dzisiaj: 22 listopada 2017
w Esensji w Google

Komentarze

Magazyn CLXXI

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

książkowe (wybrane)

więcej »

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

growe

więcej »

Zapowiedzi

kinowe

więcej »

komiksowe

więcej »

muzyczne

więcej »

Komentarze


Komentarze do: Wszystkie Obiektów Tekstów
z działu: Wszystkie Twórczość Książki Film Komiksy Gry Varia Muzyka
[1] 2 3 121 »


Beatrycze, 20-11-2017 22:56:
Ja sie właśnie łamałam, czy by nie iść do kina popatrzeć sobie na pięknych panów, ale - cóż w poprzednich dwóch częściach najbardziej podobało mi się wygrywanie wieloznaczności postaci Lokiego, a przy podejściu komediowym już na jego zawiłe relacje rodzinne miejsca nie widzę. Mój facet zresztą był i powiedział, że było zabawnie, ale Lokiego spłaszczyli.
A mnie się właśnie zmiana Thora w komedię niezbyt podoba, bo kompletnie nie przystaje to do poprzednich filmów z udziałem Gromowładnego. Zbyt radykalna zmiana w ramach jednej (pod)serii.

To co mi się spodobało w tym filmie, to że Superman został przedstawiony (bardziej wyraźnie niż do tej pory) jako swoisty "deus ex machina", a nawet trochę jako "badass". Dopiero po jego pojawieniu się Liga ma szansę na pokonanie Steppenwolfa. Moim zdaniem to dobrze, bo chyba takim właśnie "bogiem z maszyny" Superman miał być z założenia?
Niezrozumiały pozostaje dla mnie cały wątek toczący się w Rosji. Dlaczego Steppenwolf nie utworzył swojej bazy gdzieś bliżej Gotham/Metropolis, skoro to tam właśnie szukał ostatniego Mother Boxa? A motyw ukrywającej się/uciekającej rosyjskiej rodziny to tylko głupi, nic nie znaczący wypełniacz czasu.
W filmach z DCEU wciąż czegoś mi brakuje. Nie wiem czego, nie wiem jak to nazwać, ale jak dotąd żaden nie wywołał we mnie wyczekiwanego przeze mnie efektu "wow, ale dobry film". Nawet "Wonder Woman", który podobał mi się bardziej niż JL. Marvel dostarczył mi tego WOW już nie raz, DC zdaje się wciąż szuka i błądzi.
PS. Gal Gadot jako WW... rany, jak ona mnie jara! *.* Wybaczcie ten wybuch szczerości, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać :D
PS2. Proszę was, róbcie jakąś korektę tekstu zanim wrzucicie go na stronę. Rozumiem jedną literówkę, ale w pewnym momencie czytanie staje się aż męczące.

Achika, 18-11-2017 11:10:
Tak, ten tekst z pachnieniem to była porażka.

BartMan, 17-11-2017 21:07:
nowagi -> nogami
głony -> główny
Nie ma za co.

"bez mętnych wywodów i zadęcia"? Cała ta recenzja jest jednym wielkim mętnym wywodem pełnym zadęcia. BR 2049 to przy niej prościutki film dla przedszkolaków. Autor narzeka na film, a sam pisze tekst, który daje się czytać jedynie z największym trudem.

El Lagarto, 02-11-2017 20:06:
Co do kwestii substytucji w "BR 2049" - wszak każdy replikant jest z założenia substytutem człowieka - więc te wszystkie substytuty można odczytywać jako grę z odbiorcą, który zna "prawdziwego" "Blade Runnera". W zasadzie w obu filmach rozchodzi się głównie o substytuty/repliki.
Film oczywiście jest sequelem a nie żadnym rimejkiem. BTW ten "prawdziwy" "Blade Runner" też jest substytutem wcale nie najwybitniejszej powieści Dicka, której ponoć Scott nawet nie czytał.
Aha, antagonista tez jest w BR2049. Jest nim system.
To że się nie zgadzam, nie zmienia mojej pozytywnej oceny tej recenzji, bo autor bez mętnych wywodów i zadęcia wykłada co mu podchodzi, a co nie. To lubię.

El Lagarto, 02-11-2017 16:58:
Hm... skróty z westernu? raczej z Biblii. Ta bójka ma wymiar symboliczny W pewnym momencie K. pozwala bić się po twarzy (czyli "nadstawia drugiego policzka").Zresztą w kilku scenach naśladuje Mesjasza niczym Hauer w oryginalnym Blade Runnerze....
„Co się stanie kiedy opróżnię butelkę do końca?”
A czy to nie jest czasem nawiązanie do "Alicji w Krainie Czarów", kiedy Alicja znajduje buteleczkę z napisem "Wypij mnie?" - a przy okazji nawiązanie do pierwszego "Matrixa" ;-)
Ogólnie rzecz biorąc recenzja bardzo wartościowa.


Achika, 30-10-2017 21:49:
Tak na marginesie: w pewnym momencie któraś z postaci porównuje pana Roulin seniora do Dostojewskiego. W tłumaczeniu zmieniono to na Sokratesa. Ktoś mi powie, dlaczego?


leopold, 29-10-2017 07:20:
"Life" bardzo mi się podobał. To film, który oglądałem siedząc na krańcu kanapy i z nosem wlepionym w ekran telewizora. Ten obraz to czysta rozrywka powodująca wzrost adrenaliny, na dodatek ze świetną obsadą. Na cóż tu narzekać?
Takie zepsucie nie jest regułą, zwłaszcza jeśli ma się dobrą (w sensie zgraną) ekipę i porządny pomysł. W "Life" na przykład absolutnie zbędni są aktorzy z czołówki. Film by sobie doskonale bez nich poradził, aczkolwiek przyznam, że trudniej by było ściągnąć widzów do kina. Wymiana obsady na tańszą nie rzutowałaby jednak spadkiem jakości samego filmu.
Dobrze, ale Ty mówisz o filmach stosunkowo tanich, które wyszły znakomicie. Nie przeczę, że takie są. Uważam jednak, że jeśli film ma duży budżet, a my odejmiemy wszystko to, co z tego budżetu wynika, to zawsze go „popsujemy”. Innymi słowy, hipotetyczne przesunięcie filmu do klasy C wskutek odjęcia budżetu o niczym nie przesądza. Tak uważam.
Dla mnie „Life” jest bezbłędnym połączeniem SF o „obcej istocie na statku kosmicznym” ze sposobem realizacji w stylu „Grawitacj”. I właśnie za to należy mu się uznanie.
"Moon" miał budżet 5 milionów i wyszedł świetny. "Terminator" kosztowałby obecnie w granicach 15 milionów. "Alien" - 37. Historia odarta z wysokiego budżetu, czyli ze znanych nazwisk w obsadzie i topowych zdjęciowców i speców od efektów ma szansę wybronić się oryginalnością, dobrym scenariuszem, pełnokrwistymi postaciami czy nawet klimatem. "Life" broni się głównie, o ile nie wyłącznie, budżetem.
Przepraszam, ale to
"że gdyby nie literalnie kosmiczny, 60-milionowy budżet i wynikającego z niego dobrodziejstwa (gwiazdy w obsadzie, profesjonaliści w ekipie, kinowa dystrybucja), „Life” byłoby tylko sto piętnastą wyrzynanką w manierze kina klasy C lub D"
jest najsłabszym argumentem ever, like, ever. Czy jesteś w stanie wskazać wysokobudżetowy film rozrywkowy, który po usunięciu wysokiego budżetu i "wynikających z niego dobrodziejstw" nie staciłby kolosalnie na jakości i nie osunął się w czeluść kina klasy C lub D?

Recenzent Dobry zapewne wychowywał się na autorytetach III RP więc stąd to lewicowy liberalne "miłosierdzie".
Wystarczy na youtube obejrzeć do czego zmierzają muzułmanie obecnie przebywający obecnie na terenie krajów Europy zachodniej. Mówią do kamer że chcą przejąć dany kraj. I ich grzeczni koledzy nie przeszkadzają im w tym.
Panie Dobry nie ma zgody na zawłaszczenie żadnego europejskiego kraju przez ludzi bijących kobiety z pięści w twarz.
Jeżeli ktoś musi opuścić swój kraj niech szuka schronienia w najbliższym o podobnej kulturze i religii.


El Lagarto, 26-10-2017 01:10:
A mojej osobie ta niepokojąca muzyka się podobała... Kwestia gustu. Inna sprawa, że u mnie w kinie też było trochę za głośno.
Film nie jest wybitny, ale bardzo dobry już tak. Świetny przykład jak robić sequel z szacunkiem dla oryginału i bez bezwstydnego odcinania kuponów. Innym wg mnie dobrym przykładem jest ostatni "Mad Max", który podzielił fanów tych starszych z Gibsonem. No ale tam był ten sam reżyser.
PONIŻEJ SPOILER
Ze smaczków które wyłapałem w nowym "Blade Runnerze":
1. K oczywiście nawiązuje do Józefa K. bohatera "Procesu" Kafki. I tak jak Józef K. replikant K nie wie o co w tym wszystkim biega. [SPOILER] K. tak jak Józef K. ginie od noża. W "Blade Runnerze 2049" jest to symbol ofiary za ludzkość
2. W świecie Blade Runnera wciąż istnieje ZSRR: na jednym z produktów pojawia się napis Made in CCCP
Trzeba wziąść pod uwagę, że to nadal okolice LA... wystarczy zobaczyć co się stało z Detroit bez żadnej wojny itp... chyba o to chodziło scenarzystą,tu mamy dodatkowo skażenie, defekty genetyczne, ucieczka w kosmos... Chcieli uniknąć powtórki i kopiowania świata z 2019 roku i według mnie im się to udało :)
A mi właśnie ta pustka zgrzytała. Na zdrowy rozsadek biorąc to w roku 2049 powinno być jeszcze więcej ludzi niż w 2019. Do tego tłum powinien być wielorasowy a biali wyjątkami. Co się właściwie stało z tymi wszystkimi ludźmi z 2019 roku? Wymarli bezpotomnie? Nie ma żadnej imigracji? I wszyscy główni bohaterowie rasy białej? W Los Angeles 2049 roku, zarówno tym filmowym z rzeczywistości alternatywnej, jak i tym naszym, realnym, biali będą tylko jedną z mniejszości. Mało realistyczne to wszystko. W imię swej wizji reżyser uczynił film kompletnie niewiarygodnym w kontekście pierwszego "Blade Runnera".
Film z 1982 jest dla mnie arcydziełem, oczywiście wiadomo, że nie wszyscy poddają się jego urokowi i nie czują tego klimatu. Natomiast dźwiękowa autorstwa Vangelisa jest znakomita, więc miałem trochę obaw przed premierą Blade Runnera 2049. Musze jednak przyznać, iż seans wszystkie je bardzo szybko rozwiał, film na pewno jest inny, ale to jego zaleta, usilne kopiowanie źle by się skończyło, natomiast z muzyką oswajałem się już przed premierą, z płyty... i kompletnie nie zgadzam się z stwierdzeniem "muzyka stop". Do świata wykreowanego na ekranie pasuje bardzo dobrze, brakuje jej ciut kolorytu i różnorodności oryginału, ale też nie mamy już na ekranie tego wielokulturowego tygla. Po seansie każdy o muzyce wypowiadał się jednak pochlebnie. Pozdrawiam


Marcin, 18-10-2017 07:24:
Moim zdaniem dlatego, że o ile w pierwszej wojnie światowej nie było tych jednoznacznie złych to w drugiej już tak. A przesłaniem filmu jest wiara w dobrą naturę człowieka.

[1] 2 3 121 »

Polecamy

Tropem jednorożca

Po trzy:

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Dla niefantastów lubiących wyzwania
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko wiedźmin
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000-2017 – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.