
osobiście nie przepadam za bardzo za ebookami, wolę klasycznie w wersji papierowej. A muszę powiedzieć, że też czekam na tą książkę. Agata ponoć napisała ją z potrzeby serca i chciała uciąć te wszystkie spekulacje z tabloidów. Zobaczymy po premierze czy książka w porządku ;)


Sebastian, 22-03-2017 13:42:
Zgadzam się w zupełności z autorką recenzji. Książka, jakich setki. Widać, jak potrafimy się nabrać na propagandową, marketingową manipulację. Od połowy zmuszałem się, żeby czytać, żeby sprawdzić, czy przewidziałem finał. Prawie przewidziałem, ale to nie podnosi wartości książki w mojej ocenie.

Pozycja obowiązkowa na mjej półce z książkami. To musi być zapierająca dech w piersiach miłości, która wybuchła namiętnością mimo przeciwskazań, norm społecznym, logice... oś niesamowitego!
Ja już kupiłam ebook i wieczorem zaczynam czytać, a wydanie papierowe jak się ukaże to mojej mamie już obiecałam.


alojzy, 19-03-2017 20:07:
Cóż, pisarstwo się zmieniło. W dobie internetu i telewizji szczegółowe opisy w najlepszym razie dziwią, w najgorszym- nudzą.
Zmienili się też bohaterowie- osoby z gruntu dobre i z gruntu złe są mało przekonujące już dla 12-latków. Popatrz choćby na western i porównaj postacie z książek Karola Maya z tymi z "Bez przebaczenia".
A poza tym seria o Tomku nigdy nie była pisana dla dorosłych- bo tych rażą papierowi bohaterowie, przewidywalna akcja i obowiązkowe szczęśliwe zakończenia.

Robert, 19-03-2017 10:43:
Szkoda, że nikt nie pomyśli o wznowieniu serii jako ebook...

1500100900, 18-03-2017 20:21:
Przyznam się bez bicia, że także pochłaniałem książki o przygodach Tomka. Dostarczały mi one sporo frajdy, nawet te przydługie opisy. Dzięki nim dowiedziałem się wielu ciekawych faktów. Parę lat temu wróciłem do jednej z książek o przygodach Tomka i nie dałem rady. Poddałem się. Wyrosłem. Sentyment pozostał do fajnej lektury z młodości - ale wyrosłem.
Przygód w Egipcie nigdy nie czytałem i już raczej nie przeczytam.
Serię "Złoto Gór Czarnych" także czytałem i też mam spory sentyment do tej pozycji.
Gdyby Cejrowski, tak jak pisze Tomek w poście powyżej, zrobił program podróżniczy śladami Tomka z całą pewnością bym obejrzał.
Na stronie internetowej Wojciecha Cejrowskiego w którymś z działów napisane jest, że jednym z jego marzeń jest realizacja programu podróżniczego śladami Tomka Wilmowskiego. Spytałem go kiedyś na którymś z występów, czy ten plan jest wciąż aktualny, odpowiedział, że tak, ale musiałaby się tym zainteresować któraś ze stacji telewizyjnych. Dla mnie osobiście jest to pewien szok, że mimo popularności cyklu (o której świadczą wspomniane wyżej wznowienia książek) żadna stacja nie jest zainteresowana takim programem. Przecież to mógłby być murowany hit.


WWerner, 15-03-2017 06:28:
Dziękuję za dobre słowo.
Przesyt, niedosyt - faktycznie, to paradoks współwystępowania tych emocji przy niektórych książkach
Fajna recenzja. Dobrze, że znowu coś napisałeś, bo chyba zaliczyłeś dłuższy urlop recenzencki.
"Co łączy powyższych autorów? Ano piszą zręcznie, mają ambicje, ale realizują je w sposób, który powoduje w pewnym momencie poczucie niedosytu."
A nie przypadkiem przesytu? W tym sensie, że sypią za dużo literackiej przyprawy (życiowe przemyślenia u Whartona, próby aforystyczne u Coelho, najwyraźniej cierpienie u Yanagihari)?


El Lagarto, 13-03-2017 17:01:
Odbiór tekstu to rzecz subiektywna, ale zabawne, że przedpiśca o nicku R zarzuca Grzędowiczowi wodolejstwo, rozwlekłość i kiepski styl w rozwlekłym wpisie pełnym błędów, powtórzeń, wodolejstwa, w dodatku pisanym w kiepskim stylu.
Z konsekwentnych i nierozlazłych bohaterów popkultury znam Terminatora (tego z jedynki): nie pitoli, nie użala się nad sobą, nikogo nie ratuje, tylko po prostu chodzi i zabija.
W cyklu Grzędowicza są i elementy polskie, i groteska, i nawiązania do popkultury (i "literatury wysokiej"); wszystko to wprowadzane jak najbardziej konsekwentnie. Skąd niezbyt logiczny pomysł, że autor nie może się na nie zdecydować?
R, nie mamy obowiązku padania na kolana przed "Panem Lodowego Ogrodu", ale dobrze by było swoją niechęć uzasadnić. Argumenty (wątłe) podane we wpisie można zmieścić w jednej linijce tekstu.
IMHO "PLO" to bardzo konsekwentne połączenie SF, fantasy i horroru. I całkiem dobrze napisane.


Konrad Wągrowski, 13-03-2017 16:14:
Zdecydowanie najsłabsza część całego cyklu (a może byłem już za stary, gdy ją czytałem?). W pamięci mi została jedna rzecz. Indianki są zdziwione tym, że Sally zasłania swoje piersi. Twierdzą, że pewnie dlatego, że są brzydkie. No to Sally się przed nimi obnaża i Indianki przekonują się, że jej piersi są jednak całkiem ok. Tomek, gdy się o tym dowiaduje, mówi: "Świetnie, sam bym tak zrobił na twoim miejscu". To znaczy, co zrobił? Pokazał swoje piersi? Pamiętacie to?

freynir, 13-03-2017 15:07:
@Kowalski- Również, ale bardziej wpłynął nasz ukochany ustrój (Złoto ukazało się w latach 1975-77).
@Bronsiu- ja również wtedy to przeczytałem, niejako siłą rozpędu. Pamiętałem, że były jakieś problemy z wydaniem, w sukurs przyszła m.in. Wikipedia

Jan Kowalski, 13-03-2017 14:17:
Czy przerwa, miedzy "Amazonka" a "Gran Chaco", nie miała związku z praca autora nad "Złotem Gór Czarnych"?

Bronsiu, 13-03-2017 14:11:
Nie wiedziałem tego. Czytałem gdy wyszło (czyli jakieś 20-25 lat temu), ale nic nie pamiętam.

Siegnelam po ten cykl teraz, z nudow. Nigdy nie bylam specjalnie od niego przekonana, acz bylam swiadkiem wreczania mu tych nagrod w 2005. Ale to byl pierwszy tom, chyba najlepszy mam wrazenie z calosci. Zona Grzedoicza na moj gust pisze o wiele lepiej, nie chodzi o ortografie itp., bo poziom jest ok, ale maniere, styl nie tyle jezykowy co tworczy. Ja czyta sie bez znuzenia, akcja posuwa sie do przodu, jest humor, teskt przyswajamy bez zgrzytow. U Grzedowicza jest za duzo pitolenia, pierdolenia o niczym, zbednych sceny i ton tekstu, lanie wody i psudofilozofia dla dzieci, uzalanie sie bohatera nad soba, za duzo metnych rozmyslan o niczym i zparzeczenia pojmowania swiata i konsekwencji dzialania. Obecnie jestem w drugim tomie i flaki mi sie przewracaja od tego pierdolenia V o wszystkim i o niczym. Z jednej strony facet odpuszcza niewolnicy, ze nie jego bajka, czy tam wiezniom po drodze, ze to nielogiczne i ze go zabija, zlapia, nic nie poradzi, za chwile ratuje jednak babe, a potem znow dziewczynke z kraba. No na kij?! Rozpisuje sie o tym, ze moze tu wszystko, ze inna moralnosc, ze zabije jak trzeba, to powinien zbaic kraba, powinien, na zasadzie ducha z maszyny znalezc jej chate z opieka i isc dalej. Denerwuja mnie takie niekonsekwnecje i rozlazlosc. Autor nie moze sie zdecydowac czy to ma byc swiat Skyrima, czy maja byc elem,enty polskie czy nie, czy moze ma byc to groteska jakby po narkotykach z wszelkimi nawiazaniami do popkultury, tylko jak ma okazje nasmiewac sie z SW, to juz tego unika.
Meczace jest tez pisanie raz w pierwszej, raz w 3 osobie. Jeszcze rozumiem jakby trzecia byla z perspektywy ludzi, ktorych V spotyka, jak oni widza bohatera legend, ktorym sie stal...
To plawienie sie we wlasnym laniu slow, w tej swojej filozofii, czytelnik tonie w tym jak w bagnie, jak w smole, traci w ogole zainteresowanie zlgebianiem o co autorowi chodzi w opisach szalenstwa, czy tej magii. Nie mam nastu lat, Brzezinska, ktora pisze wymagajacym ale pieknym jezykiem lubie i cenie sobie bardzo, ale nie bede zachwycac sie czyms, gdzie redaktor powinien autora wziac za klapy i kazac mu wuwalic polowe wodolejstwa. Zagraniczni autorzy tez tworza grube tomiszcza, ale mimo wszystko sa to tomiszcza zawierajace mieso, tresc, posuwanie sprawnie watkow i wydarzen do przodu, a nie cale rozdzialy rozmyslan nad sensem zycia.
Naprawde juz wole Achaje, ktora tak wymiewaja, czepiaja sie za Mary Sue. Ma tez swoje wady, te potrafi byc rozwelka, ale nie az tak jak u Grzedowicza. Chyba slusznie Ziemkiewicz wysmiewa od jakiegos czasu zjaranie polska fantastyka, bo po prostu jest to jedne wspolny grajdolek starych morsow poklepujacych sie po plecach, ktorym wyda sie wszystko albo piasokownica amtorow, fanfikopisarzy, ktorzy akurat napisali cos pasujacego do modnej fali w danym roku jak Jadowska, potworna grafomanka. Tesknie za Pacynskim na tle tego co dzis sie u nas wydaje polskiego.


freynir, 13-03-2017 04:00:
@Bronsiu- a nie lepiej zachować dobre wspomnienia?
Owo dzieło, o którym wspominasz, nigdy nie zyskało akceptacji rodziny, ukazało się tylko ze względu na konieczność wypełnienia umowy z wydawnictwem.

[1] 2 3 345 »

Polecamy

Małpa musi się pobrudzić

Dobry i Niebrzydki:

Małpa musi się pobrudzić
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Dysfunkcyjna rodzina w podróży, czyli rzeźnia, która wzrusza
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Zabić jelenia gołymi rękami i wyrecytować Konstytucję przez sen
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

You complete me!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Oscary intymne i okruchy życia
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

„Wstręt” w baletkach, czyli prawdziwa sztuka rodzi się w bólach
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Pola, łączki, lasy, czyli zaświaty według Jacksona
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

A idź z tym gniotem!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Krwawa makabra jest dobra
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

To jest bingo!
— Piotr Dobry, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.